-
Posts
44579 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
27
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by malagos
-
Sunia i jej dzieci są w budce, w kojcu. Mają dużo słomy. Chodzę do suni 3-4 razy dziennie (zamykam w domu moje stadko, by uniknąć konfrontacji mamuśki z innymi psami), wypuszczam ją z kojca - maleńka szybciutko się załatwia, chwilkę pobiega i już sama podskakuje przy kojcu, piszczy, ponagla "daj jedzonko, daj, daj!" Ma ogromny apetyt, pochłania wszystko prawie razem z miseczką. Chrupki też uwielbia, a te dostaje na kolację i świeżą wodę do popicia. Jest taka przylepeczka z niej :) Dziękuję! :)
-
Na razie nie ma jak ich brać na ręce, ledwie jednego da się wyciągnąć, tego co leży najbliżej, i to klęcząc na ziemi i sięgając ręką na całą jej długość, tak głęboka jest ta budka z przedsionkiem. Aga, jak była w weekend, wyciągnęła dwa maluszki i je sobie poprzytulała... Tak że widzicie, założenie wątku to z jednej strony pochwały, z drugie j- hejty za nieuśpienie... Już to przerabiałam na fb, więc i ja usunęłam wątek :( Moze jak już będą większe, zaczną łazić przy budce, to wtedy.
-
a u mnie, w małym kojcu z małą budką przy lecznicy.... Sama nie wiem, bo to wszystko się jakoś wymknęło spod kontroli :( Sunię i jej maleńkie dzieci znalazła w lesie młoda dziewczyna z ojcem, pojechali oglądać las, który mają kupić. I nie zabrali tej rodzinki, bo "nie mamy gdzie, a mamy dwa duże psy" - guzik prawda, bo psy tradycyjnie na łańcuchach przy budach, a duże gospodarstwo, stodoła, szopy, obora itp. Więc byłoby gdzie. Ale mamusia tej panny, wiejska prosta baba, "nienawidzi zwierząt", jak mi szczerze powiedziała... Dziewczyna zawiozła tam do lasu siano i jedzenie (kości i mleko), założyła watek na fb (stąd się dowiedziałam o psach w poniedziałek), i sunia osłaniająca swym chudym ciałkiem swe maleństwa została tam, pod gołym niebem, w padającym całą noc śniegu :(. Jeden szczeniak zamarzł :( Dziewczyna poprosiła o pomoc jedną z fundacji, zajmujących się szczeniętami, ponoć dostała obietnicę, że w środę może zabiorą tę rodzinę. I do środy miały leżeć w tym lesie, na gołej ziemi? Odnalazłam ten wątek na fb (już usunięty!...), zadzwoniłam do sąsiedniej gminy, odnalazłam tę dziewczynę, poprosiłam (właściwie zażądałam, powołałam się na swój status inspektora TOZ), by te psiaki zabrali z lasu, a ja je odbiorę. To był poniedziałek. Postawiłam Tomka przed faktem dokonanym, i jak wrócił z pracy, już po ciemku pojechaliśmy do tej wsi (raptem, to z 15 km od nas, ale sąsiednia gmina), a ojciec tej panny właśnie wjeżdżał na podwórko autem i przywiózł psiaki z lasu. Maleńka chuda mamunia i 3 szczeniaki, jeszcze ślepe... Odruchem było uśpienie od razu po przywiezieniu ich do nas, do kojca. Ale ta dziewczyna, i jej ojciec, prosili o wstrzymanie się, bo w środę może po psiaki przyjadą z fundacji... Fundacja, po moich telefonach, w środę powiedziała, że nie ma miejsca dla matek z dziećmi... Wyciągnęłam z budki szczeniaka, a tu niespodzianka - maluchy już otwierały oczy... Po raz pierwszy złamałam zasadę, i namówiłam Tomka, żeby te maluchy zostawić przy życiu - ja, która zawsze jestem za usypianiem ślepych miotów!... Ale stało się, mam suczkę, ze 4 lata, wagi 4 kg, i jej trójkę dzieci.
-
Pikusia ogłasza Marzenka, która go złapała i jest jakby jego opiekunką. Wczoraj zadzwoniła, że były dwa telefony - jeden odpadł w przedbiegach ("poprzedni piesek, identyczny jak Pikuś, pobiegł za traktorem i wpadł pod samochód"), drugi, zza Białegostoku, dom bez ogrodzenia, przy szosie :( Oj, trudno będzie, trudno... Pikuś zasługuje na najlepszy dom. Zakochana jestem w Nim po uszy!!!........a on we mnie, i w Diance.... Do tego ta maleńka sunieczka i jej dzieci - cudne, kochane, maleńkie, po takich przejsciach...
-
Zapytałam tę panią spod Gdańska - odpowiedziała, ze ma już od kliku dni psa :( Ale miałam z OLX telefon z Ursusa, mieszkanie w bloku, 3 dzieci:17, 13 i 9 lat. Zobaczymy, na razie poprosiłam Aurę o wizytę przedadopcyjną, i zgodziła się. Pani Sylwia zgodziła się też chętnie na odwiedziny i podała adres, poczekamy na wyniki... Orion może oczywiście zostać na razie tam gdzie jest.
-
Zimowa jamniczka - PELASIA ODESZŁA ZA TM [*]
malagos replied to malagos's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
już luty, szybko minął styczeń i kolejna rocznica znalezienia Pelasi... I kolejne biedy uratowane w tym roku: Orion, Supeł, Pikuś i mamusia z 3 szczeniakami -
Dobrze :) tylko czasu zabrakło na wejście na dogomanię. Pikuś już po, operacja się udała - jąderko wewnętrzne znacznie mniejsze, ale się udało znaleźć je bez problemu (dr Magda pokazała nam oba jąderka...cóż, też jesteśmy lekarzami wet ), przepuklina, wielkości małej śliwki węgierki, zreponowana. Szew bez konieczności zdejmowania supełków za 10 dni, kołnierz zalecony, Betamox po 2 dniach, już u nas w gabinecie. Czas operacji, czyli 1,5 godziny spędziliśmy o naszej konfirm i Jej TŻ, dziękujemy, nawet obiad się na trafił! W drodze powrotnej Pikuś był niespokojny, ślinił się, popiskiwał. W domu trafił do kuchni, i też przez dobre pół godziny łaził, przewracał się, ale zaraz się uspokoił, położył na posałniu, napił wody, i przed wieczorem już wyszliśmy na spacer, zrobił siusiu. Noc upłynęła spokojnie, ranek też - już dwa spacery za nami, i śniadanie zjedzone bez gadania :)
-
Pikuś się bawi zabawkami! Wczoraj podejrzałam, jak pobrał w pyszczek" skórkę od starej pluszowej zabawki Dianki, trochę ją ponosił, potem potarmosił i zostawił :) Dziś zadzwonię do dr Magdy i postaram się umówić kawalera na kastrację. Tylko ten brak czasu - Tomek ma to badanie bydełka w terenie, a psiaka trzeba zawieźć i przywieźć...