Jak wróciłam z tygodniowej podróży, Zulka jakoś dziwnie na mnie zareagowała. Jakby mnie nie poznała?..... Chowała sie w mojej obecnosci, ale moją siostrę bardzo polubiła i do niej była śmielsza. Po 2 dniach zobaczyłam wygryziony ogon Zulinki.... Środkowa część aż sie lepiła od wysięku i krwi - widać było, ze ją to boli, bo miała zamiast na grzbiecie, taki wyprostowany. Zaraz tez trzeba ją było złapać i zanieść do gabinetu. dostała antybiotyk i steryd, także smarowanko na tę rankę. Teraz, po 2 tygodniach, jest poprawa, ogonek nie boli, nie swędzi, Zulka zachowuje sie normalnie. Rana zaczyna porastać sierścią.
tylko się zastanawiam, co jej odbiło, żeby taką sie samookaleczać?