-
Posts
13134 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Flaire
-
Nie. Jest to wbrew regulaminowi. "W jakimś stopniu"??? Po prostu nieuczciwe oszustwo. Jest wada i może się przekazać. Dokładnie o tym pisałam powyżej. Jeżeli ktoś robi to tylko dla własnej satysfakcji, to nie moja sprawa. Ale jeżeli potem zdecyduje się, że teraz pies już jest piękny, więc dlaczego go nie wystawić raz czy drugi, to staje się to już moją sprawą (jako wystawcy). Więc przed tym ostrzegałam. Tutaj właściciel pisal, że nie ma zamiaru po tym zabiegu wystawiać i jeżeli pozostanie przy tej decyzji, to nie ma sprawy. Ale warto przy okazji wyjaśnić, że chirurgiczne poprawianie jest wbrew regulaminowi wystawowemu i że wystawianie takiego poprawionego psa to oszustwo.
-
Robull, może wyjaśniłbyś swoją decyzję, żebyśmy wiedzieli na przyszłość, co u Ciebie wolno, a czego nie. Bo ja prawdę mówiąc nie rozumiem. Jeżeli chodziło o to, że zdjęcia długo się ładują, to dlaczego nie zostawiłeś chociaż linków do nich, które każdy mógłby sobie kliknąć lub nie na swoją odpowiedzalność? A jeżeli nie chodziło o czas ładowania, to o co?
-
PATI, wstaw, proszę, zdjęcia na podrzutku, a tutaj daj odnośnik, ponieważ tutejszy moderator ich nie chce, a ja bardzo chcę. Albo przynajmniej podaj linki do nich - to powinno Robullowi nie przeszkadzać.
-
Wcale nie źle, pod jednym warunkiem: że po tym, jak ogonek jest już pięknie wyprostowany, właścicielowi nie wróci apetyt na wystawy. Przecież pisał, że "bardzo liczyliśmy na jego wystawowe "występy"". Więc chcę się tylko upewnić, że rozumiemy, że wystawianie (a szczególnie rozmnażanie) psa po takim zabiegu to oszustwo.Jest jeszcze inna drobna sprawa, którą ja się nie specjalnie przejmuję, ale Ty, jak rozumiem, bardziej. Pisałaś, żeby nie kopiować, bo jest przecież "zakaz kopiowania". Z tego co rozumiem, ten zakaz nie dotyczy w szczególności kopiowania, ale wszelkich zabiegów weterynaryjnych, których cel jest wyłącznie kosmetyczny. Podcinanie ścięgien nożykiem jest z pewnością takim zabronionym przez ustawę zabiegiem.
-
Żałuję, że tak późno znalazłam ten temat, bo ja tutaj jeszcze czegoś nie rozumiem: w jakim celu będzie przeprowadzony ten zabieg cięcia wiązadeł? Bo ja owszem, słyszałam o podobnym zabiegu (nie wiem, czy tym samym), ale cel był wyłącznie kosmetyczny (a dokładnie w tamtym przypadku to chodziło nieuczciwemu właścicielowi, żeby sztucznie przystosować psa do wystaw - wiem, że Tobie nie o to chodzi, boś pisał, że z wystaw rezygnujesz...). Ale może czegoś nie rozumiem? Czy jest jakiś medyczny powód na ten zabieg, czy też chodzi wyłącznie o wygląd? No i jeszcze jedno sprostowanie, na trochę inny temat poruszany w tym wątku: nie jest prawdą, że cięte ogony, jak ktoś pisał, wykluczają zagraniczne wystawy. Wykluczają w zasadzie tylko Niemcy i kraje skandynawskie. Wszędzie indziej można wystawiać psa z ciętym ogonem - nie, żebym koniecznie polecała cięcie, a już na pewno nie tak podrośniętemu psu, bo w tym wieku jest to już zabieg chirurgiczny. Niemniej jednak warto rozumieć konsekwancje, a nie od razu że za granicą nie będzie można wystawiać :roll: .
