Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 01/22/24 in all areas
-
1 point
-
Ale Nemo, Koda i Luna będą na fakturę ZEA. To teraz zwrócę Ci za tabletkę. Przy okazji - za karmę Luny już wpłaciłam na Twoje konto.1 point
-
Bardzo je wszyscy lubimy. Każdego dnia poranny spacer trwa co najmniej godzinę, ale częściej to prawie półtorej godziny. Psiaki szaleją, węszą, bawią się z innymi psami i wracają do domu wybiegane, zmęczone i szczęśliwe. Kiedy miałam dwa psy, chodziłam z nimi na smyczy. Przy czterech do tego różnej wielkości to naprawdę trudne. Dlatego od początku uczyliśmy je przywoływania. Kiedy w naszym domu zjawiły się Luka i Baloo, początkowo przy ulicy dwa maluchy szły swobodnie, Luka i Baloo na smyczy. Naukę bez smyczy zaczęliśmy przy naszej małej uliczce w nocy. Nikt wtedy tu nie jeździł. Tak naprawdę bez smyczy chodzą tylko przy naszej uliczce na nocnym spacerze i jak wysiadamy u Eli. Sporadycznie zdarza się, że muszę z nimi przechodzić gdzie indziej, na przykład przez ulicę. Wtedy mam je na dwóch smyczach. Luka i Baloo na jednak, Peruszka i Figa na drugiej. Nawet nie dlatego, że im nie ufam, ale dlatego, że to miejsca dla nich nieznane i nie chcę sprawdzać, czy wtedy załapią co to ulica, a co to chodnik. U Eli nie wchodzą na ulicę, tylko grzeją do garażu. Tym razem wyjątkowo zdarzyło się, że wyjeżdżały dwa samochody. Na szczęście podjazd u Eli jest wysoki i długi i z daleka widać, że jedzie samochód. Dzisiaj oddaję na dwa dni auto do warsztatu i będziemy chodzić na nasze pobliskie pola na piechotę. Kawałek przy domu pójdą swobodnie, ale przy zejściu na dół, kiedy trzeba przejść ulicę pójdą przypięte. A posłuszne muszą być, bo przy czwórce wyprowadzanej naraz spacery byłyby niemożliwe To była praca i w sumie cały czas trwa. Nie pytaj ile smaczków rozdałam przy tej okazji. No i chociaż to pewnie wbrew zasadom, ale u mnie działa, ja z moimi dużo rozmawiam, co niestety słychać na filmiku1 point
-
Miałam w życiu kilka psów, ale w pobliżu ulicy wszystkie chodziły na smyczy. Najposłuszniejsza była Tina (niewielka, ok. 6 kg),ale i ona blisko drogi spacerowała na smyczy. Chociaż podejrzewam, że nie odeszłaby daleko od nogi. To była szczwana "bestyjka", która wychodziła na spacery tylko z domownikami. Pamiętam jak odwiedził mnie kiedyś brat i chciał ją zabrać na spacer. Mimo iż go znała (kiedy zjawiła się u nas w mieszkaniu brat był jeszcze stałym domownikiem), za nic w świecie nie namówił jej do wyjścia. No i przez ponad rok, kiedy mieliśmy sunię, w naszym mieszkaniu był jeszcze kotek, którego ktoś porzucił w okolicy. Kiedy zabierałam sunię na spacer, wychodził z nami i Kiciuś, ale już bez smyczy i szedł przy suni, ocierając się od czasu do czasu, i te nasze spacery także wzbudzały zainteresowanie i zdziwienie przechodniów. Ale jak Ty Ewuniu to zrobiłaś, że te Wasze psiaki są takie posłuszne to jest dla mnie zagadką. I nie dziw się kiedy ludzie na ulicy są zaskoczeni widząc tak grzeczniutkie psy. Sama je podziwiam i zazdroszczę Ellig takich super gości.1 point
-
1 point
-
Dzisiaj o Albi zadzwonił pan z Katowic. Miła rozmowa, wypytał o to o tamto...I na koniec zapytał, czy sunia wysterylizowana. Bo jak tak, to on nie chce. Ma pieska i chciałby po tym piesku zostawić sobie szczeniaka. No szkoda, że na odległość nie mogę wysyłać impulsów elektrycznych....nieźle by go potelepało!!1 point