Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Ty$ka napisał(a):
Heeeej:)
A co Ty myślisz - że ja to dla siebie?:-o :mad: Oczywiście, że dla Was :) W końcu piesek miałby profeszjonal zdjęcia i może w końcu uchwycony zostanie jego brak mózgu :eviltong:

A, to ok - :kciuki: :kciuki: :kciuki:
Widzisz jak pięknie trzymam kcuki? :loveu: :evil_lol:

Posted

maryg22 napisał(a):
A, to ok - :kciuki: :kciuki: :kciuki:
Widzisz jak pięknie trzymam kcuki? :loveu: :evil_lol:

Widzę, widzę i jestem z Ciebie dumna :loveu: :p

Izabela124. napisał(a):
Też zaciskam kciuki :)

Dziękuję, ale raczej przegram, bo już dobija się do cen coraz większych, a do tego trzeba dorzucić koszt transportu, czyli 50gr za każdy kilometr... a p. Sławek do mnie ma naprawdę niezły kawałek, więc chyba się poddam :p

rashelek napisał(a):
Pitu to ten "mój", dobrze kojarzę? :) Super, ze już u siebie :loveu:
Dawaj linka do bazarku, zaraz obczaję co tam fajnego jest :diabloti:

Dobrze kojarzysz ;) Ano, świetnie - nawet nie wiesz jak mi się micha cieszy 8)
To na fejsie ^^

Posted

magdabroy napisał(a):
Trzymam kciukasy ;) I dzień dobry w słoneczny poniedziałek :)

A dziękuję. Hej ;)
Jaki słoneczny?! Nawet nie żartuj :siara:

Posted

magdabroy napisał(a):
Nie żartuję, mam iście wiosenną pogodę :multi::loveu:

Nie lubię tego :(.
Bo ja takiej pogody nie mam, a wręcz przeciwnie: jest mroźno, pada śnieg i mamy gołoledź...

Posted (edited)

czesc Tyś :loveu:

powrtacam, po tygodniu wyłączenia sie z życia publicznego :D jejku, kochane te schroniskowce . Na szczescie co i rusz któryś znajduje domek:) zdjecie Pitu z nowa rodzinka świetne :D

A i filmik obejrzałam z pieskami jak sie ładnie bawia- na trawce, gdy jest ciepło ... :diabloti:

Babcia jest wyżej w hierarchii-zawsze bedziesz dla niej gówniarą :evil_lol: a swoją drogą to poprostu starsi ludzie CZASEM myślą że jak ktoś nie w ich wieku to nie ma co rozmawiać bo i tak za mało wie o życiu :roll:

pozdrowka!

Edited by betty_labrador
Posted

betty_labrador napisał(a):
czesc Tyś :loveu:

powrtacam, po tygodniu wyłączenia sie z życia publicznego :D jejku, kochane te schroniskowce . Na szczescie co i rusz któryś znajduje domek:) zdjecie Pitu z nowa rodzinka świetne :D

A i filmik obejrzałam z pieskami jak sie ładnie bawia- na trawce, gdy jest ciepło ... :diabloti:

Babcia jest wyżej w hierarchii-zawsze bedziesz dla niej gówniarą :evil_lol: a swoją drogą to poprostu starsi ludzie CZASEM myślą że jak ktoś nie w ich wieku to nie ma co rozmawiać bo i tak za mało wie o życiu :roll:

pozdrowka!

Cześć :loveu:

Cieszę się z Twojego powrotu. Ano, nie chcę zapeszać, ale w końcu coś z adopcjami ruszyły. Amigo (shih tzu) ma już kilku chętnych, zdaje się, że nawet coś się klaruje ;). A myślę, że i pozostałe mają duże szanse na domki.

Przepraszam, ale... jaki filmik? Bo nie załapałam :oops: Mam już dość zimy...

No cóż zrobić, nie mogę na nic narzekać, ale cóż... rodziny się nie wybiera;)

Dziękujemy i nawzajem.

