Ty$ka Posted February 19, 2013 Author Posted February 19, 2013 Beztroski piesek z szynką na wierzchu :evil_lol: I na dodatek ciągle żyje w biegu... Kolejny dowód na to, że nie ma mózgu :diabloti: Teraz już wiecie, że mój piesek nie jest ani słodki, ani ładny, ani tym bardziej mądry :lol: Quote
Ty$ka Posted February 19, 2013 Author Posted February 19, 2013 rashelek napisał(a):Wg prawa pies musi być zaszczepiony na wściekliznę raz w roku. Także do września spokojnie możesz jeździć :) Ale jeżeli jedziesz gdzieś z psem np. w październiku, a we wrześniu skończyło Ci się szczepienie i nie zaszczepiłaś ponownie, kierowca/konduktor (o ile sprawdzi) ma prawo Cię wykopać i chyba zadzwonić na SM. Trzymam kciuki!!! Oj to faktycznie troszkę może śmierdzieć już :grin: Dacie jakoś radę, już wam współczuję. Ale pocieszę Cie, u nas też przy kąpieli są dantejskie sceny. Haha to mam nadzieję, że Ci się dołożą i w końcu jakieś zdjęcia wrzucisz :) Aaaa, tak się rzecz ma :) Dziękuję za wyjaśnienie :loveu: Ja też im kibicuję bardzo mocno :cool1: Wiesz co... aż tak mocno to nie. Nie wiem czemu, ale on ma sierść samoczyszczącą się i co się wysuszy, to się wykruszy, smród się wywietrzy i pieskiem aż tak bardzo nie czuć. Znam psy, które są kąpane regularnie i są mniej przyjemne w zapachu niż mój kundel :p Acz M. już się prosi o kąpiel ;P I też sobie współczuję ^^ Anooo, bo głupio tak mieć galerię i jej nie zapychać fotkami :placz: Quote
rashelek Posted February 19, 2013 Posted February 19, 2013 Ty$ka napisał(a):Aaaa, tak się rzecz ma :) Dziękuję za wyjaśnienie :loveu: Ja też im kibicuję bardzo mocno :cool1: Wiesz co... aż tak mocno to nie. Nie wiem czemu, ale on ma sierść samoczyszczącą się i co się wysuszy, to się wykruszy, smród się wywietrzy i pieskiem aż tak bardzo nie czuć. Znam psy, które są kąpane regularnie i są mniej przyjemne w zapachu niż mój kundel :p Acz M. już się prosi o kąpiel ;P I też sobie współczuję ^^ Anooo, bo głupio tak mieć galerię i jej nie zapychać fotkami :placz: A proszę bardzo :D Ja teraz mam prawo przewozowe opanowane, bo zanim pierwszy raz pojechaliśmy z Cekinem to musiałam sprawdzać, w jakim przypadku nas mogą wywalić :lol: Jest też taki śmieszny przepis, że pies trzymany na rękach nie musi mieć biletu, cała reszta normalny :lol: To przynajmniej nie masz tragedii :P Ale powiem Ci, że Miki też aż tak nie czuć. U niej to raczej kwestia szarzenia i drapania się ;) Wiesz, niestety, ale raz na jakieś 4 lata to trzeba psa wykąpać :lol: Też tęsknimy za fotami zwierzyńca Twego, no ale cóż zrobić... Nie czepiaj się, Morus jest boski :loveu: Te jego białe skarpety mi się bardzo podobają :D No i na niektórych fotach ma wzrok tęskniący za rozumem, to fakt :lol: Quote
