Jump to content
Dogomania

Flaire

Members
  • Posts

    13134
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Flaire

  1. Ja jeszcze do pytania Wind o objawy dodam drugie: co pani doktor na to zrobiła? Wyłącznie z ciekawości, gdyby nas kiedyś coś takiego spotkało... A Drachmusi życzymy jak najszybszego powrotu do zdrowia!
  2. Mokka, mnie się wydaje, że o nr 8 to będziesz musiała powalczyć co najmniej z Misią i z Lukasem. Ale drużyna Monia + Misia ma konkurencję nr 3 wygraną na pewno! O nr 1 będzie walka, nr 2 i 6 wygra Misia, w nrze 4 Lukas jest bezkonkurencyjny, a o nr 7 też będzie walka! Ale musicie mi pomóc dodać jakieś konkursy. Mnie jeszcze przyszedł do głowy jeden: 9. Największa liczba przeszkód pokonanych poza kolejnością, w złą stronę, lub nie wchodzących w skład toru.
  3. Wind, głowa do góry! Po prostu będziemu musiały ułożyć dla naszych psów inny regulamin. Proponuję na przykład następujące konkurencje: 1. Najbardziej kreatywny sposób pokonywania przeszkody "koło". 2. Najpowolniejsze pokonywanie jednej przeszkody typu poprzeczka. 3. Konkurs tunelu parami - wygrywa para z największą różnicą czasu pokonania tunelu przez partnerów (przy równoczesnym starcie). 4. Największa liczba zwalonych poprzeczek. 5. Najwyżej pokonywane przeszkody (w stosunku do wzrostu psa). 6. Najwolniej pokonywana kładka. 7. Największa liczba odmów. 8. Największa liczba ucieczek z toru. Na pewno potraficie dodać jeszcze wiele innych konkurencji odpowiadających temperamentom i upodobanion naszych piechów :D . I ambicja będzie zaspokojona, bo Ty, Wind, masz np. konkurencję nr 5 w kieszeni!
  4. Wind, myślę, że jesteś z nami. To jest grupa psów... jak by to powiedzieć... uzdolnionych inaczej...
  5. Witam po Świętach! Czuję obowiązek wstawienia jakiegoś reportaża z treningu... Ale w sobotę nas nie było, a w niedziele większość psów wydawała mi się jakaś taka rozkojarzona. No może z wyjątkiem dostojnego Bariego, którego chyba na treningu widziałam pierwszy raz. Kenia też biegała ładnie - ona ma wyraźny do tego talent. Przebiegliśmy sobie tor - najpierw cały, potem rozłożony na czynniki pierwsze, a potem znów cały. Najpiękniej biegała mała Nasa (nie wiem, czy tak się nazywa ten mały terierek, który na wszystko się rzuca). Nasa na początku zajęć miała założony kaganiec i muszę powiedzieć, że moim zdaniem wpłynęło to doskonale na jej osobowość, nie była już takim chojrakiem, gdy wiedziała, że teraz nie wszystko uda jej się załatwić zębami. Natomiast po zajęciach, już bez kagańca, znów doprowadziła do jakichś spięć, między innymi ze szczeniaczkiem. :evil: Misia była rozkojarzona jak i reszta, ale pomimo to jestem z niej dumna, bo wyraźnie załapuje, o co tu chodzi. Drugim razem przez tor zaliczyła obydwa koła poprawnie (z kołami ma największy problem) i miała tylko jedną odmowę, która była moim błedem, bo się zgubiłam. Natomiast w środku kursu Misia znalazła coś, co pachniało jej ciekawie, więc zatrzymała się na jakiś (dłuuuugi) czas, żeby dokładnie sprawdzić, o co chodzi. Czyli czas miała znów najwolniejszy :( . A po treningu wszyscy zaliczyliśmy tort weselny PATIszona. Mniam mniam!
  6. Ja po prostu nie bardzo rozumiem chyba temat. Naprawdę podchodzę do szkolenia każdego psa po prostu jak do psa, a nie jak do afgana, boksera, czy owczarka niemieckiego. Moim zdaniem każdego psa da się nauczyć, ale nie każdego w ten sam sposób. Ja tam żadnej listy nie uznaję. Z drugiej strony, jeżeli masz dobrze wyszkolonego psa rasy, która jest uważana za trudną, to możesz się chwalić, jakim jesteś wspaniałym szkoleniowcem :wink:
  7. Już chyba gdzieś pisałam: nie zauważyłam żadnej szczególnej różnicy.Ogólnie rzecz biorąc, moja opinia co do szkolenia poszczególnych ras jest zgodna z badaniami charakterów rozmaitych ras, które wykazały, że różnice pomiędzy dwoma osobnikami danej rasy potrafią być dużo większe, niż różnice pomiędzy przeciętnymi osobnikami dwóch różnych ras. Czyli każde szkolenie musi być dopasowane do indywidualnego psa, bez względu na jego rasę.
