Buńka Posted November 18, 2014 Posted November 18, 2014 https://scontent-a-fra.xx.fbcdn.net/hphotos-xfp1/v/l/t1.0-9/10246262_738536689551082_3726889469587723679_n.jpg?oh=53a6e79efb8317da56a55bd7dcfc57b3&oe=54E221FE - :roflt: To zdjęcie wymiata :roflt: Quote
kalyna Posted November 18, 2014 Posted November 18, 2014 Koty ogólnie są bardzo ciekawymi zwierzątkami, ale to nie mój typ pupila. Ta wyższość, wyrafinowanie, a zarazem jakaś wesołość i głupawki są miłe dla oka. Dlatego wolę tą psią niższość :lol: Quote
marta1624 Posted November 19, 2014 Posted November 19, 2014 Pokaż zdjęcia familii to zauważą :grins: Quote
Erykowa Posted November 19, 2014 Posted November 19, 2014 Hej Wafel prawdziwie słodki ,mam nadzieję,że trafi na swój dom A Twoje zwierzaki od Morusa po koty jak widzę takie porozkładane to samej mi się wszystkiego odniechciewa i bym wskoczyła pod kołderkę,najlepiej z książką ;) Quote
Guest TyŚka Posted November 19, 2014 Posted November 19, 2014 https://scontent-a-fra.xx.fbcdn.net/hphotos-xfp1/v/l/t1.0-9/10246262_738536689551082_3726889469587723679_n.jpg?oh=53a6e79efb8317da56a55bd7dcfc57b3&oe=54E221FE - To zdjęcie wymiata Tak, Marysia nie na darmo ma narkotyczne imię... czasem zastanawiam się czy coś bierze... ;p Najgorsze, że debile biorą z niej przykład i przez to skaczą po firankach, tłuką się w nocy, rozrabiają... :P Koty ogólnie są bardzo ciekawymi zwierzątkami, ale to nie mój typ pupila. Ta wyższość, wyrafinowanie, a zarazem jakaś wesołość i głupawki są miłe dla oka. Dlatego wolę tą psią niższość Hehehe.... co kto lubi, ja uwielbiam koty, ale sama z własnej woli nie podjęłabym decyzji o tym, by je brać. Pokaż zdjęcia familii to zauważą Zauważą jedynie, że brudny piesek jest na czystym łóżku :D Hej Wafel prawdziwie słodki ,mam nadzieję,że trafi na swój dom A Twoje zwierzaki od Morusa po koty jak widzę takie porozkładane to samej mi się wszystkiego odniechciewa i bym wskoczyła pod kołderkę,najlepiej z książką Hej :) Też mam taką nadzieję, fajny z niego rzoczochraniec. Mnie teeeż, spaaać, a dopiero wróciłam ze szkoły, muszę siąść do biologii, polskiego, matematyki... oh jeah, życie jest piękne... Tak btw. Morus ma nową zabawkę. I to wcale nie ode mnie :D Filip przyniósł sobie do zabawy ogon wiewiórki (!), ale kundel mu wyrwał. W efekcie dzisiaj Gamoń non stop się nią bawił, faktycznie witał mnie, wtykając mi coś do ręki, ale nie wiedziałam co - myślałam, że dostał gnata, więc mu nie zabierałam... :P A tu szok - babcia mi mówi o nowej zabawce Morusa... oraz sprycie, dzięki któremu ją zdobył. Nie uwierzyłam i kundla podrzpatrzyłam - faktycznie to jest ogon... Tak czy inaczej wolę nie wiedzieć skąd Filip wytrzasnął ogon! Przecież to takie nieporadne to to, ciężkie, fajtłapowate, że jedynymi jego ofiarami są leżące, zgniłe liście i to nie jest dziwne skoro w domu, bawiąc się z kotami zawsze obija się o wszystko albo skacząc na parapet, spada, bo dupa przeciąża :evil_lol: Więc skąd ten ogon? Po sprajcie prędzej bym się spodziewała, ale że Filip :hmmmm: Zwłaszcza, że on boi się szynszyli... Quote
rashelek Posted November 19, 2014 Posted November 19, 2014 Ale że ogon wiewiórki takiej kiedyś żywej? O fuuuuuuuuj! Quote
*Magda* Posted November 19, 2014 Posted November 19, 2014 Są dwa wyjścia: Sprajt upolował, a Filip mu zarąbał ogon ;) albo wbrew pozorom, Filip jest sprytniejszy, niż Ci się wydaje :eviltong: Quote
