Jump to content
Dogomania

agaimax

Members
  • Posts

    5
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by agaimax

  1. Witam ponownie:) Szkoła za pasem, ale postaram się czasem przeglądać forum i coś napisać o Maxie. Czas z Maxem upływa spokojnie - ma fantastyczne maniery, uwielbia się przytulać, a kiedy gotuję - ma do perfekcji opanowaną minę typu "jestem taki majutki i głodny:(" Trzeba niesamowitej siły woli, żeby go nie pocieszać kąskami. Dbamy o ilość jego jedzenia, bo Max to istny wszystkożerca. Ma bardzo wesołe usposobienie, fantastycznie znosi pierwsze podejścia do akcji "sam w domu", chociaż jego pobyty w czasie roku szkolnego będą naprawdę krótkie, bo córka kończy lekcje bardzo wcześnie. Narazie jedyny minus tych akcji to skłonności samobójcze Maxa:) Po powrocie do domu odkryliśmy rozespanego i szczęśliwego pieska, ale też ślady łapek na stole w jadalni. Stół zostawiliśmy posprzątany, bez jedzenia, ale nasz jamnior jakoś się tam wdrapał. Opracowaliśmy teraz układ krzeseł, który powstrzyma zapędy Maxa. Max to wielbiciel wszelkich piłek - prawdziwy kandydat do reprezentacji:)Uprzejmie poproszę jedną z forumek o wklejenie kilku zdjęć. Pozdrawiamy:)
  2. Witam:) Ostatnie dni były dla Maxa i naszej rodzinki dość ciężkie. Od przybycia do nas ze schroniska Max załatwiał się od 4 do 5 razy dziennie, przy czym ostanie wypróżnienie zawsze było dość luźne. Wet zapewniał nas, że to wciąż okres adaptacyjny. Hmm:mad:...W sobotę, w 11 dniu po przybyciu do nas, na wycieczce, Max zaczął robić kupkę za kupką, z czego zrobiła się paskudna biegunka... Max nie tracił humoru, ale bardzo nas zmartwiło, że w dwóch kupkach pojawiły się pasemka krwi. Wieczorem przedyskutowałąm sprawę z jedną z forumek (dzięki dozgonne za wsparcie), niemniej całą noc biłam się z myślami. Rano natychmiast pojechaliśmy do weta, innego oczywiście, znanego w naszej okolicy - słusznie, jak się okazało. Max nadal był wesoły, ale siły nie miał na zwyczajowe wygłupy. Pan doktor stwierdził zapalenie jelit, a nie żaden okres adaptacyjny - prawdopodobnie coś zaabsorbował już w schronisku, ale uaktywniło się to po zmianie środowiska. Max dostał antybiotyk+probiotyk+elektrolity i tak przez trzy dni. Poprawa nastąpiła bardzo szybko. Pamiątką jest kolejny tydzień na karmie dla psiaków po takich historiach, ale Max wcina ją z ochotą.Strasznie się martwiłam, czy może coś zjadł na spacerze, chociaż jest przez nas pod tym względem bardzo pilnowany. Jedynym naszym zmartwieniem są skłonności Maxa do wchłaniania wszystkiego na spacerach, chociaż teraz to i tak dużo lepiej niż na początku.Jakieś rady, dziewczyny, żeby Maxiu nie zachowywał się jak maszyna ssąca na spacerach:)?
  3. Max na dobre zadomowił się w nowym miejscu. Niezły z niego łobuziak ;)Ma świetny apetyt - uwielbia gotowane warzywa, ryż, płatki owsiane, o mięsku nie wspomnę...Znacznie poprawiła mu się sierść, co widać na zdjęciach, ma już swój rytm dnia. Minusów nie znajdę, choćbym chciała. Uwielbia jazdę samochodem, szum zmywarki, w którą nabożnie się wpatruje oraz wariacje z pluszakami. Nie cierpi tylko jednego: nabzdyczonego kota sąsiada, który to (kot) jest oburzony nowym lokatorem:cool3: Pozdrawiam. Pozwolę sobie poprosić panią Magdę o wklejenie aktualnych zdjęć, bo, wstyd się przyznać, mam z tym drobny kłopot:oops:
  4. Witam, mam drobne problemy techniczne w poruszaniu się po forum, ale cierpliwości;) Wczoraj Max miał pierwszą wizytę u świetnej pani doktor. Maxowi zdjęto szwy po 'schroniskowej' kastracji, dostał tabletkę na odrobaczenie i kropelki na odpchlenie. Po całym zajściu obskakiwał radośnie panią doktor, a pozostałe psiaki zastygły zaskoczone, bo to pierwszy taki, co nie wybiega w histerii, ciągnąc za sobą właściciela;) Po południu pojechaliśmy na działkę w spokojnej dzielnicy naszego miasta. Na działce istne szaleństwo z piłką i dzieciakami. Max w przerwach miedzy szaleńczym bieganiem podjadał poziomki z krzaków i prychał zawiedziony, niemniej próbował kilkanaście razy;) Po powrocie nieco nas wystraszył, bo po zjedzeniu pełnej miski po prostu padł (oczywiście na jedno z łóżek) i zasnął, ale dziś wstał rozbawiony i z piłką w pysku przyszedł do mnie. Jeśli będę miała nowe fotki - upublicznię i co jakiś czas napiszę, co słychać. Dziś też planujemy działkę. Wczorajszym hitem było też taranowanie górek skoszonej trawy z miną 'Fajnie, no nie?' Trzymajcie kciuki i nie martwcie się.
  5. Witam, poczułam się wywołana do tablicy więc opowiadam;)
×
×
  • Create New...