Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

magdyska25 napisał(a):
Kari znowu paraliżuje jak coś ma na sobie i nie umie chodzić....


To zupełnie jak Franusia. Ubrany w szeleczki (takie porządne, miękkie) dostaje drgawek...


A Pan Pies znowu oszukuje w sprawie kolacji. Zje swoją porcję i za chwilę mlaska, mruczy i mówi że zaraz się przewróci z głodu.... ;)

  • Replies 869
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Idzie zima :) Cieszy, że ma apetytcik, jednak Pan Pies powinien być raczej "smukły"...błagam Ajlii ;)
(co mi nie przeszkadza właśnie licytować ciasteczek wątróbkowych dla niego i reszty hahaha)

Posted

Wróciliśmy...

Pan Pies dzisiaj wstał po popołudniowej drzemce z przekrzywioną głową... Gdy chciałam zajrzeć do prawego ucha, pokazał mi zęby. W końcu pozwolił się obejrzeć i niestety - paskudnie to wyglądało. Pojechał więc od razu do lecznicy. Diagnoza: stan zapalny. Dostał kropelki z antybiotykiem, zastrzyk p/c bólowy i p/c świądowy oraz zalecenia codziennego płukania uszek. Za dwa tygodnie do kontroli.

I muszę przyznać że z Pana Psa jest niezły twardziel. Uszy ma czyszczone co tydzień (zbiera mu się wydzielina), w zeszłą sobotę nic się nie działo złego.
Wczoraj wieczorem tulił się do mnie i ocierał głową - prosząc o swoją wieczorną kanapkę ;) A Jubu wczoraj go miział i targał po całej łepetynie, uszach... Nic nie pokazywał że boli, albo że coś jest nie tak...

Teraz już chodzi zadowolony z siebie i cieszy się dodatkowymi smakołykami na pocieszenie :)

Posted

Pocieszaj go proszę ...i ode mnie...niedługo pieski dostaną domowe ciasteczka wątróbkowe od WiosnyA i Malibo i ode mnie, i wór pluszaków, będzie czym je wszystkie porozpieszczać :)

Pan Pies ma wysoki próg bólu, wszak to kieszonkowy azjata. Trzeba go nadzwyczaj uważnie obserwować, tam gdzie inny pies będzie już leżał chory - on jeszcze będzie symulował zdrowie ;)
Dobrze, że Bochnarek jest tak wspaniale zaopiekowany- dziękuję Ajlii, dziękuję Jubu.

Posted

A Pan Pies się miewa dobrze :)
Jeszcze w sobotę rozważałyśmy z Beą podania mu leków p/c bólowych... Ale w niedzielę było to już zbędne. A dziś bez problemu pozwolił sobie pogrzebać w uchu ;)
Leczenie potrwa niestety, ale Pan Pies jest zadowolony z okazywanego mu regularnie zainteresowania... i pewnej dawki smacznej przyjemności, którą otrzymuje po zabiegach zakraplania ;) Do tego stopnia się już zdążył przyzwyczaić... że trzeba było ratować ciasto które stało na stole wokół którego krążył Bochnarek... :)

Posted

Pan Pies rozpoczyna nowy etap... Z psa bez kontaktu, określanego jako głucho-niewidomy doszedł do bycia psem współpracującym ze swoim przewodnikiem i przyjaznym w stosunku do mnie. A teraz...

Nie wiem czy to kwestia ucha - codziennych zabiegów, które obecnie Bochnarkowi sprawiają niejaką przyjemność (czyszczenie ucha przynosi mu ulgę, bo już się goi i swędzi).
Ale Bochnar ostatnie dni... zrobił się bardzo uczuciowy. Wpatruje się w Jubu z taką miłością, czułością - nie jak na swojego pana/przewodnika... ale jak na człowieka którego pies kocha. Towarzyszy mu w wszystkich czynnościach (nawet w pieczeniu babeczek wczoraj ;) ). Ciągle jest obok, szturcha nosem, uśmiecha się...
Do mnie też inaczej podchodzi - nie tylko przychodzi po pieszczoty czy smakołyki, ale sam je okazuje...

Zmienia się Pan Pies... cieszymy się niezmiernie :)

Posted

[quote name='bea100']Czy ktoś mi może napisać co z wyżełkiem i jak się miewa?

Niestety- ja nie wiem....
Bea ale za to zobacz jakie cudeńko jest w schronisku w Radysach (mało osób wiedziało o schronisku- gdzieś przeczytałam że ROCZNIE jest ok. 100 ADOPCJI!!! jakaś masakra!), jeżeli schronisko będzie chciało współpracować (a z tego co wiem- chce) i dzięki dogo 20 psów wyjechało ze schroniska (do ds/dt).
Mnóstwo pięknych psów (zresztą u nas na paluchu również) ale kurcze....już nie wiem...
link do wątku schroniska:
http://www.dogomania.pl/threads/214498-Cuda-cude%C5%84ka-ze-schroniska-w-Radysach
ten psiak normalnie mi w głowie siedzi.....
http://images49.fotosik.pl/1066/1d98cab86b33875d.jpg
i nie jest taka mała- zdjęcia robione są z góry, więc tak wygląda.

