Jump to content
Dogomania

malagos

Members
  • Posts

    44557
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    27

Everything posted by malagos

  1. taki z przewagą sosenek -tu na Kurpiach same takie lasy sosnowe Dziękuję! Mam trójkę dzieci i rzeczywiście, jakoś inaczej się patrzy na te psie matki. Mamince obiecałam, że jej dzieci będą bezpieczne, że znajdziemy im doskonałe domy, i jej też już nikt nie skrzywdzi!
  2. Kochane Dziewczyny, dziękuję, że jesteście, że nie oceniacie... Na razie dla tej rodzinki nic nie potrzeba - maminka je wszystko, daję jej 3 razy dziennie, gotowane, puszki z Zooplusa i suchy Fitmin. Za tydzień maluszki pewnie zacznę dokarmiać, ale też gotowanym, mięsem z ryżem i warzywami. To tylko za 3 tygodnie potrzebna będzie jakaś kasa na odrobaczenie i szczepienie na wirusówki. No i imiona jakieś trzeba maluszkom nadać... Na sunię mówię Maminka, Minka, Malinka i jakoś tak :) Jest bardzo uległa, cichutka, maleńka, łasząca się i umie się uśmiechać :)
  3. https://www.dogomania.com/forum/topic/349469-~-nie-mogłam-jej-zostawić-w-lesiemaleńka-mamusia-i-dzieci/
  4. https://www.dogomania.com/forum/topic/349469-~-nie-mogłam-jej-zostawić-w-lesiemaleńka-mamusia-i-dzieci/
  5. Maluszki mają teraz ok. 18 dni. Są dwaj chłopaczkowie, czarny i ciemnobrązowy, i panieneczka ruda, jak maminka. Czasem wyciągam małego glutka z budki i poprzytulam, ale nie zrobiłam zdjęć. Może jutro?...
  6. Sunię i jej maleńkie dzieci znalazła w lesie młoda dziewczyna z ojcem, pojechali oglądać las, który mają kupić. I nie zabrali tej rodzinki, bo "nie mamy gdzie, a mamy dwa duże psy" - guzik prawda, bo psy tradycyjnie na łańcuchach przy budach, a duże gospodarstwo, stodoła, szopy, obora itp. Więc byłoby gdzie. Ale mamusia tej panny, wiejska prosta baba, "nienawidzi zwierząt", jak mi szczerze powiedziała... Dziewczyna zawiozła tam do lasu siano i jedzenie (kości i mleko), założyła watek na fb (stąd się dowiedziałam o psach w poniedziałek), i sunia osłaniająca swym chudym ciałkiem swe maleństwa została tam, pod gołym niebem, w padającym całą noc śniegu :(. Jeden szczeniak zamarzł :( Dziewczyna poprosiła o pomoc jedną z fundacji, zajmujących się szczeniętami, ponoć dostała obietnicę, że w środę może zabiorą tę rodzinę. I do środy miały leżeć w tym lesie, na gołej ziemi? Odnalazłam ten wątek na fb (już usunięty!...), zadzwoniłam do sąsiedniej gminy, odnalazłam tę dziewczynę, poprosiłam (właściwie zażądałam, powołałam się na swój status inspektora TOZ), by te psiaki zabrali z lasu, a ja je odbiorę. To był poniedziałek. Postawiłam Tomka przed faktem dokonanym, i jak wrócił z pracy, już po ciemku pojechaliśmy do tej wsi (raptem, to z 15 km od nas, ale sąsiednia gmina), a ojciec tej panny właśnie wjeżdżał na podwórko autem i przywiózł psiaki z lasu. Maleńka mokra, zmarznięta na kość , chuda mamunia i 3 szczeniaki, jeszcze ślepe... Odruchem było uśpienie od razu po przywiezieniu ich do nas, do kojca. Ale ta dziewczyna, i jej ojciec, prosili o wstrzymanie się, bo w środę może po psiaki przyjadą z fundacji... Fundacja, po moich telefonach, w środę powiedziała, że nie ma miejsca dla matek z dziećmi... Wyciągnęłam z budki szczeniaka, a tu niespodzianka - maluchy już otwierały oczy... Po raz pierwszy złamałam zasadę, i namówiłam Tomka, żeby te maluchy zostawić przy życiu - ja, która zawsze jestem za usypianiem ślepych miotów!... Ale stało się, mam suczkę, ze 4 lata, wagi 4 kg, i jej trójkę dzieci.
