Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Historia Neski jest chyba znana na dogomani, mała była w schronisku w Ostrowi Maz. potem zabrałam ją do siebie na tymczas. Szybko udało się znaleść stały domek, ale okazało się, że Neska ma nosówkę a właściciele nie mają już pieniędzy aby dalej ją leczyć.
Esperanza specjalnie pojechała do Neski żeby wetarynarz podał jej surowicę, ale my również już nie mamy funduszy, za to pełno długów.

Ja się zastanawiam czy nie odebrać im Neski, wszystko okaże się we wtorek ( 03-10-06 ) bo jeżeli teraz nie mają funduszy na jej leczenie to co będzie potem ?
Jeżeli odbiorę im psiaka to wezmę małą znowu do siebie, mnie jednak też nie stać na jej leczenie stąd prośba do wszystkich którzy mogą pomoć każdym groszem. Zbieramy na jej życie, jeżeli ją odbiorę to chcę ją wyleczyc i naszukać domku który będzie na nią zasługiwał bo to jest wspaniała sunia.
Wszystkie dane potrzebne do przelewu na Neskę podam na pw. Proszę pomożcie nam wyleczyć to szczenie, chcemy ją uratować to jeszcze szczeniak który nie zdążył się naciszyć życiem przy boku kochanego właściciela.
Będę na bierząco informować tutaj o stanie zdrowia Neski.

Tak Neska wyglądała będąc jeszcze u mnie:








  • Replies 261
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Byłam dzisiaj u właścicieli Neski, teraz żałuję że zadzwoniła spytac się, czy mogę przyjechać.
Przez telefon powiedziałam, że udało nam się załatwic wizytę u specjalisty który ma doświadczenie z nosówką, kobieta przez telefon powiedziała, ze jej nie stać na leczenie psa i że chyba będzie musiała z niej zrezygnować, powiedziała też że nie będzie się bujać po Warszawie z psem i niestety skończyła mi się karta :(
Pojechałam więc z jedna Igusią, pocałowałyśmy klamkę, zeszła na dół, była w stanie moim zdaniem podchmielonym, spytała się o co chodzi, powiedziałam jej więc ponownie, że załatwiłśmy wizytę u specjalisty i że chcemy pomoć przy leczeniu ( no skoro ich nie stac, ale to miał być wybieg do zabrania psa ), zaczęła na mnie krzyczeć, ubliżać mi i zamknęła drzwi. Wkurzyłam się i zadzwoniłam na policję spytać czy mogę w tej sprawie prosić o interwencję, przyjechali i powiedzieli mi, żę nie maja prawa odebrac psa !!!! Poprosiła więc żeby chociaż z nimi porozmawiali, weszłam przy chórze krzyków na piętro, nie wpuścili mnie do mieszkania ale podsłuchiwałam pod drzwiami. Opowiadały bzdury, że pies jest leczony, że one majątek na niego wydły bo całe 60 zł, że wczoraj wolontariuszka ( chodzi o esperanzę ) podała jej sama "JAKIŚ DZIWNY LEK SUROWICĘ" a to bzdura bo esperanza pojechała do nich w niedzielę i poszły razem do weterynarza który sam podał surowicę, co gorsza właścicielka psa była wówczas również pijana i się aż zataczała poszła więc zadziorna córka do weta z esperanzą.
Nie wiem od czego w naszym wspaniałym kraju jest policja, ale oni uwierzyli pijanym kobietom a nie nam i jeszcze dali upomnienie, że nie możemy same podawać zastrzyków psom, normalnie aż mną zatrzęsło.
Jutro rano znowu tam jedziemy w asyście inspektora TOZu który jest poinformowany o całym zdarzeniu, wezwiemy znowu policję która już nie będzie nas mogła zbyć i olać ( pewnie byli zajęci szukaniem bezdomnego ).
Normalnie jestem wściekła i wyrzucam sobie, że wyadoptowałam Neske takim ludziom choć wówczas nic nie wskazywało że to taka patologiczna rodzina. Teraz chyba zacznę przeprowadzać romowy adopcyjne z alkomatem !!!

