-
Posts
30642 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
224
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by agat21
-
Rozmawiałam dziś z panią Zefirka, powoli się psina otwiera, chętnie wychodzi na spacery, poznaje nowy teren, państwo idą za nim tam, gdzie chce (śmieją się, że to on na razie wyprowadza ich na spacery :)), przy jedzeniu nie grymasi, ale też nie rzuca się specjalnie na jedzenie. Bardzo tęskni za każdym razem za córcią, jak wychodzi. Piszczy. Na razie nawet pani wzięła urlop, żeby pobyć z nim więcej w domu, więc jakoś go obłaskawia. Wczoraj tylko niestety Zefirek przeraził się okropnie, jak pan zerwał się z fotela próbując ratować lampę zrzucaną przez kota z półki. Podobno bidak uciekł tak, że mało łapek nie pogubił :( Schował się pod łóżkiem na dobre pół dnia i nie chciał wyjść. Dzisiaj bawił się z panią myszką maskotką na tapczanie (podobno ma już sporo zabawek ;), i znowu przestraszył się ręki uniesionej, jak pani chciała mu rzucić myszkę. Zefirek ewidentnie był bity :( Mam nadzieję, że szybko zapomni o złej przeszłości. :/
-
Jak dobrze, że szczeniorki zabrane! :)
-
Rany, co tu zrobić :( Jutro wczesnym rankiem mam wyjazd służbowy dwudniowy, nie będę mieć możliwości dzwonienia i pytania o miejsca. Hotelik Zefirkowy na razie ma dwóch kolejnych zwierzów i nie przyjmuje :( Te cholerne ferie :( Na tę chwilę mogę tylko zadeklarować, że jeśli jakiś hotel zdecyduje się wziąć choćby jednego szczeniaczka, ja wezmę go na utrzymanie.
-
Boże, 19 szczeniaczków?? :( Czy są hotele, które je przyjmują? Oprócz Judyty oczywiście.
-
Koruś jest cudny :) Na pewno szybko złamie komuś sreducho. :) Myślałam o tym, żeby polecić go komuś z chętnych na Zefirka, ale odległość jest problemem :( Wszyscy chcą psa poznać, odwiedzić.A dzwoniący byli z Warszawy i jedna pani z Radomia, bo na ten reguon Zefirek był ogłaszany. Podesłałam im psiaka z okolicy, a pani z Radomia zdecydowała się sama pókść do radomskiego schronu. Może coś z tego wyjdzie.
-
Pierwsze wieści z pierwszej nocy Zefirka w domu: noc spokojna, Zefirek spał przy łóżku pani, bo dziś z panią spała córcia. A jak pani w nocy wstała na chwilę, to Zefirek skrzętnie wykorzystał okazję, żeby być jeszcze bliżej swojej przewodniczki - i wskoczył do łóżka oczywiście :). Rano był spacerek z panem, było i koo i sioo, więc stres trochę chyba opada. Pan z córcią wzieli też dziś Zefirka do weta żeby założyć mu książeczkę zdrowia i zrobić adresatkę :) Piszczy trochę za córcią, jak wychodzi z domu. Ale generalnie jest dobrze, uffff.. :)
-
A a'propos karmy, to zostało sporo. Państwo mi oddali całą karmę, jaka nie została przez Zefirka zjedzona, poprosili, żeby pożyczyć im na razie szelki, bo kupili mu tylko obrożę, a na spacery na razie wychodzą oczywiście z podwójnym zabezpieczeniem, więc zostawiłam już te szelki w prezencie, niech Zefirek ma na "nową drogę życia" :) I do samochodu mu się przydadzą. Ale karmę mogę przekazać następnemu potrzebującemu psiakowi, nie oceniłam jeszcze dokładnie ile jej w worku zostało, ale tak na pierwszy rzut oka to spokojnie ponad połowa. Proszę zatem o info, komu się przyda.
