Jump to content
Dogomania

Flaire

Members
  • Posts

    13134
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Flaire

  1. Oj, ja bym powiedziała, że w takim przypadku kolczatki były używane niepoprawnie! Nie mówiąc już o tym, że wprowadzanie kolczatki po to, żeby właściciele się nie nudzili i zaczęli zwracać uwagę na psy wydaje mi się nieodpowiednim rozwiązaniem. Ja urozmaiciłabym szkolenie... A ja nie. Bo właśnie większość osób nie ma pojęcia, jak tego używać.Jeżeli chodzi tylko o kontrolę, a nie o to, żeby pies umiał chodzić na luźnej smyczy, to polecam kantarek. A chodzenia na luźnej smyczy można niemal każdego psa nauczyć bez kolczatki.
  2. Flaire

    kantarek?

    gosiak1111, co do tego, jak ludzie mają podchodzić do Twojego psa, to podpisuję się pod wszystkim co napisałą wendka z jednym wyjątkiem (poniżej) i z jednym dodatkiem. Dodatek jest, żeby ludzie kucali przed sunią, a nie pochylali się nad nią. Psy czują się zagrożone gdy się nad nimi pochylać. Namów przyjaciół, żeby głaskali ją właśnie kucnąwszy i od spodu (pod brodą), and nie po głowie, z góry, bo z tego, co opisałaś wygląda, że Twoja sunia prawdopodobnie się ich boi. Natomiast nie zgadzam się z tym, żeby pozwalać jej warczeć na ludzi. Bardzo wątpię, wendka, czy ktoś oduczył Twojego psa warczenia, bo w takim razie, dlaczego również nie oduczył go rzucania się? Są po prostu psy, które gryzą bez ostrzeżenia i Twój pewnie właśnie takim jest. Pytanie pozostaje, jak oduczyć sunię gosik1111 warczenia na ludzi, a na to pytanie trudno odpowiedzieć na odległość, łatwiej, gdybym mogła zobaczyć jej reakcję i do tych ludzi, i do Ciebie, gosiak1111. Bo na przykład: jeżeli ona jest po prostu wystraszona, to najlepszą reakcją na takie warknięcie, szczególnie, ze pies jest młody i masz ją od małego, mogłoby być natychmiastowe zaprzestanie prób kontaktu z nią i przez osobę, na którą warknęła, i przez Ciebie. Po prostu ignorować ją zupełnie, natomiast spoufalać się z tą osobą. To zadziałało by, jeżeli suni bardzo zależy na kontakcie z Tobą, jeżeli uznaje Cię za przewodnika. Ale jeżeli jej nie zależy, to takie podejście mogłoby mieć skutki odwrotne od zamierzonych, bo suka osiąnęłaby to, czego chciała: warknęła i zostawili ją w spokoju. Dlatego nie chcę dawać Ci konkretnych rad jeśli chodzi o reakcję na warczenie nie widząc tego zachowania... Najbardziej radzę w tym wypdaku kontakt z doświadczonym szkoleniowcem i szkolenie, szczególnie szkolenie grupowe. Na psie przedszkole Twoja sunia jest już za stara, a szkoda, bo właśnie tam poświęca się dużo czasu problemom socjalizacji. Ale normalne szkolenie z dobrym szkoleniowcem również powinno być pomocne.
  3. Flaire

    kantarek?

    Nie zgadzam sie :) Znów: może lepiej napisać, że jeszcze takiego nie spotkałaś, jak również opisać doświadczenie ("przeszkoliłam xxx szczeniaków różnych ras, z różnymi właścicielami, adoptowanych w różnych wiekach"), na którym to opierasz. Bo po prostu "nie zgadzam się" nie dużo mówi... Zwij to sobie jak chcesz - mnie tutaj po prostu chodziło o sytucję, gdy pies próbuje przewodnika ugryżć. Bo w rzeczy typu pies nigdy nie może iść przez drzwi pierwszy, musi jeść ostatni, itp. to ja też nie wierzę. To nie jest pokazywanie niezadowolenia - brak nagrody jest stanem normalnym, tak się dzieje większość czasu, czy chcesz, czy nie. Więc to pokazuje psu Twoją obojętność wobec tego zachowania, a nie niezadowolenie.
  4. chyba z hondy się zrobiły dwie hondy
  5. Flaire

    kantarek?