Guest TyŚka Posted November 19, 2014 Posted November 19, 2014 Ale że ogon wiewiórki takiej kiedyś żywej? O fuuuuuuuuj! NIestety tak... ale mnie to mocno nie odrzuca ;) Bardziej odrzucało mnie swego czasu futro czy uszy królików mięsnych u mojej cioci, które parę dni wcześniej głaskałam, a przy następnej wizycie zostały przerobione na jedzenie. Futerka zaś zostały podrzucone psom do zabawy. ;) Są dwa wyjścia: Sprajt upolował, a Filip mu zarąbał ogon ;) albo wbrew pozorom, Filip jest sprytniejszy, niż Ci się wydaje :eviltong: Sprajt jak coś poluje (dotychczas motylki i raz myszka) przynosi do domu ;). Wątpię, by upolował wiewiórkę - owszem, te mieszkają u sąsiadów, ale bardziej tu obstawiam ich terierka, który parę zwierzątek ma na sumieniu... a Filip mógł sobie po prostu "pożyczyć". Nie wierzę, by on upolował, jest zbyt leniwy, poza tym na dworze w taką pogodę jest krótko, dzisiaj może był z 30min, gdzie głównie się bawił ze Sprajtem. Ewentualnie upolowanie przez Sprajta może być realne... ale tego się nie dowiem. Tylko pytanie co z resztą wiewiórki? Nigdzie jej nie ma... Nadal myślę, że koty tu są niewinne, a upolowana wiewiórka to sprawka albo terierka, albo malmana sąsiadów, który poluje też na małe psy... A kociambry tylko skorzystały z "zabawki". Quote
marta1624 Posted November 19, 2014 Posted November 19, 2014 Mnie odrażają takie rzeczy. Zwłaszcza że mieszka u mnie na placu wiewióra ;) A z królików to już w ogóle... Babcia z dziadkiem mieli na mięso hodowane to nie chodziłam tam, bo ja się za szybko przywiązuję. Zwłaszcza że mam 3 swoje, na dworze (darmozjady :evil_lol:) Quote
anorektyczna.nerka Posted November 19, 2014 Posted November 19, 2014 O jezu, ohyda D: Mama dziś do mnie zadzwoniła, że "może by wzięli kota, bo smutno beze mnie", mówiła, że obgada to z tatą, bo on jednak dłużej w domu siedzi ze względu na chorobę no i nie ukrywajmy, brzydzi się sprzątać kuwetę. Wszystko byłoby okej, gdyby nie to, że moja mama pomyślała, że zimą kicia będzie w domu, a latem wychodząca "bo ładna pogoda". Powiedziałam, że albo biorą kota i zabezpieczają, żeby nie uciekł (jednak dla rodziców lepiej wysterylizowaną samicę, bo czytałam, ze samce mogą posikiwać). Z jednej strony jestem zazdrosna, ze oni mają zwierzę, a ja nie, a z drugiej strony koty to ja lubię jak są z doskoku, na weekend, bo za bardzo bym się stresowała, że będzie ostrzyć pazury na meblach w wynajmowanym mieszkaniu. Ja Ci naprawdę gratuluję, że masz siłę otrzymywać kontakty z cioteczkami, kociarami. Co rusz wchodzę na FB, gdzie samotna matka mówi, że musi oddać kota, którego miała na DT, bo właściciel się zgodził na tymczasowanie, a nie pobyt dożywotni, a szalę goryczy przelało to, ze kotek nalał właścicielowi na buty. I tutaj grom oklasków,że świetna kicia, bo właściciel zły człowiek, że najlepiej jakby w środku miesiąca się wyprowadziła, ze najlepiej jakby dołożyła 250zł do wynajmu i facet się na kota zgłosił. Kolejny przypadek, ciotunia się chwali, ze wykarmiła 6 kociąt, bo w fundacji kazano ślepy miot uśpić. I masa oklasków, ponad milion lajków i lincz na fundację. I w tym szale radości chyba zapomniano, że na adopcje czekają starsze koty, choćby takie jak Marysia, którą nikt się nie interesuje, bo nie chce jej zjeść żadna przybłęda, nie wyląduje pod igłą, nie zamarznie. Są tez panie chyba już chore na zbieractwo, bo mają powyżej 10 kotów, karmią byle gównem z marketu, bo "nie stać ich na lepsze" (przypominam mała puszka kitkata 5zł, kilogram mięsa barfowego 5.50) i kiedy mówię, ze istnieje lepsze to wielkie oburzenie, że w ogóle, co ja wiem życiu, ona nie potrzebuje porad wyżywieniowych i behawioralnych (to po cholerę mówi o braku kasy na jedzenie, skoro tu chodzi o zwykłe widzimisię i głuchotę na argumenty?). Teraz rozgorzała dyskusja na temat tego, czy dawać kotom wodę mineralną, jakiej firmy, a jeżeli kranówa to przefiltrowana. Chyba powiem mamie, ze od dzisiaj tylko żywiec zdrój, lekko gazowany i z parasolką w szklanej misie ma być podawany psom. Ja naprawdę Cię podziwiam za to, że wytrzymujesz z nimi, bo ja po 4 dniach dostałam raka. No i ostatni żal, w społeczeństwie chyba coś się zmieniło ostatnio, bo szłam ze znajomą i jej owczarkiem, psem niezwykle usłuchanym, wyszkolonym, który łapał idealny kontakt z właścicielką, a jakaś młoda matka do nas z tekstem "jakie wy jesteście nieodpowiedzialne!". Ani ja, ani tym bardziej moja znajoma nie jesteśmy w wieku, by do nas obca kobieta zwracała się per ty, więc powiedziałam, ze z panią nie rozmawiamy i poszłyśmy dalej. A na moim osiedlu to plaga, spanielka znajomej wczoraj z nocy zdechła bo ktoś podrzuca bomby, najpierw były to słuchy, ze to stare baby szprycuję trutką na szczury kiełbasę, teraz podobno przyłapano faceta, który nafaszerował mięso kretem, tym do udrożniania rur. Quote
Guest TyŚka Posted November 20, 2014 Posted November 20, 2014 Powiem Wam, że mnie teraz takie rzeczy jak ogon nie obrzydzają. Może wyjdę na okrutną, bez serca, ale nie obrzydzają. Kiedyś mocno, bo się naoglądałam za bajtla filmiki o tym, jak robi się futra (dotarłam do momentu jak zwierzęta wyjmują z klatki i się nad nimi pastwią), nie jadłam też przecież mięsa... od niedawna (paru miesięcy) wiele rzeczy mnie nie rusza, jak np. ten półmartwy szczeniak z ulicy, cały zakrwawiony - bolał mnie ten widok, ale nie bałam się go wziąć na ręce (tzn. bałam się, że mogę się zarazić czymś albo go uszkodzić, np. złamać kręgosłup), ale pomogłam. I mam teraz odruch, że jak widzę trupa na ulicy to sprawdzam czy żyje... i jeśli nie jest za bardzo rozjechany to go wziąć i odłożyć na bok, by dalej nie był rozwalany... nie odrzucają mnie też właśnie ogony czy w ogóle trupy - bo wiem, że i tak na mięso były hodowane... a sama przecież wiem, że kurczak, którego jem (a jem tylko ptaki i ryby, nie zjem nigdy czerwonego mięsa, nie umiem ot taki ze mnie dziwoląg) nie wziął się z nieba... Ostatnio nie wywołują u mnie torsji wyjazdy do wujka myśliwego, który wszędzie ma trofea - to mnie smuci trochę, jednak wiem, że nie zmieni swego zawodu, poza tym i tak ostatnio odpuszcza sobie polowania... ale sama męczę go o to, by mi użyczył kawałek futra dla kundla, który zrobi nam za szarpaczek - bo tylko takie rzeczy pociągają Gamonia. Jedyne, co mnie odraża to widok właśnie psów na łańuchu... zaniedbanych zwierząt, także tych gospodarskich, a przede wszystkim dzieci... tak, to zawsze wywoła u mnie szok, współczcuei i zgrzytanie zębów, ale to są normalne emocje, bałabym się, gdybym to uteraciła, ale to się wzmacnia. Z kolei trupy nie, już mnie nie ruszają dogłębnie. I to jest dziwne, co ostatnio u siebie widzę, czasem mam wyrzuty sumienia, że robię sie niewrażliwa...anorektyczna, To jakby Twoi rodzice sie zdecydowali na kociaka, to polecam Marysię :D. Naprawdę jest genialna, szkoda by było, gdyby