Posted

Śliczna jest.
Zdjęcie fatalne, ale to wg mnie mix z (wyżłem? najwięcej z labem? może gdzieś i odrobina GP?). Na czekoladowe forum ogarkowe tej suki nie mogę zabrać, gdyby cokolwiek, ale tu nic wspólnego z nami, ludzie się nie ruszą a my mamy tam składkowy fundusz pomocowy, przykro mi. Zamieściłam ostatnio młodego i ślicznego Kodiego z Milanówka (GP+seter?) i jestem przy nim sama. Ludzie od OP pomagają swoim (choćby i trochę w typie), ludzie od GP nie mają jakoś zwyczaju mixom GP czy nawet GP pomagać, jest zielone forum OP+GP ale poza (często dziwnymi) komentarzami nie ma na co tam liczyć.
Nie wiem jak tej suce pomóc, piękna i te oczy...ale ja już nie mogę wziąć kolejnego psa sama na DT.
A może labkowe forum?

Posted

no tak.....
Wiem Beatko, nawet nie myślałam nad tym, żebyś wzięła i ją na siebie bo nie dasz rady.
Tak chciałam się podzielić zdjęciem.
Uwielbiam duże, ciapowate suczki- właśnie i te oczy! takie smutne strasznie.
To wszystko jest do niczego- starsze psy w schronisku to jak horror- smutne, zgaszone....Oj i znowu mam wszystkiego dosyć. Walka z bezdomnością zwierzaków, bezdusznością ludzką to jak walka z wiatrakami.


A jak tam Bochnarek?
Może coś wykombinował znowu? Poprawia mi humor czytanie o Jego postępach!

Posted

magdyska25 napisał(a):

A jak tam Bochnarek?
Może coś wykombinował znowu? Poprawia mi humor czytanie o Jego postępach!


A Bochnarek jak to Bochnarek... nam poprawia humor samo życie w Panem Psem w jednej rodzinie :)

Domaga się siedzenia w kuchni (ulubione pomieszczenie). Wczoraj z Fantą otworzyły sobie szafkę kuchenną i zrobiły mi przegląd garnków ;)

Ucho przyzwoicie się goi. Kontrola dopiero za 1,5 tygodnia.

Bochnar to żywa reklama domowych DT. W schronisku nie był "atrakcyjny adopcyjnie". Po kilku miesiącach w domu... gdyby nie Jego wiek i stan zdrowia, to miałby pewnie kolejkę chętnych. Jest cudowny po prostu! Ale potrzebuje kontaktu z człowiekiem jak powietrza - nie sądzę by w schronisku czy w kojcu chciał ujawnić swoją niesamowitą osobowość. To starszy pies, ale bardzo bardzo fajny i sam kontakt z nim sprawia mnóstwo radości na codzień.


Co do kolejnych bid... nie mam jak pomóc. Mam kolejkę chętnych i na hotel i na BDT.....
Panna taka Rudolfowa jest..........

Posted

Czekoladowe forum ogarze pomogło już paru psom ze schronisk. Grzeją dooopki w świetnych domkach. Nawet stare psy w typie OP, Denar z geriatrii z Palucha odszedł z godnością i zaopiekowany i szczęśliwy na kolanach swojej ukochanej pani i pamiętamy o nim. Teraz dopiero co Huzar ze schronu w Łodzi pojechał od Ajlii do DS. Mamy swój składkowy fundusz na ten cel. Dobra robota się dzieje. Zupełnie co innego środowisko psiarzy z psami w typie GP, niestety przykro to pisać.
Ja jestem porażona tą ogólną biedą psią i okrucieństwem i rozpaczą ale całego świata nie zbawię, cieszmy się z Bochnarka, z Denarka, z Huzarka, z innych, pamiętasz co mi kiedyś napisałaś Magdysko? Ze świata nie zmienię, ale zmieni się świat dla tego jednego chociaż?

Posted

Wiem Ajlii wiem....
Gdyby banki nie były takie...kłopotliwe to zamiast pieniądze na wynajem spłacałabym kredyt na dom i już jakieś warunki lepsze by się miało - przynajmniej więcej możliwości (rozmawialiśmy o tym przy odwiedzinach).


Oj Bochnarek- pewnie nie raz jeszcze to powtórzę ale szczęściarz z Ciebie! Masz coś też z "mojego" Cezara
[*].


