Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 04/18/24 in all areas

  1. Na pewno sierść jest lepsza po kąpieli, nie jest już tak tłusta, nie ma łupieżu. Oczywiście to za krótki czas, żeby zaobserwować czy ubytki w sierści odrastają. Pchełka trochę się drapie, ale na brzuszku już ma bez podrażnień (wcześniej były czerwone plamki najpewniej od drapania właśnie). Jeszcze są niewielkie zaczerwienienia na piersi i pod pachami w jednym miejscu. Myślę, że za jakiś czas ponownie ją wykąpię i zobaczymy czy to zniknie. Dziś dostała tabletkę na odrobaczenie (druga dawka po tym co dostała od wolontariuszki w schronisku). Jutro planuję porobić jej ładne fotki :)
    2 points
  2. Nie da się, po prostu nie da się przejść obojętnie wobec rozpaczliwych starań wspaniałych Ludzi, którzy nie pozostali obojętni na los psiaka, który przybłąkał się do nich na działkę. Zaczęli go dokarmiać mając nadzieję, że szybko uda im sie znaleźć dla niego dom. Jeden nawet się znalazł, ale Państwo nie mieli pojęcia o wizytach przed adopcyjnych, o sprawdzaniu domu. Uwierzyli na słowo człowiekowi, który odpowiedzial na ich apele o dom. Psiulek pojechał z nim do nowego domu, a następnego dnia był z powrotrem u Państwa. Pokonał kilka kilometrów i wspaniale sobie poradził. Człowiek przyjechał po niego ponownie. Kilka dni później psiak znowu wrócił do Państwa. Tym razem z kawałkiem łańcucha przy obroży... Państwo byli zaszokowani, bo oddawali psa z przekonaniem, że będzie mieszkał w domu, z rodziną. Kolejny raz już go nie oddali. W międzyczasie skończył się sezon działkowy i Państwo nie mogąc go zabrać ze sobą (bardzo ciężka choroba córki, dużo ludzi w mieszkaniu, ich własna sunia, totalny brak czasu, bo trzeba jeszcze zajmować się wnukami chorej córki) robili dyżury i co drugi dzień jeździli 70 km na działkę, żeby go nakarmić, pobyć z nim. Zrobli mu budkę, ale nadal szukali jakiejkolwiek pomocy. Tak właśnie psiak trafił do nas. Poprosila o pomoc moja Przyjaciółka Ania, która od lat wspiera nasze bezdomniaki czasami oferując ciuszki i piękną srebrną biżuterię na bazarki, a nierzadko wplacając kase na ich ratowanie. Nie mogłam odmówić, bo po pierwsze robi się coraz zimniej i coraz trudniej byłoby Państwu jeździć do niego na działkę, a jemu samemu, całkowiecie samemu było bardzo smutno. Bo to jest przytulas kochany. Nigdzie nie było miejsca, Państwo zaoferowali, że przywiozą go do Warszawy. Spod ziemi wykombinowalyśmy mu miejsce u Marty, która wychodzi na spacer z moimi suniami i hoteluje też psy właścicielskie. Ania zaoferowala pomoc finansową w jego utrzymaniu. Bez tego nie dałybyśmy rady przyjąć kolejnego psiaka na utrzymanie. Może jakimś cudem uda się w końcu przygotować bazarek i damy radę. Koszt to 500 zl miesięcznie. Dużo, ale w Warszawie nie znajdę nic taniej. To młody półtoraroczny psiak, waży w tej chwili 12 kg, ale móglby troszkę schudnąć. On na tej działce najchętniej leżał w budzie, jakby bał się ją stracić. Państwo zostawiali mu chyba za dużo jedzenia, żeby przypadkiem nie zabrakło do następnego przyjazdu. Jest bardzo miły, lubi się przytulać ale chwilkę trwa namówienie go do podejścia. Trzeba kucnąć, bo boi się stojącego człowieka. Oczywiście nie ma imienia. Marta ma coś wykombinować. Byłam z nim wczoraj u weta. Jest odrobaczony, zaszczepiony i zabezpieczony przeciw kleszczom. Ma założoną książeczkę. Zdjęcia jeszcze z mojego domu, gdzie był ok. 5 godzin. Czekaliśmy na możliwość zawiezienia do do DT. Wyczesałam pół psa podszerstka. Ma cudowną białą łapkę - tylko jedną:) U weta bardzo grzeczny, spokojny. Nie mruknął nawet przy szczepieniu.
    1 point
  3. Przypomniało mi się, że fejbukowa znajoma hodowczyni szpiców przy mojej akcji na szczeniaka pisala, że gdybym miała foremki na breloczki ze szpicem, to poudostepnia na ich grupach. Rzepik zabezpieczony, foremka przyszła, choć znacznie większą, niż się spodziewałam. Spróbuję zrobić kilka i zobaczymy czy będą chętni. Jak coś to mam jeszcze szczeniaka Y.T. i troszkę mniejsze foremki na chihuahua i ON. Do tego czekam na magnesy i mam już na nie foremki oraz kaboszony. Teraz wpadłam na pomysł robienia amuletów. Na pierwszy ogień idzie jemioła. Oczywiście każdy produkt jest skierowany do innej grupy odbiorców. Zobaczymy, czy i co "chwyci" Jeśli mogę pomóc, to cieszę się. Gdyby ktoś miał gdzie poreklamowac, to byłoby super. Aktualnie robię elementy na letnie breloki. Gdyby ktos miał dostęp do końskich grup zy forów, to mam też foremki końskie i westernowe.
    1 point
  4. Cudny Pan bardzo go chwali. Jest spokojny, zrównoważony, no i przede wszystkim zachwyca wszystkich swoją urodą. Pan go czesze, chodzi na długie spacery. Oby tak dalej
    1 point
  5. Jest przezabawny i przekochany. Czekają go jeszcze dwa szczepienia, które musi mieć. Zastanawiamy się, jak on potem zniesie zmianę domu. Na pewno nie może być jedynym psem. Zgrał się ze wszystkimi od 1 kg , po te ponad 40 kg. Nawet Andżela to jego kumpela. I o dziwo Grey też go akceptuje. Takiego szczeniora jeszcze nie mieliśmy. Jest cudowny. Wczoraj mieliśmy gości i bardzo się podobał, choć oczywiście panie były przekonane, że to mały szczeniuś i zastanawiały się, jak będzie duży z tak ogromnymi łapkami Przywykłam już, że wszędzie poruszam się z ogonem. Dziś jeszcze wyadoptowujemy nasza yoreczkę, którą tu pokazywałam na dogo. Jedzie do kochanej p. Małgosi, opiekunki Szado. Od jutra zacznę go uczyć świata zewnętrznego. Tu liczę na wsparcie Parówka, bo on wszędzie i zawsze potrafi się odnaleźć.
    1 point
  6. 1 point
×
×
  • Create New...