u nas się zakisła na śmierć. Nie chcę rodziny obciążać kolejnym zwierzęciem, bo wbrew temu co mówią ludzie, koty są kosztowne. Żwirek jest drogi, karma w porównaniu do psiej też... I o wiele więcej wydawałam swego czasu na Milkę niż na kundla, teraz są 3koty, więc worek 5kg znika w ciągu niespełna 2-3tyg... Dodam, że nie jedzą samej suchej, bo i tak worki kociej karmy są drogie, od choroby... Ja też lubię koty, ale też z doskoku - np. nie wyobrażam sobie, by w moim domu rodzinnym nie było kota, ale samą mnie do nich nie ciągnie. Owszem to miłe, jak koty rywalizują o swoje (tzn. moje, tzn. ich :P) kolana czy które zajmie lepsze (czyt. bliżej mojej twarzy) miejsce w łóżku... lubię je obserwować w akcji, ale nie są takimi zwierzętami dla mnie jak psy. Pies jest dla mnie towarzyszem, a koty... no cóż, są moim panem, bóstwem, to one rządzą, a nie ja. Tak, wiedza nt opieki nad kotami powala. Sama uważam, że nie spełniał tryliona warunków, że nie jedzą cudownego jedzenia, że wychodzą na dwór, więc mogą polować... ale jeśli ktoś mieszka przy ruchliwej ulicy i uważa, że kotu daje się do jedzenia obiadki z naszego talerza, ew. whiskas... a do tego krowie mleko (sic!) to mam wrażenie, że żyjemy w innych epokach historycznych. Albo wyskakują do mnie z tekstem, że koty powinny mieszkać na dworze, polować i sie cieszyć, że są u kogoś... to nic, że bez kontroli i niejednokrotnie same muszą zdobyć jedzenie, bo ktoś nie daje mu jeść, bo uwaga... koty jedzą myszy! (stereotyp od choroby...). Poza tym nikt z kotem nie chodzi do weta, bo po co - jak zdechnie to się wezmie drugiego, jak zginie to się weźmie drugiego, kotów jest za dużo i są za darmo... nic to nie kosztuje. :/ Cioteczki adopcyjne od kotów czasem też przeginają, ale trochę je rozumiem. Ja sama dostaję histerii jak mam wydać kota. Dlatego żadnego swojego kociego tymczasa nikomu nie wydałam (oprócz jednego), bo dzwonili do mnie debile... jednak staram się zachować rozsądek i szukam dla Marysi domu... trochę bezskutecznie, bo taki debil jeden czy drugi, widząc że mam wymagania, że oczekuję podpisania umowy, żegnają mnie ze słowami, że wezmą kota skądś indziej. I faktycznie to nie jest trudne... a zbieraczki są, były i będą - wbrew temu, co niektórzy mówią, jest ich naprawdę plaga. Z tym jaką wodę dla pupila już parę lat temu wyczytałam na jednym z for o psich ozdóbkach. I naprawdę czytając ten wątek, czułam się jak złoczyńca, bo mój pies pije kranówę... koty też... rodzina zresztą też - my mamy bardzo czystą wodę, owszem - byłam w różnych miejscach i w niektórych nie podałabym kranówy psu czy kotu... ale bez przesady. Zwłaszcza, że to nie tylko opiera się na tym czy mineralna czy nie, ale mineralna z konkretną ilością danego pierwiastka :P Buhahaha... tak, jesteście nieodpowiedzialne, jak śmiałyście iść z onkiem na spacer. Trucie psów jest częste niestety... :( Kradzież psów też, w co wiele osób nie wierzy... Quote
marta1624 Posted November 21, 2014 Posted November 21, 2014 Nie no,to u mnie też kranówka dla psów. Ale chyba jestem bardzo zła bo jeszcze woda z oczka wodnego/zalewu/kałuży/rowu itp :D Quote
*Magda* Posted November 21, 2014 Posted November 21, 2014 Moje zwierzaki też tylko kranówkę ;) A w lato, to wodę ze studni, która z wyglądu za czysta to nie jest :siara: Quote