-
No to wrzuć i tu, co Cię kosztuje??? :roll: hejki, przecież o to chodzi!
-
As to pies Ali; ja mam Misię i nie w rękawie, tylko w budzie w szafie właśnie sobie słodko śpi :lol: .
-
PATI mówi, że ma pickup i no problem :D .
-
Pozwolę sobie skromnie zasugerować, że nawet jeżeli treningi zimowe zostawicie na świerzym powietrzu i w moim sąsiedztwie :wink: , to czy nie warto by się zastanowić nad wykorzystaniem hali, proponowanej przez PATIszona na zimowe zawody? Miałoby to co najmniej dwie zalety: nie było by uzależnione od pogody i dało by psom możliwość treningu w innych niż znane im warunkach, tym samym lepiej przygotowując je do późniejszych innych zawodów. Wadą jest oczywiście dystans, ale zawody nie odbywają się co weekend, więc może dystans raz na jakiś czas tylko na zawody byłby do pokonania.
-
Na podrzutku wstawiłam reportaż z PIERSZYCH KLUBOWYCH ZAWODÓW LATANIA PRZEZ KAŁUŻE, które odbyły się dzisiaj zamiast skasowanych z powodu deszczu zawodów agility. Zawody wygrała Dream Team Podrzutek.
-
PATI, wstaw kompu do lodówki. Najlepiej koło ryby, to będzie fish and chips.
-
PATI, wszystko w życiu jest względne... Na pewno moja Misia jest bardziej podobna z wyglądu do tamtej Misi niż do Kenii, Moni, czy Karej :wink: .
-
Dla niewtajemniczonych (bo nawet ja na początku nie mogłam zrozumieć :lol: ): tu nie chodzi o moje Misiątko najmilsze, które Kenię KOCHA, tylko o inną Misię na zajęciach (jest ich dwie, nawet trochę podobne do siebie z wyglądu).
-
Wiesz, Wind, ja się nie lubię mądrzyć jak mnie nikt nie pyta o poradę, a już szczególnie jak jestem nowa... Ale jak sobie myślę, co mnie w tym wkurza, to wychodzi mi, ze ta właścicielka może sobie pozwolić na ignorowanie takiego zachowania, bo pies jest mały. Gdyby to był jakiś rottek lub AST, to od razu by go ochrzcili mordercą i o żadnym trenowaniu agility nie byłoby mowy. Nie wyobrażam sobie, żeby np. Mokka puszczałą Leona (który jest, nb, mniej agresywny) luzem wśród tylu psów i właścicielka tego psa moim zdaniem też nie powinna. Ale na szczęście nie ja tam rządzę. :lol:
-
A dzisiaj na Misię się rzucił (a właściwie "rzuciła", bo to chyba suczka). Misia na szczęście nie wie o rzucaniu się i myślała, że to taka jakaś dziwna zabawa, a tamto już prawie wisiało na jej tylnej łapie, musiała się otrząsnąć.Muszę powiedzieć, że ja reagowałabym na takie zachowanie inaczej, niż właścicielka tego potworka...
-
Kenii powiedz, że suszona wątróbka!
-
PATI, po prostu mamy bliżej do domciu :D .
-
eee tam, dziewczyny, co się stresujecie! Trzeba od razu na głęboką wodę! Na podrzutku opisałam moje wrażenia o wszystkich zawodnikach Dream Team Porzutek :wink: .
