-
Posts
30276 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
209
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by agat21
-
Też się zamartwiam. Był bardzo fajny i przyjazny :( Żebym miała go gdzie zabrać to jeszcze w sobotę bym go próbowała wsadzić do samochodu. Ale nikt go nie chciał. W desperacji pytałam nawet osoby, o ktorych wiedziałam z góry że nie wezmą. Ale czasem cuda się zdarzają, więc próbowałam. Tym razem się nie zdarzyły :( Oby trafił na kogoś fajnego...
-
Zapytałam ją o to, ale niestety aż tak miła pani nie jest, odpowiedziała, że nie mają możliwości ani go gdzieś zamknąć ani pilnować. Wystawiają mu wodę, i nie przeganiają go oraz nie usuwają rozsypanego przy restauracji suchego Chappi - i to jest i tak ogromna pomoc z ich strony. Znając polskie wiejskie i "stacyjne: realia muszę potwierdzić :( Może się tak dobrze złoży, że już niedługo psiak zostanie stamtąd zabrany :)
-
Brawa i gratulacje za taką podróż i wspaniałych znajomych :) Dobra kobieta przyciąga dobrych ludzi ;)
-
Jestem wreszcie i ja - w chwili przerwy w pracy nie mogłam sobie odmówić przyjemności popatrzenia znowu na Tosiowy pyszczek :) Mazowszanko, wielkie wielke dzięki za założenie wątku i wstawienie od razu zdjęć :) I jeszcze raz i przede wszystkim za to, że ją wzięłaś :) Kochana jesteś a Twój TZ to anioł :) dzięki też wszystkim, którzy przebyli (a raczej przybyły :)) na wątek Tosiulki i za wszystkie dobre i mądre słowa oraz wsparcie. O sterylce nie ma co nawet dyskutować - zgadzam się z poprzedniczkami. Jak tylko sunia przestanie krwawić i objawów cieczki nie będzie, trzeba sprawdzić jej stan i natychmiast ciachać. Głaski dla małego łepka i dla wszystkich Twoich czworonogów Mazowaszanko :)
-
Wpadam na chwilkę, żeby podziękować za odwiedziny wątku, za Wasze wsparcie, i zameldować, że dzwoniłam w sprawie tego psiaczka kulawego do restauarcji na stacji benzynowej. Dziś rano psiak był na stacji, miła pani z resauracji powiedziała, że jeszcze się przejdzie i sprawdzi, czy on nadal jest, i ma do mnie odzwonić. Jeśli pies trzyma się tego miejsca, to chcę umówić się z Murką, że jej TZ podjedzie tam i psiaka zabierze. Najpierw do ich weta, o potem do ich hotelu. Co Wy na to? bardzo się cieszę, że Tosia ma się dobrze i Mazowszanka ma z nią spokój :) cudowna malizna :) Mazowszanko, a nie szukała nas po odjeździe ani trochę? ;)
-
Wpadam na chwilkę, żeby podziękować za odwiedziny wątku, za Wasze wsparcie, i zameldować, że dzwoniłam w sprawie tego psiaczka kulawego do restauarcji na stacji benzynowej. Dziś rano psiak był na stacji, miła pani z resauracji powiedziała, że jeszcze się przejdzie i sprawdzi, czy on nadal jest, i ma do mnie odzwonić. Jeśli pies trzyma się tego miejsca, to chcę umówić się z Murką, że jej TZ podjedzie tam i psiaka zabierze. Najpierw do ich weta, o potem do ich hotelu. Co Wy na to? bardzo się cieszę, że Tosia ma się dobrze i Mazowszanka ma z nią spokój :) cudowna malizna :) Mazowszanko, a nie szukała nas po odjeździe ani trochę? ;)
-
SELMA ZE ZDRUTOWANĄ KOŚCIĄ UDOWĄ -JUŻ W SWOIM DOMKU
agat21 replied to Bogusik's topic in Już w nowym domu
Oj Selma, co ty wyprawiasz! Staraj się bardziej.. -
Ufff... jestem w domu. To był dłuuugi dzień.. Dziękuję Wam wszystkim bardzo bardzo za obecność na wątku dzisiaj, za deklaracje wpłat, za dobre słowa. I bardzo serdecznie dziękuję Mazowszance, że wzięła maliznę do siebie. Absolutnie koniecznie trzeba ją było zabrać. Jak dziś dojechaliśmy z TZtem na tę stację, to znaleźliśmy tam z 5 nowych psów! One chyba poschodziły się z okolicy do tej suni. Ona biedna i umęczona odpędzaniem zalotników i to wszystkich większych od siebie :( Psy walczące między sobą o nią - koszmar. Ledwo udało mi się ja wyszarpać spomiędzy nich. Ten z podkuloną łapką też był, nie było