    Chyba masz rację, że nie zrozumiałam. Ale chyba nadal nie rozumiem. Bo z jednej strony zdajesz się zgadzać z moim stwierdzeniem, że różne psy wymagają różnego podejścia, a z drugiej piszesz A to mi brzmi dosyć ostatecznie... Więc ja powtarzam jeszcze raz: nigdy nie mów nigdy... Są szczeniaki 6-miesięczne, dla których jest to najlepsze podejście. (Tylko że, jak już pisałąm, "przyduszanie" nie jest odpowiednim słowem). Może najlepiej powiedzieć, że jeszcze takiego nie spotkałaś - a żeby dodać precyzji, to jeszcze napisać, z iloma miałaś doświadczenie. Rozumiem, ze masz psa, ktoremu mozesz tak zrobic. nie - mam psa, któremu nie muszę tak robić, bo mam ją od szczeniaka i jest wychowana. Ale szkoliłam wiele innych psów i jeszcze nie spotkałam psa, któremu nie dałoby się tego zrobić, założywszy, że pies nie próbuje dominować przewodnika. To jest kwestia reagowania w dokładnie odpowiedniej chwili - kiedy pies jeszcze nie zaczął histeryzować, ale właśnie w tej chwili zacznie. Z drugiej jednak strony, zwróć uwagę na słowo "zazwyczaj" w tym, co napisałam. Nie znam Twojego psa i nie wiem, czy to byłoby dla niego odpowiednie podejście, ani potrzebne. Powtarzam: każdy pies jest inny. Ale jeżeli jest tak, jak piszesz i Ty jesteś dla niego najważniejsza (albo prawie :wink: ), to moim zdaniem ważne jest, żeby on wiedział, co Ci się podoba, a co nie. Jak mu to przekażesz to inna sprawa. Ale jeżeli jemu zalezy, żeby robić tak, jak Ty chcesz, to moim zdaniem Twoim obowiązkiem jest przekazać mu w jakiś sposób swoje niezadowoloenie z niepożądanego zachowania, a nie tylko prezentować "atrakcyjniejsze opcje".
  6. Flaire

    kantarek?

    Gratuluję sukcesów. Wygląda na to, że doskonale sobie radzisz. ALE... To na pewno nie lepiej. 0X Pies, szczególnie pies taki jak ctr, nigdy nie powinien okazywć agresji w stosunku do ludzi. A dopóki Ty myślisz, że jest lepiej, jak ona się nie daje głaskać, dopóty ona to odczuwa i będzie agresywna. To jest bardzo niebezpieczne podejście i radzę szybciutko zmienić zdanie na ten temat... zanim stanie się jakieś nieszczęście.
  7. PATI, jesteś absolutnie genialna :modla: . Jeszcze powiedz mi tylko, gdzie to jest... :wink:
  8. A skąd jesteś?
  9. Kolczatka na pewno nie jest potrzebna, żeby nauczyć malamutkę chodzenia na smyczhy. Trochę przykro, że zaczynasz ją uczyć dopiero teraz... chyba że dopiero niedawno wpadła w Twoje ręce. Ale lepiej późno niż wcale. Ja polecam znaleźć dobrego szkoleniowca i oddać się w jego ręce. bo nawet kolczatka nie pomoże jeżeli nie umiesz jej używać.
  10. Flaire

    kantarek?

    wendka, z tego co piszesz wynika, że masz psa stosunkowo łatwego, który daje sobie odwrócić uwagę smakołykiem. Rozumiem, że nie zawsze było to łatwe i musiałaś włożyć dużo pracy, żeby do tego doprowadzić, no i gratuluję. Ale jeden czy nawet dwa czy trzy przypdaki sukcesu to jeszcze nie dosyć, żeby uogólniać. Z większością psów takie metody są bardzo skuteczne, ale nie ze wszystkimi. Jak daję psu znać, że coś mi się nie podoba to bardzo zależy od psa. Na niektóre psy wystarczy groźnie spojrzeć :evil: . Innym muszę powiedzieć ostre "fe". Ale są i takie, do których nawet to nie dociera. Wtedy zazwyczaj łapię za poliki po obu stronach pyska, patrzę prosto w oczy i mówię "fe". Może potrząsam trochę. Ogólnie staram się imitować psią matkę wychowującą szczeniaki. Podkreślam, że to doskonale, ze tak świetnie Ci idzie z Twoim psem. Ale błędnym jest wniosek, że z każdym psem można tak samo. Psy są różne, tak samo jak ludzie są różni. Weź na przykład Leona Mokki. Ona w tego psa włożyła potwornie dużo pracy. Kiedyś rzucał się na wszystko, teraz już tylko na psy i też nie wszystkie i nie zawsze. Ale pomimo że świata za nią nie widzi i że jest wyszkolony na super psa (namawiają ją warszawscy szkoleniowcy, żeby startowała z nim o Puchar Polski), to na psy ciągle się rzuca. Nie ma nic, co by odwróciło jego uwagę gdy jakiś pies na niego warknie. Jeżeli masz jakieś magiczne metody, które Mokka mogłaby zastosować, to na pewno byłaby Ci bardzo wdzięczna. Ale tylko dlatego, że coś działało na Twojego psa, który zachowywał się być może podobnie, nie znaczy, że podziała na każdego. Zgadzam się, że agresja typu np. bicia prawdopodobnie wzmocni agresję psa i nigdy bym psa nie biła. Ale próbuję stosować metody wychowawcze, które stosują psy jeden na drugim. A one właśnie zaczynają od groźnych spojrzeń i warknięć. Ale jak to nie podziała, to łapią się podobnie do tego, jak opisywałam i trzęsą, albo i przewracają jeden drugiego na grzbiet i przytrzymuja w tej pozycji ("przyduszanie" nie jest odpowiednim określeniem, bo tu nie chodzi o utrudnianiu oddychania, tylko o przytrzymaniu w pozycji "poddaj się"). Podkreślam jeszcze raz, że dla znakomitej większości psów tak drastyczne metody nie sa potrzebne. Ale wydaje mi się, że jeżeli uważasz, że nie są potrzebne nigdy, to albo jesteś najlepszym szkoleniowcem, o jakim kiedykolwiek słyszałam, albo nie masz doświadczenia ze zbyt wieloma psami (albo i jedno i drugie :wink: )
  11. Flaire