  8. Prawdę mówiąc, wygodniej by mi było, gdybyśmy odeszli od tematu mojej osoby, bo mi trochę głupio jakoś... :oops: Więc jak ktoś ma jeszcze jakieś pytania na ten temat, to zapraszam na priv...
  9. carry, nie pamiętam wilczarzy, więc chyba nie było... Pracowało się dobrze, ale jest sporo różnic w porównaniu ze szkoleniem w Polsce. Ale to bardzo obszerny temat... NB, nigdy nie robiłam tego tak na pełen etat, nigdy nie było to moim głównym zajęciem, więc choć szkoliłam psy przez wiele lat, to było to jakby "dorywczo", więc doświadczenia mam mniej niż tyle lat powinno dać.
  10. Pracowałam z wieloma bokserami i dwoma chartami afgańskimi. Pewnie z innymi chartami też, ale prawdę mówiąc, dokładnie nie pamiętam, bo nie było to na szkoleniu indywidualnym, tylko grupowym. Był jakiś szczeniak saluki, jakiś dorosły borzoi. Na pewno nie było greyhoundów. Bokserów jest w USA dużo. Czy już na wszystko odpowiedziałam :wink: ?
  11. Posyłam Ci na priv.
  12. To wszystko zależy od tego, co Tobie najlepiej leży. Ja osobiście też wolę szkoleniowców, którzy wyraźnie kochają psy. Ale sam fakt, że instruktor nie jest w stosunku do Twojego psa wylewny nie koniecznie znaczy, że jest złym instruktorem. Niemniej jeżeli Ty wolałabyś instruktora bardziej wylewnego w stosunku do Twojego psa, to powinnaś takiego szukać, bo więcej się nauczysz od kogos, komu ufasz i kogo lubisz.
  13. Czy możesz podać jakiś odnośnik do tej informacji? Książkę czytałam bardzo, bardzo dawno i po angielsku, więc nie bardzo pamiętam dokładnie na czym się opierała, ale wrażenie, które pozostało (oczywiście możliwe, że mylne), to że było tego więcej niz kilka czy kilkanaście sztuk. Byłabym więc wdzięczna za wyjaśnienie.
  14. Było kilka, w różnych miejscach. Ta, o której pisałam tutaj nazywa się Dog Days i mieści się w Kaliforni (niedaleko San Francisco).
  15. Zdecydowanie polecam grupowe. Ale zawsze możesz dodać indywidualne lekcje, jeżeli grupowe Ci nie wystarczy i będziesz miała jakieś konkretne problemy. Ponieważ grupowe jest dużo tańsze od indywidualnego, to nawet jak dodasz do grupowego takie indywidualne korepetycje, to i tak wyjdzie pewnie taniej, niż gdybyś ćwiczyła tylko indywidualnie, a pies moim zdaniem nauczy suę zdecydowanie więcej.
  16. Carry, rób to, co robisz: pochodź na różne szkolenia, poprzyglądaj się i dopiero wtedy zdecyduj. Ale nie zwracaj uwagi tylko na rodzaj obroży, bo to w moim przekonaniu nie jest najważniejsze (ja sama dla większości psów polecam do szkolenia łańcuszki zaciskowe... ale trzeba je umieć używać. Psia szkoła, w której pracowałam w USA przestała polecać łańcuszki dla początkujących klientów właśnie dlatego, że trudno ludzi nauczyć, by ich używali poprawnie). Więc zamiast rodzaju używanej obroży, zwracaj uwagę na następujące rzeczy: 1. Jak zachowują się szkolone psy? Czy wyglądają na zadowolone, wesołe? Czy też smętne i wystraszone? Kolczatka nie jest konieczna, żeby psa totalnie zniechęcić do szkolenia... Natomiast nawet z kolczatką można wyszkolić wesołego i chętnego do pracy psa (chociaż moim zdaniem, w znakomitej większości przypadków, kolczatka nie pomaga bardziej, niż poprawnie używany łańcuszek, więc po prostu nie jest potrzebna). 2. Ile psy umieją? Ile nauczyły się podczas danej sesji? Możesz też upatrzyć sobie jednego psa, przyjrzeć się dokadnie, jak ćwiczy, a potem przyjść drugi raz kilka tygodni później -- czy pies czegoś się nauczył? Musisz oczywiście pamiętać, że będzie to zależało przede wszystkim od tego, ile pracy właściciel poświęca psu w domu, więc najlepiej wybrać psa, którego właściciel poświęca mu z grubsza tyle czasu, ile Ty zamierzasz poświęcać swojemu. 3. Porozmawiaj z właścicielami. Co myślą o szkoleniu? Ile czasu ćwiczą w domu? Co podoba im się najbardziej? Co najmniej? Czasami możesz się nie zgadzać z ich ocenami, ale powinnaś móc sporo się od nich dowiedzieć. 4. Porozmawiaj ze szkoleniowcem. Zapytaj o jego doświadczenie (szczególnie o doświadczenie z rozmaitymi rasami ). Zapytaj, jakiej używa metody. Zapytaj, czy może polecić jakieś książki. Zapytaj, co powinnaś robić z psem do rozpoczęcia szkolenia. Powodzenia!
