Jump to content
Dogomania

Murka

Members
  • Posts

    35770
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    95

Everything posted by Murka

  1. Podniosłam poprzeczkę i miskę, do której wkładam po troszku konserwę z witaminami na stawy stawiam bardzo blisko siebie, tuż przy kolanach (jak kucam lub klęczę). Lorek podchodzi i zjada, ale łypie kontrolnie na mnie. Jego wielki łeb jest na wyciągnięcie ręki. Nie próbuję go dotykać go czy łapać za obrożę (zauważyłam, że im mniej próbuję go "podchodzić", tym on bardziej mi ufa :) ), udaję, że zajęta jestem wybieraniem resztek konserwy z miseczki, w której ją przyniosłam. Co jakiś czas wyciągam tylko rękę żeby dołożyć mu kolejną partię konserwy. Odchyla się wówczas, ale na krótko i stawia krok do tyłu, po czym zaraz wraca. Czasem jest tak, że strach bierze górę i odchodzi na dalszą odległość.
  2. Frajda jest bardzo łagodna i przyjazna do dzieci. Na początku bała się gwałtownych ruchów (np. skakania) Hani, a po parunastu minutach już sama podchodziła i dawała jej buziaki :) [IMG]http://img818.imageshack.us/img818/9091/frajda3.jpg[/IMG] [IMG]http://img716.imageshack.us/img716/5649/frajda4.jpg[/IMG] [IMG]http://img40.imageshack.us/img40/6497/frajda9.jpg[/IMG] [IMG]http://img233.imageshack.us/img233/7888/frajda10.jpg[/IMG] [IMG]http://img838.imageshack.us/img838/1748/frajda.jpg[/IMG] Mam nadzieję, że zadra będzie dziś na dogo, bo z tego co wiem to ma PW od kogoś, kto jest zainteresowany adopcją ślicznotki ;) Wiecie, że toto warczy mi na Maję (sunia wielkości wyżła)?? Poza tym panienka ma swój gust, bo jeszcze pierwszego wieczora ściągnęła sobie wiszące i suszące się wyprane koce i zrobiła sobie z nich gniazdko ;)
  3. Frajda jest mała, na oko waży ok. 7 kg. Tutaj w towarzystwie kota: [IMG]http://img221.imageshack.us/img221/9808/frajda2u.jpg[/IMG] Takie lokum jej przygotowałam: [IMG]http://img685.imageshack.us/img685/659/frajda7.jpg[/IMG] A nasza Frajda stwierdziła, że na dywanach wygodniej [IMG]http://img801.imageshack.us/img801/451/frajda1.jpg[/IMG] Dopiero po prezentacji przez Hanię Frajda pozazdrościła [IMG]http://img848.imageshack.us/img848/7962/frajda8.jpg[/IMG] I już chętnie korzysta z budki :) [IMG]http://img593.imageshack.us/img593/5972/frajda6.jpg[/IMG]
  4. Okres przedwakacyjny...
  5. Lorek pozwala już na bliskie (ok. 1/2 metra) zbliżanie się do niego, np. gdy leży, a ja zbieram koopy czy zakopuję doły. Nie boi się też stawać do mnie tyłem i nie zwraca szczególnej uwagi gdy się poruszam (wcześniej był bardzo czujny i odskakiwał jak oparzony). Zaczyna mi ufać, co mnie bardzo cieszy. Parę razy przywitał mnie z machającym ogonem i prawdziwym uśmiechem :) A jak się pięknie z Pajką mamlają :)
  6. Wczoraj Kuruś dostarczył nam wieczorem niezłych wrażeń. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło. Po wieczornym spacerku jak zwykle wbiegł do domu na górę do siebie. Po chwili poszłam za nim, żeby mu otworzyć pokój, bo był przeciąg i zamknęłam (Kuruś straszne bąki puszcza ;) i prawie cały czas jest u niego otwarte okno). Weszłam na piętro i mnie zmroziło: Kuruś leży na podłodze przy drzwiach, na boku z wyciągniętymi łapami, w kałuży sików, dyszy, przy pysku plama krwi! Pobiegłam w te pędy po TZa, w biegu setki myśli, w tym ta najgorsza, dzwonię do weta czy przyjedzie lub można podjechać do niego bo mamy wypadek. Nie może przyjechać, ale możemy przywieźć Kurusia. Wróciłam za parę minut, a Kurusia już na podłodze nie ma, wszedł doswojego pokoju i siedział w swoim kąciku. Obejrzałam go czy wszystko ok, skąd krew (kapała mu jeszcze troszkę z pyska)... Zęby całe (pomyślałam, że pośliznął się i przewrócił na panelach i uderzył pyskiem np. o próg). Na oko wszystko ok. Kuruś podszedł, napił się wody, pogrzebał w misce z karmą. Ale jeszcze nie byłam spokojna. Teraz już nie było sensu wieźć Kurusia, bo i tak nie da się zbadać. Dzwonię do doktora z Lublina, bo on ustawiał leki, żeby zapytać czy ten wypadek może mieć powiązanie z lekami i czy można mu coś profilaktycznie podać po tym co się stało. Powiedział, że Kuruś musiał się uderzyć, z racji krwotoku, w którym było sporo śluzu, radził profilaktycznie podawać Ranigast przez tydzień (mam na stanie), na pewno mu nie zaszkodzi, a może pomóc. Dzisiaj rano zadzwonił, żeby odstawić Acard na wszelki wypadek. Kuruś czuje się już dobrze, ale co się najadłam strachu to moje. Ogólnie jest dużo lepiej z kaszlem, mam nadzieję, że po odstawieniu Acardu nie wróci. Jest już czas na rozliczenie, ale zrobię go jutro...