Ty$ka Posted February 19, 2013 Author Posted February 19, 2013 rashelek napisał(a):A proszę bardzo :D Ja teraz mam prawo przewozowe opanowane, bo zanim pierwszy raz pojechaliśmy z Cekinem to musiałam sprawdzać, w jakim przypadku nas mogą wywalić :lol: Jest też taki śmieszny przepis, że pies trzymany na rękach nie musi mieć biletu, cała reszta normalny :lol: To przynajmniej nie masz tragedii :P Ale powiem Ci, że Miki też aż tak nie czuć. U niej to raczej kwestia szarzenia i drapania się ;) Wiesz, niestety, ale raz na jakieś 4 lata to trzeba psa wykąpać :lol: Też tęsknimy za fotami zwierzyńca Twego, no ale cóż zrobić... Nie czepiaj się, Morus jest boski :loveu: Te jego białe skarpety mi się bardzo podobają :D No i na niektórych fotach ma wzrok tęskniący za rozumem, to fakt :lol: Jak dobrze, że mogę na Ciebie liczyć :loveu: O, to może ja morusowe 11kilo wagi potrzymam na rękach przez drogę? Wtedy biletu nie kupię :lol: Fakt, raz na 4lata przyda się psa kąpać :lol: A tak serio to robiłabym to częściej, chociaż raz w roku, gdyby a). pies był chętny do współpracy b). mieszkałby w domu (motywacja) c). miałabym jakiś pomysł, by wygodnie i przyjemnie kąpać pieska :p Dziękuję za wyrozumiałość :loveu: Może i boski, ale brzydki ;p i głupol - sama to przyznałaś :siara: Taaa, białe skarpetki - szkoda tylko, że zazwyczaj są buroszare :D Quote
Izabela124. Posted February 19, 2013 Posted February 19, 2013 http://images47.fotosik.pl/1727/efea5bf2611679cdmed.jpg tu właśnie fajnie wygląda :loveu: Quote
rashelek Posted February 20, 2013 Posted February 20, 2013 Ty$ka napisał(a):Jak dobrze, że mogę na Ciebie liczyć :loveu: O, to może ja morusowe 11kilo wagi potrzymam na rękach przez drogę? Wtedy biletu nie kupię :lol: Fakt, raz na 4lata przyda się psa kąpać :lol: A tak serio to robiłabym to częściej, chociaż raz w roku, gdyby a). pies był chętny do współpracy b). mieszkałby w domu (motywacja) c). miałabym jakiś pomysł, by wygodnie i przyjemnie kąpać pieska :p Dziękuję za wyrozumiałość :loveu: Może i boski, ale brzydki ;p i głupol - sama to przyznałaś :siara: Taaa, białe skarpetki - szkoda tylko, że zazwyczaj są buroszare :D Tylko 11?! :crazyeye: To Mika większa już, przechodzi na dietę cud!!! Wcale Ci się nie dziwię, że Ci się nie chce - mnie też nie, no ale czasem trzeba ;) Mika też ma szare łapki zawsze... I też miewa umysł niezmącony myślą, także to nie musi świadczyć o głupocie :lol: Quote
*Magda* Posted February 20, 2013 Posted February 20, 2013 Śliczne fotki :loveu: Morusek jest słodki, ładny i mądry :eviltong: Zostawić Was na kilka godzin i znowu tyle czytania :roll: Quote
phase Posted February 20, 2013 Posted February 20, 2013 http://images45.fotosik.pl/1726/4f7293fe159f1384.jpg cudowny. :loveu: http://images43.fotosik.pl/1741/e164b9650da56dedmed.jpg fantastyczny. :loveu: http://images47.fotosik.pl/1727/efea5bf2611679cdmed.jpg wspaniały. :loveu: :grins: Quote
Ty$ka Posted February 20, 2013 Author Posted February 20, 2013 Izabela124. napisał(a):http://images47.fotosik.pl/1727/efea5bf2611679cdmed.jpg tu właśnie fajnie wygląda :loveu: Czyli jak każdy pies bez mózgu :evil_lol: rashelek napisał(a):Tylko 11?! :crazyeye: To Mika większa już, przechodzi na dietę cud!!! Wcale Ci się nie dziwię, że Ci się nie chce - mnie też nie, no ale czasem trzeba ;) Mika też ma szare łapki zawsze... I też miewa umysł niezmącony myślą, także