Sonka95 Posted April 15, 2013 Posted April 15, 2013 Co za pech :-( Mam nadzieje , ze Endy sie znajdzie jak najszybciej a Zoya znajdzie szcześliwy domek ... Quote
*Magda* Posted April 15, 2013 Posted April 15, 2013 [quote name='Aleksandra95']Jakieś wieści ? :([/QUOTE] Też chciałam o to spytać ;) Quote
Ty$ka Posted April 15, 2013 Author Posted April 15, 2013 [quote name='Aleksandra95']A wiem... kurde....... :([/QUOTE] [quote name='rashelek']Mam nadzieję, że wszystko się ułoży - Zoya znajdzie swoich ludzi, a Endy wróci :shake: Ciekawe, kto go sobi upatrzyl, może ta sama osoba co ostatnio?[/QUOTE] [quote name='Aleksandra95']Jakieś wieści ? :([/QUOTE] [quote name='Sonka95']Co za pech :-( Mam nadzieje , ze Endy sie znajdzie jak najszybciej a Zoya znajdzie szcześliwy domek ...[/QUOTE] Nie wiem, kto sobie Endusława upatrzył, ale się wystraszył wyraźnie policji (napisałam, że współpracujemy z gliną :eviltong:) i Endusław zastukał do okna po północy. Wystraszony, wygłodniały i bardzo brudny, ale większych oznak katowania nie znalazłam :multi:. Odespał już i się właśnie tłucze z Milką :diabloti: Zrobiłam tez małe rozeznanie, co do Zoyi. To nie ona, to jej siostra z miotu, Alaska. Nawet inny charakter, ale równie paskudny :evil_lol: Jednak wyglądem to jak dwie krople wody, tzn. po bliższym poznaniu umiałabym je rozpoznać od siebie, ale tylko po zachowaniach i trochę różnią się wielkością, niewiele, ale zawsze coś. Natomiast Zoya faktycznie była w schronie, ale przez parę dni - zwiała właścicielom, dzisiaj ją odebrali ze schrona i dwa głupki (czyt. Morus i Zoyka) szalały sobie razem ;P. Tak czy inaczej Alaska ze względu na to, że jest bliźniaczką Zoyki, jest bliska mojemu sercu. I wiem, że w tym schronie zaczął działać wolontariat, więc może zrobią wyjątek dla małoletniej Ty$ki i ją zatrudnią :siara:. Będę się krzątać wtedy koło Alaski i kto tam wie 8). Tylko, że ekhem... wtedy to ja już w ogóle nie będę mieć czasu na naukę: harcerstwo, oaza, wolontariat, własny zwierzyniec i blog to za dużo :PPP. A więc wszystko się skończyło prawie dobrze. Mówię prawie, bo jednak szkoda mi Alaski. ;) Tak czy inaczej dzisiaj tak się cieszyłam, że polazłam na spacer z aparatem, a więc są fotki :D. Byliśmy niecałe 2h na spacerze, ćwiczyliśmy vaulty w lesie obok wyjącego... zwierza (lisy wyją? bo na psa to mi nie wyglądało, a wilków u nas nie ma... z tego co mi wiadomo... owszem na Roztoczu są, ale nie na Wschodnim... chyba :lol: ), nawet sarna się paczała na nasze wygibasy. :evil_lol: Ale piesek zrobił niespodziankę pańci i był w nią wgapiony :loveu:. W nagrodę za zajebistość zrobił mi kuku, a drugie kuku zrobiła sobie sama sierotka Tysia. :eviltong: Pies i kuku? A bo kto powiedział by stopowe vaulty były faktycznie wskoczeniem na stopy?:diabloti: Mądry piesek wie, że w gruncie rzeczy to chodzi o skoczenie całym cielskiem na brzuch pańci i podrapanie twarzy właścicielki :diabloti:. A gdy się już w końcu ulituje, to wskoczy na nogi, ale... ale jednocześnie zahaczając tyłkiem o kolana i wytarcie się w twarz pańci po wcześniejszym wytarzaniu się w gównie :diabloti: A ja sobie kuku zrobiłam to... to nie wiem kiedy. Ale sobie kolano rozwaliłam i ostatnie 3km szłam kulejąc i co rusz przeklinając, że boli. I boli nadal.... nie wiem co to mi się stało... A żeby było śmieszniej to chciałam pomścić się na psie za to gówno na twarzy (uczył się od Milki czy jak? :razz:) i poszłam te ostatnie 3km całkowitym błotkiem... w które... w które ostatecznie sama wpadałam (ze swoim uszkodzonym kolanem :roll:), piesek sobie jakoś radził (też