Jump to content
Dogomania

malagos

Members
  • Posts

    44579
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    27

Everything posted by malagos

  1. Dziś wpłynęły pieniądze od: Aga76 - na psie potrzeby 30 zł MDK8 - na rodzinkę 30 zł Dziękuję i zapisuję w pierwszym poście :)
  2. Orion ma się dobrze, a nawet lepiej, że się spodziewałyśmy z panią Sylwią. Ćwiczy z nim posłuszeństwo, komendy na długiej lince treningowej, pies jest pojętny i chętny do nauki i zabawy. W domu dociera się z Kajtusiem, i śpi w łóżku z córką. Pani Sylwia mówi, ze jej teściowa zazdrości jej psa, he, he, i że chce też takiego samego. Ale to jedyny i wyjątkowy egzemplarz :)
  3. Ponoć w kojcu gminnym jest kolejny piesek, nawet znajoma przed chwilą pokazała jego zdjęcie, bo to jej bratowa zgłosiła w ubiegłym tygodniu, i został w piątek odłowiony do kojca. Ale nic o nim nie powiedzieli z gminy, i nie wiem, czy nadal siedzi :( Taki pikusiowaty z wyglądu...
  4. Kolejny pan, który dzwonił w niedzielę wieczorem, też już się nie odezwał, a szkoda - młody sympatyczny człowiek, mieszka z mamą i 10-letnią owczarką collie na warszawskim Bemowie. Tyle, że nie ma samochodu...A ja preferuję osobistą wizytę, zobaczenie psa "w naturalnym środowisku" itp. Czekamy dalej :) i nie pali się :) Pikuś coraz fajniejszy - włazi sam na kolana i tak oglądamy Teleexpress, popijając herbatę (no, teraz melisę...), uroczo podskakuje na 4 łapach w górę, jak się cieszy (a cieszy się często i tak fajnie skacze :) O, w tym momencie telefon - pani pyta, czy aktualne ogłoszenie, i że córka zadzwoni w takim razie po pracy :)
  5. Maluszki mają się dobrze, Maminka ma apetyt niesamowity! ślicznie dba o dzieciątka, są grubiutkie i mają gęsta piękną sierść. Dr Magda oddzwoniła wieczorem, bo nie zabrała telefonu do pracy, poradziła co podać, a najlepiej, gdyby Tomek podjechał do niej do gabinetu, to da wydzielone dawki na odrobaczenie i coś na odpchlenie
  6. Oj tak... właściwie to nas wezwał, bo sam zaraz pojechał do Warszawy na dywanik. Nie wykonam zadania, które na mnie nałożono, bo nie jestem w stanie, i 4 innych pracowników też nie wykona. Postraszył nas zwolnieniami, ja się odważyłam powiedzieć kilka słów, o lekceważeniu, złym traktowaniu itp. i czekam nadal na rozwój wydarzeń. Próbuję podpytać dr Magdę o te odrobaczenia i szczepienia, ale dziś nie odbiera tel. Dowiem się później, ale moze byc to Pratel, a to Tomek ma i podamy.
  7. I jak je nazwiemy? Zapytajcie proszę swoich wetów, czym je można odrobaczyć i kiedy, czym matkę, i czym i kiedy zaszczepić. Każdy z moich znajomych ma inną radę, i podaje środki z tak górnej półki, ze u nas w hurtowni ich nie ma :(
  8. Maluchy jeszcze nie jedzą same, bo nie dokarmiam - są takie kluski z nich, że ho ho. Ale rzeczywiście za kilka dni zacznę nosić jedzonko. Najmniejsza jest jasna sunia, dwaj chłopaczkowie są więksi, i to nie będą miniaturki :) Zobaczcie, ile u nas w sadzie śniegu :)
  9. Pikuś jednak ma za sobą jakieś przejścia z mężczyznami. Wczoraj podszedł do mnie Tomek, tak coś głośno opowiadał, się śmiał i gestykulował, Pikuś poderwał się spod krzesła, warknął i złapał go za spodnie. Wcześniej, na samym początku pobytu u nas tak zrobił dwa razy.
  10. Podwyżki już były, od stycznia kilka osób dostało po ...50 zł. Ja, po 31 latach pracy w tej firmie, wyskształcenie wyższe i podyplomowe, mam nadal, od stycznia 2016 roku, 2.000 zł brutto, bo wliczyli dodatek 300 zł i stażowe, a do ręki 1860 zł miesięcznie. Szef mnie nie lubi :( Odmówiłam , właściwie jutro odmówię, wykonania zadania, jakie nałożyła nam firma (ja i 3 inne osoby), bo nie jestem w stanie wykonać. "Statystów, którzy chcą dotrwać do emerytury, pozbywamy się" - powiedział w styczniu. No dobra, nie zawracam głowy, to wątek Maminki :) Zaraz pójdziemy do sadu i pooglądamy psiaki. Wczoraj dzwoniła pani w spa rawie Pikusia, i jak gadałyśmy, powiedziałam o szczeniakach. Przesłałam zna jej prośbę zdjęcia i pani zaklepała jednego, jest nimi zachwycona. Pani z Legionowa, to po mojej stronie Warszawy, nie tak daleko. Oczyiście, nie za bardzo wierzę ludziom, ale...
  11. malagos

    Jedzenie.