to nie musi świadczyć o głupocie :lol: Dla mnie i tak Morus jest za gruby, choć może to kwestia jego grubej sierści. Oby... ;) Dlatego akurat zazdroszczę Kropce, że jest kąpana co 2msc :lol: Zawsze czysta i pachnąca :loveu: Morus pod spodem ma różowe, podobno może to być oznaka grzybicy :roll: Albo też po prostu z wilgoci się tak robi, a że jest psem podwórzowym to to możliwe. Tak czy inaczej niedługo będę musiała wybrać się do wetki, zważyć kundla raz jeszcze (bo zdaje mi się, że jednak trochę przytył na zimę) i zapytam o te łapki. Ale Morus jest głupiutki... tylko tak na swój sposób :cool3: magdabroy napisał(a):Śliczne fotki :loveu: Morusek jest słodki, ładny i mądry :eviltong: Zostawić Was na kilka godzin i znowu tyle czytania :roll: Które już widzieliście :siara: Ale nie mam nowych ;P Gdzie, z której strony? :evil_lol: Jeszcze do tego się nie przyzwyczaiłaś? :cool1: phase napisał(a):http://images45.fotosik.pl/1726/4f7293fe159f1384.jpg cudowny. :loveu: http://images43.fotosik.pl/1741/e164b9650da56dedmed.jpg fantastyczny. :loveu: http://images47.fotosik.pl/1727/efea5bf2611679cdmed.jpg wspaniały. :loveu: :grins: To zmyła. Zrobił Cię w bambuko :diabloti: Quote
*Magda* Posted February 20, 2013 Posted February 20, 2013 Ty$ka napisał(a):Gdzie, z której strony? :evil_lol: Jeszcze do tego się nie przyzwyczaiłaś? :cool1: Od dooopy strony :diabloti: Jeszcze nie, ale chyba najwyższa pora ;) Quote
Ty$ka Posted February 20, 2013 Author Posted February 20, 2013 magdabroy napisał(a):Od dooopy strony :diabloti: Jeszcze nie, ale chyba najwyższa pora ;) Jakoś nie zauważyłam, a na spacerze to tą stronę najczęściej oglądam :lol: Masz rację ;P Quote
betty_labrador Posted February 20, 2013 Posted February 20, 2013 ojej, foteczki :loveu: nie wierze , nie wierze :D:D ale super Morusek bezmózgowiec sie prezentuje :grin: Quote
Sonka95 Posted February 20, 2013 Posted February 20, 2013 Słodziak z jęzorem na wierzchu :loveu: http://images47.fotosik.pl/1727/efea5bf2611679cdmed.jpg Quote
Ty$ka Posted February 20, 2013 Author Posted February 20, 2013 betty_labrador napisał(a):ojej, foteczki :loveu: nie wierze , nie wierze :D:D ale super Morusek bezmózgowiec sie prezentuje :grin: Sonka95 napisał(a):Słodziak z jęzorem na wierzchu :loveu: http://images47.fotosik.pl/1727/efea5bf2611679cdmed.jpg Jakieś Wam wygrzebałam stare :eviltong: Cieszę się, że się podoba, bo ja taki widok mam na co dzień. :cool3: Quote
Ty$ka Posted February 20, 2013 Author Posted February 20, 2013 Tak mnie naszło na relacje ze spacerów, więc Was ponudzę. Bo i tak nie mam, co wstawiać, więc nadrobię to opisami. ;-) Zacznę od tego, że dzisiaj dowiedziałam się różnych rzeczy na spacerze :diabloti:: *Kropka nadaje się do IPO *ja nadaję się na pozoranta do IPO (przynajmniej nasze kundle mnie tak traktują) *Kropka buntuje się odchudzaniu *Morus jest głupi *Kropka też, ale już mniej *Morus zawsze znajdzie to, co nie trzeba *psy się zeżrą, gdy mają jedną zabawkę *K. wtedy pada na zawał *jestem geniuszem (w czasie gdy psy skaczą sobie do gardeł, a