Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 176
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Kasiu, jestes sloneczkiem...nie rob sobie - wiem...latwo sie mowi - wyrzutow . Alaska jest z naszymi Przyjaciolmi juz szczesliwa, bez bolu,po prostu biega za TM. Moze to okrutne, ale teraz Ares moze znajdzie DS, bo jeden...bo tyle przezyl...wlaczne z odejsciem swej Przyjaciolki. Trzymam kciuki, tylko to moge...oprocz zadeklarowanej pomocy rzeczowej.

Posted

O kurcze... a ja w sobote bylem z nia na spacer... (niestety nie mialem jak wczesniej tu sie dostac...) pod koniec spaceru nawet sie usmiechala na swoj sposob i chciala sie bawic... a tu cos takiego...:( mam nadzieje, ze teraz jej lepiej... oby ktos Aresa zabral ze schronu jak najpredzej...

Posted

O rany, wierzyć mi się nie chce, strasznie mi przykro :placz:
maciaszek, tak jak już wcześniej wszyscy napisali, nie masz się o co obwiniać, to nie Ty ją doprowadziłaś do takiego stanu, a chciałaś jej pomóc... Niestety nie zawsze się udaje :(

Właściciel namierzony, a zapewne i tak nie poniesie żadnych konsekwencji... Przecież takie zaniedbanie tych psów to znęcanie się, jak tak można?! :angryy:

Trzymam mocno kciuki za Aresa, wierzę, że jemu się uda...

Posted

Ares miał dziś pobraną krew do badania, wyniki będą jutro.
Weterynarz oglądnął go dokładnie. Osłuchał też serduszko i okazało się, że są w nim jakieś szmery - najprawdopodobniej niedomykalność zastawek. Może jutro dowiem się czegoś więcej i dokładniej.

Ciągle szukamy jakiegoś lokum przejściowego, do następnego piątku!

Posted

hmm czekała mnie rozmowa z rodzicami... i sama też pewna nie jestem czy Aresowi to na dobre wyjdzie
mogę go wziąć na DT do tego czwartku/ piątku. A nie wiem czy mu to na dobre wyjdzie, bo mieszkam w mieszkaniu, śródmieściu Katowic ( dużo aut, szumu)
Tyle dobrze że jestem prawie cały dzień w domu i mogę się nim zająć...
Nie wiem co wy na to?

Posted

Saphiro, wielkie dzięki za propozycję :loveu:.

Zadzwonię jutro do schroniska, dowiem się jak on się trzyma. Bo jeśli nieźle to... zastanawiam się czy nie lepiej by jednak dla niego było już w tym schronie poczekać na dt. Bo może jednak takie zmiany/przeprowadzki będą tylko bardziej stresujące? I to centrum miasta, o którym piszesz... No nie wiem... boję się znowu złą decyzję podjąć :shake:.
Dopytam jutro dokładnie jakie są jego wyniki, jak się czuje, jak znosi ten samotny pobyt. Teraz jest w hotelu, tam ma lepsze warunki i większy spokój.

A Wy jak myślicie?

Posted

nie ma problemu:) wiem że chcemy dla niego jak najlepiej, a możemy mu zaszkodzić:( jakby co moja propozycja aktualna.
ciągle żałuje czemu w domu nie mieszkam;) 3mam kciuki żeby Aresowi nic poważnego nie było...

Posted

powinni juz dawno cos z tym prawem zrobic i conajmniej polowa psiakow nie miala by problemow,bo ludzie by sie 10 razy zastanowili zanim wyrzadzili by jakakolwiek krzywde .mala szkodliwosc spoleczna-masakra jakas :((((

Posted

Rozmawiałam ze schroniskiem.
Są wyniki badań krwi, Ares ma małą anemię. Poza tym ok.
Coś tam pomerdałam, pisząc Wam wczoraj o tych problemach z sercem - dokłada diagnoza po osłuchaniu brzmi: "szmery nad zastawkami". Na pewno trzeba by go dokładnie przebadać, ale to już poza schronem.

Konsultowałam też kwestię tymczasowego dt. I decyzja jest, żeby Ares poczekał w schronie. Bo czuje się ok, psychicznie również, p.Ania wychodzi z nim na spacery, nie ma źle. A taka przeprowadzka to kolejne zamieszanie w jego życiu, do tego jeszcze ta kwestia centrum miasta, co na pewno będzie go dodatkowo stresować.
Ale powiedziałam, że gdyby gorzej się czuł albo coś było nie tak to żeby dali mi szybko znać. Będziemy go zabierać

Posted

Rozmawiałam dziś ze schroniskiem. Ares miewa się ok. Jest jednak w boksie schroniskowym, dzięki czemu ma nieco większą przestrzeń i może wychodzić też na zewnątrz. P.Ania zabiera go na spacery. A jak dobrze pójdzie to jutro pospaceruje z którymś z wolontariuszy :). Jeśli udałoby się i dałoby radę zrobić jakieś fotki, byłabym bardzo wdzięczna :).

Posted

w sobotę wyglądał dosyć dobrze:) merdał i cieszył się na nasz widok:) z żadnym wolontariuszem nie wyszedł, ale za to wychodzi z panią Anią codziennie, tak maciaszku?może ty masz więcej informacji:)

Posted

Tak, tak. Pani Ania stara się go codziennie wyprowadzać.
Widziałam go dziś :).
Przybrał troszkę na wadze, choć kolosalnej różnicy jeszcze nie widać.
Psychicznie też trzyma się dobrze.
Powoli odrasta mu sierść. Jest bardzo miły w dotyku.
Garnie się do ludzi, macha ogonem i chętnie podstawia głowę do głaskania.
Zrobiłam mu tylko jedno zdjęcie, bo bardzo bał się aparatu i od razu uciekał.



W schronisku mówią, że jeszcze 2 tygodnie i już w zupełnie dobrej formie będzie i że pewnie szybko znajdzie dom.
Muszę przedyskutować tą sprawę z chętnym dt, bo to taki dt awaryjny był.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...