wpadał, ale jednak mniej :P), ale ostatecznie błagał mnie bym go niosła. ^^ Nie ze mną te numery: nie dość że cuchnął padliną, sikami, gównem, to był jeszcze cały w błocie i miała to być zemsta dla niego, a nie kara dla mnie :PPP. Przynajmniej takie były początkowe założenia. Jakże się myliłam :cool3:. Jednak za mnie na kundlu pomściła się przyroda, aż mi się szkoda Morusa zrobiła. Wlazł w kujący krzaczek i w całą dupę wbiły mu się gałęzie. Biedak nie mógł iść, więc próbowałam się tego pozbyć... pozbyłam się, ale z sierścią przy okazji. A przy tej czynności towarzyszyło mi kłapanie zębami przez psa - cóż, wyrywanie z dupy sierści nie należy do przyjemności... W końcu zostawiłam mu jedną gałązkę, ale... ale mu najbardziej przeszkadzała, siadł i piszczał, bo nie mógł sam wyjąć. Okazało się, że wbiła mu się... w ekhem... w jajka :diabloti:. Od razu jak to zobaczyłam, to jeszcze bardziej kundlowi współczułam, choć nie powstrzymałam się i na cały głos krzyknęłam "Boże, ale jajca - wbiło ci się to paskudztwo w jajca..." - dobrze, że byliśmy wtedy głęboko w lesie :PPP. Oczywiście zaraz psa zawołałam i jednym ruchem mu to wyrwałam, jakoś tego nie przeżywał, bo nawet mnie nie ukąsił (więc albo go nie bolało, albo właśnie tak bolało, że był w szoku :P). Także ten... przyroda wie jak się zemścić na psie, mi to wyszło kiepsko :PP. A do domu wróciliśmy już bez większych przygód ;]. Quote
Aleksa. Posted April 15, 2013 Posted April 15, 2013 No to skoro spacer udany to teraz czekać tylko na fotki :) Dobrze że kot i pies sa u siebie w domu :) Quote
*Magda* Posted April 15, 2013 Posted April 15, 2013 Cieszę się z tych dobrych informacji :multi: Quote
Ty$ka Posted April 15, 2013 Author Posted April 15, 2013 [quote name='Aleksandra95']No to skoro spacer udany to teraz czekać tylko na fotki :) Dobrze że kot i pies sa u siebie w domu :)[/QUOTE] [quote name='magdabroy']Cieszę się z tych dobrych informacji :multi:[/QUOTE] JA tez się cieszę, ulżyło mi :) Fotki dopiero gdzieś na weekendzie, bo dzisiaj już nie dam rady nawet zajrzeć do Waszych wątków, a przez najbliższe dni zapowiada się dużo godzin przy książkach :D Także jestem zmuszona do wstrzymania się z fotosami ;) Quote
trabeska Posted April 15, 2013 Posted April 15, 2013 Cieszę się, że się wszystko prawie dobrze skończyło :) A spacer rzeczywiście mieliście świetny :D Biedny Morus... :evil_lol: I również czekam na foty :) Quote
rashelek Posted April 16, 2013 Posted April 16, 2013 Dobrze, że jednak się ułożyło :loveu: A spacerowe przygody... przemilczę :evil_lol: Quote
phase Posted April 16, 2013 Posted April 16, 2013 Baardzo, bardzo się cieszę, że Endek znaleziony! :multi: Quote
betty_labrador Posted April 16, 2013 Posted April 16, 2013 Cieszymy sie razem z Tosia ze zguba znaleziona :multi: sloneczko nareszcie :loveu: Quote
Oscar Patric Posted April 16, 2013 Posted April 16, 2013 [quote name='phase']Baardzo, bardzo się cieszę, że Endek znaleziony! :multi:[/QUOTE] My tak samo:multi: Quote
Sonka95 Posted April 16, 2013 Posted April 16, 2013 Super wiadomość , ze Endy sie znalazł :multi: :) Quote