K. panikuje umiem zrobić w sekundę porządek) *na spacery muszę mieć zawsze tyłek zakryty poduszką :evil_lol: Teraz konkrety. Proszę się nie śmiać. Albo nie - śmiejcie się na zdrowie :eviltong: Jakoś tak się złożyło, że przed samym spacerem poszłam do K. I zgadnijcie kto mnie przywitał? Zgadza się, Kropencja we własnej osobie i zębami na wierzchu. Nie ma to jak ciepłe przywitanie, więc odpowiedziałam na jej miłe "witaj, rozgość się" tak samo przytulaśnym "Zamknij ryja, to ja". I obie wskoczyłyśmy sobie w ramiona. Prawie :diabloti:. Bo obie po tej miłej wymianie zdań się przymknęłyśmy i potulnie udałyśmy się do domu. Dopiero w pokoju zauważyłam, że Kropka się dziwnie mi przygląda, więc już dałam sobie spokój i w miarę normalnie powiedziałam "No, chodź przywitać się z ciotką", a ta... jak nie wybuchła... miłością :loveu: I z tej, i z tamtej strony mnie lizała, podstawiała się do głaskania, potem wywaliła do góry kołami (co mnie aż cofnęło, bo bęben jej nieźle wisi...) i piszczała, by ją pieścić, głasiać, miiiziać. No i w takim stanie zastała nas K. Aż się zapytała czy czasem dobrze widzi, że ja i Kropka wcale nie drzemy na siebie ryja :evil_lol: Bo ona wierzy, że my darzymy się miłością, ale taką specyficzną, wręcz patologiczną ;]. I zaraz zmieniła temat. Ma Kropki dość. Dzisiaj znów robiła z nią naleśniki. Oczywiście K. robiła, a Kropka korzystała z chwili i wszystko wyżerała... :roll: Pominie już fakt, że wyczuła czekoladki w szufladzie i kiedy K. wyszła z pokoju (była pewna, że czekoladki są bezpieczne - wszak, który pies otworzy szufladę i to wyżej niż dwie Kropki!) Odkurzacz skorzystał z chwili, jakoś otworzył szufladę, pożarł czekoladki (bez pudełka - te oszczędził) i zamknął szufladę ;P. Akurat, gdy mi to K. opowiadała, skusiłam się na małe co nieco. To był błąd! Kropka od razu wyczuła, że coś mam DO ŻARCIA!, więc zaczęła mi się ślinić. Wywaliłam ją z pokoju :diabloti:. Biedny, głodzony piesek.... jeść jej nie dają... Ba! Poszłyśmy z kundlami na spacer, by jeszcze spaliły, co nieco... I na spacerze zaczęła się rzeź. :diabloti: Poszliśmy tam, gdzie zawsze zimą, bo to pewny teren, można spuścić psy bez obaw, że spadnie nam coś na łeb, czy będzie jakieś szkło pod śniegiem. A też jest parę drzew, murek itd., więc jakieś atrakcje są. Psy spuściłyśmy i od razu kazałyśmy im biegać. Jedna ucieka w jedną, druga w drugą, a za nami nasze psy, potem kazałyśmy im biegać do siebie, odsyłałyśmy do drugiej i już po pół godzinie psy latały z szynkami na wierzchu. :eviltong: Jednak to dopiero rozgrzewka :diabloti: Kilka zadań do wykonania, trochę luzu i nie wiem, co mi strzeliło do łba, ale rzuciłam Morusowi swoją rękawiczkę. Ją zobaczyła Kropka. Natychmiast wymierzyła cel, dorwała i uciekła od przeciwnika. Morus za nią, nie daje za wygraną. Ale nie, to nie dla niego, więc tylko teraz obserwuje jak bezskutecznie K. i Ty$ka próbują odebrać zabawkę Kropce. Ta ucieka, ucieka, uuuucieeeeeka. A jednak K. nie poddaje się, ciągle jest jej na ogonie. I jeeeest! Maaaa zabawkęęęę! Ale co to? A nie, jednak