    kantarek?

    Tak, tylko niestety to odwracanie uwagi na smakołyk czy cokolwiek innego działa tylko wtedy, jeżeli ten smakołyk (czy to cokolwiek) jest dla psa bardziej interesujące, niż rzucanie się na np. przechodzącego psa. Ja mam szczęście, bo miałam wszystkie swoje psy od urodzenia i wszystkie udało mi się wychować na psy zupełnie pozbawione agresji. Ale nie zawsze jest to możliwe, szczególnie z psami dorosłymi. A poza tym, ja chcę, żeby moje psy wiedziały, że mnie się agresja nie podoba, że nie mają wyboru co do agresji, że nie wolno im się rzucać pod żadnym pozorem bo mnie to się nie podoba. A nie że tym razem to się nie opłaca, bo smakołyczek całkiem-całkiem, ale następnym razem, kiedy piecho będzie mniej głodny albo wróg zawarczy bardziej prowokująco, to już inna sprawa. Żeby to przekazać młodemu szczeniakowi moją dezaprobację (czy jest takie słowo?) w stosunku do agresji, żadne przyduszanie nie jest konieczne, ale w przypadku dorosłego psa o ukształtowanym charakterze, często wyboru raczej nie ma. W każdym razie, na dorosłe, mocno agresywne psy, odwracanie uwagi nie działa zupełnie, bo rzucanie się na wroga jest dla nich najatrakcyjniejszą opcją ze wszystkich możliwych.
  12. Bo, o ile pamiętam, przepisy mówią tylko o najwyżej jednym miocie w danym roku kalendarzowym. Więc mogą być mioty w czasie dwóch kolejnych cieczek, jeżeli cieczki były w różnych latach kalendarzowych. A poza tym w szczególnych przypadkach można występować o wyjątki - ale nie wiem, jak często takie wnioski są zatwierdzane.
  13. My też gratulujemy i zazdrościmy wytrymowanego wyglądu, bo Misia teraz straszliwie kudłata jest :( . Mam straszne zaległości i nie mam czasu wyrwać jej kłaków. Ale jak wyrwę, to będzie nagusek 8)
  14. I oczywiście jak je suchą karmę to pije więcej, niz jak je mokrą.
  15. Z reguły jak więcej pije, to gorzej :( .Ja odnotywałam po prostu wszystkie znaczące zmiany, żeby móc wetowi dokładnie opisać przebieg choroby. Oczywiście trzeba równiez pamiętać, że czasami pies więcej pije z innych powodów, np. z powodu upałów lub dodatkowego biegania.
  16. Może jestem zbyt opiekuńcza, albo zbyt nerwowa, albo zbyt się przejmuję, ale jak moja sunia miała problemy z nerkami, to dokładnie mierzyłam ile wody pije, bo chciałam jak najszybciej wiedzieć, jak coś by sie zmieniało.
  17. No i znowu siem zaczyna :oops: :oops: :oops: :oops: Gdybyście mogli w tej chwili zobaczyć moje niewiniątko, brzuszeniem do góry i jeszcze te łapcie i ząbeczki w uśmiechu przez sen to byście tak o niej nie mówili. :( . I proszę bez żadnych niecnych komentarzy na temat jej prawdopodobnych snów :evil: .
  18. O, przepraszam, a co z jeszcze nie ekipą :hmmmm:P.S. To był ŻART. O tak: :wink:
  19. A czy była Sylwia? NB, my też miałyśmy dzisiaj na szkoleniu ciekawą przygodę z pogodą...
  20. Więc tak. Po pierwsze, ja jeszcze nigdy nie byłam u Was na treningach, więc moje zdanie się nie liczy. Po drugie, mam psa z dużą ilością sierści (przynajmniej w chwili obecnej, bo mam zamiar wszystko wyrwać i będzie golas), który nie marznie nawet jak jest goły. Po trzecie, do obecnego miejsca mam pięć minut spacerkiem i to tylko jeśli pozwole Misi obwąchać wszystkie drzewka po drodze, bo jak nie, to jeszcze bliżej. ALE... Pomysł z halą bardzo mi się podoba. Może kiedyś grupa wyrośnie z obecnej lokalizacji (bo piesków przybywa Wam bardzo szybko...) i trzeba będzie dodać oddział w Legionowie... :wink: Albo może można tę halę wykorzystać w jakimś innym zacnym celu (mam kilka na myśli). Niestety w moim autku są tylko dwa siedzenia, bo jest to auto psie :lol: . Ale za to piesków wejdzie więcej jeśli są niewielkie.
