Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Dzięki kochana cioteczko za odbycie wizyty. Trochę obawiam się o to ,żeby Bingo jej nie uciekł skoro Pani zamierza go tak luzem puszczać i Badera to jednak kawał psa i trochę się boję co bedzie jak jej się Bingo nie spodoba. W każdym razie wszystkie informacje zostały przekazane do schroniska i to ono podejmie ostateczną decyzję.

Poza tym weszły pieniążki od paulinken 20zł za XI i XII oraz MałgorzataD 50zł
Dziękujemy!

Posted

Bingo jej się spodoba - to na 100% Spuszczania też się nie do końca boję, (bo sama spuszczam w środku miasta, a tam okolica dość spokojna - jedna ślepa ulica). A Badery faktycznie się boję. To jest kawał psa zakochany po uszy w swojej pani. Co prawda 3 koty toleruje i nie jest o nie zazdrosna. :roll:

Posted

serducho ważniejsze niż pieniądze, to prawda ale ja osobiście mam wątpliwości 3 wątpliwości:
1. że spuści Bingo ze smyczy za wcześnie i ten jej zwieje (on nie był spuszczany ze smyczy, gdy wychodził na spacery w schronie - chodził rzadko) może potrzebować naprawdę dużo czasu aby przyzwyczaić się do chodzenia bez smyczy i pilnowania panci, dobrze chociaż ze okolica spokojna
2. że ta piękna onka go zje na dzień dobry a nie wiemy kto by wiózł Bingo na tej trasie, bo szukamy z "łapanki" trochę
3. że Bingo nie będzie ze względu na finanse leczony, a należy się liczyć z tym,że zdrówko mu się posypie wcześniej czy później bo oczka paprzą mu się co jakiś czas no i serducho też już nie bije jak dzwon, zdarzał mu się kaszel itp

nr 3 można by wykluczyć oferując pomoc finansową i dopilnować aby wizyty u weta były i leki wykupione też, to wtedy myślę,że pani będzie podawać
nr 1 mimo rozmów jakie odbyłaś Pani nie dała się przekonać,że smycz to konieczność przez długi czas
nr 2 wielka niewiadoma, tak jak piszesz dużo zależy od osoby, która go tam zawiezie i umiejętnie zapozna psiaki ze sobą

mam również Bjuta pytanie do Ciebie -czy byłaby możliwość abyś przynajmniej na początku miała oko na Bingo tam na miejscu? tzn monitorowała w miarę możliwości sytuację?
myślę,że to bardzo ważne, bo nam pozostają tylko telefony a wiadomo,że to niewiele

Twoją opinię przesłałam do schroniska, mam nadzieję,że nie masz nic przeciwko temu, usiądą tam, naradzą się i podejmą ostateczną decyzję

Posted

Hm... Uważam, że pani Grażyna ma dar do zwierząt. Trudno mi to opisać - ale np. gdy stałyśmy jeszcze przed jej blokiem - podleciały dwa psy z osiedla się przywitać. Koty wychodzą, ale wracają, ONki przez 2 lata nie zgubiła - i widziałam po Once - że to nie jest możliwe. Wydaje mi się, że niebezpieczeństwo, że Bingo się zgubi, nie jest duże. Co do leczenia - to fakt. Co prawda pani Grażyna w pierwszej kolejności karmi i leczy zwierzaki, potem siebie, ale możliwości nie ma dużych.
Co do mojej pieczy. Ja mam bardzo dziwną pracę. Uczelnia + Teatr. I jednym i drugim mogę do pewnego momentu sterować - ale jak np. będzie premiera - to już nie. Muszę być. W zeszłym roku musiałam pójść do pracy ze świeżo złamanymi dwoma żebrami - nie było siły, chociaż urazu doznałam z winy teatru (nie zabezpieczona zapadnia). Gdybym jednak wiedziała kilka dni wcześniej, że Bingo jedzie - mogę odpowiedzieć z dość dużą dokładnością czy mogę tam być, czy nie. Znam behawiorystkę - więc ew. - gdyby ona mogła wprowadzić Bingo - to byłoby super. Ona jest generalnie b. chętna, ale też ma normalną pracę - więc to też zależy od terminu.

Do pani Grażyny mam tramwajem 20 minut z domu. To jest blisko = jeśli mnie wezwie, mogę podjechać - ale czegoś takiego jak, powiedzmy, regularniej wizyty raz w tygodniu bym się nie podjęła.
Osobiście uważam, że kluczowy jest początek. Potem pani Grażyna da radę. Ona np. sama powiedziała, że na początku będzie musiała ich zamykać w osobnych pomieszczeniach, jak będzie wychodzić do pracy (3-4 godziny dziennie).

Gdyby była kicha, mogę Bingo przez jakiś czas przechować (powiedzmy tydzień) - ale ja mam 2 psy, na 6 piętrze w samiutkim centrum. I jeden z tych psów, to jest prawie ONka ze schroniska - i ona jest OK, a drugi, to jest wiejski kundel - do połowy łydki - i on samca przećwiczy. Będzie kiepsko. Jakiś tydzień wytrzymamy - w oczekiwaniu na powrotny transport, ale dłużej, to będzie trudno.

