Jump to content
Dogomania

Murka

Members
  • Posts

    35705
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    93

Everything posted by Murka

  1. Że jest ogłaszana to ja wiem! Tylko tak sobie westchnęłam. Porządnie się zasiedziała pannica. Nikt nie dzwoni, ostatnio w ogóle mam sporadyczne telefony o psiaki :( Ludzie już chyba tylko o wakacjach myślą...
  2. Kuruś czuje się dobrze, prawie w ogóle nie kaszle; noce są spokojne. Dr mówił, że taki kaszel po wysiłku i podczas emocji może występować i tego nie da się zmienić, ale najważniejsze, aby w stanie spoczynku nie kasłał i jakby się tak działo mam się odzywać. Kuruś jest ostatnio tak cichy, że przyznam szczerze czasem zaglądam do niego z trwogą czy wszystko ok ;) Nawet na ogrodzie niewiele kaszle. Jest również poprawa jeśli chodzi o łokcie, skóra zrobiła się miękka i na tym jednym gorszym łokciu nie ma już ranek.
  3. Myślę, że trzeba poczekać do wyjęcia płytki (ma to się odbyć w tym tygodniu), wtedy będziemy wiedzieli na czym stoimy, tzn. czy Balbinka będzie musiała jeszcze być w klinice i jak długo, kiedy będzie można sterylizować, jakie zalecenia na przyszłość (ważne info dla ewentualnego DS).
  4. Czy ta Paja znajdzie dom w końcu, czy nie??
  5. Poczytałam trochę w necie o zapaleniu mieszków włosowych i zmianach skórnych u psów, bo niepokoi mnie, że u Maszy na tej skórze nie ma nic, żadnych strupów, ran, ani zaczerwienienia - wg mnie nie wygląda to na zapalenie mieszków... Zwłaszcza, że Maszy to chyba nie swędzi, nie drapie się, nie liże tych miejsc. Może to jakieś hormonalne (po sterylce) albo tarczycowe?? Zmiany są symetryczne i łyse placki na skórze są ciemne (charakterystyczne przy tarczycowych zmianach, dodatkowo Masza zrobiła się bardzo gruba co jest też charakterystyczne przy tarczycy). Myślę głośno, bo to już dwa tygodnie leczenia, a poprawy jakoś nie widzę... Myślę, że poczekamy jeszcze z tydzień i jak nie będzie zmiany na lepsze to będę rozmawiać z wetem o badaniach krwi pod kątem tarczycy.
  6. Mam mały problem techniczny ;) i właśnie chciałam zapytać o to jak to robić. Bo tak: w jednej ręce kliker, w drugiej smaczek. Którą wyciągać do Lorka?... jak to rozwiązać, żeby nie wystraszyć Lorka?
  7. Dzisiaj miałam znów fajny telefon w sprawie Ronalda. Bardzo miła pani z Rzeszowa, konkretna i konkretne pytania zadawała. Porozmawia ze swoją mamą (bo to dla niej psiak), przedstawi jej całą sytuację (opowiedziałam o dolegliwościach Ronalda i o jego charakterze). W razie co będzie się odzywać, bo chciałaby go zobaczyć na żywo (co dwa tygodnie jeździ do Lublina i przejeżdża przez Janów Lubelski), zapowiedziała, że może w piątek udałoby się jej do nas zajrzeć. Tymczasem rachunek za antybiotyk (Enroxil) w tabletkach dla Ronalda (32 zł). Rachunek jest zsumowany wraz z lekiem dla innego psiaka: [URL]http://img196.imageshack.us/img196/7131/kurusronaldrachunek.jpg[/URL]