  17. Witaj! Mam w domu suczkę Airedale Terriera i hoduję tę tasę od niepamiętnych czasów, więc mogę odpowiedzieć na Twoje pytania! Niestety, z reguły tak (chociaż oczywiście zdarzają się wyjątki). Ja raczej odradzam tę rasę jako pierwszego psa... chyba że Twoi rodzice mieli psy w przeszłości. Airedale nie są łatwymi psami do ułożenia, bo są bardzo inteligentne, żywe, silne i szybko się nudzą. Aby na pewno wyrosły na dobrych przyjaciół należy je szkolić od maleńkości z żelazną konsekwencją. Natomiast dobrze ułożony Airedale jest super towarzyszem, choć bardzo wesołym i zawsze chętnym do zabawy. Mogą, właściwie bez ograniczeń. Mojej suni zdarza się siedzieć samej w domu nawet 12 godzin. Ale oczywiście nie możesz tego wymagać od szczeniaka. ok. 1500 zł. Jeżeli chcesz, to mogę polecić hodowlę koło Poznania, gdzie moglibyście poznać kilka Airedali. Ja sama spodziewam się szczeniąt na wiosnę.
  18. Misia dziękuje wszystkim za życzenia! I dokładamy się do życzeń świątecznych: w Nowym Roku, wszystkim psom życzymy tylko bezbłędnego biegania, bez zrzutek, odmów, dq, czy innych 0X . A Cavano życzymy huśtawki i innych wymarzonych przeszkód, jak również udanych treningów i zawodów.
  19. Dokładnie to 27, potem 28, a potem już w Nowym Roku: 3 i 4. Czyli zapaleńcy nie muszą opuścić ani jednych zajęć. Nas chyba nie będzie 27 i może 4.
  20. Czyli zgoila sie jak na psie i bardzo dobrze. Oczywiscie masz racje, ze nie wszystkie rany wymagaja szycia. Natomiast jesli chodzi o blizny czy tez ich brak, to nie bylo przekomarzanie sie - zszyte (oczywiscie dobrze zszyte) rany zostawiaja mniejsze blizny niz nie zszyte: to jest fakt i dobrze jest to wiedziec. Skad ja o tym wiem? Moja bratannica, w wieku lat 2 przewrocila sie i zadrapala policzek o krzak rozy. Zadrapanie nie bylo glebokie, nikomu nie przyszlo do glowy zeby to szyc. Teraz ma lat 15 i bedzie miala blizne na policzku na cale zycie. Jej rodzice dowiedzieli sie zbyt pozno (przy okazji normalnej wizyty u lekarza nie majacej nic wspolnego z tym policzkiem), ze gdyby zszyli natychmiast, po ranie nie pozostalby slad, wlasnie dlatego, ze zszyte rany zostawiaja mniejsze blizny.
