Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

ladySwallow napisał(a):
Jezu, ludzie są nienormalni :lol: Może pan myślał, że się nie wyda? :diabloti:


ona byla w lekkim szoku ze chodzi o asta! mial nadzieje ze osoba wizytujaca żone przekona, on natomiast wyszedl i wylaczyl telefon, juz kiedys cos tam przywlókł do domu i postawil żone przed faktem dokonanym (krolika chyba?)...dodam ze w przyszlym roku coreczka idzie do przedszkola i panstwa nie bedzie po 10h w domu:p

  • Replies 244
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

magdyska25 napisał(a):
:-o
no to pięknie....tylko szkoda czasu na takich...


agaga21 napisał(a):
fantastyczne podejście pana do adopcji.


ladySwallow napisał(a):
Jezu, ludzie są nienormalni :lol: Może pan myślał, że się nie wyda? :diabloti:


Jestem i ja. ;)

Do śmiechu mi wczoraj nie było, dobrze w sumie, że faceta nie było, bo nie wiem co bym Mu zrobiła :angryy: Pan myślał, że ja przekonam żonę do posiadania psiaka... Nawet gdyby oboje chcieli tego psa i tak bym była na nie. Brak warunków, brak czasu... jedynie chęć posiadania.. no cóż. A córeczka urocza :) kociaka u babci ciągnie za ogon przez cały pokój, więc... ;)

Posted

Obraczus jeszcze raz dzięki za pomoc! :Rose:

Kora wysłałam pw w sprawie tej wizyty :)

Na prośbę Ani napisałam również do Ewatonieja o wizytę w Łodzi, ale jeszcze mi nie odpisała.

Posted

sluchajcie, pan mieszka 3 ulice ode mnie :) w sob bedzie potwierdzal, czy niedziel jemu pasuje. najpierw chcial na wtorek, ale ze blisko mieszkam to moge tam leciec nawet z moim dt w czasie spacerku :)
na wstepie powiem, ze mimo,ze blisko centrum, to jest stara dzielnica z kamienicami, jest tu wielki park, stary stadion opuszczony, boisko tez nieuzywane obrosniete drzewami. to jak na wybieganie sie dla psa, reszta to dreptanie uliczkami, wiec malo atrakcyjnie. ale ten park kilkaset metrow od pana jest, park gorzysty i zalesiony, fajny :)

Posted

Dziewczyny, czy któraś z Was wie coś o Panu Marcinie z Poznania, który starał się o adopcję Keno?
Pan przed chwilą do mnie dzwonił i mówił, że była u niego wizyta p-a i że nie dostał Keno, bo ktoś był pierwszy...
No, chyba że jest jeszcze jakiś amstaff Keno w poznańskiem, o którym nie wiem :p

Edit: to na 100% chodzi o tego Keno - Pan twierdzi, że wizyta wypadła pomyślnie, ale byli inni chętni na adopcję Keno i oni go adoptują... Czy ktoś wie, dlaczego nie dostał Keno? Co było nie tak? Pan stara się o adopcję suki mojej siostry (smutna historia) i bardzo mi zależy, by wiedzieć o Panu jak najwięcej.

Posted

Agnieszka a rozmawialas z Ania? ja o Poznaniu nic nie wiem...Ania pisala mi o Walbrzychu, lodzi i tych nieszczesnych zabkack ale nie dam sobie glowy uciac ze wczesniej jakiejs wizyty nie bylo...?

Posted

ale nie ja jestem od tego, by sie dowiadywac, wydzwaniac za kims.

ide na wizyte za pol godz.
jak zdazycie to oj nr 668 836 964

jesli juz sprawa nieaktualna, to bedziecie dzwonic do pana i tlumaczyc.

Posted

wizyty nie bylo.
jakos dziwnie wyszlo. nie mowie,ze wiyty nie bedzie. ale pan mi w sms podal ulice i nr domu, a nie podal nr mieszkania. po pol godz, gdy chcialam wychodzic- dzwonilam, gdy na sms z zapytaniem o nr mieszkania nie odpisal, no i tel nie odbiera.
wczesniej pisal,ze moge przyjsc, przepraszal,ze pozno odczytal sms, bo jest po nocce

albo znow zasnal, albo nie wiem... ale mialam byc za pol godz, on nie odbiera...
nie bede po calej klatce latac i pytac, czy to panstwo chcieli pieska. to kamienica 3pietrowa, po 2 lub 3 mieszkania na pietrze. z zamieszkalym poddaszem,

