Jump to content
Dogomania

malagos

Members
  • Posts

    44579
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    27

Everything posted by malagos

  1. Maluszki są w 8 tygodniu życia:) I Maminka już je czasem odgania, a nie mam możliwości jej nawet na jakiś czas, na godzinę np, oddzielić :( Zawsze suczka opuszcza gniazdo, by małe pobyły same, a tu nie bardzo mam jak to zorganizować :( No i wieczorem ogłosiłam psiaki na olx. Za 15 min już był telefon, o 22.30, dzwoniła mała dziewczynka, że "chce kupić szczeniaczka, są takie słooooodkie!"... Oj, zacznie się, nie cierpię takich akcji...... Rano dwie wiadomości - przez OLX. Odpisuję, odpowiadam, i czekam na TEN telefon :(
  2. Wieczorem Tomek z nią pospacerował, i było siusianko. noc spędziła w kuchni, idealnie! Docenia swoje posłanie , wygodę, ciepełko :) Już dziś o 6.00 kolejny spacer, spokojnie chodziła, wąchała krzaczki, załatwiła się. Najważniejsze, że ona wcale nie zwraca uwagi na koty i moje suczki! I od razu widać wzajemność - Diana absolutnie obojętnie ją mija, a Bazia macha ogonkiem, nie ma warczenia, szczerzenia ząbków itp. A każda tymczasowiczka po sterylizacji, "spod kaloryfera", broniła tego swojego skrawka :)
  3. Umówiłam się z panią z Legionowa na niedzielę - przyjedzie po szczeniaczka sunię. Drugiego zaklepała sobie moja koleżanka po fachu z Warszawy, zapowiedziała się na weekend - ale dziś mi pisze na Messengerze, że w sobotę jadą na działkę, ze w przyszłym tygodniu ma sympozjum, i takie tam...po cholerę zawracać głowę, rezerwować, dać nadzieję...
  4. Wyszłyśmy na chwilkę przed dom, ale nic nie zrobiła. Jeszcze późnym wieczorem spróbujemy. Nic się nie stanie, jak sobie ulży w kuchni, gdzie, mam nadzieję, ładnie prześpi noc.
  5. Nie mam pojęcia, skąd się na tej wsi wzięła :( Już jesteśmy w domu. W drodze Bazia jednak trochę niespokojna, popiskiwała, lizała mnie po rękach, ale ogólnie ok. Szybki "głupi jaś" i zaraz poszła na stół. Zabraliśmy ją po 40 min, jak się wybudzała, popiskując. Wniosłam ją do domu, po drodze dałam powąchać Dianie to zawiniątko. Nic nie powiedziała. Położyłam Bazię na posłanko pod kaloryferem, a nasze psy zawołałam na spacer. Teraz wszystkie podreptały do kuchni, bo pora obiadowa, i tylko Dianka "powoli podeszła do posłania i powąchała Bazię, a ona pomachała ogonem. Małe sunie, czyli Nusia i Zulka, pewnie wcale nie zauważyły "ciała obcego" w kuchni. I już, całe zapoznanie. Nasze psiaki zjadły obiad, Bazie tylko patrzyła z posłanka.
  6. Gatek się nie zmarnował, bo go rano rozmroziłam, i teraz Dianka ma robotę zajadaniem na trawniku :)
  7. Pikuś ma się dobrze :) A i Asik, ten nasz kojcowy tymczas bez swojego wątku, zachwyca pańciów, a nawet nornicę w ogrodzie złapał!
  8. Witamy i pozdrawiamy :) Dziś o 13.00 sterylizacja... do Makowa jedziemy z nią sami, nie prosimy gminy, by nie stresować maleńkiej. Bazia bardzo ładnie chodzi na smyczy. Ciekawe, jak zachowa się w samochodzie - drogę z kojca do nas dwa dni emu zniosła wspaniale, po prostu położyła mi się na kolanach. Nie wie jednak, po co są spacerki i muszę zaraz iść sprzątnąć kojec. Ale nie ona pierwsza, mam nadzieję, że kilka dni i załapie, że 4 razy dziennie po coś jednak wychodzi się na spacer :)
  9. I tu już u nas w ogrodzie :)
  10. Dziś pierwszy spacerek po ogrodzie na smyczy. Wszystko ją interesuje, wącha każdy krzaczek i trawkę. Raz zdobiła szybkie siusiu, ale resztę w kojcu. Na razie spokojna, choć jak zostaje sama to trochę wyje i popiskuje.
  11. Wpłaty: Aga76 20 zł, dzięki serdeczne :) Daliśmy jej nową obróżkę i swoje miseczki ( w kojcu gminnym miała wiaderko na wodę i starą brytfannę na chrupki z Lidla...). Na piątek już umówiona sterylizacja na koszt gminy u dr Magdy.
  12. Kolej na Bazię - przesiedziała miesiąc w gminnym kojcu, na początku dzieląc go z Asikiem. Zabraliśmy Asika do siebie, miał masę kleszczy i walczył z babeszjozą. Po miesiącu - dziś pojechał do swego domku. Do Bazi jeździliśmy prawie codziennie, wyprowadzając na spacer i dając domowe jedzenie. Została odrobaczona i odpchlona. Od dziś - w naszym kojcu przy domu. Bazia to mała sunia, waży 7 kg, sięga do połowy łydki. Ma ok. 1,5 roku do 2 lat. Energiczna, pogodna, lgnie do człowieka, pokazuje brzuszek.