dzieje się coś niesamowitego! AAAAA, proszę państwa, co tu się dzieje! Morus wkroczył do gry! I już, szczęśliwy zdobywca rękawiczki uciekaaa. Ucieka? A nie, to tylko takie zagranie, biega wkoło Kropki, chce ją podrażnić i jest! Ceeeel zdobyty! A teraz uciekaaaa aż się kurzy. I znów coś się dzieje dziwnego. Do gry dołącza się druga rękawiczka, a ludzie próbują odebrać je psom. Kundle nie są głupie, szyderczo machają ogonami i uciekają ze zdobyczami. Każde w swoją stroooonę! Odebranie rękawiczek jest kłopotliwe, bo psy tylko na to czyhają - od razu zaczynają się szarpać. Jednak w końcu przeciwniczki wygrywają. Po zmianie taktyki i zrobienia kundli w konie (rzucanie śnieżek, a te głupie udają się w pogoń), rękawiczki trafiają do właścicielki. I proszę państwa, mamy zwycięzców! :multi: Cóż to była za piękna walka! :multi: Dobra, Ty$ka opanuj emocje... to tylko była gra. To nic, że moje ręce znów są przemarznięte na wylot. Ważne, że Morus się najarał na rękawiczki.^^ Chwila przerwy. Każdy zawodnik mógł sobie odpocząć. Po chwili wpadłyśmy z K. na pomysł, by się na przemian pochować psom. A tak, ćwiczyć z psami szukanie zaginionych ludzi. Zaczęłyśmy od siebie, bo nas znają i jesteśmy ich właścicielkami. Szybkie zagranie w papier-nożyce i na pierwszy ogień poszłam schować się ja. Umówiłam się z K., że liczy do 30 - mało to, ale sprintem dam radę. Oni schowani za drzewem, ja mogłam się chować gdzie chcę. I wystartowałam! Okrążną drogą poleciałam na polankę, a tam znalazłam kryjówkę za drzewami i krzaczorami: świetny punkt obserwacyjny i kryjówka zarazem (obudziłam swój harcerski instynkt maskowania się :cool3:). Zdjęłam swą niebieską czapkę, wygodnie usiadłam sobie na śniegu i czekałam. I nagle zobaczyłam jak czarna kula pruje prosto w moją stronę. Skręca i wciąż porusza się tą samą ścieżką, co ja. Leci koło mnie, ale nie! Nie zauważył mnie między drzewami, więc ogłupiały zawraca. Rozgląda się po polance. Biegnie między drzewa, między którymi przed sekundą rozgrywała się walka o rękawiczki. Nie ma mnie. Nieco zszokowany wraca do zakrętu i znów próbuje iść za moim zapachem. I już wie - szybko biegnie, bezbłędnie do mnie trafia. :multi: Mam genialnego psa, znalazł mnie, mimo tylu utrudnień i mojego talentu maskowania się ;P Po otrzepaniu się ze śniegu i wymizianiu się z Morusem, rozkazałam mu zaprowadzić mnie do Kropki i K., bo ich nie widziałam. Zaprowadził bezbłędnie - oboje mieliśmy banany na twarzy, że akcja odbyła się bezbłędnie. Kolej na Kropką. Powoli liczyłam do 30, mocno trzymając za smycz wyrywającą się Kropkę. Cholera no! Dowiedziałam się, że pomimo drzew wszystko widać. Co prawda ja i tak szłam między drzewami i krzakami, bo to przewidywałam, więc Morus miał trudne zadanie i potem zniknęłam mu z oczu (jeszcze przed zakrętem), ale Kropka miała ucieczkę K. jak na dłoni. Zasłoniłam jej więc. :diabloti: "26,27,28,29 i... 30. Kropka SZUKAJ PAŃCI, SZUKAJ!!!" - krzyknęłam, jednocześnie puszczając smycz. Najpierw dla niej wszystko było łatwizną - zapamiętała, którędy szła K., ale później