-
Posts
13134 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Flaire
-
INA, z moją tak było. Na codzień była straszliwym żarłokiem, ale jak zachorowała na nerki, to nie chciała jeść. Jak sie poprawiało, to jadła lepiej, a potem znowu nie. Ale w jej przypadku, brak apetytu zawsze oznaczał, że cos jest nie w porządku i że jej stan się pogorszył :( .
-
Wytłumacz może, czego dokładnie oczekujesz, bo to mnie właśnie niepokoi. Czy to znaczy, że jeżeli pies uzna, że ktoś próbuje Cię skrzywdzić, to ma się rzucać? Czy coś innego? W jaki dokładnie sposób ma nie pozwolić, żebyś została skrzywdzona?
-
Tak, ale już w dalszych regulaminach (IPO czy FCI obedience) pies musi chodzić przy lewej nodze, chyba że przewodnik jest niepełnosprawny w sposób, który pozwala mu prowadzić psa tylko przy prawej.
-
Bo widzisz, to było tak. Szedłeś sobie po prawej stronie drogi, a swoją kobietę prowadziłeś po sowjej prawej stronie, coby ja przjeżdżające dorożki nie ochlapały. Więc dla psa zostawała tylko lewa strona. A potem zapisano to do regulaminu i w niektórych regulaminach już tak pozostało do dnia dzisiejszego.
-
Ludzie są przyzwyczajeni chodzić po prawej stronie chodnika, korytarza, itp. Więc jeżeli Twój pies idzie, jak mój i wszystkie szkolone psy, przy lewej nodze, to w naturalny sposób większość ludzi minie Cię właśnie od strony psa :niewiem:
-
DeDe, wracając do Twojej staruszki... Czy jej się powoli zmienia charakter? Albo czy od czasu do czasu ma takie nieracjonalne momenty, gdy kogoś dziabnie, podczas gdy całe życie była bardzo spokojna? Bo jeśli tak, to mogą to być objawy choroby, lub psica może tak reagować na ból. Moje psy nigdy nikogo nie pogryzły, a ja byłam pogryziona w czerwcu, przez ONa "szkolonego" na IPO (nie, nie jestem pozorantem). Niegroźnie na szczęście, ale ślad szczęk jeszcze mam, więc być może zostanie blizna na zawsze. Rzucał się do gardła czy też twarzy; na szczęście nie dosięgnął. Teraz nie mam czasu, żeby to zdarzenie opisywać, ale może jak mi się trochę rozluźni, bo wniosków do wyciągnięcia jest sporo, szczególnie dla tych, którzy tu pisali, że to dobrze, że ich pies reaguje na ludzi, których uważa za niebezpiecznych, "bo przecież po to mam psa".
-
No dobra, jak chcecie dyskutować o metodach... To, co po polsku nazywamy w agility "slalomem", po angielsku nazywa się "weave poles". Jak można się domyśleć i jak zapewne wiecie, w necie jest sporo (po angielsku) na temat metod uczenia tego ćwiczenia, jak również na temat przyspieszania pokonywania tego przez psy, które ćwiczenie już umieją. Np. tutajjest sporym kompendium rozmaitch metod uczenia slalomu. Niestety nie wszystkie sa dobrze opisane (różne kawałki sa pisane przez różne osoby), ale i tak mozna się zorientować, że sposobów jest bardzo wiele. Więc Wind, na pewno znajdzie się coś i dla Majki.
-
Ja zaczęłam od koziołka, bo o zabawie nie było mowy i tak. Ale jak już nauczyła się pracować z koziołkiem, to zaczęło ją bawić latanie za piłeczką - przedtem mogłam rzucać, a ona nie zwracała uwagi. Teraz chyba rozróżnia dwa rodzaje aportowania (i obydwa, na szczęście, lubi): pracę z koziołkiem (na komendę, dokładnie, za smakołyk) i latanie za piłeczką (bo tak fajnie skaczem, można ją przydusić i samej sobie podrzucić jak się zechce).
-
A jednak... bo właśnie chciałam się zapytać, czy kiedykolwiek słyszałaś, jak szczeka. Więc teraz się zapytam, czy to był jeden jedyny raz, jak słyszałaś swojego psa szczekającego? Bo jeśi tak, to możesz mieć problem z nauczeniem go szczekania. Ale jeśli nie, to zacznij od obserwowania go - postaraj się ustalić, co powoduje szczekanie. (Ja wiem, że jeżeli pies szczeka bardzo rzadko, to to trochę potrwa, ale zakładam, że Ci się nie spieszy). Jak już będziesz wiedziała dokładnie, w jakich sytuacjach pies szczeka, to łatwiej Ci będzie szczekanie sprowokować.I jeszcze jedno pytanie: w jakim wieku jest Twój pies? Znam wiele wypadków młodych psów, które zaczynały szczekać dopiero jak dojrzały, w wieku roku czy półtora. Więc jeżeli pies jest młody, to jeszcze nie wszystko stracone :wink: Z mojego doświadczenia również wynika, że psy nauczone szczekania na komendę zaczynają szczekać więcej, niż zanim były uczone. Mnie wydaje się to naturalne - tak samo, jak to, że psy nauczone podawanie łapy zaczynają to robić często i bez komendy.
-
Więc właśnie - nie każdego psa można zacząć od szczeniaka, bo nie każdego psa ma się jako szczeniaka. To może być przynajmniej usprawiedliwieniem Mokki i Leona. A Misia, którą mam od szczeniaka, po prostu miała aportowanie gdzieś. O nauczeniu przez zabawę nie było mowy (choć wiele osób próbowało), bo ją to po prostu nie bawiło. Ale teraz aportuje pięknie i entuzjastycznie i nawet zaczyna ją to trochę bawić (to dzięki magicznej piłeczce Leona).
