Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Uff to mi ulżyło ;) No tak odległość też była dla mnie zastanawiająca, ale różnie to w życiu bywa. Charaktery podobne, wygląd podobny. Ale z tego co wiem, to kuzyn (syn mojej ciotki) mial zaglądać do Koksa i dostarczać mu jedzonka do DT jak się skończy. Pewnie wszystko jest w porządku a ja niepotrzebnie panikuję ;)

  • Replies 76
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Witam, mam drobne problemy techniczne w poruszaniu się po forum, ale cierpliwości;) Wczoraj Max miał pierwszą wizytę u świetnej pani doktor. Maxowi zdjęto szwy po 'schroniskowej' kastracji, dostał tabletkę na odrobaczenie i kropelki na odpchlenie. Po całym zajściu obskakiwał radośnie panią doktor, a pozostałe psiaki zastygły zaskoczone, bo to pierwszy taki, co nie wybiega w histerii, ciągnąc za sobą właściciela;) Po południu pojechaliśmy na działkę w spokojnej dzielnicy naszego miasta. Na działce istne szaleństwo z piłką i dzieciakami. Max w przerwach miedzy szaleńczym bieganiem podjadał poziomki z krzaków i prychał zawiedziony, niemniej próbował kilkanaście razy;) Po powrocie nieco nas wystraszył, bo po zjedzeniu pełnej miski po prostu padł (oczywiście na jedno z łóżek) i zasnął, ale dziś wstał rozbawiony i z piłką w pysku przyszedł do mnie. Jeśli będę miała nowe fotki - upublicznię i co jakiś czas napiszę, co słychać. Dziś też planujemy działkę. Wczorajszym hitem było też taranowanie górek skoszonej trawy z miną 'Fajnie, no nie?' Trzymajcie kciuki i nie martwcie się.

Posted

Max na dobre zadomowił się w nowym miejscu. Niezły z niego łobuziak ;)Ma świetny apetyt - uwielbia gotowane warzywa, ryż, płatki owsiane, o mięsku nie wspomnę...Znacznie poprawiła mu się sierść, co widać na zdjęciach, ma już swój rytm dnia. Minusów nie znajdę, choćbym chciała. Uwielbia jazdę samochodem, szum zmywarki, w którą nabożnie się wpatruje oraz wariacje z pluszakami. Nie cierpi tylko jednego: nabzdyczonego kota sąsiada, który to (kot) jest oburzony nowym lokatorem:cool3:
Pozdrawiam.
Pozwolę sobie poprosić panią Magdę o wklejenie aktualnych zdjęć, bo, wstyd się przyznać, mam z tym drobny kłopot:oops:

  • 2 weeks later...
Posted

Witam:) Ostatnie dni były dla Maxa i naszej rodzinki dość ciężkie. Od przybycia do nas ze schroniska Max załatwiał się od 4 do 5 razy dziennie, przy czym ostanie wypróżnienie zawsze było dość luźne. Wet zapewniał nas, że to wciąż okres adaptacyjny. Hmm:mad:...W sobotę, w 11 dniu po przybyciu do nas, na wycieczce, Max zaczął robić kupkę za kupką, z czego zrobiła się paskudna biegunka... Max nie tracił humoru, ale bardzo nas zmartwiło, że w dwóch kupkach pojawiły się pasemka krwi. Wieczorem przedyskutowałąm sprawę z jedną z forumek (dzięki dozgonne za wsparcie), niemniej całą noc biłam się z myślami. Rano natychmiast pojechaliśmy do weta, innego oczywiście, znanego w naszej okolicy - słusznie, jak się okazało. Max nadal był wesoły, ale siły nie miał na zwyczajowe wygłupy. Pan doktor stwierdził zapalenie jelit, a nie żaden okres adaptacyjny - prawdopodobnie coś zaabsorbował już w schronisku, ale uaktywniło się to po zmianie środowiska. Max dostał antybiotyk+probiotyk+elektrolity i tak przez trzy dni. Poprawa nastąpiła bardzo szybko. Pamiątką jest kolejny tydzień na karmie dla psiaków po takich historiach, ale Max wcina ją z ochotą.Strasznie się martwiłam, czy może coś zjadł na spacerze, chociaż jest przez nas pod tym względem bardzo pilnowany.
Jedynym naszym zmartwieniem są skłonności Maxa do wchłaniania wszystkiego na spacerach, chociaż teraz to i tak dużo lepiej niż na początku.Jakieś rady, dziewczyny, żeby Maxiu nie zachowywał się jak maszyna ssąca na spacerach:)?

