mari23 Posted June 7, 2011 Author Posted June 7, 2011 Havanka napisał(a):Czy z ogłoszeń nikt nie dzwoni? niestety, ani jednego telefonu , nawet zapytania choćby:( Quote
iwstar58 Posted June 7, 2011 Posted June 7, 2011 Sama kastracja to już wielki krok do przodu, działasz jak błyskawica. Szkoda, że ten domek taki mało pewny, ale chociaż może przez najbliższe dni da schronienie Bambusiowi. Mari, nie przejmuj się tym, że nie poczęstowali psiaka kiełbaską. Znam całkiem fajne domy, gdzie panuje dziwna dyscyplina. Pies ma określony czas na zjedzenie, jak nie zje, zabierają michę Trzymam kciuki za Bambiego Quote
mari23 Posted June 7, 2011 Author Posted June 7, 2011 iwstar58 napisał(a):Sama kastracja to już wielki krok do przodu, działasz jak błyskawica. Szkoda, że ten domek taki mało pewny, ale chociaż może przez najbliższe dni da schronienie Bambusiowi. Mari, nie przejmuj się tym, że nie poczęstowali psiaka kiełbaską. Znam całkiem fajne domy, gdzie panuje dziwna dyscyplina. Pies ma określony czas na zjedzenie, jak nie zje, zabierają michę Trzymam kciuki za Bambiego ale oni go nie wezmą jednak, rozmyślili się.... :( co do dyscypliny....oj, rozbezstwiłam swoją gromadę, ale jestem "za", i nawet obiecuję moim psiakom, że to "ostatni raz" ;) jednak karmienie domowego psiaka o stałych porach a poczęstowanie kawałeczkiem kiełbasy bezdomnego szkieletka - to chyba nie da się porównać :( Quote
iwstar58 Posted June 7, 2011 Posted June 7, 2011 Masz rację, nawet nie chcę tego porównywać. Bardziej chodziło mi o to, że nie na każdego proszący wzrok psa działa tak samo. Może też rozpuszczałam swoje, ale nigdy nie wyznaczałam czasu na zjedzenie, bo wydaje mi się to bezsensowne. Karmienie o stałych porach, to co innego, ale to chyba zapewnię na emeryturze. Quote
mari23 Posted June 8, 2011 Author Posted June 8, 2011 iwstar58 napisał(a):Masz rację, nawet nie chcę tego porównywać. Bardziej chodziło mi o to, że nie na każdego proszący wzrok psa działa tak samo. Może też rozpuszczałam swoje, ale nigdy nie wyznaczałam czasu na zjedzenie, bo wydaje mi się to bezsensowne. Karmienie o stałych porach, to co innego, ale to chyba zapewnię na emeryturze. ach, jak ja chciałabym być już na emeryturze.... a jak chciałyby tego moje pieski !!!!!!:evil_lol: dzisiaj wieczorem pojadę po Bambo..... jutro straci jajeczka..... oj, nie daruje mi chyba tego :diabloti: dzwoniła wczoraj pani ze Szczecina - ma teraz dom pełen gości - jesli Bambo do 24 czerwca nie znajdzie domku - pani go adoptuje, jeśli jednak wcześniej znajdzie inny dom - też będzie dobrze właśnie po to dzwoniła, żeby poprosić o zabranie go z ulicy i przetrzymanie do 24 czerwca, proponowała nawet karmę lub pieniądze na karmę - oczywiście nie chciałam,nie potrafię brać pieniedzy za opiekę nad psem... ale uzgodniłyśmy, że pani wpłaci na konto stowarzyszenia coś dla psiaków w potrzebie :) Quote
Havanka Posted June 8, 2011 Posted June 8, 2011 Czyli pani jednak poważnie myśli o adopcji. Może przekonała już męża. Mam tylko nadzieję, ze Bambuś zostanie u niej na stałe. Marysiu, czy on nie jest za słabiutki na taki zabieg, tak prosto z ulicy? Nie za bardzo znam się, dlatego pytam. Quote
mari23 Posted June 8, 2011 Author Posted June 8, 2011 Nikaragua napisał(a):jak ja lubię dobre wiadomości :) dobra wiadomość to będzie brak wiadomości, że kobieta z 11 psami szuka dachu nad głową, bo mąż nie wytrzymał..... ale mam nadzieję, że dam radę, 11 już było niedawno, Bruna pojechała do mojej mamy dopiero 2 tygodnie temu, więc może nie zauważy? ;):evil_lol: Quote
lika1771 Posted June 8, 2011 Posted June 8, 2011 Mari tez tak pomyslałam ze jednak nie zauwazy;) Quote
mari23 Posted June 8, 2011 Author Posted June 8, 2011 lika1771 napisał(a):Mari tez tak pomyslałam ze jednak nie zauwazy;) oj, zauważy.... on tylko nie zauważa czegoś do zrobienia.... "coś do zrzędzenia" zauważa natychmiast! taki rocznik chyba ;) ale i tak widziałam gorsze "egzemplarze" (mąż koleżanki...oj :( ) mojego męża to już na dogo prawie kanonizowano :evil_lol:- no bo tylko święty pozwoliłby żonie tyle psów do domu wziąć..... he he.... pozwolił:cool3:..... dobre.... :diabloti: Quote
Ingrid44 Posted June 8, 2011 Posted June 8, 2011 Zycze udanego zabiegu jutro i moze akurat ten domek w Szczecinie bedzie dobrym domkiem dla Bambusia. Pani kocha zwierzeta to napewno nie odda go w nieznane do Niemiec. Ja to sie zawsze usmieje z opisow o mezach. :razz: Poniewaz mieszkam od bardza dawna z dala od Polski,przyzwyczajona jestem ze to kobieta w wiekszosci decyduje o wszystkim i znam domy gdzie jest po ok 10 psow (w domu , nie na dworze) i maz nie ma absolutnie nic do powiedzenia . W Polsce sa troche inne zwyczaje i kobiety jeszcze sie licza z opinia mezczyzn. U nas juz nie . Jak sie nie podoba to droga wolna .:evil_lol: Quote
mari23 Posted June 8, 2011 Author Posted June 8, 2011 Ingrid44 napisał(a):Zycze udanego zabiegu jutro i moze akurat ten domek w Szczecinie bedzie dobrym domkiem dla Bambusia. Pani kocha zwierzeta to napewno nie odda go w nieznane do Niemiec. Ja to sie zawsze usmieje z opisow o mezach. :razz: Poniewaz mieszkam od bardza dawna z dala od Polski,przyzwyczajona jestem ze to kobieta w wiekszosci decyduje o wszystkim i znam domy gdzie jest po ok 10 psow (w domu , nie na dworze) i maz nie ma absolutnie nic do powiedzenia . W Polsce sa troche inne zwyczaje i kobiety jeszcze sie licza z opinia mezczyzn. U nas juz nie . Jak sie nie podoba to droga wolna .:evil_lol: jakbym ja się liczyła z opinią męża, pewnie byłby tylko jeden..... po domu biega 7 psiaków, było już 8 a nawet 9 ( w tym jeden szczekacz za 5 ujada !), troje jest na wybiegu przy domu , ale i w domu bywają ;) kiedyś mi mąż powiedział, że ja wolę psy, niż jego.... tak - odpowiedziałam - bo one bardziej niż ty mnie kochają ;):evil_lol: właśnie przed chwilą wróciłam - prawie 2 godziny ( z sekundową wizytą w domu po zapas parówek) próbowałam zabrać Bambo do samochodu..... pogryzł smycz, zdjął z głowy obrożę....zapięłam go drugi raz - to samo..... więc założyłam mu tylko obrożę i próbowałam zwabić na smakołyki.... jak tylko otworzyłam drzwi auta - Bambo uciekał.... on bardzo się boi, ale w przeciwieństwie do Tiary, która ze strachu się kuli - Bambo gryzie.... choć smycz, nie mnie... nie próbowałam siłą, i tak szarpał się na smyczy dopóki nie zdjął obroży... został tam biedak, jutro muszę uzgodnić z wetką, co robić.... tak mi go żal...:( Quote
Ingrid44 Posted June 9, 2011 Posted June 9, 2011 Biedny Bambus, jak mu pomoc jak nawet do samochodu nie chce wejsc :( Sliczny piesek i widac ze dobry do ludzi bo nie gryzie, a ze broni sie jak moze to on tylko wie dlaczego. Quote
NikaEla Posted June 9, 2011 Posted June 9, 2011 widocznie samochód kojarzy mu się z krzywdą.... Quote
mari23 Posted June 9, 2011 Author Posted June 9, 2011 przed chwilką zadzwoniła sąsiadka.... to zdjęcie leżącego pod płotem, przy furtce Bambusia..... on tam zawsze leżał, upodobał sobie to miejsce, a i chyba tych ludzi....ale oni go nie chcieli, a nawet przeszkadzało im jego szczekanie :( wczoraj starszego pana zabrało pogotowie - piesek podobno "bronił pana" a potem kawał drogi pędził za karetką.... pan rano dzisiaj zmarł.... oczywiście dzisiaj pojadę znów do niego, ale nie będę go na razie łapać, raczej udowadniać mu, że nie trzeba się mnie bać... wetka mówi, że możemy spróbować na sedalin, ale to dopiero w sobotę byłoby możliwe Quote
Havanka Posted June 9, 2011 Posted June 9, 2011 mari23 napisał(a):przed chwilką zadzwoniła sąsiadka.... to zdjęcie leżącego pod płotem, przy furtce Bambusia..... on tam zawsze leżał, upodobał sobie to miejsce, a i chyba tych ludzi....ale oni go nie chcieli, a nawet przeszkadzało im jego szczekanie :( wczoraj starszego pana zabrało pogotowie - piesek podobno "bronił pana" a potem kawał drogi pędził za karetką.... pan rano dzisiaj zmarł.... oczywiście dzisiaj pojadę znów do niego, ale nie będę go na razie łapać, raczej udowadniać mu, że nie trzeba się mnie bać... wetka mówi, że możemy spróbować na sedalin, ale to dopiero w sobotę byłoby możliwe Smutne wieści. Państwo go nie chcieli a Bambuś mimo wszystko bronił swego pana...Kto potrafi tak kochać, bezwarunkowo... tylko psie serce.... Quote
wieso Posted June 9, 2011 Posted June 9, 2011 smutno sie zrobilo....:(.....trzymamy kciuki..... Quote
mari23 Posted June 9, 2011 Author Posted June 9, 2011 Havanka napisał(a):Smutne wieści. Państwo go nie chcieli a Bambuś mimo wszystko bronił swego pana...Kto potrafi tak kochać, bezwarunkowo... tylko psie serce.... właśnie od niego wróciłam był oczywiście przy tej posesji, ale nie leżał tuż przy furtce.... podszedł do mnie ostrożnie, patrząc, co chcę zrobić (nie miałam już smyczy) pojadł całkiem sporo z ręki, potem go drapałam, głaskałam - widać było, że mu to sprawia przyjemność ( pewnie od dawna nikt z nim nie rozmawiał, nie głaskał) dość długo to trwało, ale kiedy z podwórka, na którym był wtedy, gdy "zaginął" wyszła grupka ludzi - poszedł za nimi.... wsiadłam więc, żeby odjechać - popatrzył na mnie, więc się zatrzymałam, zawołałam, oczywiście nie podszedł do samochodu..... będę jeździć do niego często - może mi zaufa w końcu, a jeśli nie - chyba pozostaje Sedalin... Quote
Havanka Posted June 9, 2011 Posted June 9, 2011 mari23 napisał(a):właśnie od niego wróciłam był oczywiście przy tej posesji, ale nie leżał tuż przy furtce.... podszedł do mnie ostrożnie, patrząc, co chcę zrobić (nie miałam już smyczy) pojadł całkiem sporo z ręki, potem go drapałam, głaskałam - widać było, że mu to sprawia przyjemność ( pewnie od dawna nikt z nim nie rozmawiał, nie głaskał) dość długo to trwało, ale kiedy z podwórka, na którym był wtedy, gdy "zaginął" wyszła grupka ludzi - poszedł za nimi.... wsiadłam więc, żeby odjechać - popatrzył na mnie, więc się zatrzymałam, zawołałam, oczywiście nie podszedł do samochodu..... będę jeździć do niego często - może mi zaufa w końcu, a jeśli nie - chyba pozostaje Sedalin... Obawiam się Marysiu, ze bez sedalinu długo trzeba będzie go przekonywać. Nie sądziłam, że będzie tak ciężko go złapać. Quote
Ingrid44 Posted June 10, 2011 Posted June 10, 2011 Bardzo mi go zal. Moze jednka najlepsze wyjscie z tym sedalinem ? Quote
mari23 Posted June 11, 2011 Author Posted June 11, 2011 Ingrid44 napisał(a):Bardzo mi go zal. Moze jednka najlepsze wyjscie z tym sedalinem ? a może jednak sie uda.... wczoraj i dzisiaj przybiegł do mnie, poznaje mój samochód karmiłam go siedząc w otwartych drzwiach samochodu - żeby zobaczył, że nic mu tam nie grozi dzisiaj był pogrzeb starszego pana, kiedy wieczorem przyjechałam - Bambo nigdzie nie było, szukałam go w zaułkach, a on wybiegł z tego podwórka, na którym w garażu nocował niedawno - brama była otwarta i w głębi ogrodu siedziała chyba cała rodzina , a on był koło nich, przybiegł do mnie w chwili, kiedy już miałam odjechać, biegł ile sił :loveu: Quote
wieso Posted June 12, 2011 Posted June 12, 2011 Mari, to juz Ciebie ma za Dobrego Duszka i poznaje i sie cieszy, to juz wychodzi na prosta.....szkoda ze nie chca go :( mieli by z nim dobrze..... Mari podziwiam Ciebie za wytrwalosc i cierpliwosc.... Quote
NikaEla Posted June 12, 2011 Posted June 12, 2011 na pewno się uda :) skoro już Cię poznaje i się nie boi :) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.