  7. Zobaczyłam w internecie zdjęcie. Mała sunia, mokra i chuda, otula ciałem swoje szczeniaki... WPŁATY: Aldrumka - 30 zł Mazowsznka - 50 zł Agat21 - 20 zł elik - 25 zł Nesiowata- 15 zł MALWA 50 zł jankamałpa 20 zł Aga76 30 zł MDK8 30 zł Nulka07 20 zł Nadziejka z bazarku 44,70 zł Razem: 334,70 zł Wydatki: karma z Zooplusa: 135 zł (02.02.2018) odrobaczenie Maminki i dzieci: 38 zł jedzenie dla Maminki - na bieżąco szczepienie na wirusówki 129,60 zł Zostało: 32,10 zł - 32,10 i jeszcze ode mnie: dwie obroże, dwie smycze, kilka puszek z jedzenie dla małych i Maminki Zostało: 0 zł
  8. O Pikusia dzwonią ludzie!... różne telefony, ale dwa zapisałam i będziemy w kontakcie. Jedna pani ma jutro przyjechać z dziećmi, zobaczyć jak Pikuś reaguje na dzieci. Ale to tylko tak, zapoznawczo, bo na razie "zbieram oferty" i wybiorę najlepszy domek
  9. Orion pojechał do Ursusa. Bardzo się spodobał pani Sylwii i jej córce, 17-latce. On też się od razu łasił, podskakiwał, cieszył, że ktoś do niego mówi Jak już się pogościliśmy przy kawie, podpisana została umowa. Psa zabrały na spacer, na lince treningowej, ze smaczkami w kieszeni. Orion zna komendy "siad", "do mnie", "nie rusz"- tego się nauczył w poprzednim domu, na hasło "hop" wskoczył do samochodu i się rozsiadł. Pani Sylwia ma z nim biegać, córka da radę z nim wychodzić. Ale bardzo to przeżywam, bo zawsze to jedna wielka niewiadoma...
  10. No, za pół godziny "godzina prawdy"....... Sernik pokrojony, ciasteczka wyłożone na talerz, talerzyki na stole, woda w czajniku czeka na gości...... Orion jest wielki! i zmężniał, przytył, kawał psa z niego :)
  11. Nie, maluszki siedzą nadal w budce, słychać je tylko, jak maminka wychodzi na spacer :)
  12. No w sumie racja....u nas też dogo-dogi :) tak, jednak znajdują, rzeczywiście :) Wieczorkiem założę - teraz siedzę jak na szpilkach, bo za pół godziny przyjeżdża pani Sylwia po Oriona.
  13. Wpłynęło wczoraj 30 zł od Aldrumki - Alinko, jesteś niezastąpiona! Bardzo dziękuję!
  14. O, fajnie że watek odżył :) Szkoda tych psiaków, co odchodzą w schronisku, ale nie poradzimy na to... A Ania-Kropka pracuje jeszcze w schronisku?
  15. nie, nie jadą :( zostają u mnie, poszukam im domu za kilka tygodni - od 1 kwietnia będą do adopcji. Maminka do sterylki i tez szukamy domku. nie ma wyjścia :( Moze potem założę im wątek, ale w sumie po co, na dogo i tak nie znajdują psiaki domów...
  16. Trzymajcie kciuki, proszę, i ja też zaciskam z całej siły....
  17. Zapraszamy na Nadziejkowy bazarek :)
  18. Sunia i jej dzieci są w budce, w kojcu. Mają dużo słomy. Chodzę do suni 3-4 razy dziennie (zamykam w domu moje stadko, by uniknąć konfrontacji mamuśki z innymi psami), wypuszczam ją z kojca - maleńka szybciutko się załatwia, chwilkę pobiega i już sama podskakuje przy kojcu, piszczy, ponagla "daj jedzonko, daj, daj!" Ma ogromny apetyt, pochłania wszystko prawie razem z miseczką. Chrupki też uwielbia, a te dostaje na kolację i świeżą wodę do popicia. Jest taka przylepeczka z niej :) Dziękuję! :)
  19. https://www.olx.pl/oferta/malenki-mlody-piesek-miniaturka-szpica-oddam-CID103-IDyBaSQ.html