Ty$ka Posted April 16, 2013 Author Posted April 16, 2013 [quote name='trabeska']Cieszę się, że się wszystko prawie dobrze skończyło :) A spacer rzeczywiście mieliście świetny :D Biedny Morus... :evil_lol: I również czekam na foty :)[/QUOTE] [quote name='rashelek']Dobrze, że jednak się ułożyło :loveu: A spacerowe przygody... przemilczę :evil_lol:[/QUOTE] [quote name='phase']Baardzo, bardzo się cieszę, że Endek znaleziony! :multi:[/QUOTE] [quote name='betty_labrador']Cieszymy sie razem z Tosia ze zguba znaleziona :multi: sloneczko nareszcie :loveu:[/QUOTE] [quote name='unikatowydiament']My tak samo:multi:[/QUOTE] [quote name='Sonka95']Super wiadomość , ze Endy sie znalazł :multi: :)[/QUOTE] Dzięki Dziewczyny za wsparcie ;). Co do wczoraj... hmmm... wycofuję się - nie było tak tragicznie. :diabloti: Owszem, doznałam kontuzji nogi, dzisiaj ledwo chodzę (na wfie skakałam na jednej nodze zamiast biegać :P), a jak chodzę to jak jakiś paralityk... ale dzisiaj to myślałam, że kogoś zarznę jak świnię :mad: Bo musicie wiedzieć, że testy są blisko, więc Ty$ka się do nich przygotowuje poprzez robienie sto innych rzeczy, byle wymigać się od nauki :siara: Toteż kaleka umyśliła sobie, że pójdzie z kundlem do lasu. Pogoda piękna, cudna, och i ach, a humor zryty, więc wybrałam się do lasu. Biorę manatki, kilka drobiazgów do szkolenia (skoro wczoraj ćwiczyliśmy na szaleńczymi sztuczkami i zostałam kaleką, to dzisiaj jakieś spokojne...były takie plany...). Szliśmy sobie grzecznie, piesek wspaniałomyślnie nie ciągnął na smyczy (dla mnie to akurat atut, że ciągnie; przy psach ładnie równa do nogi i czeka na moje polecenia) jakby wiedział, że przez to mógłby mnie zabić. Normalnie -żyć nie umierać. Ale chwila. My przyciągamy przygodę, przecież u nas spacer polegający tylko na łażeniu i luźnym sztuczkowaniu to niedorzeczność! No jasne. Nic więc dziwnego, że od jakiegoś czasu szli za nami dresiarz z córką (?siostrzyczką?) i sobie gadali. Jednak to nic, zło przyszło po paru minutach. Zło w postaci biszkoptowej. Czy ktoś z Was już wie, co mam na myśli? :diabloti: Taaak! Blabladorek (oczywiście bez obroży) zatarasował nam drogę. W tej okolicy ostatnio zrobiło się ich sporo, żaden nie lubi mojego Morusa, a w szczególności taki jeden: Morusa przygniata do ziemi, a mnie próbuje gwałcić.... Zawsze.... więc jak nam drogę zatarasował biszkopcik, to modliłam się, żeby to nie był on. I nie był. Co ciekawsze, okazało się, że zbytnio nie był nami zainteresowany, lecz tamtą dwójcą, co za nami szła. W pewnej chwili dresiarz zauważył blabladorka, więc mówi: - Brutus, chodź tu. Ej, brutus.... Po czym bardziej pyta niż mówi: - Czy to Ty Brutus? Czy to jest nasz pies? :mdleje: Nie ukrywam, że witki mi opadły do samej ziemi. Jak można własnego psa nie rozpoznawać? No błagam. Jednak powstrzymałam się od - wydawało mi się - zbędnego gadania o smyczy, obroży itepe, bo moja lampka kontrolna została przyćmiona przez początkowe zachowanie ów dresiarza. Psa przywołał, ten posłusznie ruszył za nimi, na nas nawet nie spojrzał. Myślę sobie: "okeeeej, w końcu jeden normalny". Nim skończyłam tą myśl, nasza kochana dwójca skręciła w ulicę, a za nim blabladorek... niestety, nie skonczyło się to sielankowo, jak tylko dresiarz zniknął biszkoptowi z oczu, ten od razu zrobił tył-zwrot. Oczywiście prosto na nas. :roll: O dziwo, w miarę ładnie się przywitał, nie nagabywał się początkowo i było całkiem gites. Poszłam więc z kundlem do lasu. Tzn. z dwoma, bo waćpanowi-właścicielowi oczywiście było w dupie czy pies pójdzie za nim, czy ktoś go przejedzie, czy go komuś odsprzedam. A co tam - był jeden lab, będzie i drugi, co za problem? :roll: No, ale... poszłam. Nadzieją było to, że będzie całkiem miło - skoro tak się ładnie przywitał, to tylko fajne zdjęcia wyjdą, a ja przez moment będę właścicielką dwóch psów. Taaaa, głupia ja i naiwna. :evil_lol: Jak tylko Brutusowi pan zniknął z oczu, zaczął się powoli otwierać. Wiecie, zaczął pokazywać, że jest LABEM, a nie żadnym kundlem, wieśniakiem, ale LABEM. Przy lesie było bajoro, więc oczywiście