Nie wiem co jeszcze napisać. Uważam, że pani Grażyna ma tyle zwierzaków ile jej potrzeba. Bingo jest "na styk". Gdyby przyszła do naszego schroniska - uważałabym że psu się na pewno bardzo poprawi. Bingo jedzie z hoteliku. Z domu z pięknym ogrodem na takie sobie osiedle w Katowicach. To gorzej. Ale mniej zwierząt i pani z sercem, która właściwie nie pracuje, a w każdym razie ma dużo czasu dla swojego tałatajstwa - to może lepiej? No naprawdę - sama nie wiem.

Posted

oczywiście nie prosiłabym Ciebie o jakieś regularne wizyty, bo każdy ma swoje życie i pewnie żadna z Was by tego nie wytrzymała;)
dziękuję,że oferujesz pomoc w dniu przyjazdu i gdyby coś się działo, to bardzo dużo!
na tę chwilę transport stoi w miejscu, tzn nikogo nie udało się nam znaleźć, przekażę Twoje uwagi schronisku. zaczynam się przekonywać,że należy spróbować. jak będę znała decyzję to dam znać a w międzyczasie nadal szukajmy transportu, najwyżej w najgorszym wypadku zrezygnujemy z niego

Posted

Ginn napisał(a):

- dla Binga obecność innych psów jest "złem koniecznym". Znosi coraz lepiej ale myślę, że byłby szczęśliwy gdyby był sam z właścicielami.


To mnie martwi najbardziej.

Posted

No mnie też to martwi bo Badera jest zapatrzona w Panią a Bingo też się angażuje w opiekuna co widać po jego stosunku do Ginn. Ale powiem Wam ,że mój pies też tak ma ale to chyba jest do przewalczenia...

Posted

Przepraszam, że się wtrącam bo nikt mnie nie pyta o zdanie i wiem, że moje uwagi mogą być źle przyjęte - jako, że zarabiam na Bingusiu, ale uważam, że dobro jego jest najważniejsze więc pozwolę sobie na wypowiedź.
- dla Binga powinien być domek z ogródkiem. On chodzi własnym tempem. Nie wyobrażam sobie osoby (nie najmłodszej) wyprowadzającej jednocześnie dużego psa i Binga. Binga trzeba czasem wziąć na ręce (co z jeżdżeniem do weta) - a nie jest lekki. Powolutku schodzi schodami. Załatwia się co 4 godziny. Z tego co zrozumiałam Pani mieszka w bloku. Sama jeszcze 10 lat temu mieszkałam w blokowisku wielkiego miasta więc wiem jak jest. Puszczane są luzem różne psy. Binguś (dopóki nie pozna) jest zaczepny i jednocześnie jest słaby a więc świetnie nadaje się na ofiarę.
Zrobicie jak zechcecie ale ja swoje powiedziałam a chcę mieć czyste sumienie.

Posted

Ja też nie jestem do końca przekonana - super, że Pani ma dobre serce, ale jednak ja bym psa ze smyczy nie puszczała (pamiętaj martka, jak było z Kudłatym). No i jeśli Bingo nie przepada za innymi psami, to ja bym się też bała dużej suki, szczególnie, że on nie najmłodszy.

Posted

paulinken napisał(a):
Ja też nie jestem do końca przekonana - super, że Pani ma dobre serce, ale jednak ja bym psa ze smyczy nie puszczała (pamiętaj martka, jak było z Kudłatym). No i jeśli Bingo nie przepada za innymi psami, to ja bym się też bała dużej suki, szczególnie, że on nie najmłodszy.


A Badera atakuje suki. Niby nigdy nie zaatakowała samca, ale też żaden samiec z nią jeszcze nie próbował mieszkać. Jest tu bardzo wiele niewiadomych.
Wyobrażam sobie, że schronisko musi być teraz w kropce. "Wybrzydzanie" na adopcję staruszka i to takiego, co czasem "dziabie" - hm... Z drugiej strony, trochę daleko jak na eksperymentowanie...

Posted

Schronisko rozważyło wszystkie za i przeciw. Uznali,że należy spróbować.
Wiadomo,że idealnie by było gdyby miał dom z ogrodem i był jedynym zwierzakiem ale taki dom może mu się nigdy nie trafić a ma lat już naście....

Jeśli Bjuta podtrzymujesz swoją pomoc w dniu zapoznania to będę bardzo wdzięczna.

Podejrzewam,że zaraz rozpęta się burza, proszę tylko nie róbcie z nikogo potwora. Każdy z nas chce dla Bingo jak najlepiej.

Posted

Jeżeli tylko będę mogła - to na pewno pojadę. Dajcie znać najszybciej jak będzie znany termin. Bardzo proszę, wyślijcie go z adresówką z tel. pani Grażyny.

Posted

Tą adresówkę to mogłabym zorganizować tylko może martka wiesz gdzie coś takiego w Koninie robią??? Jeśli chodzi o szelki to nie wiem jaki rozmiar , ale mam regulowane prawie nowe ,których Lemon już nie potrzebuje.
Też uważam , że należy spróbować bo po psa takiego jak Bingo kolejki się nie ustawiają a kobitka chcąc brać psa z odległego miasta i decydująca się na wizytę i umowę przedadopcyjną chyba nie chce go brać na zmarnowanie.

Posted

dzwonilam dzis do Slaya czy zawiezie psiaki i okazalo sie, ze w niedziele Slay jedzie do do Kielc i mógłby zabrac moja rodzinke i waszego psiaka, ale wiezie psa do Kielc który byl chory na parwo - ja nie bede ryzykowac..jezeli Wasz jest szczepiony i sie nie boicie to mógłby Waszego zabrac z powrotem

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...