  8. Rozliczenie: [B]Stan konta na 27 kwiecień wynosił +459,10 zł Wpłaty:[/B] 50 zł Bjuta 50 zł Randa 30 zł Kiara 20 zł Syla 10 zł Jolanta08 50 zł Ewub 20 zł Syla 160 zł jess [B]Razem: 849,10 zł[/B] [B]Koszty:[/B] 300 zł hotelowanie 70 zł Vetaraxoid 35 zł transport do Lublina (1/2 kosztów) 12,20 zł leki (Propanolol i Theospirex) 36 zł maść Panolog (na łokcie) [B]Razem: 453,20 zł[/B] 849,10 zł - 453,20 zł = 395,90 zł [COLOR=red][B]Stan konta na 27 maj wynosi +395,90 zł.[/B][/COLOR] Tutaj jest rachunek za Vetaraxoid (łączny z antybiotykiem dla innego psa): [URL]http://img196.imageshack.us/img196/7131/kurusronaldrachunek.jpg[/URL] Panolog musiałam dokupić, bo skończyły mi się maście na łokcie Kurusiowe, ale jak się skończy to znalazłam jeszcze coś takiego w płynie o podobnym składzie, tylko będę musiała nasączać wacik i tak smarować.
  9. Doszła wpłata od eloise, więc aktualizuję stan skarpety Margusi: 389,90 zł + 150 zł = [B][COLOR=red]+539,90 zł[/COLOR][/B]
  10. Doszła wpłata 30 zł od de sade :) U Lizy nadal wszystko ok. Martwię się tylko, że może być problem z domkiem :(
  11. Podniosłam poprzeczkę i miskę, do której wkładam po troszku konserwę z witaminami na stawy stawiam bardzo blisko siebie, tuż przy kolanach (jak kucam lub klęczę). Lorek podchodzi i zjada, ale łypie kontrolnie na mnie. Jego wielki łeb jest na wyciągnięcie ręki. Nie próbuję go dotykać go czy łapać za obrożę (zauważyłam, że im mniej próbuję go "podchodzić", tym on bardziej mi ufa :) ), udaję, że zajęta jestem wybieraniem resztek konserwy z miseczki, w której ją przyniosłam. Co jakiś czas wyciągam tylko rękę żeby dołożyć mu kolejną partię konserwy. Odchyla się wówczas, ale na krótko i stawia krok do tyłu, po czym zaraz wraca. Czasem jest tak, że strach bierze górę i odchodzi na dalszą odległość.
  12. Frajda jest bardzo łagodna i przyjazna do dzieci. Na początku bała się gwałtownych ruchów (np. skakania) Hani, a po parunastu minutach już sama podchodziła i dawała jej buziaki :) [IMG]http://img818.imageshack.us/img818/9091/frajda3.jpg[/IMG] [IMG]http://img716.imageshack.us/img716/5649/frajda4.jpg[/IMG] [IMG]http://img40.imageshack.us/img40/6497/frajda9.jpg[/IMG] [IMG]http://img233.imageshack.us/img233/7888/frajda10.jpg[/IMG] [IMG]http://img838.imageshack.us/img838/1748/frajda.jpg[/IMG] Mam nadzieję, że zadra będzie dziś na dogo, bo z tego co wiem to ma PW od kogoś, kto jest zainteresowany adopcją ślicznotki ;) Wiecie, że toto warczy mi na Maję (sunia wielkości wyżła)?? Poza tym panienka ma swój gust, bo jeszcze pierwszego wieczora ściągnęła sobie wiszące i suszące się wyprane koce i zrobiła sobie z nich gniazdko ;)
  13. Frajda jest mała, na oko waży ok. 7 kg. Tutaj w towarzystwie kota: [IMG]http://img221.imageshack.us/img221/9808/frajda2u.jpg[/IMG] Takie lokum jej przygotowałam: [IMG]http://img685.imageshack.us/img685/659/frajda7.jpg[/IMG] A nasza Frajda stwierdziła, że na dywanach wygodniej [IMG]http://img801.imageshack.us/img801/451/frajda1.jpg[/IMG] Dopiero po prezentacji przez Hanię Frajda pozazdrościła [IMG]http://img848.imageshack.us/img848/7962/frajda8.jpg[/IMG] I już chętnie korzysta z budki :) [IMG]http://img593.imageshack.us/img593/5972/frajda6.jpg[/IMG]
  14. Okres przedwakacyjny...
  15. Lorek pozwala już na bliskie (ok. 1/2 metra) zbliżanie się do niego, np. gdy leży, a ja zbieram koopy czy zakopuję doły. Nie boi się też stawać do mnie tyłem i nie zwraca szczególnej uwagi gdy się poruszam (wcześniej był bardzo czujny i odskakiwał jak oparzony). Zaczyna mi ufać, co mnie bardzo cieszy. Parę razy przywitał mnie z machającym ogonem i prawdziwym uśmiechem :) A jak się pięknie z Pajką mamlają :)