rashelek Posted November 21, 2014 Posted November 21, 2014 Może sam w sobie trup mnie tak nie obrzydza, ale jak psy się próbują nim bawić czy tarzać to już jest okropne i ich za to rugam :P A to piesełom woda z kranu szkodzi? :hmmmm: Quote
Guest TyŚka Posted November 21, 2014 Posted November 21, 2014 Nie no,to u mnie też kranówka dla psów. Ale chyba jestem bardzo zła bo jeszcze woda z oczka wodnego/zalewu/kałuży/rowu itp :D Moje zwierzaki też tylko kranówkę ;) A w lato, to wodę ze studni, która z wyglądu za czysta to nie jest :siara: Ufff... to nie jestem odosobniona... bo Gamoń od wody noszonej przeze mnie na spacerach, woli tę z kałuż w lesie i cóż ja mogę zrobić? :] To samo tyczy się deszczówki, zbieramy ją w beczce do podlewania kwiatów i mimo że jest wysoka, to kundel nieraz został przyłapany, jak się z tej beczki obsługiwał :D Może sam w sobie trup mnie tak nie obrzydza, ale jak psy się próbują nim bawić czy tarzać to już jest okropne i ich za to rugam :P A to piesełom woda z kranu szkodzi? :hmmmm: Nie no... trupem się kundel nie bawi. Tarzać, czasem tarza, ale na spacerach to kontroluję, a na podwórku nie mam jak, więc wtedy trochę z tego korzysta. Wg niektórych - tak ;p Quote
marta1624 Posted November 22, 2014 Posted November 22, 2014 Ja od zawsze wiedziałam że wyrodna jestem :p No cóż... Moje psy mają przerabiane :evil_lol: Quote
Erykowa Posted November 22, 2014 Posted November 22, 2014 Er też kranówkę,tyle,że u nas w kranie płynie "woda Eden" ;) bo obok jest rozlewnia i oni i my mamy z tego samego źródła ;) Ale nie ma co sie "chwalić" ,Eryk jak tylko widzi kałuże to bez problemy z nich pije :) Quote
rashelek Posted November 22, 2014 Posted November 22, 2014 U mnie tylko raz psy odwaliły taki numer, znaleźli martwego ptaka i zaczęli się nim ze sobą szarpać i ganiać... Oj taką zrypkę zebrali, że już tego nie robią :P Quote
Guest TyŚka Posted November 23, 2014 Posted November 23, 2014 Ja od zawsze wiedziałam że wyrodna jestem No cóż... Moje psy mają przerabiane Mój też :p NIe martw się. Er też kranówkę,tyle,że u nas w kranie płynie "woda Eden" bo obok jest rozlewnia i oni i my mamy z tego samego źródła Ale nie ma co sie "chwalić" ,Eryk jak tylko widzi kałuże to bez problemy z nich pije U nas też woda nie jest brudna, jest smaczna - sama często z czystego lenistwa piję kranówkę i nie mam żadnych obaw, że coś tam jest ;) Hehehe.. kundliszon też. U mnie tylko raz psy odwaliły taki numer, znaleźli martwego ptaka i zaczęli się nim ze sobą szarpać i ganiać... Oj taką zrypkę zebrali, że już tego nie robią Biedne pieski, pancia nie podziela ich hobby :(. A ta poważnie - mnie takie rzeczy nie obrzydzają, ale to jest trochę inaczej, jak ma się psa na dworze. Powiedzmy, że dzięki temu, kundel może więcej :D. Hejka Hej :loveu: Trzymajcie kciuki, mam chętny, fajnie brzmiący DS na gówniarę... :laugh2_2: Quote
Guest TyŚka Posted November 23, 2014 Posted November 23, 2014 I tak btw. pokazywałam ostatnio Dexa, jednego z rodzeństwa, w którym siedzi jakiś północniak... Tym razem mam filmik z wizyty jego siostry (Lenki) u jego mamy (Lusi). Niestety Lusia jeszcze nia ma domku... to ta niższa, która wącha kojec... :p http://youtu.be/qDthTau3PIM Quote
Sonka95 Posted November 23, 2014 Posted November 23, 2014 Hejka :smile: tyle się działo jak mnie nie było Quote
rashelek Posted November 24, 2014 Posted November 24, 2014 Trzymamy kciuki bardzo, bardzo mocno za małą. Kiedy będzie coś wiadomo? :D Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.