Posted

O kużwa!!!:angryy: :angryy: :angryy:
Maćka, nie przejmuj się, choćbyś nie wiem jak wypytała, choćbyś zorganizowała spotkanie przedadopcyjne i zadała wszystkie możliwe pytania, zdarza się że ludzie zwyczajnie kłamią lub coś ukrywają. Jak Tweety napisała, nie prześwietlisz na wylot ludzi.
Teraz najważniejsze, by Neseczkę im odebrać i by nie było za późno na pomoc dla niej.:placz: Dobijają mnie takie historie, tacy ludzie.:-( :angryy:

Posted

:angryy: :mad: żesz q.......... ć........... szlag by te babska trafił !!!!!!!!! Szkoda, że nie jesteśmy w Wawie - z pewnością przyłączyłybyśmy się do akcji odbijania suńci :angryy:

Posted

No szkoda Witokret że Ciebie nie ma, ale byś im pokazała, ja znalazłam jeszcze nr. tel. do straży dla zwierząt, pewnie na miejscu sie podejmie decyzje kogo wezwiemy.

Posted

W woli wyjaśnienia, siostra Nesi zyje, zasżła przykra pomyłka, żyje i ma się dobrze z tego co wiem, esperanza ma stały kontakt z właścicielami siostry Neski.


A teraz raport z akcji:

Żeby Was uspokoić napiszę na początek, że udało się odbić Neskę z rąk pijaczek.
O 10:00 spotakałysmy się pod kinem Femina w składzie ja, esperanza, Magdarynka i oczywiście Monika z TOZu, po drodze Monika wezwała policję, na miejscu musiałyśmy chwile poczekac na radiowóz.
Opowiedziałysmy co jest grane, funkcjonariusz był podobny do wczorajszego z charakteru, też nie za bardzo nam chciał pomóc, nie chciał zabrać ze sobą Moniki bo jak to powiedział musi poznać drugą stronę i wtedy coś postanowi.
Oczywiście tamte znowu kłamały jak z nut, zszedł i tak samo powiedział, ze nie widzi zagrożenia życia, wściekłe już zaczęłyśmy mu uzmysławiać co to jest nosówka i dlaczego tutaj są ważne chwile.
Monika już chciała dzwonić na komisariat po drugą ekipę, gdy w czasie jakiejś wogóle nie mającej sensu pogadanki wyszło nagle, że ja poprosiłam esperanze aby sie udała po zaświadczenie, że pies wymaga leczenia, że jest to nosówka oraz że został przerwany antybiotyk. Gdy poszła razem z Magdarynką to Monika zadzwoniła do mieszkania babek, oczywiście nie otworzyła tylko młoda zeszła na dół, spytała się o co chodzi, Monika się rpzedstawiła i powiedziałą, że przyszła na inspekcje, czy może wejść, młoda się zgodziła ale tylko z policją, więc weszli na górę a ja zostałam znowu przed blokiem. W miedzyczasie dopytywałam sie sąsiadek co to za rodzina, dowiedziałam sie że patologia jakich wiele i że nie dają im spokoju bo biegają po klatce i wyzywają sąsiadów.
Po jakiś 15-20 minutach zesła Monika razem z policja, kazała mi natychmiast iść do weterynarii i zatrzymac tam dziewczyny bo ida do weta tylko ma nas tam nie być. Schowałyśmy sie więc w bocznej poczekalni, jak na ironie piętro wyżej było biuro TOZu, Monika im powiedziała, że najpierw idą do weta a potem na górę, już się wystraszyły.
Nie pokazałysmy się, słyszałysmy jednak wszytsko bo weterynarz nie zamknął specjalnie drzwi, jak padło słowo nosówka to stara krzyknęła niemalże " To co ? Usypiamy ? ", wetarynarz oraz Monika wyszli do nas, wówczas juz wszyscy wkroczyliśmy do środka, postraszyłam wszystkim czym i kim sie da, nawet opieką społeczną i kuratorem rodzinym w jakich warunkach żyje dziecko, że obie pijane dziecko wychowują, wystraszyły się, stara sie spytała co chcę z nią zrobić, powiedziałam więc że zabrać i leczyć.
Powiedziała, żebym ją sobie zabierała, Monika jeszcze nakazała jej spisanie zrzeczenie sie psa, zabrały łańcuszek z szyji Neski i poszły grożąc że powiadomią telwizję hehehe Spytałam sie więc kto im uwierzy w cokolwiek skoro piją ? Oczywiście pewna siebie stara zapewniała że każdy jej uwierzy.
Lekarz nie wziął od nas żadnej opłaty za podanie antybiotyku, był chyba w lekkiej traumie po całej akcji, zamówiłyśmy taksówkę i zaraz pojechałyśmy do Dr.Wojciechowskiej, Neska jest w nienajlepszym stanie.
Robi bardzo brzydkie kupki, ma jednak apetyt ( te glupie baby dawaly jej smazona watrobke ), mała ma wnflonik w łapce, witaminy i antybiotyk dożylnie, do tego leki doustne, krople do oczu i nosa,
TZ Jayo przyjechał po nas do lecznicy i odwiózł do domu, Neska natychmiast poznała mieszkanie, jeszcze w progu dała olbrzymiego buziaka Grasowi, zaczęli biegać po mieszkaniu, cieszyła się strasznie a po odbiorze od tych bab była wystraszona.
Teraz sobie spi i odpoczywa po tych krzykach. Narazie nie zaplacilysmy za konsultacje i leki bo resztke pieniedzy z esperanza wydalysmy na taksowke, mam nadzieje, ze uda sie zrobic jakos ta zbiorke i bedziemy mogly ja leczyc juz na spokojnie, pierwsza wizyta wraz z zapasem lekow wyniosla okolo 45 zl.