Posted (edited)

Sonka95 napisał(a):
Super wiadomość o nowym domku :loveu: oby takie dobre wiadomości były jak najczęściej ;)

Oj tak :loveu:

Aleksandra95 napisał(a):
Pokaż mi,które szczyle szukają jeszcze domu ? :D bo po imieniu nie kojarzę :D

Później Ci pokażę =))
Mam nadzieję, że szybko się doczekają swoich domków... ;)



--------------

A ja chętnie oddam swojego kundla. Dorzucam gratisowo zimę, a co z tym się wiąże śnieg, mróz i lodowisko :diabloti: Kto się skusi? - drugiej takiej oferty nie znajdziecie :siara:
Już mówię skąd pomysł na taki biznes... :evil_lol: Jest dzisiaj ślisko. Cholernie ślisko, za przeproszeniem. A ja jestem słynna z tego, że yntelygencją nie grzeszę. Wybrałam się więc z kundlem i Kropką na spacer. K. oczywiście z nami. I to był ogromny błąd. Tzn. nie to, że towarzyszyła mi K. i wspierała duchowo, ale sam fakt, że w ogóle wyszłam z domu. ;p By nie przedłużać - wywaliłam się już przy samej bramie. Potem kilka razy ledwo co łapałam równowagę, ale jeszcze żyłam. Do czasu. :diabloti: Nagle kochanemu Morusowi przypomniało się, że ma bardzo, ale to bardzo ważny SIK do obsikania. Nie liczył się ze mną ani moim tyłkiem. Po prostu mocno szarpnął na zakręcie, co spowodowało, że się wypie... przewróciłam. I to tak feralnie, że na moją rękę, którą już raz sobie złamałam. A co na to kundel? A nic, ciągnął dalej, bo przecież SIK nie może czekać. Wszak każdy wie (oprócz mnie, o ja niedouczona!), że SIK jest ważniejszy od pańci :diabloti:. Tak więc nie dość, że zaliczyłam upadek, to jeszcze mądry piesek mnie przeciorał kawałek. Tylko Kropka jest nie-psem i ma serce, więc od razu przyszła do mnie powzdychać nad moim losem i moje skołatane serce (a właściwie moją skrzywdzoną rękę i bolący tyłek) wesprzeć liźnięciami po twarzy. Ach, mogłabym mieć w domu taką Kropkę :loveu: No, ale to nie koniec tej historii. Bo na spacerze jeszcze kilka razy się wypier... tzn. przewróciłam (:eviltong:), bo mój kochany piesek musiał, ale to MUSIAŁ obwąchać SIK innego psa. To jest jasne jak słońce, widać że hierarchię trzeba zachować ;P.
Jakby tego było mało to zapomniałam, że dzisiaj jest obchodzony Międzynarodowy Dzień Psiej Głuchoty. I znowu tu ja zawiniłam, bo pieska spuściłam :splat:Musicie wiedzieć, że Morus ma w sobie coś, co powoduje wielki napływ miłości do beagli i spanieli - nie wiem czemu, ale jak je widzi to traci pozostałe cząstki mózgu, które jeszcze mu się uchowały. No i pędzi jak durny do nich. No, a że ostatnio zrobił postęp i znów się mnie słuchał, to go spuściłam przy cockerku, który oczywiście do nas z zębami, które oznaczały wielką miłość :loveu: Morus, jak to Morus - od razu zaciesz i chce pędzić, a ja mu zakazuję. Ufff, słucha się mnie... jak ja go kocham :loveu: Posłuchał się też przy innych pieskach, odwoływał się od razu i robił wszystko, dosłownie za kostkę karmy i mój heavy metalowy ryk "Dobrryyyy pieees". Czyżby problem minął? A skąd. To była zmyła. Gwóźdź programu M. zostawił na koniec :roll: Tak go chwaliłam, że on mądry i w ogóle, że nawet, gdy Kropa poleciała za kundlami to on wytrzymał i pobiegł za mną, że nawet odwołany od biegania za Kropką przyleciał, że aż zachwaliłam go. No zawstydziłam. Stwierdził, że nie chce być grzecznym pieskiem, bo nim nigdy nie był :motz: I znowu spotkaliśmy psy. A ja, cała happy, że Morus się słucha i odwołuje nawet od spanieli (!), to na pewno nie poleci za beaglem. Ale to był BEAGIELEK. Nie żaden kundel, nie żaden jamnik, nie żaden pożal się Boże szpic, ale BIGIELEK. No i jak na początku trzymał się mnie, choć z wrażenia się cały trząsł (żadna nowość, przy spanielach to samo), to zaraz zaczął wesoło skakać w stronę pieska. :Dog_run:Ja go wołam, on wraca na 10m, więc ja mu uciekam i gwiżdżę, a on nawet gwizd zignoroławał. No to kaplica - myślę sobie, że jak zignorował nawet przywołanie awaryjne to już nic nie da się zrobić. A jednak da. Wkurzyć jeszcze bardziej pańcię :diabloti:. Najpierw rozdrażnił Kropkę, biegając wkoło i zachęcając ją do przyłączenia się do niego (ale ona po kilku wcześniejszych karach i ostrych słowach K. za to, że miała ją w dupie, trzymała się teraz przy niej na smyczy i nawet nie miała ochoty zapoznać się z psem i spuścić mu manto, co było nowością!), a potem okrążył mnie (sprintem) i wrócił w podskokach do BIGIELKA, mając radochę, że mnie wykiwał, a bigielka wkurzył i ten wywijał właśnie taniec złości na smyczy. Gdybym miała przy sobie karabin to bym albo zabiła siebie, albo Morusa :snipersm:. Spaliłam się ze wstydu, ale na szczęście po chwili, moje piękne "KUR... jak gwiżdżę to masz przyjść, KUR... <i tu gwizd> " zadziałało i mój kochany piesek wyszedł z transu i do mnie zaraz przyleciał. Ale czuł, że jestem wkurzona na maxa i zaraz na jego miejscu pojawi się trup :chainsaw:, więc do mnie nie podszedł. Jednak znów bierzemy się za przywołanie. Właściwie to my ciągle to ćwiczymy i naprawdę nie czaję, czemu czasem Morus lubi się zabawić we wkurzanie piesków i leci do jednego z nich, choć wcześniej słuchał się jak zawsze, bo wie, że to grozi śmiercią...