natomiast huskiego. Kelnerka z restauaracji, z którą też rozmawiałam wczoraj, powiedziała, że jeszcze wczoraj wieczorem po naszym odjeździe był, a dziś rano już go nie widziała. Nie wiem, czy poszedł gdzieś sobie (chociaż nie wyglądało na to, że się gdzieś wybiera - cały upalny dzień tam spędził), a może komuś się spodobał i go zabrał? Kelnerka dopytała się też innych pracowników, jak to ma być z tym przyjazdem weta, o którym mi opowiadała wczoraj. Oczywiście źle zrozumiała - nie chodziło o żadnego weta, tylko hycla! Ale czeka się na niego ok.tygodnia. Tym lepiej, choroba by go wzięła. Nie wiem z kim gmina Pilawa ma umowę, ale żaden hycel nie kojarzy mi się dobrze. Jutro zadzwonię do tej restauracji, żeby zorientować się, które psy pozostały, bo nie mają dokąd pójść, a które przyszły tylko zwabione sunią i po jej zabraniu wróciły "do siebie". Najbardziej teraz martwi mnie ten z podwiniętą łapą. Ona jest dziwnie powykręcana. Nie wiem, czy to nowe czy jednak jakieś stare złamanie. Tak czy siak, nie można go zostawić tam, on jest przyjazny bardzo, nawet nie brał udziału w walkach o sunię, choć ewidentnie za nią chodził i jej pilnował. A sunię obejrzał wet, ma ok. 2 lat, waży 8,9 kg, nie wygląda na chorą, węzły chłonne w porządku. Niestety znalazł się i kleszcz :( Oczywiście zakupiłam jej preparat na kleszcze, tabletki na robale też i trochę wysokokalorycznej karmy, choć na szczęście sunia nie wygląda na bardzo zabiedzoną. Chyba rzeczywiście ktoś niedawno się jej pozbył. Na cieczkę niestety nic skutecznego i w dodatku nie robiącego krzywdy suni nie ma. Trzeba odczekać :( Sterylka i szczepienia, jak sunia się wzmocni,bo jest teraz dość osłabiona. Ale moim zadaniem to po prostu stres i zmęczenie z niej wychodziły, bo u Mazowszanki odżyła :) W samochodzie leżała jak trusia, a po dojechaniu na miejsce i zjadła wreszcie ze smakiem karmę, i ogonek pomerdał, i powarkiwała na pozostałe psy które się zalecały :) I w ogóle jest bardzo śliczna i fajna :) Resztę szczegółów i zdjęcia suni to już może na jej wątku. Numer konta porozsyłam jutro, jutro też zamieszczę pierwsze rozliczenie.Bo dziś to już padam na przysłowiowy ryj :D
-
Obeszłam sąsiadów, obdzwoniłam rodzinę. Nic z tego - inne zwierzaki w nadmiernej ilości, wyjazdy itp. inne historie - słowem nic z tego. Dzwoniłam do Celestynowa, myślałam że mają umowę z gimną Pilawa, ale niestety pan kierownik powiedział, że nie. I mają schronisko pękające w szwach :( Ja chyba dziś zawału dostanę :(
-
Ten dzikawy jest tam od paru dni. Ten z przetrąconą łapką waży pewnie z 15- 20 kg, jest do kolana. Wysłałam na maila aurze zdjęcia na maila, może sama jeszcze powalczę, żeby wstawić. Jutro tam pojadę, bo niedziela, ale w poniedziałek już nie dam rady, bo pracuję od rana do wieczora, a to z 80 km ode mnie :(
-
tak, wszystkie cztery tam pozostały, nie miałam żadnych możliwości, żeby je zabrać ani smyczy, ani obroży.. w desperacji próbowałam zabrać tego z pokręconą łapką, ale dostał w samochodzie szału i zaczął skakać po wszystkich siedzeniach i wyć. Nie dałoby rady z nim jechać :( On chyba za tą sunią z cieczką tak szalał i tęsknił, jak go wypuściłam od razu pobiegł jej szukać.
-
Tak, jak napisałam w poprzednim poście - wrócę tam jutro, bo jutro jeszcze niedziela, zobaczę co da się zrobić, na razie będę mogła zabrać tylko małą suńkę, nie mam jak zabrać i co zrobić z większymi psiakami.. Wstępnie mam zaklepane jedno miejsce u Murki (myślałam o huszczaku, bo jego tylko na początku tam widziałam), ale po uprzednim zbadaniu psiaka u weta. Jej TZ mógłby podjechać tam w poniedziałek. Ma sprawdzić ile to jest kilometrów od nich i ile by to kosztowało. Ale teraz nie wiem co robić. :( Oba psy potrzebują pomocy. A właściwie trzy, ale ten trzeci na razie bez szans, o boi się ludzi :(