  21. Nie mam zielonego (ani bialego!) pojecia, ale popieram. :lol: :lol: :lol:
  22. Mewa, zszyta rana powoduje blizne mniejsza niz nie zszyta, a nie wieksza! Jak niektorzy z Was wiedza, Misia rozciela lape na zbitej butelce na tydzien przed poznanska wystawa i egzaminem PT (rok temu). Krwawila strasznie, wiec przynajmniej nie musialam sie zastanawiac, czy szyc, czy nie. Pojechalysmy do weta natychmiast (caly samochod zostal doszczetnie zakrwawiony), Misia dostala glupiego jaska i wet zalozyl piec szwow. Na lape zalozyl ogromny opatrunek. Spytalam, co z wystawa za tydzien. Wet powiedzial, ze jest szansa, ze do tego czasu nie bedzie juz kulala, i ze jak sie bedzie lapa ladnie goic, to pozwoli jej na wystawie (halowej) przejsc te kilka krokow na ringu bez opatrunku. Do tego czasu, najwazniejsze, powiedzial, zeby opatrunek pozostawal czysty i suchy (zmieniany byl co dwa dni). Wiec do skarpetki przyszylam tasimki, ktore zawiazywalam Misi na grzbiecie. W domu zawsze chodzila w tej skarpetce. Natomiast kiedy wychodzilysmy na dwor, do skarpetki dochodzila jeszcze torebka foliowa, ktora oblepialam na okretke przylepcem. Niestety, nie udalo sie wyleczyc lapy na wystawe. Jeden z pieciu szwow puscil, rana zaczela sie troche slimaczyc i gdy przyszedl czas decyzji o wystawie, wet powiedzial, ze zaswiadczenie zdrowia wypisze, i ze pozwoli mi zdjac ten opatrunek, ale ze odradza. Wiec z niedzielnego wystepu na wystawie w Poznaniu zrezygnowalysmy. Natomiast pozostal jeszcze egzamin PT w sobote, ktory (ku mojemu zdumieniu) wolno zdawac kulejac i z opatrunkiem na lapie. Wet powiedzial, ze jezeli utrzymamy lape sucha, to nie widzi powodu, zeby rezygnowac z egzaminu. W dniu egzaminu oczywiscie lalo jak z cebra. Misia czakala na egzamin w samochodzie. Przed wystepem, na opatrunek nalozylam skarpetke, potem torebke foliowa, druga skarpetke, druga torebka foliowa, a calosc owinelam przylepcem. No i Misia zdawala egzamin z piecima szwami w lapie w ogromnym opatrunku. I zdala! Lapa kosztowala ja 1 punkt (bo kladla sie bardzo powoli - lapa bolala przy zmianie pozycji z siad na waruj), ale i tak zdala na 196 punktow i ocene doskonala. To bylko dokladnie 7 dni po wypadku. W dwa tygodnie po wypadku juz biegala pelnym gazem, a teraz sladu juz dawno nie ma. Moral chyba jest szyc, szyc, szyc. Bo nawet jak szycie nie calkiem wychodzi, jak w naszym przypadku, to i tak jest duuuuzo lepiej, niz gdyby sie go nie zrobilo.
  23. Dzisiaj mielismy wyscigi w bieganiu - najpierw psy, a potem wlasciciele. Jak podejrzewalam, Misia miala najwolniejszy czas. Nawet przy drugim podejsciu nie udalo jej sie poprawic z ostatniego miejsca. Pierwsza byla Monia, chociaz po wielu probach, Lukasowi udalo sie pobic jej czas. Potem mielismy do zrobienia tor przeszkod - takie jakby probne zawody. Z nowych czlonkow druzyny, rewelacja byla Drachma. Misia znow wygrala za najwolniejszy czas. Jestem bardzo z niej dumna. :lol: A na koniec, czesc druzyny udala sie do Misi na urodzinki na grzanca, kawke i wuzetki. Sto lat, sto lat, niech zyje Misia nam! Na razie, jutro bedzie tych latek trzy.
  24. Wind, Mówiłam, że powinnaś była przyjść na grańca w celach leczniczych, ale nie posłuchałaś, to teraz masz za swoje! Z psów, ktore znam, gwiazdą dzisiaj była Drachma, która naprawdę świetnie biegała. Pomysł posłania Moni przez tunel za Misią okazał się rewelacyjny (bardzo jestem z siebie dumna :D ), bo jak Mońka wbiegała do tunelu za Misią, to wybiegała już przed. A pod koniec zajęć, jak Mokka znalazła się z Monią obok tunelu, to psica wbiegła sama bez zaproszenia nawet. Warto było zobaczyć wyraz twarzy Mokki... :lol: :lol: :lol: . Więc potem jeszcze kilka razy Mokka ją przez ten tunel posłała i za każdym razem było super. No a Misia jak to Misia. Biega w tempie żółwia, woli skakać obok koła niż przez środek, ale przynajmniej nikogo dzisiaj nie zgwałciła. Nie chcę się cieszyć przedwcześnie, bo Kenii dzisiaj nie było, ale zawsze to coś! A teraz idę z nia do weta bo ma jakieś zapalenie spojówki.
  25. briards, chyba nie przeczytałaś zbyt wiele w tym wątku, bo tomek1906 już bardzo dawno zdecydował, że OGONA NIE CHCE OBCINAĆ. Więc nie bardzo rozumiem, o co Ci chodzi... Tutaj mówimy teraz o zupełnie czymś innym, a Ty dalej o tym samym. Może moderator pomoże? tomek1906 chce się poradzić na temat problemu ze złamanym ogonkiem, przykro byłoby, gdyby briards uniemożliwił dyskusję wtrącając raz po raz opinie na temat czy ogony należy dla urody obcinać, jak również błędne opinie na temat zagranicznych możliwości wystawiania psów z obciętymi ogonami.
×
×
  • Create New...