Zresztą, już na początku spaceru zdążyłam się wkurzyć, bo mu coś na uszy padło i nie chciał zrozumieć, że jak jest zostań to ma zostać, choć Kropka wywija wokół niego piruety. Zawsze to nie było dla niego problemem, a dzisiaj nie wiem czemu nie mógł się skupić i byle pretekst zrywał mi się z komendy :nonono2: Nad tym znów będę go torturować. Już ja tak zrobię, że mu się zachce słuchać wszystkich komend, które powinien znać na pamięć i robić nawykowo, bo ćwiczyliśmy to od niemal zawsze i wykonywał je bez zastanowienia...

Ale żeby nie było. Wiem, że Morus to żywe zwierzę. Wiem, że ma prawo mieć gorsze dni. Wiem też, że nawet najlepszym czasem coś nie wychodzi. Wiem też, że ma prawo się nie słuchać w Międzynarodowy Dzień Psiej Głuchoty (toteż dzisiaj go nie ukatrupiłam na miejscu) Ale u mnie nie ma wytłumaczeń, nie ma cackania się i za złe zachowania są kary. I tyle. Będziemy nad tym pracować non stop, spokojnie - Morus nie ma ze mną łatwo, ale nie znaczy to, że się nad nim pastwię ;). Tym bardziej, że każdy spacer to spuszczenie psa ze smyczy, wolność i możliwość robienia co on chce, oczywiście na moich warunkach. A że czasem mu zadam jakieś zadanie (nietrudne, bo wyuczone) to MA jest wykonać. I tyle. ;)

Z plusów:
*uczyliśmy się dzisiaj bez smaków obiegania drzewa. Powoli M. już łapie o co chodzi, ale jeszcze do końca nie wie czego wymagam. Będziemy sobie powoli ćwiczyć ;)

*oprócz paru incydentów Morus był nawet fajny, odwoływał się od psów (norma), a przede wszystkim od spaniela (norma, ale zawieńczona sukcesem, bo on ma naprawdę opory przed odwołaniem od spanieli ;) )

