• Announcements

    • Admin

      Regulamin Forum   12/31/16

      Dogomania na Facebooku
      https://www.facebook.com/groups/DogomaniaPL/    
joanka40

Kot Wampirek prosi o pomoc

534 posts in this topic

27 minut temu, terra napisał:

Mnie tam nie przynudzasz ;)

No, nie wiem czy to jest tak do końca z tą dzikością. Koty jak ludzie mają swoje charakterki.

Wrzaskun na pewno pochodzi z dzikiego stada z dziada pradziada, znalazłam go jak miał ok. 5 tyg., wykarmiłam butelką, ale mimo to długo nie chciał się oswoić. nawet przemyśliwałam wypuszczenie go na wolność ale teren tych kotów nie jest zbyt bezpieczny więc zwlekałam. W końcu się udało, ale paskudził, gdzie popadło (był nie wychodzący), dopiero jak się przeniosłam na wieś, kot odżył, zaczął polować (upodobał sobie ptaki). Teraz nie jest super miziakiem, ale daje się głaskać i przytula się.

Rok przed Wrzaskunem wypatrzyłam w necie kota i się zakochałam, tak mnie wzięło, że aż mnie bolało, że nie jest ze mną. Kot był 300 km ode mnie. Dziki, odłowiony na działkach,chory. Wydać mi go chcieli po oswojeniu i leczeniu. A ten nie chciał się oswoić i wyleczyć. Po chyba dwóch tygodniach napisałam, że kot musi być na Święta ze mną i niezależnie czy chory i dziki zabieram kocię. Miał ok. 3-4 miesiące. No i w grudniową śnieżycę mąż wyruszył po kotka, przyjechali. Kot dzikus nagle znalazł się wśród psów, ale te go obwąchały, polizały i się zaprzyjaźnili. Dosłownie tak to poszło jak po maśle. Sypiał ze mną nos w nos. To była moja druga kocia połówka. Odszedł na moich rękach, do dzisiaj czuję  dotyk jego futerka, zapach i pamiętam jego kształt na moich rękach. Mój słodki Baal.

Wow, piękna opowieść...

Uwielbiam takie historie :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

No, to z tego wniosek, że geny odgrywają ogromną rolę i mają wpływ na kocie zachowania.

I nigdy tak właściwie do dotrzemy do przyczyny kocich zachowań :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

A ja nie wiem czy dobrze robię ale od soboty zaczęłam trochę "na siłę" obłaskawiać moją dzikuskę :-). Podchodzę do niej kilkanaście razy w ciągu dnia, powolutku, bardzo spokojnie i głaszczę, głaszczę, głaszczę. Bez jedzenia bo z jedzeniem to żadna filozofia :-). Zawsze podchodzę do niej w takim miejscu, że nie może uciec i musi znosić to głaskanie. Są momenty kiedy ewidentnie widać, że jej to pasuje, nadstawia główkę, ociera się sama, ale są też takie kiedy jest obojętna... Zobaczymy do czego nas to doprowadzi? Może się trochę "oddzikuskuje"?   

Bo metoda, że tylko czekam na ruch z jej strony to coś nie daje nam efektów a tak jak jest to też nie za bardzo...

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, AlfaLS napisał:

A ja nie wiem czy dobrze robię ale od soboty zaczęłam trochę "na siłę" obłaskawiać moją dzikuskę :-). Podchodzę do niej kilkanaście razy w ciągu dnia, powolutku, bardzo spokojnie i głaszczę, głaszczę, głaszczę. Bez jedzenia bo z jedzeniem to żadna filozofia :-). Zawsze podchodzę do niej w takim miejscu, że nie może uciec i musi znosić to głaskanie. Są momenty kiedy ewidentnie widać, że jej to pasuje, nadstawia główkę, ociera się sama, ale są też takie kiedy jest obojętna... Zobaczymy do czego nas to doprowadzi? Może się trochę "oddzikuskuje"?   

Bo metoda, że tylko czekam na ruch z jej strony to coś nie daje nam efektów a tak jak jest to też nie za bardzo...

Każda metoda jest dobra, jeśli prowadzi do celu :)

Jeśli tylko Cię nie napada, to ja uważam, że warto ją w ten sposób obłaskawiać.

No i ważne jest, żeby tak jak piszesz nie mogła nawiać :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Byłam dziś w lecznicy na ściąganiu szwów.

Wszystko poszło gładko, brzuch się pięknie zagoił i teraz uwaga: Wamp nie nosił prawie wcale kaftanika.

Nie obmereszał sobie tego zaszycia, nie interesowało go specjalnie, całe szczęście.

Ja mu na początku zakładałam kubrak, ale on po minucie go zdejmował, zupełnie nie wiem jak, bo wszystkie tasiemki

pozostawały zawiązane.

Raz tylko spanikowałam /w piątek/ - jak wyszedł ten krwiak, bo sądziłam, że to albo uczulenie, albo, ze wdało się jednak zakażenie.

Jednak Pani Doktor powiedziała, że to siniak i w niedzielę nie było już po nim śladu.

Na razie Wamp jest pięknie podleczony, humor mu dopisuje i apetyt też.

Wczoraj i dziś zjadł nawet gotowanego kurczaka, mało, bo mało, ale i tak się cieszę.

Po tej szczepionce na odporność jest bardzo duża poprawa z zaleganiem w nosie.

Widać też, że Wamp czuje się naprawdę dobrze.

Jednak planuję mu zakupić ten olejek z czarnuszki, bo od czasu do czasu - tzn. raz na kilka dni, coś w tym nosie zaszumi.

Cały czas mam nadzieję, że po szczepionce i kuracji olejkiem, problem z nosem całkiem minie i, że unikniemy tego

wziernikowania.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wspaniale, że Wampirek doszedł już do formy. Może ten olejek pomoże przezwyciężyć dolegliwości z oddychaniem. każda narkoza zostawia jakiś ślad.

 

AlfaLS, trzymam za Was kciuki, żeby koteczka zasmakowała w dotyku ludzkiej ręki.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!


Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.


Sign In Now