Jump to content
Dogomania

Sznaucerowaty Goofi umiera :( Trutka na szczury i babeszjoza. Ratunku!!!!


Recommended Posts

  • Replies 93
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

wykastrować dobermana:diabloti:,2 z moich psiurów serdecznie się nie cierpia,żeby nie doszlo do krwawej jatki(to duże psy bojowe)wypuszczane są tak,żeby się nie stykały.radzę sobie i myslę że starszy jegomośc z tym tez nie powinien mieć problemu,bo ma tylko 2 psiaki.to żaden problem,jeszcze do tego czarny się dobkowi poddaje(u mnie dominanty,mimo iz jeden z tych względów ciachniety)

Posted

Kochani, porozsyłajcie gdzie się da :( Ja trzymam mocno kciuki żeby się udało, tak mi serce podpowiada, ale rozum mówi co innego. Trutka na szczury sieje w organizmie straszne spustoszenie.

Posted

Biedny psinka. Co za skurwysun tak go potraktował? To doberman tez moze byc zatruty?
Ludzie sa podli.
Ela wiesz że ja ciągle pod kreską:(, ale jakis grosik wyśle. Wiem ze kasa się skonczyła a rachunki za hotele niestety nie :(

Posted

Ludwa, kiepsko jest :( Chyba na Dogo czytałam wątek podtrutych psiaków, właśnie trutką na szczury. Nie było najmniejszej szansy na ratunek. Co za szmata pieprzona to zrobiła!!

Posted

No ja właśnie z myślą o tamtych psiakach to napisałam. Nie wszystkim się udało ale części tak, dlatego trzeba się tego trzymać. Zresztą i tak nic innego nie można zrobić

Posted

Najnowsze wieści o Goofim są dzisiaj troszkę lepsze, ale wiadomo, że cieszyć mozna się będzie duzo, dużo później. Póki co dzisiaj przekłada się z boku na bok, albo leży w pozycji mostkowej, sam napił się troszkę wody, mocz produkuje normalnie i troszkę mniej krwawi!

Posted

Goofi wstał sam, chwilę stał na łapach. W porównaniu z tym, co działo się wczoraj...
Wczoraj około 18 lekarze opuścili ręcę. Było dramatycznie, nawet gorzej. Właściwie decyzja już zapadła.
Około 18 lekarzom opadły ręce. Goofy był półprzytomny, z gorączką, cały czas krwawił: z nosa, z oczu, zewsząd. Do tego temperatura i najważniejsze: nerki. Wydawało się, że nerki stanęły, od rana prawie nie wyprodukował moczu, choć non-stop dostawał kroplówki. Wydawało się, że nie ma już cienia szans. Miałam oddzwonić do lecznicy z potwierdzeniem decyzji - w ciągu kwadransa. I w ciągu tego kwadransa nerki ruszyły!
Mimo dramatycznego stanu lekarze postanowili wykorzystać ostatnią, naprawdę ostatnią szansę: transfuzję krwi bezpośrednio od dawcy (tak, aby była tam duża ilość płytek). Około godz. 21 przyjechał doktor z banku krwi i dawca – Brokat, który oddał Goofy'emu krew. Noc minęła spokojnie.
Teraz krwawienie jest już mniejsze, ale ciągle utzrymuje się temperatura. Nerki pracują. Goofy stara się podnosić. Wczoraj leżał kompleetnie bezwładnie.
Ale ja się boję cieszyć. Po tym, co działo się wczoraj. Jest tylko malutkie światełko nadziei.

Posted

koosiek napisał(a):
Udostępniłam, tylko tyle mogę...
A co z dobermanem? Z nim też coś się działo - czy on też mógł zostać otruty?


Tak, z dobkiem też jeździli na kroplówki, ze względu na wymioty, i ogólnie kiepski stan, ale nie było tak dramatycznie jak u Goofiego. Zresztą może Fela wie więcej? ;) Szkoda, że nie wzięłam aparatu do pracy, może bym podjechała na Gagarina.

Posted

Doberman już kilka dni wcześniej miał objawy zatrucia pokarmowego, bardzo silne wymioty. Państrwo jeżdżą z nim codziennie do lecznicy na kroplówki, jest trochę lepiej, choć ma silny stan zapalny żołądka i jelit. Prawdopodobnie on też został otruty, ale zwymiotował trutkę, a Goofy "przyswoił". Do tego dołożyła się bardzo ostra babeszja. Prawdę mówiąc, jeśli z tego wyjdzie, to trzeba będzie tro zaliczyć do kategorii cudów. Jest wprawdzie młody, ale był zaniedbany i chudy, bardzo długo koczował w jednym miejscu, tam gdzie go zostawiono. Intensywnego odkarmianie p. Ewy w ciągu 3 tygodni za wiele nie zmieniło.
Poza tym nawet najsilniejszy organizm ma małe szanse w takim przypadku: straszna ilość trucizny plus babeszjoza.

Posted

Ciotki, cieszcie się z tego, ze jest lepiej i trzymajcie kciuki. Niech to będzie kategoria CUD:) Ja wierzę, że będzie dobrze, musi być. Ten pies jest zbyt żywiołowy, nawet jeśli koczował itd... Poza tym, gdyby nie walczył i miałoby go nie być, to już by go nie było. Teraz trzeba trzymać kciuki z całych sił, żeby kryzys był już za nim

Posted

Jego naprawdę by już nie było wczoraj o tej porze. Kwadrans mojego wahania. I teraz - walczy! I jest bardzo dzielny. Właśnie do niego jadę, zdam relację

Posted

jambi napisał(a):


siedze i rycze i to wszystko na co mnie w tej chwili stać


Nie rycz, będzie dobrze! Fela była dzisiaj z nim na spacerku. Powolutku, ale szedł, nawet psiaka obszczekał. Ja wierzę, że będzie ok.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...