*K. się wzięła za Kropkę i naprawdę widzę, że dużo schudła. Co prawda do ideału jej jeszcze daleko, ale coraz mniej przypomina toczącą się kulkę. Świetna robota, dziewczyny :loveu:

*pomimo moich ciężkich upadków nic sobie nie połamałam :multi: Chyba. :-P

Edited by Ty$ka
Posted (edited)

Ty$ka napisał(a):
Cześć :loveu:

Cieszę się z Twojego powrotu. Ano, nie chcę zapeszać, ale w końcu coś z adopcjami ruszyły. Amigo (shih tzu) ma już kilku chętnych, zdaje się, że nawet coś się klaruje ;). A myślę, że i pozostałe mają duże szanse na domki.

Przepraszam, ale... jaki filmik? Bo nie załapałam :oops: Mam już dość zimy...

No cóż zrobić, nie mogę na nic narzekać, ale cóż... rodziny się nie wybiera;)

Dziękujemy i nawzajem.



no super, taka nadzieja rosnie w sercu jak ludzie zaczynaja sie interesowac pieskiem zeby go wziąć :loveu: i juz najbardziej kiedy go biorą :)

jak to jaki filmik :P dałas kilka stron(chyba3) wstecz filmik jak Twoj Morusik bawi sie z haszczakiem :D na zielonej trawce :diabloti:

EDIT:

powinnas pisać opowiadania :D:D:D usmiałam sie do łez to czytając Twoje opowiadanie :D wiem ze nie bylo do smiechu w trakcie ale uwierz zabawne to to bardzo :D :lol:
A tak powaznie to niestety z tym przywolaniem awaryjnym to jest tak czesto, że po wycwiczeniu jest cud, miod i orzeszki. Pies slucha sie nienagannie za kazdym gwizdem. Az tu nagle jakieś małe odgięcie w inna strone niz zawsze i juz katasrofa :roll: Ja mialam keidys identycznie. Wycwiczone perfekt przez kilka miesiecy dzien w dzien, a jak mi Tosca poleciala do innej suki pewnego razu to sie zepsuło :p poprostu EKSTRA :mad:

Ale teraz wiem, ze to odpuszczac nie wolno, i na lince lepiej jak pies biega zeby w razie jego gluchoty go przywolac linka do porządku :)

I tak swietnie ze sie tyle razy odwoływał :) gratulacje!

Edited by betty_labrador
Posted

betty_labrador napisał(a):
no super, taka nadzieja rosnie w sercu jak ludzie zaczynaja sie interesowac pieskiem zeby go wziąć :loveu: i juz najbardziej kiedy go biorą :)

jak to jaki filmik :P dałas kilka stron(chyba3) wstecz filmik jak Twoj Morusik bawi sie z haszczakiem :D na zielonej trawce :diabloti:


Oczywiście, że tak :) Ludzie w ten sposób leją miód na moje, wredne i nieco zniszczone już, serce ;P ;)

Aaaa... ten filmik. Myślałam, że coś mnie ominęło :siara: :lol:

Posted

jak zwykle jak czytałam Twoje przygody to wszystko miałam przed oczami :D współczuje upadków...dobrze że kości całe :)

a Morusek teraz musi się mieć na baczności! czeka go musztra :diabloti:

co do zdjęć...chciałam się podzielić moim starym, kochanym aparatem a Ty odrzuciłaś moją propozycję :evil_lol:

a jak tam kociaste?

Posted

Ty$ka napisał(a):
Oczywiście, że tak :) Ludzie w ten sposób leją miód na moje, wredne i nieco zniszczone już, serce ;P ;)

Aaaa... ten filmik. Myślałam, że coś mnie ominęło :siara: :lol:


nie, nic cie nie ominęło :diabloti:

doczytaj mój EDIT :)

Posted

Istar19 napisał(a):
jak zwykle jak czytałam Twoje przygody to wszystko miałam przed oczami :D współczuje upadków...dobrze że kości całe :)

a Morusek teraz musi się mieć na baczności! czeka go musztra :diabloti:

co do zdjęć...chciałam się podzielić moim starym, kochanym aparatem a Ty odrzuciłaś moją propozycję :evil_lol:

a jak tam kociaste?