    Ale jakie śledzie, takie świeże, gotowane? Może, jako dodatek do innej karmy. Solone i w occie absolutnie odpadają.
  12. Od jutra ma być już cieplej, więc i ja się przestane martwić. Kciuki proszę trzymać, ale za mnie - w poniedziałek na 7,30 szef nas, kilka osób, wezwał na dywanik. Wóz albo przewóz :(
  13. I kolejny telefon, ale raczej tez z tego domu nie będzie. A Pikuś jest cudny, kochany, przytulaśny, grzeczny - na dobry dom poczeka, spokojnie :)
  14. Dziś była mroźna noc, -8 pokazał termometr. Mam tylko nadzieję, że budka ocieplona styropianem i ze słomą nie wyziębi maluchów :( Raniutko jak byłam z jedzonkiem, maluszki były pochowane w głębi budki. Doszły wpłaty od MALWA i jaknamałpa, dziękuję, dopisuję w pierwszym poście :)
  15. Już lepiej z brzuszkiem i humor powrócił całkowicie, ale w nocy była sraczusia w kuchni. Z pewnością Pikunia, bo nasze "używają" podłogi w salonie :) Ogłoszenia na OLX wznowione. Były kolejne dwa zapytania, plus ponownie pan spod Białegostoku- ale odmówiłam panu po akcji z Tomkiem. Pani szuka psiaka dla samotnego pana na wózku, bo poprzednie pieski "stracił"- już nie pytałam skąd ten pan i jak stracił te pieski :(, ale pani mi zajęła mi dobre pół godziny rozmową o swoim piesku, życiu itp. Pieska odmówiłam. Godz. 20.00 - SMS, czy aktualne. Odpisałam, że tak. Dwa kolejne SMS, czy dowiozę pieska, pani mieszka na Woli, ma kota i odszedł jej piesek, amstaff. Nie odpisałam. Więc telefon, dlaczego nie odpisuję na SMSy? Głos sympatyczny, miła pani, ale myślała, ze Pikuś jest na Żoliborzu i NAWET na Żoliborz pani nie ma jak dojechać z Woli, to co tu mówić o Makowie!! Ja to powinnam powieść napisać o tych adopcjach, ludziach, telefonach, SMSach..........
  16. Wczoraj jeden z maleńkich chłopaczków był prawie na zewnątrz, wychylał się ciekawie na boży świat :) Maminka próbowała go zawrócić, popychała wręcz nosem do budki, ale powiedziałam jej, ze już tak jest z dziećmi, muszą zacząć opuszczać gniazdko :)
  17. Wczoraj Pikuś był jakiś nie swój, nie zjadł kolacji, w ogóle nie przyszedł do kuchni. Obejrzeliśmy go dokładnie, obmacaliśmy, i nic niepokojącego nie widać. Rano jakby lepiej, bo i do miseczki podszedł, dałam odrobinkę mokrej karmy, zjadł. Zawsze jakiś problemik, małe zmartwienie...dopiero co Nutka kasłała, miała gorączkę, dostawała leki, rano Zulka wymiotowała pianą i żółcią (co kilka dni jej się to zdarza, wszak 17 lat na karku...), a to jakaś rzadsza kupa...
  18. nie, to chyba on zamarzł. Przeżyły trzy z czterech. Numer konta usunęłam :)
  19. obaj nie - mogę tylko przypominać o kastracji Oriona, bo jest w umowie.
  20. Dziękuję, i już uzupełniam zapis na pierwszej stronie, z wpłatami :)
  21. Pani Sylwia wczoraj dzwoniła, ze psy się poznały, ale mały Kajtuś pokazuje zęby Orionowi. Ma jednak nadzieję, że będzie coraz lepiej. Ja też mam taka nadzieję...Planuje zapisanie Oriego do szkoły. Nadal trzymam mocno kciuki za aklimatyzację Oriona.
  22. Nie, jeszcze nie, dzieci planują poznanie w niedługim czasie w Warszawie. Ślub i "obiad zasiadany" w Nieborowie :) O Pikusia są telefony, ale... Jak mnie nie było, Tomek miał kłopot z nim. Aż do mnie dzwonił, co ma zrobić, bo musi wieczorem wyjechać, otworzyć bramę, a Pikuś czegoś się przestraszył i nie chce wejść do domu. Ani dać się wziąć na dworze na ręce, odskakuje od Tomka i piskiem! ....Jakoś jednak wszedł, ale Tomek musiał przejść się z Dianką i za nią jakoś wskoczył do domu. Czyli ma swoje jakieś lęki i takie nieprzewidziane reakcje. Wg mnie dom, to raczej kobieta, i bez małych dzieci.
  23. Jestem już w domku, Tomek zdołała ogarnąć cały ten zwierzyniec plus intensywna praca z badaniem po 100 sztuk bydła w terenie. Dziękuję za wszystko....
  24. Podałam w pierwszym poście, nie będzie mnie na dogo do środy - w środę usunę numer. Dzięki jeszcze raz!
×
×
  • Create New...