Teraz adopcje beda bardzo ale to bardzo ostrozne, jak sie bedzie dalo to osobiste odwiedziny u zainteresowanych adopcja, wywiad srodowiskowy itd. szkoda ze przez takich pryncypalow odpowiedzialni i powazni ludzie beda musieli czekac na pieska dluzej :(

Posted

Ufffff
Nasze malenstwo juz bezpieczne:multi: :multi: :multi:
Tak sie martwilam ze sie nie uda od tych babsztyli jej zabrac...

Z Macka nie nalezy zadzierac ot co!!!
Wielkie podziekowania dla wszystkich zangazowanych za ta akcje:klacz:

Rozumiem ze dalsze leczenie u dr Wojciechowskiej, ale jak by co to sie polecam zawsze telefonik wykonam, no i na ochte od Ciebie blizej:p

Posted

No właśnie ja sie już pogubiłam troszke w tych działach na dogo i dlatego Neskę tutaj umieściłam, Agus miłoby było gdyby była zrobiona zbiórka na nia.

Mój Gras nie załapie już nosówki, dostałam zapewnienie dr.Wojciechowskiej, Gras był w lutym zaszczepiony a w kwietniu przeszedł bardzo łagodnie nosówke załapaną od Jaśminki którą się opiekowałam tymczasowo, więc jest teraz bardzo zabezpieczony przed tą chorobą.

Posted

Jak byłam w mieszkaniu tych pijaczek to Neska akurat ze srtachu zrobiła kupkę. Te kobiety stwierdziły, że przyszłam do nich tylko po to by posprzątać po Nesce. To też powiedziały w lecznicy do Maćki.
To są jakieś wariatki, ale widocznie dobrze się maskowały, że dziewczyny im zaufały i oddały pod opiekę Neskę.
Cieszę się, że Neska jest powrotem u Maćki. Te baby strasznie krzyczały i rzucały różnymi rzeczami mała się musiała strasznie stresować.
Neska dostała drugą szansę. Miejmy nadzieję, że wyzdrowieje.

Zdziwiła mnie postawa tego policjanta. Chciałam złożyć na niego skargę, ale skoro Neska wróciła do domku w którym będzie bezpieczna policjantowi tym razem uszło na sucho :evil_lol:

Posted

Maćka napisał(a):
No właśnie ja sie już pogubiłam troszke w tych działach na dogo i dlatego Neskę tutaj umieściłam, Agus miłoby było gdyby była zrobiona zbiórka na nia.

Mój Gras nie załapie już nosówki, dostałam zapewnienie dr.Wojciechowskiej, Gras był w lutym zaszczepiony a w kwietniu przeszedł bardzo łagodnie nosówke załapaną od Jaśminki którą się opiekowałam tymczasowo, więc jest teraz bardzo zabezpieczony przed tą chorobą.

Popros o przeniesienie:lol:

Posted

AisoK dziekujemy bardzo, Jayo zfinansuje lek dla Neski groplinasolin :loveu: Neska pomału chłonie spokój, odpoczywa, trzyma sie blisko mnie, śpi bardzo dużo, wydaje mi się, że kaszel Neski jest w dużo mniejszym stopniu zaawansowany niż u Jaśminki, wierzę że będzie dobrze.

A teraz obiecane fotki i zaraz poprosze o przeniesienie watku.

Tutaj tuż po interwencji, w trakcie bałam się wyciagac aparatu zeby mi te pijaczki nie zniszczyly:





Tutaj u Pani Dr. Wojciechowskiej:



A tutaj już u mnie w domu:







Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...