musiała użyć mózgownicy. Zaangażowała więc w pracę swój najlepszy narząd - nos. I też niewiele minęło (fakt, dłużej jej to poszło niż M.) i znalazła K. Mamy genialne psy :multi: Jednak trafiły na jędzę i geniusza zarazem, więc zaproponowałam K. zmienić miejsce. Tak, by psy nie miały możliwość w żadnym z etapów naszej ucieczki widzieć, gdzie idziemy. Od razu przyszło mi jedno - murek. On jest szeroki (6m), wysoki (2m) i dość gruby (6m), więc dla psów to utrudnienie. I tak też zrobiłyśmy. Znowu ja poszłam pierwsza, bo Morus zdążył ochłonąć, odpocząć, zrelaksować się po, coby nie było, ciężkiej pracy. Czas wydłużyłyśmy o 40s - bo dojść od murka do krzaków to kawałek drogi jednak. I po sygnale wyruszyłam sprintem. Znów schowałam się za drzewami, które wydawały mi się świetnym pkt obserwacyjnym. I mój instynkt maskowania się mnie nie zmylił :smile:. Położyłam się wygodnie, zdjęłam czapkę i czekałam. I zobaczyłam czarną kulę biegnącą do mnie... Ale zaraz zawrócił. Czemu? Proste - po calej tej polance chodziłyśmy cały spacer, więc wydeptałyśmy szlaki mylące, Morus poleciał za śladami wydeptanymi i nie mógł znaleźć właściwego. Trochę się wyleżałam, ale po 3min (a na spacerze byłyśmy godzinę, co dawało kilkadziesiąt różnych szlaków! więc to i tak czas super!) pies mnie w końcu znalazł. Od razu zobaczyłam jego ulgę na pysku. A ja wiedziałam już jak wielkim przeoczeniem jest ten drobiazg, że wydeptałyśmy tyle ścieżek - psom już średnio zaawansowanym łatwo się zgubić, a co dopiero początkującym... Więc Morus moim zdaniem pracę wykonał i tak bardzo super. Martwiłam się tylko o Kropkę... No, ale K. się schowała i Kropka poleciała. Od razu używała nosa i też ją pogubiły te ścieżki. Stanęła w pewnym momencie przy murku i się na niego gapiła (jak się potem okazało - na początku to tu schowała się K., ale potem zrezygnowała i w ostatniej chwili ukryła się gdzie indziej, i tą obecność wyczuła Kropka). Kropka krążyła po wszystkich ścieżkach, ale się zgubiła... Nie dała rady, choć bardzo chciała. K. musiała jej pomóc i zagwizdała. Wtedy Kropka ją znalazła. Jednak i tak jestem z Kropki dumna - z jaką pasją szukała i wytrwałością, nie poddawała się. No i zaobserwowałam takie rzeczy: *Morus pracuje górnym wiatrem. Na początku głównie szedł za wzrokiem, szukał mnie wzrokiem, dopieor potem, gdy przekonał się, że to niewiele mu da zaczął szukać mnie górnym wiatrem (podążać za cząsteczkami zapachu, które pozostawiamy za sobą) *Kropka pracuje dolnym wiatrem, tzn. idzie dokładnie za śladami. Nie skraca sobie ścieżek, ona idzie dokładnie tą samą drogą Nie mogę powiedzieć, że któraś metoda jest lepsza czy gorsza. Obie są dobre. Bo mimo to, że Morus skracał sobie drogę, to było OK - dzieki temu szybciej do mnie dotarł, praca Kropki była dłuższa, ale też dokładniejsza - mniejsze prawdopodobieństwo na pomyłkę. Oboje pracowali wspaniale, z pasją, zaangażowaniem - no coś niezwykłego, jestem z nich ogromnie dumna. Uważam, że mają smykałkę do szukania i będziemy sie rozwijać w tym kierunku, jednak już mogę powiedzieć