-
No i nasz pierwszy terning za nami! Misi się podobało i poszło jej lepiej niż myślałam Właściwie tylko z kołem miała trudności, bo jak już jej nieźle szło, to głupia pańcia wleciała na przeszkodę i rozwaliła ją na psa. Pies się przestraszył i potem już nie bardzo chciał przez nią skakać :( . Slalomu oczywiście jeszcze nie umie, ale za przysmakiem chodzi oki, no a kładkę, której, jak podejrzewałam, bardzo się bała za pierwszym razem, ma już opanowaną! Teraz kolejny problem będzie z huśtawką, bo tego też się będzie bała. Ale huśtawki nie było? Jednak fakt, że Misia ma z grubsza opanowane posłuszeństwo okazało się tutaj bardzo pomocne. Ale Misi i tak najbardziej podobały sie przerwy i ganianie z Karą, a najmniej - czekanie na swoją kolejkę. Wtedy mój nieszczekający pies zaczynał drzeć pysk z nudów i z niecierpliwości. A a na przerwach, mój nieaportujący pies biegał po boisku z czyjąś piłeczką w pysku! Apropos "czyjąś", to wróciłyśmy do domu z czyimś sznureczkiem. Jutro postaramy się pamiętać, żeby oddać jeśli ktoś sie do niego przyzna.
-
INA, no Ty, dziewczyno, masz pecha - a właściwie Twój pies! Każde licho się jego czepia! Wytarmoś go ode mnie. A swoją drogą, to Xenduś w szaliczku na pewno wygląda uroczo... Chętnie zobaczyłabym zdjątko :wink: .
-
Jacku, czy będziesz tam? Jeśli tak, to czy mógłbyś się dowiedzieć o kilka spraw - a może po prostu wiesz? 1. gdzie w Polsce są czytniki? 2. ile taki czytnik kosztuje? 3. czy to prawda, że jest już (nawet w Polsce) używanych kilka systemów i jeśli pies ma chip jednego systemu, to czytnik drugiego systemu go nie odczyta? ani nawet nie pozna, że jest chip? 4. ile kosztuje chipowanie jednego psa? (najlepiej rozłożone na koszt chipa + koszt zabiegu; chodzi mi o faktyczny koszt, nie o to, co liczą właścicielowi) Dzięki!
-
Nie wiem, czy to była odpowiedź na mój post, ale jeśli tak, to podkreślam jeszcze raz: w USA na wystawach NIC się nie dzieje jeśli chodzi o te suki z cieczką. Wystawa to nie spacer. Psy są albo krótko trzymane na ringówkach, albo w kojcach. Wszyscy są przyzwyczajeni, że będą suki z cieczką i nic specjalnego się nie dzieje. Nikomu by do głowy nie przyszło, żeby nie wystawiać suki z cieczką, ani że to może komukolwiek przeszkodzić. Można by snuć przypuszczenia, dlaczego taka różnica zdań? Powodów jest chyba wiele, ale jednym z nim jest na pewno podejście i oczekiwania wystawców. Czyli: tu w Polsce, regulamin i wystawcy zakładają, że będzie problem. A tam, że go nie będzie - więc go nie ma.
-
Misia musiała opuścić dwie wystawy tu w Polsce z powodu cieczki. ALE... W USA nie ma przepisu, że suki z cieczką nie mogą być wystawiane i jest to na porządku dziennym. Nikt nie uważa tego za dziwne, nikomu to nie przeszkadza, żaden właściciel reproduktora nie narzeka. Może amerykańskie psy są głupsze niż polskie :wink: . Ale myślę, że to raczej kwestia "co kraj to obyczaj". A ja sama nawet kiedys w USA wystawiałam parę hodowlaną, gdzie suka miała cieczkę........ Ale to osobna historia i pomimo, że wygraliśmy BIS (!!!) to tego nie polecam! :lol: :lol: :lol:
-
Hej. Rozmawiałam z p. Chwalibóg. Mówi, ze w Polsce tych psów prawie nie ma, o ile wie to hodowla jest tylko jedna, właśnie w Płocku. Wydaje jej się, że w Warszawie nie było żadnych zarejestrowanych Dandusiów. Powiedziała również, że jeżeli podwieziemy jej psa do pracy na Nowy Świat między 11-14, to powie nam, czy to Dandie czy nie.
-
Tilia, widzisz, jaka ja sklerotyczka jestem, przecież dzisiaj czwartek, można dzwonić do płockiego Związku!!! Daj znać, jak się czegoś dowiesz. PATI, Tilia pisała, że zdjęcia będą dzisiaj wieczorem, o ile pamiętam.