jak na LABA przystało, szanowny pies pochlapał się w wodzie, odbiła mu po tym szajba i się [B]w miarę[/B] ładnie (jak na laba) bawili z Morusem. Mam nawet filmik. Niestety, potem mnie próbował zgwałcić, ale ostra reprymenda i było OK (szkoda tylko, że czerwone rurki stały się całe błotniste... no, ale jestem tolerancyjna, zagryzłam zęby, myśląc że to wypadek przy pracy). Błąd. Im dalej w las, tym LAB bliżej ideałowi LABA. Potem trafiliśmy na polankę w lesie, gdzie było błoto. I lab znów do błota. A potem znów na Morusa... niestety, z każdą zabawą były to coraz brutalniejsze i słoniowate zabawy. A jak wiemy, Morus takich nienawidzi... Potem Brutus znów próbował mnie kilka razy zgwałcić (tzn. były to próby sił) i doszło pomiędzy nami do zgrzytów: dobrze, że znam psią mowę i wiem jak reagować, bo źle by to się skończyło dla mnie.... Pokazywanie zębów, skakanie, warczenie, próba powalenia mojej osoby... I było z każdym razem coraz gorzej. No i właśnie na tej polance zaczął się koszmar. Dla mnie miarka się przebrała, gdy ukąsił mnie poważnie w rękę - musiałam kilka razy przytrzymać go do gleby, by w końcu przestał. Morusowi zaś cierpliwość się skończyła, gdy blabladorek z całym impetem wskoczył na kundla, wywalając go do wody. I przestał reagować już na CSy, po prostu stał się labem... Próbowałam go zgubić, bo Morusowi i mi działał na nerwy, non stop byliśmy spięci i miły spacer zamienił się w koszmar... ale niestety, ktoś go doskonale nauczył trzymania przewodnika... Byliśmy na niego skazani. Morus bał się iść, bo w każdej chwili mógł na niego skoczyć LABUŚ (bo nie wyhamował) czy też walić grubą łapą, pewnie o wadze takiej, jak waży Morus. Ja miałam dość, szukałam po kieszeniach noża, by zadźgać Brutusa, ale na jego szczęście nie miałam... Co rusz dochodziło między psami do próby sił, była chwila spokoju, Morus starał się nie zaczynać wojny, ale on też ma swoje granice - gdy ktoś drugiego depcze to już serio przesada. Zresztą Brutus ze mną też próbował swoich sił (z moich obserwacji to jakiś podrostek: nawet sika jak suka, a wcześniej go nie nie kojarzę by mieszkał w okolicy; pewnie to dzieciak po tym znienawidzonym samcu: bardzo podobni do siebie charakterem i budową) i było obustronne warczenie i próby przyciskania do ziemi. Zawsze wychodziłam to ja zwycięsko, ale nieraz niewiele brakowało... Brutus waży tyle, co ja... :roll: Z Morusem było gorzej, bo mniejszy, lżejszy i kulturalny - wie, że za walki dostanie jeszcze ode mnie. W pewnym momencie doszło do tego, że jak znowu Brutus na mnie naskoczył, Morus przyjął to na swoje barki i nieco odgonił - też mam filmik, ale już na koniec - kiedy psy się rozchodzą, bo wcześniej nawet o tym nie myślałam, by kręcić... Ostatecznie, wkurzeni wróciliśmy do domu. Oczywiście z Brutusem, ale nie zdołał wejść nam na podwórku. Wynik spaceru? Maksymalne wkurzenie, chęć mordu, podarte spodnie (zniszczone jak diabli - oczywiście przez te próby sił z Brutkiem), Morusowy niespokój: jeszcze mu nie przeszło, kilka ran na rękach i nogach, wyrwana sierść morusowata i ma ranę pod okiem... :roll: Niech mi tylko właściciel Brutusa nawinie się - wszystko mu wygarnę jak trzeba... Aha, zdjęć trochę z dzisiaj też mam, ale po polance już tak naprawdę brak, bo potem musiałam schować aparat - nie wiedziałam, kiedy znów labkowi strzeli do łba i na mnie skoczy - szkoda by było aparatu... A foty oczywiście wtedy, gdy labek był nawet OK, kiedy już nie był, to interweniowałam i nie myślałam o fotkach... Kilka filmów też mam... Quote