o różnicach w ich pracy, która się wyodrębnia. Nie sam styl pracy, ale też ich szybkość (szybszy Morus), precyzja (dokładniejsza Kropka, M. trochę chaotycznie), a także to, że Kropka nie poddawała się, ciągle wytrwale szukała, pewna że znajdzie (pewnie to cecha pojamnicza ;-) ), natomiast w pewnym momencie, gdy M. szukał mnie i okazywało się, że to nie ta, trochę tracił zapał i widziałam, że na jego pysku maluje się niepewność - pracował dalej, ale tracił nadzieję czy zakończy się to sukcesem. Zresztą Kropka witała K. z radością, ale też jakby chciała powiedzieć "wiedziałam, że cię znajdę", u Morusa zawsze jak już znajdywał mnie obserwowałam pewnego typu ulgę... ciężko to opisać... Tak czy inaczej wiemy już z K., co było błędem. Następnym razem na pewno ułatwimy psom zadanie i nie będziemy wydeptywać milion ścieżek, najpierw zaczniemy od podstaw i od tego, by nauczyły się podążać za jednym, wydeptanym przez osobą "zaginioną" śladem. Dopiero potem utrudnimy, dodając kilka innych, zmyłkowych. ;-) Ja na pracę strasznie się najarałam, głównie przez to jak widziałam tą radość psów :smile:. No, ale na tym spacer się nie skończył. Tzn. taki pracowity to tak, ale w nagrodę psy ganiały z nami (właściwie to miały czas wolny, tzn. mogły sobie biegać gdzie chcą, ale o dziwo non stop wolały się nas pilnować :eviltong:), my się trochę porzucałyśmy śnieżkami i w pewnym momencie zaczęłam rzucać M. rękawiczkę. Potem mu odebrałam (bo znów się bawił, jak nie on!) i uciekałam z nią. No i nagle pieski zaczęły mnie gonić. Kropka, niczym rasowy IPOwicz od razu wskoczyła na mnie do rękawiczki (taki szarpak), złapała się jej kurczowo i cały ciężar trafił na mnie... a że ja się tego nie spodziewałam to się wywaliłam. Po czym Morus oczywiście zobaczył to wszystko i z miną "najlepsze zabawy beze mnie?!" w rozbiegu skoczył na mnie. :diabloti: Zresztą na spacerze kilka razy się wywalałam przez psy, bo musiały się plątać pod nogami... ;p No i potem zrobiłam coś, co nie powinnam... rzuciłam rękawiczkę Morusowi, on ją dorwał i się nią bawił, a za nim poleciała Kropka. I się pożarły o rękawiczkę. Było to typowe pokazywanie zębów i wyrywanie sobie sierści, ale K. się wystraszyła. Psy zaraz przestały, na wszelki wypadek na nie huknęłam "co to ku... ma być!?!" i poszłam uspokajać K. Bo serio dla mnie to nortmalne rzeczy, psy zaraz po wyrwaniu kilku kłaków przestały, odeszły, ochłonęły i przyszły się uspokajać (naprawiać relacje), liżąc się po pyszczkach. I tyle. Ale K. się wystraszyła. Szkoda, że jest przewrażliwiona (nie widziała jeszcze psów naprawdę walczących na śmierć i życe), ale ja też kiedyś tak reagowałam jak byłam mniejsza i uważałam, że psy powinny się kochać. Bo to to było zwykłe nieporozumienie, psy kontrolowały swoje emocje. I tyle. Oczywiście walkę tę wygrał Morus i rękawiczka była jego. Ale jej już nie chciał. Kropka uszanowała jego wyższość, więc też nie popatrzyła więcej na nią, choć wcześniej dała się za nią pokroić. Psy zaraz poszły po chwili coś razem obsikiwać i wąchać, kompletna zgoda ;-). Zaraz jednak wróciłyśmy do domu, bo K. była bez rękawiczek, a było strasznie zimno... Jednak spacer był genialny :loveu: A Morus zmęczony, najadł się i śpi :loveu: No i znów się rozgadałam... :roll: Musicie mi to wybaczyć. Quote
