supergoga Posted November 11, 2011 Author Posted November 11, 2011 Moja suka poprzednia też nie pokazywała że chce iść. Nie brudziła w domu tylko czekała na spacer. Obecna - pokzuje wyłącznie jak problemy żołądkowe przyduszą. Normalnie też nie. Spacery ma o określonych porach - i poza tym na nie czeka. Co do drzwi - hmmm, mam innym problem. Moja otwiera sobie wszystkie sama, musialam powymieniac klamki na solidne gałki - bo niestety ściąga i pożwera wszystko od jedzenia po plastiki i ksiązki... Quote
What May NN Posted November 11, 2011 Posted November 11, 2011 mój pies też nie daje znać kiedy chce wyjść! po prostu ma regularne spacery, o określonych porach i tyle! z tego co wiem to całkiem normalne.. co do drzwi - cieszcie się, że Miła raczej ma problem z otwieraniem drzwi :-) wiele osób z chęcią by się zamieniło :-) prawda supergoga?? ;-) choc wiem, że z czasem się nauczy popychać pyskiem drzwi, o to się nie martwcie ! Quote
JoannaP Posted November 11, 2011 Posted November 11, 2011 [quote name='Tirana']Wczoraj Miłka miała szczepienie (na ukłucie nawet uwagi nie zwróciła) i tabletki kupowaliśmy i przypadkiem się dowiedzieliśmy, że 2x w roku przyjeżdża do przychodni specjalista kardiolog - Pani Garncarz i będzie pod koniec listopada. Wstępnie się zadeklarowaliśmy, a zapiszemy się jak będzie znany dokładny termin. Zajrzałam tu przypadkowo gratuluję Miłej :) na stronie http://www.garncarz.pl/aktualnosci.php znalazłam informację: [FONT=verdana]"Badania okulistyczne w Poznaniu odbędą się w dniach 19-20.11. Badania kardiologiczne natomiast odbędą się w dniu 3.12!!!! Wszystkich chętnych prosimy o kontakt pod nr tel. 22 858 80 62. ZAPRASZAMY."[/FONT] [FONT=verdana][/FONT] [FONT=verdana]Ja idę z Bastą na badania okulistyczne i już dawno rezerwowałam termin, może spróbuj zadzwonić?[/FONT] Quote
Ajula Posted November 13, 2011 Posted November 13, 2011 Tirana napisał(a): Druga rzecz: to jest mój pierwszy pies, za którego muszę myśleć o sikaniu... Normalnie psy dawały znać, że chcą wyjść, a Miłka nie. Ona się wstrzymuje i jak jest odpowiednią (dla siebie) ilość czasu na dworze to robi swoje... długo niekiedy robi... Ale to ja mam za psa myśleć kiedy chce wyjść?? Szukamy w zachowaniu psiny sygnałów potrzeby wyjścia, ale ich nie widać... moja Hexi jak chce wyjść się załatwić to piszczy, a Gacek nie daje żadnego sygnału -czeka, aż go wyprowadzimy, i to my pilnujemy, kiedy już trzeba z nim wyjść Quote
Marylin Posted November 14, 2011 Posted November 14, 2011 Moja Marylin długo nie umiała sobie otwierać drzwi - tzn popchnąć pyszczkiem aby mocniej otworzyć i wejść. Nauczyła się z czasem :-). Kiedyś ją wołałam zza przymkniętych drzwi i trzymałam w ręce smaczka, widziała to przez szparkę i... nie wytrzymała tj. popchnęła ( z łakomstwa ) drzwi - od tego czasu już umie sobie otwierać. Jesli chodzi o sygnalizowanie to - ona też ma regularne 3 spacery dziennie i ze wszystkim grzecznie na nie czeka. Sygnalizuje TYLKO przy rewolucjach żołądkowych, wtedy podbiega do mnie - patrzy w oczy i jak złapie i zatrzyma na chwilę mój wzrok to biegnie do drzwi wyjściowych. Mam małe mieszkanie więc nie sposób tego nie zauważyć. Quote
malinaoona Posted November 16, 2011 Posted November 16, 2011 jak Miła była u mnie, to bardzo dobrze wiedziała jak się przecisnąć przez każdą, intersującą szczelinę ;) nie pamiętam jak było z drzwiami, ale od brudnej roboty chyba była Havana ;) Quote