-
Można i nawet trzeba skakać :)) Zefirek nie ma długu, wszelkie różnice między wpływami i wydatkami biorę na siebie. Postanowiłam wyciągnąć Zefirka ze schronu nie wiedząc czy i w jakiej wysokości przyjdzie pomoc od innych, więc na własne ryzyko. Dlatego za każdy grosz i każdą pomoc jestem bardzo bardzo wdzięczna. Nawet nie marzyłam o takim wsparciu i tylu wspaniałych działaniach! I wpłaty, i bazarki, i karma, i ogłoszenia.. Dzięki Wam koszty nie przywaliły mnie kłodą :)) Jesteście wszystkie wspaniałe i kochane.
-
Zefirek mieszka parę kilometrów ode mnie, na Bielanach. Jak dojdzie zaświadczenie o szczepieniu, zawiozę go państwu. Będzie okazja odwiedzić Zefirka znowu :) Muszę przyznać, że moja relacja z Zefirkiem była specyficzna. Jeszcze żaden psiak, z którym miałam bezpośredni kontakt, nie był tak bardzo wycofany i nie bał się mnie tak, jak Zefirek. Ale mimo tego, a może właśnie dlatego, tak bardzo mi leżał na sercu jego los. Od pierwszej chwili, kiedy go zobaczyłam na zdjęciu z R., wiedziałam, że to właśnie ja mam mu pomóc wydostać się stamtąd. Dzięki Kiyoshi za dobre słowa, ale jakie w takim razie należą się Tobie? :)))
-
Ufff.. można trochę odetchnąć i spuścić stres. Państwo, którzy byli zapoznać się z Zefirkiem kilka dni temu, przyjechali dziś z córcią, żeby też poznała Zefirka i żeby uskutecznić wspólny spacer. No i cóż tu dużo mówić, już wcześniej sygnalizowali, że druga podróż powinna mieć inną liczbę pasażerów do i ze Skierniewic ;)) Przeprowadziłam kilka rozmów z panią Agnieszką z hotelu, z panem i panią z obecnej już rodziny Zefirka. I postanowiłam, że faktycznie będzie najlepiej, jeśli Zefirek pojedzie jak najszybciej do domu. On za bardzo już się zżył z hotelikiem, i za bardzo był wycofany w stosunku do innych, żeby to jeszcze pogłębiać. Kolejnym argumentem było to, że wyraźnie nie służyło mu zostawanie samemu w domu. Nawet na krótko. Piszczał i mocno drapał w drzwi, skakał na okna. A u państwa przez większość dnia jest w domu babcia, więc Zefirro nie będzie prawie wcale sam. :) Po tertio: nie mają małych dzieci, ich córcia jedna jest juz dorosła i mieszka osobno, a druga jest nastolatką. Tak więc zgodziłam się, żby dzis już go wzięli, a ja zamiast wizyty przedadopcyjnej zrobiłam wizytę poadopcyjną :) Zefirek oczywiście na maksa zestresowany, wróciło "skamienienie" psa w trudnych sytuacjach. Przy wyjeździe rozpaczliwie chował się za panią Agnieszkę, nie chciał jechać, były łzy i pani Agnieszki i córci państwa, jak widziała jak Zefirek się boi. W domu zaszył się pod łóżkiem córci. Ale jak ja przyszłam, był już trochę żywszy, zdecydowanie upatrzył sobie córkę państwa jako przewodniczkę w kolejnym nowym miejscu, chodzi za nią i jej pilnuje. Nawet macha do niej ogonkiem, I zaczął nawet jeść :)) co już jest naprawdę dobrym objawem. Rodzina fajna, ciepła, serdeczna, zwierzakowa, i - jak sami mówią od "zwierząt specjalnej troski", bo wszystkie ich byłe i obecne (mają 2 koty) to fiycznie lub psychicznie odbiegające od normy :D Zefirek będzie z nimi jeździł na wakacje, we wspólnej przyczepie campingowej, tak, jak poprzednie psy. Będzie spał tam, gdzie zechce, pewnie w łóżku ich córki ;)) Na wiosnę zostanie wykastrowany. A jutro rano będę mieć wieści o pierwszej nocy ;)