Ty$ka Posted February 20, 2013 Author Posted February 20, 2013 dOgLoV napisał(a):widze zdjęcia :diabloti::loveu: :D Nie wiem czy mogę się chwalić, ale właśnie przed sekundą wrócił aparat z naprawy. Nie wiem czy się cieszyć, czy płakać... ;P Quote
łamAga Posted February 20, 2013 Posted February 20, 2013 Ty$ka napisał(a)::D Nie wiem czy mogę się chwalić, ale właśnie przed sekundą wrócił aparat z naprawy. Nie wiem czy się cieszyć, czy płakać... ;P cieszyć sie trza :multi: zdjęcia będą :multi: Quote
*Magda* Posted February 20, 2013 Posted February 20, 2013 Tyśka, naprawdę zacznij pisać książkę ;) Quote
Ty$ka Posted February 20, 2013 Author Posted February 20, 2013 dOgLoV napisał(a):cieszyć sie trza :multi: zdjęcia będą :multi: Ale nikt nie dołoży się do mojego aparatu... A ja mam zakaz zbliżania się do tego aparatu :P Tzn. udało mi się uzyskać zgodę na robienie zdjęć w domu. Tylko w domu :( magdabroy napisał(a):Tyśka, naprawdę zacznij pisać książkę ;) Hehe, masz rację - przynajmniej przestanę Was katować swoimi wypocinami :siara: Quote
*Magda* Posted February 20, 2013 Posted February 20, 2013 Ty$ka napisał(a): Hehe, masz rację - przynajmniej przestanę Was katować swoimi wypocinami :siara: Ja bardzo chętnie poczytam Twoje opowieści w wersji książkowej :) Quote
Patik Posted February 21, 2013 Posted February 21, 2013 http://www.fotosik.pl/ haha jak morda kochana :evil_lol: w sumie muszę się przyznać książki rzadko czytam ,ale twoją na pewno bym przeczytała ,a przynajmniej na 90%:diabloti: Quote
rashelek Posted February 21, 2013 Posted February 21, 2013 O bulwa jaki elaborat :mdleje: To ja może się streszczę do tego, że życzę powodzenia w tropieniu i IPO :lol: Quote
Ty$ka Posted February 21, 2013 Author Posted February 21, 2013 magdabroy napisał(a):Ja bardzo chętnie poczytam Twoje opowieści w wersji książkowej :) Patik napisał(a):http://www.fotosik.pl/ haha jak morda kochana :evil_lol: w sumie muszę się przyznać książki rzadko czytam ,ale twoją na pewno bym przeczytała ,a przynajmniej na 90%:diabloti: :oops: Przestańcie, bo się czerwienię :oops: Ja interesująco pisać nie umiem :P rashelek napisał(a):O bulwa jaki elaborat :mdleje: To ja może się streszczę do tego, że życzę powodzenia w tropieniu i IPO :lol: Podziwiam tych, którzy go przeczytali cały :lol: Hehehe... dziękuję Ci bardzo :p Dobra... ekhem... HISTORYCZNY MOMENT! Dzisiaj dorwałam aparat i wymęczyłam go (poważnie, aż padła bateria) :cool3: Mam dużo zdjęć kociastych, głównie skupiłam się na Milce. Mój brat nagrał nawet filmik o tym, że Milka nie ma mózgu :evil_lol: - może Wam potem pokażę. Na Morusa zdjęcia nie liczcie, on mieszka na dworze, a ja na dwór brać aparatu nie mogę :shake:. Jednak zaraz zgram kilka zdjęć mruczków, uzbrójcie się w cierpliwość. ;P Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.