Sonia z B Posted December 3, 2011 Posted December 3, 2011 Jesteśmy właśnie po wizycie u dr Garncarz. Miłka ma wrodzone zwężenie tętnicy płucnej..., ale co najważniejsze: na chwilę obecną nie jest to żaden problem, bo nie spowodował powiększenia serca i weterynarz obstawia, że nigdy nic nie zacznie się dziać. Karsivan odstawiamy, bo wprawdzie nie szkodził, ale przy tej wadzie nic nie wnosił. Za 2 - 3 lata mamy znowu skontrolować Miłkę. Co do otwierania drzwi, to miałam "bandytkę", którą tylko klucz zatrzymywał i to było zabawne, ale i upierdliwe. Mnie chodzi tylko o pchnięcie nosem drzwi uchylonych, bo teraz nam np. z kuchni przez otwarte drzwi leci nam zimno do pokoju podczas jedzenia Miłki, a jak byłyby przymknięte i nie usłyszelibyśmy, że skończyła, to by jak trąba tam stała. Strasznie się cieszę, że Miłka jest praktycznie zdrowa! Aż ją z tej radości trochę "poddusiłam", była zdziwiona, ale ma się dobrze. Zapraszamy na wizytę poadopcyjną (tę obiecaną przez Supergogę). Quote
malinaoona Posted January 5, 2012 Posted January 5, 2012 ja chętnie wpadnę! nawet osoatnio jak byłam w Kórniku to dzwoniłam, ale niestety się nie dodzwoniłąm :( ciekawe czy mnie bestia pozna :lol: Quote
Sonia z B Posted January 20, 2012 Posted January 20, 2012 Oj... Czytałam ten post chyba 10 stycznia i nie kojarzymy jakiś nieznanych telefonów... Ja jestem w domu nie wcześniej niż po 15.00 w dni robocze. Mama się psinką opiekuje, ale nie chcę dodawać Jej "szczęścia" w postaci wizyty "poadopcyjnej", tym bardziej, że psa własnego ma nieutemperowanego - nie przerywa agresji na wezwanie i są problemy prawne... Jesteśmy prawie zawsze w "weekendy". MIŁKA SIĘ UCZY!: - JUŻ SAMA (WCZEŚNIEJ Z POMOCĄ) PCHA DRZWI, BY JE OTWORZYĆ; - DAJE ZNAĆ, ŻE MUSI WYJŚĆ; - SYGNALIZUJE, ILE PORCJI JEDZENIA POTRZEBUJE; - WIE, ŻE JAK RANO WRACAM Z PRZYSTANKU (jak autobus ucieknie), TO MAM CZAS NA SPACER... Quote
Sonia z B Posted January 20, 2012 Posted January 20, 2012 I co ciekawe: - raz nam zrobiła numer: ufyflała się w g..., i to ludzkim (śmierdziało zajebiście)... na szybkim spacerze - raz została w tyle na chwilę w ciemnej uliczce i... nie dało się psa nie wyprać po tym, teraz już nie dostaje szans na to; - zaczyna sobie sama "gryzaczków" szukać, trzeba jej odpowiednie zabezpieczać. Quote
malinaoona Posted February 7, 2012 Posted February 7, 2012 o kurde! u mnie sygnalizowała jak chciała na dwór... :> będę na ten weekend w Poznaniu, postaram się wpaść i ucałować śmierdzący pychol ;) ciekawe czy pozna... :) Quote
Sonia z B Posted November 28, 2012 Posted November 28, 2012 Witam! Niestety dotąd nie udało się z Maliną spotkać "na swoim", ale się pokazaliśmy. Więc, jak widać było, psiaczek ma się dobrze. Nie tak dawno był problem z łapką - nagle się szarpnęła na spacerze na bok, pod "gwizdane" ogrodzenie i dopiero po paru godzinach zobaczył Mąż, że jest rana i to głęboka (tak od razu wylizała, a spacer był po ciemku). Zaszył weterynarz (nie było konieczne, ale na przegubie) i teraz jest mała blizna. Mimo znieczulenia wycie się nawet odbyło. Mówiliśmy, że się należy, bo nie wolno uciekać na spacerze. I nawet weteryniorz dawał za przykład Nuczkę (pechową poprzedniczkę), która na leczeniu grzeczna była (się z weteryniorzem lubili). Ślad pewnie zarośnie na wiosnę nowym futerkiem. Mały Psi Głupol i Opiekunowie pozdrawiają Quote
supergoga Posted November 29, 2012 Author Posted November 29, 2012 A my ciepło bardzo pozdrawiamy wyjca i jej Przeuroczych Opiekunów. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.