  20. Najważniejsze, że jesteście, ze mogę komuś się wyżalić i poradzić... A to maleńka maminka: ona tak się porusza, prawie pełza brzuszkiem przy ziemi...taka uległa...
  21. Jestem w kontakcie z tą panią z Ursusa - dom sprawdzony wczoraj przez nasza Auręę i wydana pozytywna decyzja. Umówione jesteśmy na tę sobotę, na przedpołudnie. Jak już pojedzie "na swoje", wtedy odetchnę. Przed chwilą też był telefon z Warszawy, pan "w rezerwie", jak się ta sobota "nie uda".
  22. Na razie nie ma jak ich brać na ręce, ledwie jednego da się wyciągnąć, tego co leży najbliżej, i to klęcząc na ziemi i sięgając ręką na całą jej długość, tak głęboka jest ta budka z przedsionkiem. Aga, jak była w weekend, wyciągnęła dwa maluszki i je sobie poprzytulała... Tak że widzicie, założenie wątku to z jednej strony pochwały, z drugie j- hejty za nieuśpienie... Już to przerabiałam na fb, więc i ja usunęłam wątek :( Moze jak już będą większe, zaczną łazić przy budce, to wtedy.
  23. a u mnie, w małym kojcu z małą budką przy lecznicy.... Sama nie wiem, bo to wszystko się jakoś wymknęło spod kontroli :( Sunię i jej maleńkie dzieci znalazła w lesie młoda dziewczyna z ojcem, pojechali oglądać las, który mają kupić. I nie zabrali tej rodzinki, bo "nie mamy gdzie, a mamy dwa duże psy" - guzik prawda, bo psy tradycyjnie na łańcuchach przy budach, a duże gospodarstwo, stodoła, szopy, obora itp. Więc byłoby gdzie. Ale mamusia tej panny, wiejska prosta baba, "nienawidzi zwierząt", jak mi szczerze powiedziała... Dziewczyna zawiozła tam do lasu siano i jedzenie (kości i mleko), założyła watek na fb (stąd się dowiedziałam o psach w poniedziałek), i sunia osłaniająca swym chudym ciałkiem swe maleństwa została tam, pod gołym niebem, w padającym całą noc śniegu :(. Jeden szczeniak zamarzł :( Dziewczyna poprosiła o pomoc jedną z fundacji, zajmujących się szczeniętami, ponoć dostała obietnicę, że w środę może zabiorą tę rodzinę. I do środy miały leżeć w tym lesie, na gołej ziemi? Odnalazłam ten wątek na fb (już usunięty!...), zadzwoniłam do sąsiedniej gminy, odnalazłam tę dziewczynę, poprosiłam (właściwie zażądałam, powołałam się na swój status inspektora TOZ), by te psiaki zabrali z lasu, a ja je odbiorę. To był poniedziałek. Postawiłam Tomka przed faktem dokonanym, i jak wrócił z pracy, już po ciemku pojechaliśmy do tej wsi (raptem, to z 15 km od nas, ale sąsiednia gmina), a ojciec tej panny właśnie wjeżdżał na podwórko autem i przywiózł psiaki z lasu. Maleńka chuda mamunia i 3 szczeniaki, jeszcze ślepe... Odruchem było uśpienie od razu po przywiezieniu ich do nas, do kojca. Ale ta dziewczyna, i jej ojciec, prosili o wstrzymanie się, bo w środę może po psiaki przyjadą z fundacji... Fundacja, po moich telefonach, w środę powiedziała, że nie ma miejsca dla matek z dziećmi... Wyciągnęłam z budki szczeniaka, a tu niespodzianka - maluchy już otwierały oczy... Po raz pierwszy złamałam zasadę, i namówiłam Tomka, żeby te maluchy zostawić przy życiu - ja, która zawsze jestem za usypianiem ślepych miotów!... Ale stało się, mam suczkę, ze 4 lata, wagi 4 kg, i jej trójkę dzieci.
  24. Ogłosiłam i ja Pika na OLX, na Żoliborz, wyróżniłam za te 17 zł z groszami. I napisałam SMS do dwóch domów "w spadku" od Węgielkowej, podała mi namiary.
×
×
  • Create New...