  16. Wczoraj Kuruś dostarczył nam wieczorem niezłych wrażeń. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło. Po wieczornym spacerku jak zwykle wbiegł do domu na górę do siebie. Po chwili poszłam za nim, żeby mu otworzyć pokój, bo był przeciąg i zamknęłam (Kuruś straszne bąki puszcza ;) i prawie cały czas jest u niego otwarte okno). Weszłam na piętro i mnie zmroziło: Kuruś leży na podłodze przy drzwiach, na boku z wyciągniętymi łapami, w kałuży sików, dyszy, przy pysku plama krwi! Pobiegłam w te pędy po TZa, w biegu setki myśli, w tym ta najgorsza, dzwonię do weta czy przyjedzie lub można podjechać do niego bo mamy wypadek. Nie może przyjechać, ale możemy przywieźć Kurusia. Wróciłam za parę minut, a Kurusia już na podłodze nie ma, wszedł doswojego pokoju i siedział w swoim kąciku. Obejrzałam go czy wszystko ok, skąd krew (kapała mu jeszcze troszkę z pyska)... Zęby całe (pomyślałam, że pośliznął się i przewrócił na panelach i uderzył pyskiem np. o próg). Na oko wszystko ok. Kuruś podszedł, napił się wody, pogrzebał w misce z karmą. Ale jeszcze nie byłam spokojna. Teraz już nie było sensu wieźć Kurusia, bo i tak nie da się zbadać. Dzwonię do doktora z Lublina, bo on ustawiał leki, żeby zapytać czy ten wypadek może mieć powiązanie z lekami i czy można mu coś profilaktycznie podać po tym co się stało. Powiedział, że Kuruś musiał się uderzyć, z racji krwotoku, w którym było sporo śluzu, radził profilaktycznie podawać Ranigast przez tydzień (mam na stanie), na pewno mu nie zaszkodzi, a może pomóc. Dzisiaj rano zadzwonił, żeby odstawić Acard na wszelki wypadek. Kuruś czuje się już dobrze, ale co się najadłam strachu to moje. Ogólnie jest dużo lepiej z kaszlem, mam nadzieję, że po odstawieniu Acardu nie wróci. Jest już czas na rozliczenie, ale zrobię go jutro...
  17. Na razie bez wielkich zmian, zbiera się sporo brudu. Zakrapiam i czyszczę. Powinna być poprawa po paru dniach.
  18. Masza na szczęście się już przyzwyczaiła do kąpieli i pryskania. Czy coś się poprawia: nie wiem, bo trudno mi ocenić widząc Maszę codziennie. Leczenie ma trwać 3-4 tygodnie, nie wiem czy na taki okres starczy mi preparatów, ale zobaczymy.
  19. Może to lepiej... Musi się ktoś odpowiedni zgłosić.
  20. Frajda od wczoraj jest u nas :) Strasznie fajniutka, łagodniutka sunia. Potwierdzam to co napisała zadra: sunia jest super czysta i ładnie chodzi na smyczy. Poznała już co to schody ;) Jak mi się uda to jeszcze dzisiaj wrzucę parę fotek :) Jest już zainteresowana sunią osoba :)
  21. Zobaczymy... W każdym razie koniec cieczki, uf :) Po weekendzie będziemy się kontaktować z dr Szpondrem, bo przyjdzie czas na wyjmowanie płytki.
  22. To niepojęte, że nikt się Falcorkiem nie interesuje!
  23. Nikt się Tomciem nie interesuje :( W ogóle jakiś zastój w adopcjach... nie ma prawie żadnych maili ani telefonów.
  24. Fajnie, że nadal wszystko ok. Nie sądziłam, że kiedyś zobaczę Górkę, która się zachowuje jak normalny pies!
×
×
  • Create New...