  7. Na razie bez wielkich zmian, zbiera się sporo brudu. Zakrapiam i czyszczę. Powinna być poprawa po paru dniach.
  8. Masza na szczęście się już przyzwyczaiła do kąpieli i pryskania. Czy coś się poprawia: nie wiem, bo trudno mi ocenić widząc Maszę codziennie. Leczenie ma trwać 3-4 tygodnie, nie wiem czy na taki okres starczy mi preparatów, ale zobaczymy.
  9. Może to lepiej... Musi się ktoś odpowiedni zgłosić.
  10. Frajda od wczoraj jest u nas :) Strasznie fajniutka, łagodniutka sunia. Potwierdzam to co napisała zadra: sunia jest super czysta i ładnie chodzi na smyczy. Poznała już co to schody ;) Jak mi się uda to jeszcze dzisiaj wrzucę parę fotek :) Jest już zainteresowana sunią osoba :)
  11. Zobaczymy... W każdym razie koniec cieczki, uf :) Po weekendzie będziemy się kontaktować z dr Szpondrem, bo przyjdzie czas na wyjmowanie płytki.
  12. To niepojęte, że nikt się Falcorkiem nie interesuje!
  13. Nikt się Tomciem nie interesuje :( W ogóle jakiś zastój w adopcjach... nie ma prawie żadnych maili ani telefonów.
  14. Fajnie, że nadal wszystko ok. Nie sądziłam, że kiedyś zobaczę Górkę, która się zachowuje jak normalny pies!
  15. Oczywiście nie... czemu mnie to nie dziwi. Pan był naprawdę dziwnie obojętny wobec dolegliwości Ronalda. Właściwie to już na początku rozmowy, jak pan zapytał ile Ronald ma lat czułam, że nic z tego nie będzie (był wyraźnie zawiedziony, że to nie małolat).
  16. Musieliśmy kupić antybiotyk w tabletkach, bo nie daliśmy rady podać mu zastrzyku mimo, że założyliśmy kaganiec i smycz... Tak się bestia wywija i gryzie, że nie idzie go nawet uruchomić. A jeszcze strach o ten jego kręgosłup... Niestety znów wrócił problem wypadania siuraka i dzieje się to właściwie codziennie przy jakiejś okazji... Zgłosił się dzisiaj zainteresowany dom. Pan sprawiał wrażenie, że wszystkie problemy zdrowotne Ronalda nie robią na nim wrażenia ani to, że to charakterny psiak, podobno zawsze marzyli o corgi. Są z Włodawy i chcą sami po psiaka przyjechać (to ok. 180 km od nas). Nie mają nic przeciwko wizycie przedadopcyjnej. Jedyne czego się obawiam to, że pan się nie odezwie więcej (obiecał zadzwonić wieczorem)...
  17. Romuś pokazał kolejną cechę: baaaardzo podobają mu się kurki za płotem (sąsiadka sprawiła sobie stadko kurcząt), biega jak perszing wzdłuż płotu i przygląda im się z wielkim zaangażowaniem, nie reaguje zupełnie na wołanie, smaczki itd. Od czasu do czasu popiskuje. Na szczęście nie kombinuje żeby się do nich dostać górą lub dołem... Biega teraz głównie na wybiegu przed domem (tu nie ma problemu z kurami za płotem), ale teraz mamy robotnika i Romuś musi biegać na drugim wybiegu, tam musimy mieć na niego oko. Nawet Margo się tak kurami nie interesuje, ona woli kotki i gryzonie ;) Drugi taki miłośnik kur to mix huskyego Plama... Także zdecydowanie domek bez kur i kotów. Z innymi psami trzeba ostrożnie, bo np. przy misce Romuś potrafi się podrzeć nawet z suką.
  18. [quote name='halcia']o matko,a BAlbinka moż tak gonic?Nie powinna póki co poruszac sie statecznie?Jest cudna.[/QUOTE] A jak zrobić, żeby ona poruszała się statecznie?? Jak jest na krótkiej smyczy to się wyrywa, skacze i zapiera przednimi łapami (jest bardzo silna wbrew pozorom), to chyba jeszcze gorsze. W klatce też rozrabia. To iskierka. Nie wiem czy nadal nie ma problemów z pęcherzem, bo bardzo często sika.
  19. To co startować z antybiotykami? Co do finansów Ronalda, to przyszły trzy wpłaty i na dzień dzisiejszy jest na plusie 140 zł :)
  20. Z Kurusiem już ok :) Jeszcze rano przed podaniem Karprofenu było już dobrze, a potem jeszcze lepiej. Dr mówił, żeby więcej Karprofenu nie podawać tylko obserwować, zobaczymy jak będzie.
  21. Liza nadal czuje się świetnie, właściwie to po leku jest jeszcze bardziej rozbrykana i wesoła! Na razie trzymamy się dawki, mam nadzieję, że nie będzie już ataków.
  22. Kojo nie ma w sobie grama agresji i do niczego nie jest agresywny. Jutro sprawdzimy reakcję na koty, ale jestem niemal pewna, że tylko obwącha :)
  23. Czy są już jakieś postanowienia? Bo Ronald teraz nic nie dostaje, antybiotyk też czeka na decyzje (jest powiązany ze sterydem)... A szkoda nerek! Jeśli już wiadomo na sto procent, że rezygnujemy z Solu Medrolu to może zacząć antybiotykoterapię + Urosept?
  24. Rozmawiałam z doktorem z Rzeszowa, jeszcze nie ma ostrza, jak będzie to ma dać znać halci. Na razie będziemy zakraplać uszy Otomaxem (mamy trzy opakowania z Niemiec).
×
×
  • Create New...