A dziękuję. Ja staram się pół żartem pisać, ale szczerze mówiąc mam dość dziwne poczucie humoru :eviltong:

I to jaka :P Ale on do tego już przyzwyczajony :cool3:

Bo jestem wybredna :eviltong: I nadal nie wiem, co chcę kupić :placz:

Endy super, to anioł nie kot :loveu: Zresztą Milka też ma fantastyczny charakter, zawsze marzył mi się... pies o takim charakterze :siara: Jedyną jej wadą, i to dość dotkliwą to właśnie to załatwianie się poza kuwetą :roll:

Posted

[quote name='betty_labrador']nie, nic cie nie ominęło :diabloti:

doczytaj mój EDIT :smile:
Ufff... kamień z serca :eviltong:

OK, już patrzę, bo przegapiłam :oops:

[quote name='betty_labrador']EDIT:

powinnas pisać opowiadania :D:D:D usmiałam sie do łez to czytając Twoje opowiadanie :D wiem ze nie bylo do smiechu w trakcie ale uwierz zabawne to to bardzo :D :lol:
A tak powaznie to niestety z tym przywolaniem awaryjnym to jest tak czesto, że po wycwiczeniu jest cud, miod i orzeszki. Pies slucha sie nienagannie za kazdym gwizdem. Az tu nagle jakieś małe odgięcie w inna strone niz zawsze i juz katasrofa :roll: Ja mialam keidys identycznie. Wycwiczone perfekt przez kilka miesiecy dzien w dzien, a jak mi Tosca poleciala do innej suki pewnego razu to sie zepsuło :p poprostu EKSTRA :mad:

Ale teraz wiem, ze to odpuszczac nie wolno, i na lince lepiej jak pies biega zeby w razie jego gluchoty go przywolac linka do porządku :)

I tak swietnie ze sie tyle razy odwoływał :) gratulacje!
Cieszę się, że się podobało i dziękuję :oops: Staram się pisać z nutką żartu, ale nie wszyscy rozumieją mojego stylu pisania, więc cieszę się, że Ty do nich się nie zaliczasz :eviltong:
No cóż... u nas tylko od czasu do czasu Morus pomyśli, że mi urozmaici spacer i to, co ma wyćwiczone na blachę tak przekręci, że człowiek nie wie czy się śmiać, czy płakać, czy zabić na miejscu :evil_lol: Owszem, na spacerze wcale to nie jest miłe i się trochę powkurzam na kundla, ale w domu mi przechodzi i tylko się śmieję z jego inteligencji (lub braku :diabloti:), a także dalej szlifujemy posłuszeństwo. Dzięki temu, Morus mi przypomina, że posłuszeństwa nie da się nauczyć i mieć spokój, trzeba wciąż pracować, pracować, pracować. Nie ma zmiłuj. Bo on będzie sprawdzał, czy dana zasada, dany warunek, który obowiązywał wczoraj, obowiązuje dzisiaj. A że sprawdza to nieregularnie, lecz co jakiś czas to nie wiem, kiedy mu palma odbije :eviltong:. Ale dobrze, przynajmniej czuję, że mam psa, a nie robota ;) A sytuacji nie zazdroszczę, u nas na szczęście na razie wszystko po tych wpadkach wraca do normy, ew. z małymi niedociągnięciami, nad którymi muszę od nowa popracować. ;)
A u nas odwołanie awaryjne to tak naprawdę na gwizdek, ale go przesiałam, więc takim awaryjnym-awaryjnym jest gwizd, na który niemal zawsze przychodzi, no ale nie jest tak wypracowany jak gwizdek i czasem o tym zapominam ;). Nie pozostaje mi nic innego jak w końcu przemóc się i kupić nowy gwizdek. Albo jeszcze bardziej uwarunkować gwizd.