  21. No to w takim razie jest przynajmniej dwóch wetów w Warszawie, którzy są warci najgorętszego polecenia! Nie wiem, czy czytałaś o Malutkim (Psy w potrzebie, topic "Piękny pies"), ale to pies schroniskowy z entropią. Dr Garncarz go prawie za darmo zoperował i w ogóle był super. Ja tylko wiem o tym od Kory - to ona sie Malutkim opiekowała i załatwiła mu tę operację - ale z jej opowiadań nie mam wątpliwości, że to super człowiek i że inni mu do kolan nie sięgają. Więc tak: jak sie będziesz widziała z panią dr Garncarz, to powiedz jej, że całe grono dogomaniaków - fanów Malutkiego (który, nb, jest bardzo dużym psem :) ) - jest dozgonnie wdzięcznych jej mężowi za dobrą robotę i, niemniej ważne, dobre serce. A z Czatunią będzie super. No i czytałam gdzie indziej, żeś znalazła hodowlę w Polsce, gdzie szczeniaki są badane przed opuszczeniem hodowli. Tak też powinno być i bardzo mnie to cieszy. Jest to odpowiedzialne podejście, chociaż, oczywiście, droższe niż poleganie na zrobieniu badań przez kupującego. PALATINKO, trzymaliśmy kciuki i nadal trzymać będziemy, ale wierzę, że z Czatą będzie dobrze. Teraz zaczynam się bardziej martwić Twoimi studiami :wink: .
  22. Nie wiesz przypadkiem, czy ta dr Garncarz-kardiolog jest jakoś spokrewniona z drem Garncarzem, mężczyzną od oczu, który operował dziś Malutkiego?
  23. Jadowita? I jutro będziesz ją zaklinac?
  24. Asiu, nie mogę Ci odpowiedzieć z pełnym autorytetem, bo tej komendy uczyłam jak dotąd tylko dwa psy, z tego jednego tak dawno, że nie pamiętam. Więc mogę Ci powiedzieć tylko na podstawie Misi, która zanim ją nauczyłam szczekać na komendę nie szczekała w ogóle, bo tak była wychowana od szczeniaka. A od wprowadzenia szczekania na komendę szczeka zdecydowanie więcej. I raczej nie mam watpliwości, że to częstsze szczekanie jest spowodowane nauczeniem jej szczekania na komendę, bo jak ją zaczęłam tego uczyć, to była już dobrze ułożonym, dorosłym, dwu-letnim psem i raczej ot, tak sobie szczekać by nie zaczęła.
  25. No właśnie i to jest trudniejsze, szczególnie gdy się ma psa rasy, która potrafi być szczekliwa. Nie dogi - ale ja mam teriera. Więc ja zdecydowałam najpierw nauczyć Misię, od maleńkiego, że szczekać nie wolno. Kiedy potem zaczęłam ją uczyć szczekać na komendę, to wyraźnie myślała, że pańcia zwariowała. Do dnia dzisiejszego, jak jej mówię "daj głos", to często raz czy dwa bezdźwięcznie kłapnie szczęką zanim wyda jakiś głos. Ale niestety już nie myśli, że nie wolno szczekać i czasami szczeka bez komendy. Ciągle jeszcze nie tak, jak psy naprawdę szczekliwe (np. ONy na naszym szkoleniu :evil: ), bo jej zaraz mówię, że mi się to nie podoba. Ale kiedyś nie szczekała w ogóle, a teraz czasami szczeka (jak się czegoś dopomina - jeszcze nigdy nie szczekała ze złości, bo ona się nie złości).Więc ja bym pewnie radziła poczekać z nauką dawania głosu aż pies dorośnie, a do tego czasu raczej tępiłabym szczekanie bez powodu. Ale to tylko moja opinia, oparta na posiadaniu rasy, która potrafi być szczekliwa i na ogromnej osobistej niechęci do szczekliwych psów. W rezultacie, choć terierów miałam już wiele, to jeszcze nigdy nie miałam szczekacza.
×
×
  • Create New...