-
ok, powinnaś uczyć trzymania również w pozycji siad, dokładnie jak - pokażę Ci za tydzień.
-
PATI, pewnie już Ci pisałam, żeby oddzielnie uczyć komendy "trzymaj" (mogę pokazać jak za tydzień). Jak już pies umie "trzymaj", to jak do Ciebie podbiega, powtarzasz "trzymaj". Inny sposób, który może pomóc (szczególnie w połączeniu z tym pierwszym) to nie podejmowanie zabawy po podniesieniu przez Ciebie aportu z ziemi. Jak pies upuści, to albo ignorujesz (jeżeli to patyk), albo chowasz do kieszeni (jeżeli piłeczka). Są osoby, które stosują kopanie aportu, żeby skłonić psa do powrotnego podniesienia i wtedy łapią aport i przeciągają się (co ma skłonić do trzymania), ale ja nie mam do tego pełnego przekonania - chodzi o to, żeby nie puszczał, a nie żeby po puszczeniu podnosił.
-
Święte słowa. Jeśli pies naturalnie leci za aportem i podnosi go, to wystarczy, żeby umiał - ale NAPRAWDĘ umiał - przychodzić na zawołanie i oddawać - i umie aportować. Trudniej jest, jżeli pies nie leci za aportem... Ale o tym też już kiedyś pisałam.No i z wielkim zainteresowaniem czekam na metodę na niedzielne poranki (chociaż z moim psem nie mam tego problemu - to raczej ja ją muszę budzić :) ).
-
Z tego co wiem, to to właśnie jest standardowa metoda uczenia slalomu. :o A jak one uczą?
-
Przepraszam bardzo, ale Matołek to jest mój Misiołek. Mokka ją tak ochrzciła, więc proszę sobie naszych imion nie przywłaszczać! :evil:
-
No to super! A co do biegania, to już nigdy więcej nie będziesz musiała tej komendy powtórzyć!!! Na IPO jest koemnda "naprzód" gdzie pies musi odbiec, ale to zupełnie inna para kaloszy i masz całe trzy miesiące, zeby tego psa nauczyć. (Jeśli pies umie "naprzód" to oczywiście można to użyć jako biegaj na PT, ale w tydzień nauczyć się tego nie da, więc w Twoim przypadku najlepiej było zrobić to maleńkie oszustwo :wink: ).
-
tynka, ogromne gratulacje! A jak poszło z bieganiem na komendę?
-
To jest niestety typowe dla terierów. Jak nie chce, to zapiera się na cztery łapy i mozna się pożegnać nie tylko z tym jednym ćwiczeniem, ale często z całą sesją. Ważną częścią podejścia do szkolenia teriera jest przekonanie go, że chce.
-
tynka, tak schowałąś tę wiadomość o PT Shepa, że musiałam tutaj nos w nieswoje sprawy wsadzać, żeby znaleźć! Chwalić mi sie proszę! Bo ja słyszałam jeszcze, że jakiś medal był - srebrny chyba? A ocena jaka? A zdjęcie rodzinne jest cudowne!
-
Tak, ale Tobie nie będzie się podobać moja bardzo prosta metoda: nigdy, ale to nigdy nie zaczynaj się z psem bawić jak on przynosi zabawkę. Po prostu ją odkładaj tak, żeby pies nie mógł dosięgnąć. Tylko Ty rozpoczynasz zabawę - nigdy pies.Problem w tym, że to nie jest selektywne - pies po pewnym czasie przestanie inicjować, bo nauczy się, że to do niczego nie prowadzi. Ale przestanie w każdej sytuacji, nie tylko w niedziele rano :wink: . Jedyny inny sposób, jaki mi przychodzi do głowy, to odizolowanie psa na noc (w klatce lub innym pomieszczeniu). Albo zastosuj metodę, którą ja stosuję zawsze z własnymi psami: przyzwyczaj się, że obślinione na twarzy w niedzielę rano to największe szczęście, jakie mogło Cię spotkać!
-
No to już się strzegę tego cuda! Ale Ty musisz nad imieniem popracować! Moja Misia już u hodowcy była Misia (no... Misha :wink: ) i jak przyszła do domciu to już znała swoje imię.
-
Mami, czy to ciapunio na emblemacie to właśnie Twoje potworzątko?!?!?
-
Misia po każdym szkoleniu śpi cały dzień, albo nawet i dwa. Kondycji (intelektualnej) dziewczynie brak... Albo może śpiochem jest :wink: . Po agility będzie pewnie tylko gorzej, bo dochodzi jeszcze kondycja fizyczna... Tunelu to ja bym uczyła zaczynając od bardzo króciutkiego i powolutku przedłużająć. Ale nie wiem czy macie takie możliwości. Dla Misi nie trzeba, bo ona tunelu się nie boi. Za to wąskich ramp i huśtawek boi się jak ognia, bo tylne łapy stawia szeroko (taka rasowa jest :) ) i jak idzie po wąskiej rampie, to czasami tak postawi, że nic pod łapą nie ma, co powoduje panikę.
-
Justa, jak chcesz się kiedyś umówić na spotkanie, to Ty mi ułożysz ślad zwodniczy dla mojego psa (powiem Ci, jak to się robi; potrwa minutkę), a ja Ci za to pokaże, jak oduczyć Twojego psa od ciągnięcia. Tylko powiedz mi jeszcze, bo chyba zapomniałam, jaki to pies?
-
Trenuje... :wink: