Jump to content
Dogomania
Sign in to follow this  
Manu

Wrażenia po wizycie u wilków...:)

Recommended Posts

...

No jak słowo daję ! :x Miałam już tyle napisane, i zawiesił mi się Explorer ! :cry: A tekstu starczyłoby na wypełnienie całego ekranu monitora...

Teraz będę robić chyba kopię zapasową...! :evil:

No załamka... :( idę spać (późno już) - jutro do tego wrócę. Nie bijcie...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hmm... Jacek, co mnie mogło wczoraj powstrzymywać ?... :o 8)

"Wczoraj", gdyż w pierwszym poście właśnie piątek miałam na myśli, wydawało mi się, że piszę jeszcze w piatek...

*********

Siiichooo... skanuję odbitki właśnie, bo na skany z negatywu szybko się nie doczekam. Najpierw będzie oglądanie zdjęć, a potem dopiero relacja. I tak chyba większość się ucieszy na taką kolejność... :)

Nie stać mnie dziś (i wczoraj i jutro) duchowo na emocjonujące opisy, gdyż brak mi niezbędnej ku temu pogody ducha. :evil: "Sprawiedliwy" los postanowił chyba zadbać o równowagę w przyrodzie odnośnie mojej osoby i równo mnie udeptał ! :x Po jednych z najlepszych dla mnie chwil w tym roku (a w sporej części i w życiu) nastąpiły jedne z najgorszych... :(

Przykro mi, do odwołania jestem niedysponowana emocjonalnie...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przekopiuję na razie swoje słowa, gdzieniegdzie uaktualnione, z innego topiku. To tak dla tych, którzy nie wiedzą, co to za miejsce, w którym byłam.

Stacja Doświadczalna w Stobnicy pod egidą Akademii Rolniczej w Poznaniu, czyli placówka naukowa. :D

Aby ich odwiedzić, trzeba koniecznie najpierw zadzwonić - tel. (061) 291 36 39.

Można ich odwiedzać od wtorku do soboty w godz. 11:00(?)-15:00. Opłata teraz wynosi 8 zł i bardzo dobrze, bo dawne 3 zł a potem 5 zł to moim zdaniem zdecydowanie za mało było...

Tu jest link do ich strony.

W poprzednim roku było tam 13 wilków (6 basiorów, 7 wader), z czego 7 urodziło sie w Stacji Badawczej. Teraz jest 12, bo jedna wadera powędrowała do jakiegoś zoo.

Generalnie wilki urodzone już w Stobnicy są nastawione przyjaźnie do ludzi i czesto (choć nie zawsze) pozwala się na ich bezpośredni kontakt z ludźmi. Zależy to od wielkości grupy zwiedzających, sa jakieś limity. Nas najwięcej na raz było w środku woliery 5 osób razem z pracownikiem. Poza tym myslę, że sporo zalezy też od człowieka (zwiedzającego), albo od okreslonej sytuacji i nie zawsze ten full contact jest sprawą absolutnie pewną.

Co do wilków, które znalazły sie w Stobnicy w wyniku róznych zawirowań życiowych, to dawniej kontakt był możliwy, teraz już nie. Bardzo to było ciekawe posłuchać o tym, jak to wyglądało wcześnie, a jak teraz i dlaczego.

Generalnie Jacek Więckowski, który nas oprowadzał, to niesamowity człowiek, szalony w jakimś sensie - w podobnym stylu co i my, szpicomaniaki :wink: , choć chyba jednak bardziej. Dla niego Stacja to całe życie, poświęca się temu w stopniu daaaaleeeko większym niż możnaby tego wymagać od pracownika. Oprócz tego są tam inni ludzie związani z Akademią Rolniczą w Poznaniu: profesor Andrzej Bereszyński, doktorantka i inni (studenci wolontariusze).

Wilków się tam nie hoduje ot tak. Stanowią cel badawczy, bada się ich behawioryzm (zachowania społeczne), biologię, aby je lepiej poznać i chronić w Polsce. W sytuacji kryzysowej, gdyby nie daj Boże wyginęły wilki żyjące na wolności (co się nie powinno stać mając na uwadze obecną ustawę o ich całkowitej ochronie), wilki w Stobnicy i w innych miejscach jak zoo stanowią bank genów dla reintrodukcji. Poza tym mozna pokazywac wilki ludziom (dzieciom) i w ten sposób zmieniać mylne poglądy na ich temat.

W trakcie tworzenia jest Wilczy Park (na terenie Puszczy Noteckiej), gdzie żyć będą wilki urodzone już w Stobnicy. Miejsce jest, wilki już są, brak jest pieniędzy. :( To jest budżetówka i oni tam naprawdę biedują... Każde wsparcie finansowe jest cenne a sponsorów jak na lekarstwo. Każdy zakup pamiątek u nich, czy opłata za wejście w ogóle, jest dla nich także taką formą wsparcia.

Przy okazji zawodów w uciągach organizowanych przez Watahę w Łodzi zbierałam datki dla Stacji (rozdawałam naklejki i foldery). Także molestowałam :D Szpicomaniaków, kiedy się spotkaliśmy na zawodach w Sobótce. W ten sposób mogliśmy odrobinę pomóc, choć to i tak na pewno była skromna suma przy ich potrzebach.

To było tak tytułem wprowadzenia. Ten opis jest taki dość powierzchowny, jest jeszcze pełno szczegółów. Jak kogoś coś interesuje, niech pyta śmiało. :D Ja bardzo chętnie i wyczerpująco odpowiem na wszystkie pytania w miarę swojej wiedzy. Po prostu trudno mi pisać tak sobie a muzom... Bardziej mi sie podoba metoda dręczenia mnie pytaniami. :wink:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Manu

Opowiedz może o swoich wewnętrznych przeżyciach zwiazanych z wizytą w Stobnicy. Co czułaś przed wizytą, w trakcie i po, jakie są Twoje przemyslenia?

Jestem bardzo ciekawa, czy odebrałaś pobyt tam też tak bardzo emocjonalnie jak ja :)

Czy nadal terenu pilnuje (o ile dobrze pamętam) Borys ? :)

A zaraz obok stacji rosną wielkie sowy, ale tylko w sezonie grzybowym :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Co czułam ? Ogólnie to mało o tym piszę, bo mam wrażenie, że opisywanie tego słowami to jak jakieś ...mało efektywne... Nie wiem, jakich wyrażeń użyć, aby nie były jakieś sztuczne, puste, mało orginalne, więc wolę akurat w tym wypadku milczeć. Zbyt wielkie wrażenie na mnie to wszystko zrobiło...

Ale mogę napisac, że jadąc tam byłam nastawiona na kontakt z tymi wilkami, wręcz nie wyobrażałam sobie, aby ich nie móc dotknąć. Waldek, Pay i jego rodzinka najlepiej wiedzą, jak czekałam, choc starałam sie być spokojna i cierpliwa. :D

A na dodatek Jacek mnie torturował, bo najpierw nas zaprowadził do tarpanów, tez fajnych, ale mnie do wilków ciągnęło ! Tym badziej, że je mijaliśmy w pewniej odległości. Ile mnie to kosztowało, aby się nie zachować jak dziecko i nie polecieć w kierunku tych wolier zostawiając ich, to nie macie pojęcia ! 8)

Wiedziałam, że do niektórych wilków ludzie sa dopusczczani, nie wiedziałam tylko, jakie zasady tym kierują. Sporo się teraz pozmieniało...

Ale w najśmielszych marzeniach nie sądziłam, że te wilki są tak przyjaźnie nastawione do ludzi i że to takie lizusy i :o

Były wychowywane od 12 dnia życia przez Jacka Więckowskiego i innych, którzy przebywali z nimi niemal 24 godz. na dobę. Na początku przez pierwsze miesiące (nie pamietam dokładnie, ile) w domu. Potem już w wolierach. Oni tam spali nawet z tymi wilkami !

Zsocjalizowane z ludźmi są genialnie !

Oj, z tym, o czym mówię, wiąże się tyle pobocznych tematów. Będę starała się dopisywać z czasem resztę...

Przyznam sie też, że wyniosłam z tamtąd ciekawą naukę. Nie wiedziałąm o jednej rzeczy, nie wiem, czy ktoś z Was wiedział... Okazuje się, że z wilkami bawić się nie wolno. To je "psuje". Czyli psuje wynik socjalizacji z ludźmi, powoduje, że wilki zbyt wiele sobie wobec tego człowieka podczas zabawy pozwalają, a tym samym w ogóle wobec człowieka już potem.To znaczy jestem przekonana, że takie zabawy są dopuszczalne w jakimś stopniu, można je stosować, kiedy robią to doświadczeni w kontaktach z wilkami ludzie. Zabawa z wilkami musi byc bardzo trudna, trudna w tym sensie, że ciężko być pewnym, kiedy dane zachowania są niewinną zabawą, a kiedy wilki zaczynają odgrywac jakąś rolę sprowadzając człowieka do pozycji, w której np. dla własnego bezpieczeństwa nie powinien być. Bo wilk może np. zastosować pozorowany atak i człowieka nie ochroni twarda skóra ani grube futro.

Albo co gorzej, zaczynają stosować podczas zabawy różne dominacyjne zachowania.

Moje doświadczenie: już pod koniec wizyty, jedna wadera leżała sobie przede mną poddając sie głaskaniu po bokach i troche brzuchu, ale po jakimś czasie zaczęła łapać mnie (dośc delikatnie, ale jednak) zębami za palce - podszczypywać... Coś, co u psów zdarza sie nagminnie i jest przez człowieka często lekceważone u wilków jest niedopuszczalne ! Jacek powiedział, że muszę natychmiast przerwać taką "zabawę".

Pytałaś o Borysa ? Tego super groźnego i wielce niebezpiecznego czarnego teriera rosyjskiego ? :wink: Dawno nie widziałam takiego paradoksu ! Rasa ponoć bardzo agresywna, hodowana np. przez ludzi Stalina w celu pilnowania więźniów - a tutaj taki przymiluch. :D Pierwszy raz zresztą widziałą na zywo przedstawiciela tej rasy.

A także przedstawiciela rasy biały owczarek amerykańsko-kanadyjskiego. :D

Bardzo ładny pies ! Nazywa sie Chinook :D i o ile dobrze zrozumiałam, to był pierwszym psem tej rasy w Polsce. Mam też jego zdjęcie, powinnam je też w zasadzie zeskanować i pokazać. :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Manu

Udało się Tobie to, co mnie się nie udało. Tak jak już pisałam (na innym topicu) nie mogłam pogłasakć wilka/ów, bo były po szczepieniach. Strasznie Ci zazdroszczę. Tak bardzo chciałam to zrobić.

A co do odczuć... byłam tak bardzo podniecona wizytą, że... no właśnie. Trudno to opisać słowami. Myslałam, że może Ty to potrafisz :lol:

Właśnie o TEGO Borysa pytałam :lol: Niezła sztuka :)

A biały też tam wtedy był. Głaskałam obydwa. Nie odstępowały mnie na krok :lol:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bardzo mi miło. :D Ja pobyt tam traktuję jako swoisty prezent od losu na Gwiazdkę...

Wtedy był bardzo miły dla mnie, bo teraz to wręcz przeciwnie... Ale cóż, tak bywa... :-?

A TUTAJ jest zdjęcie tego białego owczarka maerykańsko-kanadyjskiego. Uwaga, zdjęcie ma około 180 kb.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Manu - obejrzałam zdjatka, ale mnie wyjaśnij, bo może nie rozróżniam :wink: Ty tam ze swoimi psami byłaś? :lol:

Bo jeśli tak to jak wilki je przyjęły i na odrwót? :lol:

Share this post


Link to post
Share on other sites
zdjęcie tego białego owczarka amerykańsko-kanadyjskiego
fajny psiak :D wersja bardziej długowłosa :roll:

W FCI zatwierdzili ją jako Biały Owczarek Szwajcarski krótko- i długowłosy, więc można je już legalnie :wink: pokazywać na naszych wystawach :) Widziałam ich kilka na różnych wystawach, ale ten jest dużo ładniejszy, chociaż nieco przybrudzony :( Ach ta pogoda :evilbat:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Rotti - ja wiem a raczej sie domyślam, że tam nie wolno z psami :lol:

Tak tylko pytałam. :wink: Przyjrzyj sie niektórym wilkom i niektórym szpicom, chyba można się pomylić, nie :wink:

I to jak ona te wilczki głaszcze, normalnie jak jakiegoś haszczaka na ten przykład. :lol:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Monika, mnie nawet przez myśl nie przeszło, ze mozna w Polsce tak blisko podejść do wilków. Napisz dokładnie gdzie to jest, jak sie załatwia formalności zwiazane z wizytą u wilków, ile osób może wejsc podczas jednej wizyty ewentualnie dnia, bo nie sądze aby organizowali takie atrakcje co kilka godzin albo dzien w dzien.

Mam tyle pytan i nie wiem od czego zacząć wiec wybaczcie, ze bede haotyczna to takie ekscytujące. Retyyyyy:)

Gdy wchodziliście do wolierow wilki tam juz byly, czy później je wypuszczono jak juz byliście na terytorium? Dali Wam jakieś wskazowki co do zachowania np. stac i sie nie ruszac, można kucnąć, nie śmiac sie. Wyczytalam na razie , ze nie wolno sie bawic z wilkami. Czy byly osoby, ktore szczegolnie baly sie wilkow, jak wilki reagowaly na takie osoby. Czy wszystkie osobniki w wolierze byly tak przyjazne jak ten całuśnik na zdjeciu? Jak z zapachem u wilkow? Maja jakis zapach czy jak husky nie maja. Czy podczas wizyty widac bylo hierarchie w stadzie? TZN porzadek w podchodzeniu i poznawaniu gosci byl zachowany czy wszystkie wilki dopadly sobie po jednym ludziu? :) Jak dlugo mogliscie przebywac w wolierze? Jak wygladalo rozstanie? Wyprowadzono wilki czy Was ? :) Przyznaj sie jeszcze czy balas sie przed wejsciem ? Wilki napewno wyczuwaja takie emocje, co wtedy z takim fantem zrobic? A moze sie nie balas, bo wczesniej ktos opowiedzial Ci ze to bardzo przyjazne stworzenia? Przyznaj sie jak to bylo? Napewno to jeszcze nie wszystkie moje pytania ale na poczatek wystarczy co by Moniki nie zameczyc a innych pobudzic do lawiny pytan:) Smialo, nie krepujcie sie :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Monika, mnie nawet przez myśl nie przeszło, ze mozna w Polsce tak blisko podejść do wilków.

Mnie kiedyś też... :o O Stobnicy wiem od około roku i jest to chyba jedyne takie w Polsce miejsce... Były także prywatne inicjatywy w tym stylu, ale jedna na pewno okazała sie WIELKIM niewypałem, ale co ważniejsze, WIELKIM nieszczęściem dla wilków. Czy inne (nie tak znów wiele, z tego co pamietam, to jedna lub dwie) jeszcze istnieją, to nie wiem. Trzebaby to posprawdzać. A poza tym mysle, że wilki tam nie byłyby tak dobrze zsocjalizowane, aby dopuszczać kontakt obcych ludzi z nimi.

Napisz dokładnie gdzie to jest, jak sie załatwia formalności zwiazane z wizytą u wilków,

O formalnościach pisałam na poprzedniej stronie. :D Co do umiejscowienia samej Stobnicy, to jest koło miejscowości Oborniki oraz Szamotuły, nad Poznaniem. Dokładnie tutaj

ile osób może wejsc podczas jednej wizyty ewentualnie dnia, bo nie sądze aby organizowali takie atrakcje co kilka godzin albo dzien w dzien.

Temu własnie służy wymóg wcześniejszej rezerwacji telefonicznej. Już oni sobie pilnują, aby im sie zbyt wielu chętnych na kontakt z wilkami nie zwaliło na głowę. Tzn. są przyjmowane wręcz całe wycieczki szkolne, ale nie mają szans wtedy wejść do nich. Bo przecież nie wybiorą kilku, bo byłby raban, że dlaczego oni, a nie my, itp... Pisałam już, że nas tam weszło na raz pięciu (licząc pracownika) - nie mam pojęcia, czy to jest limit.

Gdy wchodziliście do wolierow wilki tam juz byly, czy później je wypuszczono jak juz byliście na terytorium?

Bardzo ciekawe pytanie. :D I trudne do wytłumaczenia. Woliery to kilka połaczonych ze sobą średniej wielkości wybiegów zewsząt ogrodzonych (także od góry). Można je separować, ale chyba na ogół wilki biegają po całym obszarze. Od tyłu wolier znajdują się jeszcze dodatkowo mniejsze klatki, które też mogą być zamykane - ale to tak gwoli informacji, mało to ważne przy tym pytaniu. Z wchodzeniem i wychodzeniem poradzono sobie tak, że sa zbudowane dwa jakby przedsionki. Na tsałe otwarte i wilki sie poruszą w ich obrębie, tak jak na terenie całego wybiegu. Kiedy wchodził Jacek przez jedną z futrek, to po prostu wybierał dobry moment i tyle. Wchodził i od razu był przy wilkach. Zainteresowało mnie to, mówił, że jeszcze sie nie zdarzyło, aby któryś próbował wykorzystać sytuację, kiedy whcodzi pracownik i np. próbował się wymknąć - nie było takiej sytuacji. Dopiero przy wprowadzaniu ludzi zachowywane są środki ostrożności. Wilki były wyproszone :D z przedsionka, zamknął sie tam i dopiero nam otworzył furtkę. A dopiero jak znaleźlismy sie w środku i zamknął ją za nami - otworzył te dwie furtki dzielące przedsionek od reszty (były dwie, bo akurat ten przedsionek znajdował się gdzieś w połowie woliery i musiało być przejście na przestrzał, drugi przedsionek jest w roku). Może później Wam to rozrysuję.

Dali Wam jakieś wskazowki co do zachowania np. stac i sie nie ruszac, można kucnąć, nie śmiac sie. Wyczytalam na razie , ze nie wolno sie bawic z wilkami.

Nie dostalismy jakichś specjalnych wskazówek. To o zabawie dowiedziałam sie na końcu, kiedy zdarzyła się taka sytuacja. Była tylko jedna ważna wskazówka - nie pozwolić sie dominować przez nie. :D Kucanie lub nie, to było tylko i wyłącznie nasze ryzyko. Te wilki są niemożliwe i kucanie groziło natychmiastowym zalizaniem na smierć. :lol: I wywróceniem, bo ciężkie i silne sa bestie. Kiedy się na nas wspinały, coby nas po twarzy polizać, to trzeba się było dobrze w pionie trzymać. Co do śmiania - smiałam się tam non-stop - to chyba wynika z ich pierwszorzędnej socjalizacji z ludźmi, że nie odbierały tego szczerzeniua zębów negatywnie. W oczy też im często patrzyłam - one unikały na ogół mojego wzroku.

Czy byly osoby, ktore szczegolnie baly sie wilkow, jak wilki reagowaly na takie osoby.

Była jedna osoba, mama Paya, nie chciała jednak wejść, powiedziała, że jej wystarczy oglądanie wilków i nas tam w środku. :lol: Nie wiem, może sie bała...?

Czy wszystkie osobniki w wolierze byly tak przyjazne jak ten całuśnik na zdjeciu? Jak z zapachem u wilkow?

Generalnie wszystkie były przyjazne, tylko jedne mniej, inne więcej. Osobniki (para) alfa były o wiele bardziej dostojne w zachowaniu, lizać lizały, ale przychodziły do nas wtedy, kiedy same tego chciały, a nie, kiedy je wołaliśmy do siebie. Celowo nawet to wypróbowywałam, ciężko było wilkowi alfa ("Demos" bodajże, ale nie pamiętam dobrze) zrobić dobre zdjęcie, albo jemu i jakiemuś ludziowi jednocześnie. Ale owszem, przychodził, wspinał się do lizania - było w nim i tej waderze alfa o wiele więcej niezależności i jakiejś wyniosłości.

I dawało się łatwo zauważyć, że im wilki zdominowane w watasze były bardziej całuśne, chętniej sie przytulały lub pozwalały przytulać, przychodziły do nas często na zawołanie... Kiedy tam byłam, to pomimo, że trudno mi było je rozróżnić (wilk alfa się jedynie bardzo wyróżniał, również wielkością), to jakoś tak automatycznie wiedziałam, jaka jest mniej więcej pozycja osobników w watasze. To było widac jak na dłoni i to mnie chyba najbardziej zafascynowało, kiedy tam przebywałam.

kurka, czas mi się skończył, musze lecieć ! Ciąg dalszy na pewno jutro !

P.S. O takie pytania mi właśnie chodziło ! :D Pytajcie, jak macie jakieś !

Share this post


Link to post
Share on other sites

I pomyśleć , że od 1998 roku mam na najważniejszej półce w mojej domowej biblioteczce ksiązkę "Wilk w Polsce i jego ochrona" wraz z dedykacją samego autora czyli prof. Bereszyńskiego a jeszcze nie byłam osobiście w Stobnicy :cry:

No cóż, mam nadzieję, że w nadchodzącym roku uda mi się tam dotrzeć.

Acha, teraz już wiem skąd Twój piękny emblemat Manu 8) , 5 strona kolorowej wkładki, prawda?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Jak z zapachem u wilkow? Maja jakis zapach czy jak husky nie maja.

Ponoć nie mają w ogóle, ale z tym to musieliśmy uwierzyć im na słowo, gdyż wtedy wilki pachniały dzikiem... 8) Kilka dni temu dostały ubitego dużego dzika (z którego nawiasem mówiąc znaleźliśmy jedynie kawałek łba) Sierść też im dzikiem pachniałam, bo się w nim tarzały... :roll: Potem my też tym dzikiem dość dokładnie pachnieliśmy... :wink: Dopiero dokumentne wyszorowanie twarzy i rąk (trzeba było jednak zadbać o higienę, choćby potem :lol: ) oraz zmiana ciuchów pomogła.

Czy podczas wizyty widac bylo hierarchie w stadzie? TZN porzadek w podchodzeniu i poznawaniu gosci byl zachowany czy wszystkie wilki dopadly sobie po jednym ludziu?

Odrobinę o hierarchii już pisałam wcześniej. Człowiek tyle czyta o przestrzeganej hierarchii w ich codziennym życiu, ale nie zdaje sobie tak naprawdę sprawy, jak to się w 100 procentach sprawdza ! Naprawdę było to widać. Byłam świadkiem także tego, jak wilk alfa parokrotnie rzucał się z warkotem na niższego w hierarchii. Czasami to wyglądało na upomnienie niższego rangą wilka. A czasami, jakby po prostu "wyżywał" się na wilku omedze (była taka wadera), tak jak to dość często wilk/wilczyca alfa robi względem omegi. Wyglądało to wszystko niby groźnie, tak samo jak gardłowe powarkiwanie alfy na innego, jakie czasami się zdarzało. Uprzedzam pytanie - jakoś się w ogóle nie bałam, nawet, jesli akcja była tuż koło mnie. Dziwna jakas jestem...? :o

Co do tego, czy był na początku zachowany jakiś porządek przy podchodzeniu do nas, to nie umiem Ci powiedzieć, bo zbyt wielkie wtedy były emocje, nie pamiętam... :roll: Ale już pisałam o dającej się zauważyć regule, że im wilk był niżej w hierarchii, tym chętniej do nas przychodził. Można takie było zawołać do siebie pojedynczym gestem, głosem, i przychodziły. Tymczasem wilk alfa (u wadery tak mi sie to nie rzuciło w oczy) przychodził i owszem, lizał po twarzy i owszem, ale wtedy, kiedy on miał na to ochotę. Do przytulania był bardzo niechętny i wymykał się za każdym razem. W ogóle był pełen godności i wyniosłości pewnej - zarąbisty był ! :D A inne czasami zachowywały się jak zwykłe psiaki chętne kontaktu z ludźmi.

Jak dlugo mogliscie przebywac w wolierze? Jak wygladalo rozstanie? Wyprowadzono wilki czy Was ?

Standartem jest 2-godzinna wizyta, które obejmuje nie tylko wilki. Nam się udało być tak 3 godz., z czego 2 z wilkami. Myślę, że przy sprzyjających okolicznościach (kiedy akurat nie mieliby jakichś pilnych obowiązków), taką wizyte mozna jednak przedłużyć. 8)

U wilków bylismy na dwa razy i śmieszne było, że kiedy weszlismy po raz drugi, to wilki trochę się jeszcze nami interesowały, ja starałam się dokończyć kliszę (a miałam jeszcze ponad połowę) - a po pewnym czasie wilki nas zwyczajnie olały. Już się nami znudziły... Każdy gdzies się pokładł, czy to pod drzewkiem, czy w wykopanym wczesniej dołku, różnie. I poszły spać. :D

Znamienne jest to, że wilk alfa zrobił to ostatni, najdłużej sie kręcił i kiedy sie położył, to blisko nas i tak, żeby widzieć i nas i chyba wszystkie leżące wilki. 8)

Przyznaj sie jeszcze czy balas sie przed wejsciem ? Wilki napewno wyczuwaja takie emocje, co wtedy z takim fantem zrobic? A moze sie nie balas, bo wczesniej ktos opowiedzial Ci ze to bardzo przyjazne stworzenia? Przyznaj sie jak to bylo?

Nic się nie bałam !!! Jak już pisałam, może jakaś dziwna jestem... :-? Ale sympatia do wilków siedzi we mnie już od wczesnego dość dzieciństwa. Właściwie odkąd pamiętam zawsze budził we mnie pozytywne skojarzenia, które z czasem sie nasiliły. Siła rzeczy interesowałam sie nimi i zdobywałam z czasem coraz większa jakąs tam wiedzę na ich temat - więc w obliczu tych informacji, jakie o nich posiadałam, nie potrafiłam się ich bać, po prostu.

Jak sobie przypomnę, kiedy z niecierpliwością czekałam na wejście, to mi się chce samej z siebie śmiać, bo musiało wyglądać to komicznie ! Na ogół zwierzę zamknięte w klatce chodzi wdłuż krat tam i z powrotem z chęcią wyjścia. Ja podobnie krążyłam wzdłuż krat, tyle, że na zewnątrz i z chęcią dostania się do środka !... :lol:

Acha, teraz już wiem skąd Twój piękny emblemat Manu , 5 strona kolorowej wkładki, prawda?

Zgadza się. :D To znaczy nie pamietam, czy akurat z piątej strony, bo tę książkę ma teraz Fair_Play...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Monika, jestem pod wrażeniem Twojego talentu do opowiadania z najdrobniejszymi ale niezwykle ciekawymi, szczogolami. Napewno w pamięci masz jeszcze sporo ukrytych informacji tylko sie tak ze mna droczysz :) Zawsze fascynowaly mnie wilki, ich "styl zycia" i porozumiewania sie ale moja wiedza jest tak skapa, ze w takich sytuacjach jak ta nawet nie wiem o co zapytac. Chcialabym jak studentka, siedziec i chlonac wiedze jak gabka opowiesci i relacje ludzi zyjących z wilkami, poznac kazdy szczegol z ich zycia, ktore dla wielu zdaje sie pewnie monotonne i nudne. Mysle, ze opiekunowie dbaja rowniez o rozrywki i organizuja im jakies intrygujace zabawy lub zadania do rozwiazania aby nie zgnusnialy z nudow leżąc w jakiejs wykopanej norze. Wiesz cos o tym? W TV widzialam jak kiedys opiekunowie misiow i szympansow ukrywali jedzenie tak aby zwierzeta nie mialy zbyt latwego dostepu, co zmuszalo je do wysilku fizycznego i umyslowego. Dodatkowo woliery byly uzbrojone roznego radzaju urzadzeniami do cwiczen i zabawy, ewentualnie jakies zbiorniki wodne aby w czasie upalow mogly sie schlodzic. opowiedz cos jeszcze o umeblowaniu na wilczych wybiegach, czy sa jakies krzaki, pagorki, drzewa, specjalne schronienia... Czy dostaja czasem zywa zwierzyne jako pokarm ? Czy jest to zbyt okrotne dla "ofiar/posilku" ? Jak wyglada pora karmienia? Widzialas? Czy moze opowiedzieli chociaz? Czy opiekun opowiedzial Wam jakies ciekawe zdażenia z życia wilkow, jakies smieszne lub dziwne albo groźne przypadki. Moze zmalowaly cos tak zaskakujacego, ze opiekuna wprawily w oslupienie? No to na razie wystarczy :) mam nadzieje, ze nie przeholowalam :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wanka

Żebyś zbyt długo nie musiała czekać, to ja Tobie odpowiem chociaż na skromną część tego o co pytasz :)

Woliery są baaardzo duże, na moje oko niektóre mają (o ile dobrze pamiętam) jakieś może 100 - 200 m2, niektóre ( a może tylko jedna) dużo więcej. Moja pamęć jest zawdona, ale tak mi się wydaje. Jeżeli chodzi o urządzenie, to rosną tam jakieś krzaki (przynajmniej tak było parę lat temu), w niektórych więcej w niektórych mniej, i chyba występuja jakieś szczątkowe konary. One muszą mieć możliwość schowania się w cieniu. Jeżeli chodzi o zabawy, to przynajmniej wtedy jak ja tam byłam, to nie było specjalnie o nich mowy. Rozrywką było wyjście do lasu i czasami nawet bieganie luzem. To nie są psy, które się szkoli :) To są WILKI tylko troche bardziej zsocjalizowane:)

Na pewno nie było w wolierach żadnych urządzeń do zabawy lub ćwiczeń, ani zbiorników wodnych :)

Nie wiem jak jest teraz, ale mam nadzieje, że chociaż trochę zaspokoiłam Twoją ciekawość. I sorry, ale ładniej nie umiem opowiadać :lol:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wiecie co?, cieszy mnie jedno, mianowicie Monika wspomniala, ze wilki byly od malego socjalizowane z ludzmi a jednak nie zmienilo to ich w udomowione psy, nadal zostaly dzikimi wilkami, dumnymi, niezaleznymi i scisle przestrzegajacymi zasad, ktore przekazali im przodkowie - wielka jest sila genow. To mnie najbardziej fascynuje. Zdaje sobie sprawę, ze wielka jest tu zasłóga opiekunów, ktorzy wiedza jak postepowac z wilkami aby za bardzo nie ingerowac w ich zycie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dopiero teraz moglem wszystkie fotki obejrzec i z reka na sercu mowie ze zabieraja dech w persi, jak zdam mature w nagrode jade tam, bo takiego czegos nie mozna nie zobaczec na wlasne oczy.

Mozna na fotosach zuwazyc ze Manu bylas w centrum uwagi wilczkow, hmmm moze jakiemus wpadlas w oko :lol: , bo na niektorych takie spojrzenie maja, ze ja na miejscu Waldka bylbym zazdrosny hehe :D .

A teraz czas na pytan do naszej szczesciary.

Jak dbaja o higena wilczkow, czy sa np czesane tak jak my nasze hasiory, malamuty, samoyedy lub grenlandy??

Co jedza oprocz dzikow, bo jakis jadlospis musi chyba byc czy tylko miesko, a moze jakies potrawy wegetarianskie??

Moim zdaniem wilki sa wypas, az szkoda slow aby je opisywac, dla tego tez zdecydowalem sie na hasiora bo najbardziej je przypominam i mam domciu maja wilczyce 8)

A jak wilki maja wypad do lasu i lataja luzem czy sa problemy z ich zawaloniem, czy maja czasem hustawki nastrojow, albo jak uprza to nie chca wracac??

Czy zdazyly sie jakies ucieczki podopiecznyc, wkoncu hasiory maja po nich ceche uciekiniera??

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

Announcements

×