Linka nie jest zła, to prawda. Jednak ja osobiście nie wyobrażam sobie trzymać swojego psa na lince. On nie umie w niej chodzić i biegać. Bo Morus na spacerze nie chodzi. On non stop jest w biegu. A linka powoduje u niego blokadę: po prostu stanie i się nie ruszy. Dodatkowo Morus nie wybiega się bez eksploracji terenu i przeskakiwaniu różnyuch naturalnych przeszkód, więc spacer na lince to u nas nie spacer ;P

U nas, powiem nieskromnie, żaden to sukces (choć po ostatnich wygłupach jakiś tam jednak jest :eviltong:), ale dziękujemy :) Bo to wszystko cieszy: i wypracowane zachowanie, i docenienie przez innych ;]

[quote name='dOgLoV']nas chyba bardziej
Weź mnie nie dołuj

Posted

Dupa cała? :diabloti:
Spacer pełen przygód, jak zwykle u was.
Masz jeszcze trochę ferii, wpadaj do mnie na sesję!! Co prawda wybitna nie będzie, ale jak napierdzielę zdjęć to na jakieś 2 dni starczy :evil_lol:
Fajnie, że Kropa już chudnie, bo wyglądała tragicznie... :P
Oj rezygnujesz z sesji? Ja też się nad tym zastanawiałam dziś, ale w sumie szkoda mi kasy jednak, także raczej też odpuszczę.

Posted

magdabroy napisał(a):
Dobrze, że nic sobie nie połamałaś na tym spacerze ;)

Ręka cała, nie spuchła, tylko boli, więc nie jest złamana ;) A jak boli to tylko oznacza, że żyję :evil_lol: Więc wszystko, dzięki Bogu w normie. No, ale złego diabli nie biorą ;P

rashelek napisał(a):
Dupa cała? :diabloti:
Spacer pełen przygód, jak zwykle u was.
Masz jeszcze trochę ferii, wpadaj do mnie na sesję!! Co prawda wybitna nie będzie, ale jak napierdzielę zdjęć to na jakieś 2 dni starczy :evil_lol:
Fajnie, że Kropa już chudnie, bo wyglądała tragicznie... :P
Oj rezygnujesz z sesji? Ja też się nad tym zastanawiałam dziś, ale w sumie szkoda mi kasy jednak, także raczej też odpuszczę.

Cała, ale czuję, że ją mam :siara:
To wszystko przez Morusa i Kropkę - ja tam na spacerach jestem grzeczna :cool3:
Bardzo chętnie, już idę się pakować, o ile zapewnisz mi transport ;P A mogę wbić z Milką? Bo wiesz, "trochę" urosła (jest już praktycznie jak Endy) i się nieźle pozmieniała, już zma za sobą etap nietoperka, etap szczura (długa, chuda jak żmija), teraz kończy etap brzydala i wkracza w etap łabędzi (tzn. powoli się zmienia na ładniejszą), więc jak za pół roku wstawię jej zdjęcia, to ją nie poznacie :roll:
Popieram ;). I bardzo się ucieszyłam, że K. wzięła ją w obroty. Z tymże u niej jest to samo co u mnie, tzn. Babcia ciągle jej przeszkadza w odchudzaniu, bo K. kupuje suce karmę light i daje raz dziennie i nic więcej (a oprócz tego zwiększyła dawkę biegania, szalenia, zabawy i nie pozwala suce zbyt długo się obijać), a jej Babci twierdzi, że Kropka jest głodzona i daje jej kocią karmę (czyli samo białko) i wszystko co je (bo Kropka żebrze), np. dzisiaj chleb ze smalcem. Zresztą sama Kropka to żarłok jest (nie na darmo nazywam ją Odkurzacz :evil_lol:), jedzenie wyczuje na kilometr, i tak np. dzisiaj K. odwróciła się na sekundę po coś (chyba nalać sobie coś do picia) i całe jej śniadanie wylądowało w brzuchu Kropencji - tak, tak... przez tą sekundę wlazła na stół, wchłonęła wszystko, wylizała talerz i udała się na swoje posłanie, udając że to nie ona :diabloti:.
Ano rezygnuję, bo tak sobie pomyślałam, że za te pieniądze (jakieś 500zł - bo za transport jeszcze doliczam) mogę kupić sobie obiektyw. A jak trochę (a właściwie bardzo bardzo) pomarudzę znajomym to może zgodzą się strzelić sesję mojemu kundlowi :eviltong:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...