Ty$ka Posted April 16, 2013 Author Posted April 16, 2013 Zdjęcia z wczoraj, przynajmniej część ;) Bołdełek :) [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images37.fotosik.pl/2034/8c262aa69cfc5d5amed.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images42.fotosik.pl/839/7f1595ccf0ec3778med.jpg[/IMG][/URL] Maja, najlepsza kumpelka - towarzyszyła nam kawałek, ale potem wróciła do domu ;) [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images38.fotosik.pl/2018/295931185522eccemed.jpg[/IMG][/URL] Beztrosko dziewczę sobie biegnie za Morusem [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images47.fotosik.pl/1792/b5697212e4a56ba2med.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images34.fotosik.pl/630/323cd928ffa20766med.jpg[/IMG][/URL] cdn. Quote
Istar19 Posted April 16, 2013 Posted April 16, 2013 jak to dobrze ze Endi wrócił :) "wmieszanie" w to policji było dobrym wyjściem Ty to masz przygody z tymi psami :shake: dobrze że nic poważnego Ci się nie stało. Biedny Morus...nie dość że mały to jeszcze dobrze wychowany i chociażby chciał to wie że nie należy się odgryzać za bardzo :evil_lol: Quote
Ty$ka Posted April 16, 2013 Author Posted April 16, 2013 [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images39.fotosik.pl/2011/0c1507dccc9f648emed.jpg[/IMG][/URL] Zniknął jej z oczu Morus,więc się rozgląda :p [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images50.fotosik.pl/1924/9a1db14661348d50med.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images34.fotosik.pl/630/c5a549195f03cf7fmed.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images40.fotosik.pl/2018/3101d4b7b1e1d648med.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images50.fotosik.pl/1924/e17164a22cdd775fmed.jpg[/IMG][/URL] cdn. Quote
Ty$ka Posted April 16, 2013 Author Posted April 16, 2013 [quote name='Istar19']jak to dobrze ze Endi wrócił :) "wmieszanie" w to policji było dobrym wyjściem Ty to masz przygody z tymi psami :shake: dobrze że nic poważnego Ci się nie stało. Biedny Morus...nie dość że mały to jeszcze dobrze wychowany i chociażby chciał to wie że nie należy się odgryzać za bardzo :evil_lol:[/QUOTE] Też się bardzo cieszę :) Nie zawsze to pomaga, ale jak widać tym razem było skuteczne. Ano mam... moja nienawiść do labów wzrosła lawinowo. Zamiast miłego spaceru, był koszmar. Jednak ostatecznie się odgryzł. I to dość porządnie. Bo ileż można przyjmować bez mrugnięcia okiem ciosy od 4x cięższego psa? Zresztą, ja też przestałam być miła... Quote
Ty$ka Posted April 16, 2013 Author Posted April 16, 2013 Ciąg dalszy fotek Piesek sobie idzie... [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images39.fotosik.pl/2011/28be50434f622dcbmed.jpg[/IMG][/URL] ...więc Siad-zostań na odległość ;) [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images50.fotosik.pl/1924/ff582d56fd57f0afmed.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images47.fotosik.pl/1792/6f207a18fc6289bdmed.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images33.fotosik.pl/634/11f01af26929da28med.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images38.fotosik.pl/2018/931516f2bd779547med.jpg[/IMG][/URL] cdn. Quote
Ty$ka Posted April 16, 2013 Author Posted April 16, 2013 Takiego uśmiechu, to dzisiaj nie uświadczyłam na spacerze... patrzył na mnie tylko wzrokiem pt. "zrób coś z tym labem!" [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images38.fotosik.pl/2018/edc9675a86f859camed.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images35.fotosik.pl/1880/4b94a606124ad649med.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images37.fotosik.pl/2034/ae35c27ed0f00844med.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images50.fotosik.pl/1924/08453243ab6a5ddcmed.jpg[/IMG][/URL] "Ej, wyluzuj - nie każ mnie błotem za to wytarcie się w ciebie gównem" ^^ [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images34.fotosik.pl/630/04e8997d13de7e5dmed.jpg[/IMG][/URL] cdn. Quote