  13. no nie było wyjścia :) Pewnie ludzie pomyśleli, że tak na co dzień karmię psiaki :)
  14. Przypomniało mi się, jak już Pikuś był spakowany, że wcześniej zamroziłam taka niedużą mięsną kostkę biodrową, i że ją dam do nowego domu, na pierwszy dzień. Państwo już wyjeżdżali, Tomek otwierał bramę, a ja pędem wróciłam do domu, porwałam z zamrażarki ten gnatek, i dogoniłam samochód już prawie na ulicy. Dopiero spojrzałam, co mam w ręku - ślicznie podpisany kawałek wołowiny na zrazy :)
  15. Wieczorem SMS - jest! dwa razy siuśku i kupal. Bardzo radosna wiadomość :) Uprzedzałam pana Pawła, że tak się może zdarzyć, że trzeba często wychodzić, chwalić i być przygotowanym na ewentualną niespodziankę na podłodze. Było to dla nich oczywiste :) I zdjęcie Pikusia na kanapie, cudnie!!
  16. Pan Paweł zadzwonił: rano były kłopoty z założeniem Pikusiowi szelek, chował się pod fotel, nawet gryzł, aż wreszcie córka wywołała go do przedpokoju chrupkami i spokojnie ubrała Pikusia. Trochę się bał nowego terenu przed domem, ale jak zobaczył pieska sąsiadów, ucieszył się i pospacerował. Ale na razie bez efektów :( U nas tez na początku się zakorkował na 30 godzin :(
  17. Tak, Mazowszanko, dwa maluchy, śliczne puchate kulki :)
  18. A jeszcze jedna dobra wieść - państwo po Asika z naszego kojca przyjadą wcześniej niż zapowiadali, za dwa dni :) Kojec się zwolni, będzie można wziąć Bezię bliżej nas, wysterylizować i szukać domku :) Po malutką sunię szczeniaczkę przyjedzie pani z Legionowa w niedzielę, teraz szykuje wyprawkę. Podpowiedzcie, proszę, jakie zabawki/gryzaki przygotować takiej malutkiej? Sunia wielkości świnki morskiej :)
  19. Dałam, "skórkę" od ulubionego pluszaka i mały kocyk ze wspólnego dużego posłania Dziękuję, czekam na wieści jak minęła noc. A jakoś tak wypada przyjąć ludzi poczęstunkiem, jak już zdecydowali się przyjechać AŻ z Warszawy :) he, he :)
  20. ciężko, jest ciężko bez Niego, ale... w kolejce czeka biała sunia Bezia z gminnego kojca :( i ja tak myślę, w końcu jechał tylko trzy razy samochodem: do nas z Wyszkowa, i na kastrację i z powrotem do Makowa. dałam moc przykazań, mam nadzieję, ze je państwo zastosują....
  21. No to tak...... Pojechał.... Mój mały Pikulinek pojechał do swoich, mam nadzieję, ludzi i swojego, mam nadzieję, DOMKU. Państwo bardzo sympatyczni, pani serdeczna, ciepła, pan energiczny i taki "swojski". Jako że nie jedzą słodyczy od jakiegoś czasu, to nie upiekłam ciasta, ale kartoflaka, z domowym kiszonym ogóreczkiem. Zjedliśmy w południe, poszliśmy na spacer na dwie smycze - ja z Dianą, państwo na zmianę z Pikusiem. Kupiona wyprawka, w tym adresówka, którą zaraz Tomek przyczepił do obroży, i prosiłam o niezdejmowanie obróżki przez cały czas. Szelki ma nowe, identyczne z tymi naszymi starymi :) Pikuś podchodził do nowych znajomych po smaczki, ale pana bardziej unikał. Potem położył się koło moich nóg - on doskonale wiedział, ze coś się kroi :( Jak już wszystko zostało podpisane (umowa z TOZ Wyszków, ja podpisałam i postawiłam pieczątkę, jako inspektor oddziałowy, a co!...), wzięłam Pikusia na ręce i zaniosłam do samochodu. Bardzo był stremowany, oglądał się na Dianę :( Po 2 godzinach SMS - ze już w domu, i że ma chorobę lokomocyjną, ale że to nic, ze już w porządku.
  22. Jak wszystko, są głosy za i są przeciw. niewątpliwie Bravecto jest najskuteczniejsze, inne środki nie działają tak dobrze, a też mają działania niepożądane.
  23. Pikuś zaszczepiony dziś na wirusówki, kupiona też tabletka Bravecto Więcej wydatków na Pikusia nie przewiduję :) Pani dziś wieczorem zadzwoniła, zapowiedziała przyjazd ok. 11.00 w niedzielę. Zakupy dla psiaka zrobione :)
  24. Maluszki zaszczepione na wirusówki, koszt 129,60 zł
×
×
  • Create New...