Posted

Nie bawiłam się w statystyki, ale na wszystkie tymczasy zabrane ze schroniska tylko 2 obecne nie musiały brać żadnych tabletek, czy zastrzyków na biegunkę. Owszem tez miały + kaszel kenelowy, ale wystarczyły dwa zastrzyki na poniesienie odporności, reszta, juz kilkanaście zawsze kończyła leczenie u weta, czasem zastrzyki, czasami udało się na tabletkach i diecie. Co do nie jedzenia świństw na dworze niestety jedynym środkiem jest kaganiec, niestety nie mam sumienia go zakładać, po prostu lecę za moja ferajna i krzyczę jak coś wsuwają, ale to nie tylko adoptowane, moje domowe tez lubiły tak robić. Przyznaję się bez bicia, że posłuchu u psów za wielkiego nie mam, owszem pójdą za mana w ogień, ale z posłuszeństwem sobie nie radze... Nawet Roksia, owszem po kursie pies towarzysz wykonuje wszystkie komendy, ale przy jakiejś zwykłej sytuacji na spacerze ma mnie w nosie i uważa, ze to ona wyprowadza mnie na spacer... Po prostu najlepiej mieć oczy wokół głowy, choć nie raz zdarzyło mi się biegać w kółeczko za Roksia (Iga i Bunia grzeczniejsze) a ona sobie w tym czasie zjadała zdechła rybkę i zatrzymywała się dopiero po jej konsumpcji...
:diabloti:

Posted

Dobrze dobrany kaganiec na pewno rozwiąże sprawę. Nie warto ryzykować. Czasami wystarczy ten jeden raz... I pies połknie kiełbasę "nadziewaną" szpilkami :( (na Tysiącleciu jakiś debil kiedyś rozrzucał), kośc z kurczaka, jakiś smakowity kąsek w woreczku foliowym (i potem operacja...) albo jakieś świństwo, którym się zatruje. Mnie też czasami jest żal Bazyla, ale wiem że jest odkurzaczem strasznym (ostatnio czaił się i szarpał mnie do zdechłego rozkładającego się szczura...) i wolę nie ryzykować.
Można też psa próbować oduczyć wciągania świństw.
Google ==> szkolenie pozytywne ==> 1 pozycja (forum o pozytywnym szkoleniu psów) ==> dział "wychowanie i uczenie zachowań" ==> jak uczymy psa ==> niepodejmowanie jedzenia z ziemi.
Niestety nie mogę wrzucić linku, bo dogo blokuje konkurencyjne fora.
http://pies.onet.pl/13,50242,42,zjadanie_smieci_na_spacerze,ekspert_artykul.html
http://pies.onet.pl/13,10779,1698,ekspert_artykul.html

  • 2 weeks later...
Posted

Witam ponownie:) Szkoła za pasem, ale postaram się czasem przeglądać forum i coś napisać o Maxie. Czas z Maxem upływa spokojnie - ma fantastyczne maniery, uwielbia się przytulać, a kiedy gotuję - ma do perfekcji opanowaną minę typu "jestem taki majutki i głodny:(" Trzeba niesamowitej siły woli, żeby go nie pocieszać kąskami. Dbamy o ilość jego jedzenia, bo Max to istny wszystkożerca. Ma bardzo wesołe usposobienie, fantastycznie znosi pierwsze podejścia do akcji "sam w domu", chociaż jego pobyty w czasie roku szkolnego będą naprawdę krótkie, bo córka kończy lekcje bardzo wcześnie. Narazie jedyny minus tych akcji to skłonności samobójcze Maxa:) Po powrocie do domu odkryliśmy rozespanego i szczęśliwego pieska, ale też ślady łapek na stole w jadalni. Stół zostawiliśmy posprzątany, bez jedzenia, ale nasz jamnior jakoś się tam wdrapał. Opracowaliśmy teraz układ krzeseł, który powstrzyma zapędy Maxa. Max to wielbiciel wszelkich piłek - prawdziwy kandydat do reprezentacji:)Uprzejmie poproszę jedną z forumek o wklejenie kilku zdjęć. Pozdrawiamy:)

  • 2 months later...
Posted

dostałam wiadomość od Maxia :)


Witam serdecznie,
nie wiem czy nas jeszcze pamiętacie:) Miałam odzywać się regularnie. ale wir szkoły wciągnął mnie na dłużej. Teraz dopadła mnie infekcja i mam dzięki niej troszkę czasu:) Max czuje się świetnie, nie ma żadnych kłopotów zdrowotnych, prawdziwy z niego hrabia-śpioch. Budzony na spacer o 7.30 prycha oburzony:) W weekendy łaskawie opuszcza łóżko o 8.30. Jest przez nas rozpieszczany, ale zna granice (yyy... no, dobrze, niektóre). Swoim spojrzeniem kupuje Nas wszystkich:) Poza tym to zagorzały fan
piłek i pluszaków.
Pozdrawiam.

Aga


Zaraz wstawię zdjęcia :)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...