Ty$ka Posted April 16, 2013 Author Posted April 16, 2013 Radość, że się kończy błotko :P [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images49.fotosik.pl/1871/90d21a822a4d5ec8med.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images39.fotosik.pl/2011/e891fa7ff3b152cbmed.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images43.fotosik.pl/1806/fef210d265dd0a31med.jpg[/IMG][/URL] Na koniec kilka "chwastów" na naszym ogrodzie :eviltong: [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images39.fotosik.pl/2011/85bbefc908ff47abmed.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images42.fotosik.pl/839/f9c09b74ee550dbamed.jpg[/IMG][/URL] To tyle. FOTOrelacje (bo relacje macie wyżej, przed zdjęciami :P) z dzisiaj będzie później... albo w czwartek :) Quote
trabeska Posted April 16, 2013 Posted April 16, 2013 A lab rzeczywiście masakryczny- współczuję... :roll: I ja to bym temu dresiarzowi nagadała... :diabloti: Podziwiam Morusa, że zachował spokój- moje to nawet nie pozwoliłyby podejść do siebie obcemu psu... I jakie brudne Morusiątko :) Quote
junoo Posted April 16, 2013 Posted April 16, 2013 Ale masz radosnego psa. Na każdej focie się uśmiecha. Słodziak! Quote
Ty$ka Posted April 17, 2013 Author Posted April 17, 2013 [quote name='trabeska']A lab rzeczywiście masakryczny- współczuję... :roll: I ja to bym temu dresiarzowi nagadała... :diabloti: Podziwiam Morusa, że zachował spokój- moje to nawet nie pozwoliłyby podejść do siebie obcemu psu... I jakie brudne Morusiątko :)[/QUOTE] Nienawidzę labów, Brutus tylko potwierdził słuszność mojego stosunku do nich. Na spacerze zastanawiało mnie jedno... co by było, gdyby na moim miejscu był ktoś inny? Wiecie, nie chodzi mi o samo dziecko (choć u nas latają bez kontroli do lasów), ale o osobę podobną wielkością do mnie, ale lżejszą... założę się, że by sobie nie poradziła. Czasem nadmierna masa i siła są pomocne. Aczkolwiek nawet nie chce myśleć, co by się stało z dzieckiem, które napotkałoby się na laba. A dresiarza jak tylko spotkam, to mu nagadam. Wiem w jakiej okolicy mieszka, zdaje się, że na tej samej ulicy, co Bartek z Cheebą, więc muszę go wypytać o gostka i nasłać na niego policję. Wiesz... kiedyś Morus był bardzo wybuchowy. Jednak duuużo pracowałam nad jego agresją do pobratymców i spokojem przy innych psa, a jeszcze dochodzi kwestia, że spoważniał, więc wie, że nie toleruję żadnych wyskoków. Chyba że sa usprawiedliwione ;). Wszak w poniedziałek w g.wnie się wytarzał :siara: A potem po błotku przeszedł 3km :PP [quote name='junoo']Ale masz radosnego psa. Na każdej focie się uśmiecha. Słodziak![/QUOTE] Hehe, taki optymista mi się trafił :D Zgadzam się :loveu: :) Jednak zapomina o tym, że nie jest piórkiem, więc mimo wszystko usiłuje mi się wepchać na kolana :D Quote
Ty$ka Posted April 17, 2013 Author Posted April 17, 2013 Pierwszy filmik z wczoraj - wchodzimy do lasu, jest jeszcze miło i fajnie ;) To jest pierwsza inicjacja zabawy [video=youtube_share;UGQ6xKPQDWI]http://youtu.be/UGQ6xKPQDWI[/video] Quote
Aleksa. Posted April 17, 2013 Posted April 17, 2013 Porażka z tym labradorem....... ale na filmiku wygląda jak na zabawe Dory ;) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.