Posted

kora78 napisał(a):
wizyty nie bylo.
jakos dziwnie wyszlo. nie mowie,ze wiyty nie bedzie. ale pan mi w sms podal ulice i nr domu, a nie podal nr mieszkania. po pol godz, gdy chcialam wychodzic- dzwonilam, gdy na sms z zapytaniem o nr mieszkania nie odpisal, no i tel nie odbiera.
wczesniej pisal,ze moge przyjsc, przepraszal,ze pozno odczytal sms, bo jest po nocce

albo znow zasnal, albo nie wiem... ale mialam byc za pol godz, on nie odbiera...
nie bede po calej klatce latac i pytac, czy to panstwo chcieli pieska. to kamienica 3pietrowa, po 2 lub 3 mieszkania na pietrze. z zamieszkalym poddaszem,


ehhh, jezu co z tymi ludzmi, od odrobiny odpowiedzialnosci jeszcze nikt nie umarl....

mam nadzieje ze sie odezwie bo powoli chetni sie koncza...

Posted

moze pan usnla po tej nocce. ale to bylo 10-11godz. mamy 15sta. powinien juz oddzwonic...
on mieszka 5min piechota ode mnie, doslownie. bylam pod blokiem upewnic sie, czy tam nie ma czgos jednorodzinnego. kamienica, jak byk.
no nic, czekam.

Posted

Rany boskie dziewczyny adopcja amstafa to jakiś koszmar :(

Kora jakby Keno miał dom to bym pisała, sorry że wyszło zamieszanie i jeszcze większa szkoda, że "sąsiad" okazuje się niepoważny.

Ja byłam u p. Marcina i powiedziałam mu, że sprawdzamy inne domy, które pisały jeszcze przed nim i decyzja będzie najwcześniej w przyszłym tyg, coś szybko szuka innego psa, a twierdził, że nigdy wcześniej nie zastanawiał się nad amstfem, a tego pierwsza mu mama pokazała, która zresztą do mnie pierwsza dzwoniła-tzn dokładnie jakaś kobieta najpierw do mnie dzwoniła. ;)

Nie pisałam tu o tej wizycie, bo mam mieszane uczucia, nie umiem Panu zaufać, napisałam Ani maila. Agnieszka możesz do mnie zadzwonić to wszytko Tobie opowiem. Generalnie nie ma jakiegoś konkretnego argumentu, ale pan jest z grupy ryzyka dla mnie - młodych włascicieli tej rasy i ja nie podejmę decyzji na tak. Bardzo mi przykro, ale może ktoś bardziej doświadczony i w wizytach, i w rasie by się jeszcze raz z nim spotkał.

Korespondowałam z jeszcze jednym małżeństwem, którzy najpierw usilnie wydzwaniali, a potem jak chciałam się umówić na wizytę to powiedzieli, że bez poznania psa nie będą dalej rozmawiać o adopcji, wyjaśniłam im sprawę, że to standardowa procedura, że najpierw poznajemy domy, a psa nie przywozimy/nie pokazujemy, bo to dla niego niepotrzebny stres i się już nie odezwali.

Posted

mozna mowic, ze jakiegokolwiek psa z dogo, z ogloszen w necie beda brac, to kazdy bedzie wizyty żądal. wiec jak nie dla tego psa to dla innego im sie przyda i beda mieli z glowy.

pan sasiad sie nie odzywa. jakby mu zalezalo to by dzwonil-czemu mnie nie bylo?
a moze ta nocka to sobotnia noc byla? imprezkowa.

Posted

A kichało pana sąsiada i wszystkich mu podobnych :eviltong:

Pan Marcin prosił mnie dziś o wstawiennictwo w sprawie astki Luki, delikatnie odmówiłam i napisałam, że nie biorę odpowiedzialności za adopcje nie swoich psów. Zrezygnował też z adopcji Keno, bo Luka mu się jednak bardziej spodobała, a Keno na pewno znajdzie dom...Oby p. Marcin miał rację! a podobno taki był w Keno zakochany! No ale Luka "jest naprawdę śliczna, ułożona i młoda." Mam nadzieję, że nie zrobiłam Kenusiowi niedźwiedziej przysługi, ale widać Pan i tak szybko się rozmyślił.

Dziś dzwonił jakiś koleś i pytał o Kena, wysłałam ankietę, powoływał sie na swoja koleżankę - Weronikę z fundacji ast(znacie?), i dawał namiary na swój profil nk, żebym zobaczyła jak mieszkała jego astka, która "zdechła" tydzień temu (ja nie mam konta na nk), ale ankiety jeszcze nie odesłał.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...