Edit: Tak Bea, pamiętam (to moje ulubione, psie powiedzenie, dzięki niemu przekonałam mamę do adopcji Kari ;) ).

Posted

Dziadeczek węgiereczek BONO niestety 20 /10 odszedł za TM
To jego ostatnie zdjęcia i wiadomość z 20 /10.

"Pierwsze godziny u nas, Bono jeszcze smutny i zagubiony:





Oczka nabierają bystrości



Jemy w powietrzu, żeby szyjka nie bolała



Moje własne posłanko


Wychodzę na podbój ogrodu



Bono pobiegł dzisiaj za TM.

Od wczorajszego wieczoru bardzo źle się czuł. Nie mógł znaleźć sobie miejsca, chodził z kąta w kąt i wreszcie zaczął się przewracać. Myśleliśmy, że to wina bolącego kręgosłupa.
Noc spędził z nami w sypialni prawie cały czas trzymany za łapkę. Rano już wcale nie chciał wstawać, nawet śniadanko do łóżeczka go nie zainteresowało ani miska z wodą.
Pojechaliśmy do wetka z nadzieją na jakiś cudowny eliksir, który odsunie od niego ból.
Na miejscu okazało się, że Dziadzio strasznie zżółkł, więc pobrano krew do badania. Niestety miała konsystencję wody zabarwionej na czerwono, więc szybko zrobiono Mu USG.
Najpierw długo nie było widać nic niepokojącego, pękniętego guza, czy wewnętrznego krwotoku... dopiero po dotarciu do pęcherza moczowego okazało się, że w jego okolicy zaczął się zbierać płyn. Więc początek wodobrzusza... znak, że organizm przestał sobie radzić z rakiem.
Zapytałam o rokowania... bardzo złe, zważywszy na tragiczne wyniki.
Można było przeciągnąć agonię jeszcze z dzień, może dwa, ale nasz Dziaduniek cierpiał i jeszcze chcieliśmy zostawić Mu resztki godności.

Przepraszam Szetery i Grażynkę, że nie skonsultowałam tego, ale On już przeciekał nam przez ręce...

Mam nadzieję, że zrobiliśmy wszystko jak należy... Mam nadzieję, że Bono chociaż troszkę nas pokochał, bo my Jego ogromnie... że wypoczął u nas i poczuł się bezpiecznie w naszym stadzie... i że za TM nasza Hania już się nim zaopiekowała.
I może to nie przypadek, że jak wracaliśmy do domu, dosłownie na parę minut wyszło słońce i pokazała się ogromna tęcza... bardzo wyraźna, taka od ziemi do ziemi...
Bonusiu biegłeś po tej tęczy?! Pamiętaj, że Cię kochamy i że już na zawsze masz miejsce w naszych serduszkach... kiedyś się jeszcze spotkamy...

Posted

korzystając z gościnności Bochnara:oops:

ten psiak normalnie mi w głowie siedzi.....
http://images49.fotosik.pl/1066/1d98cab86b33875d.jpg
i nie jest taka mała- zdjęcia robione są z góry, więc tak wygląda.


dziewczyny, ona już jest w Warszawie w DT. Pomóżcie mi dla niej znaleźć najlepszy dom pod słońcem, bo to anioł w psiej skórze. Kocham ją miłością pierwszą!:loveu:
Ona jest takim labko-gończym, waży 23 kg. :loveu:
http://www.dogomania.pl/threads/215974-wy%C5%BC%C5%82y-w-schronisku-w-Radysach-%28-Mazury%29

Posted

Ucho Bochnarkowe się leczy powoli. Kontrolę mamy dopiero za tydzień wyznaczoną.
Sam Pan Pies pół dnia zasuwa po ogrodzie. Pilnuję by nie spał na dworze, i naprawdę nie dowierzam jak widzę ile On ma pary w łapach. Jest niezmordowany po prostu!

Kilka dni temu dostał kość wołową do pociamkania. Przyjął łaskawie dar... i nie wiedział co dalej z nim zrobić ;) Chodził ponad godzinę w kością w paszczy po ogrodzie (próbowałam zrobić zdjęcia, ale są w większości poruszone). Oczy już malutkie, prawie zasypia na stojąco... ale twardo obchód robi. W końcu musiał podjąć dramatyczną decyzję: kość w paszczy czy woda w misce... Niestety nie udało się połączyć picia z memlaniem kości, więc kość wylądowała w misce z wodą. I przestała być dla Pana Psa atrakcyjna... straciła swój urok razem z toną ziemi która zdążyła na niej osiąść w czasie wędrówki...

Wczoraj widziałam też jak Pan Pies BAWIŁ się pudełkiem po ciasteczkach wątróbkowych.... Normalnie podrzucał je do góry, próbował oprzeć o ścianę :)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...