Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 178
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Sunia jedzie do nowego domku do Holandii pod koniec marca.

Chociaż cała rodzina ( łącznie z mamą która nie jest zbyt psiolubna) chciała by ją zostawić :-( Ale niestety mieszkanie w bloku i 3 psy, w dodatku na czwartym piętrze to troszkę za dużo. Co innego DT jak się wie, że prędzej czy później zwierzak dom znajdzie.
Moja mama wczoraj wieczorem tak ją przytulała, że aż żal patrzeć :placz: A Elza w niej zakochana chodzi za nią krok w krok ( mama się wczoraj śmiała, że ogon ma :) ). Z dzieciakami się bawi normalnie psiak marzenie :loveu:

Posted

Jakie tłumy się przez galerię przewijają :evil_lol:

Jako że pan Ezy zostawił mi 20 zł na obrożę przeciw pchłom to dodałam do tego 25 i kupiłam suni Stronghold bo jest skuteczniejszy.

Posted

Zjadła nie dosłownie, pogryzła, obśliniła i podarła. Została tylko okładka w miarę cała - tak to książka jest tyle że w strzępach na podłodze, nie w jej brzuchu. O psa się nie martwię bo jej na pewno nic nie będzie bardziej boje się co koleżanka ze mną zrobi.

Posted

Jo37 napisał(a):
A jaką książkę psica Ci zjadła. Może ktoś ją ma i może odstąpić.

To świetny pomysł ! Luziu, jaka to ksiązka, bedziemy szukac ?

Posted

To może wyjaśnię. O sunię upomnieli się właściciele, narobili bardzo dużo szumu, że pragną ją z powrotem, że dzieci tęsknią i zrobili straszny błąd oddając ją. W związku z tym, że te deklaracje nie zmieniły naszego stanowiska, zjawili się u mnie w domu z policją, że nie chcemy im oddać suni. Postanowiłam ją im zwrócić, ale umowa miałaby być zawarta jako DT, gdyż nie miałam do nich zaufania. Mieli przyjechać po nią wczoraj. I wyobraźcie sobie, że ...... nie przyjechali, gdyż nie zgadzają się podpisać umowy na DT. Nie to nie, potwierdzili tym samym, że nie nadają się na właścicieli jakiegokolwiek psa, ani innego żywego zwierzaka. Luzia i ja przeszłyśmy nalot mnóstwa telefonów, dziwnych tekstów itp. W każdym razie stało się tak, jak od początku chciałam i sunia jedzie do córki Pani Alicji. Cieszę się z tego bardzo. Chciałabym tutaj przeprosić Panią Alicję za zamieszanie jakie wynikło i mam nadzieję, że to już finał tej sprawy.

Posted

Książka to "Opowieści z Narnii" 2 wydanie z 1996 roku.
Oto zdjęcie zamymlanej okładki:



Była bym bardzo wdzięczna gdyby gdzieś udało się namierzyć taki egzemplarz - oczywiście zapłacę.


I fotka Elzy rozrabiary ( dziś dla odmiany zjadła mi drzwi...).


Zdjęcia drzwi ( a raczej tego co z nich zostało w najbliższym czasie ).

Posted

[quote name='Luzia']Książka to "Opowieści z Narnii" 2 wydanie z 1996 roku.
Oto zdjęcie zamymlanej okładki:



Była bym bardzo wdzięczna gdyby gdzieś udało się namierzyć taki egzemplarz - oczywiście zapłacę.


I fotka Elzy rozrabiary ( dziś dla odmiany zjadła mi drzwi...).


Zdjęcia drzwi ( a raczej tego co z nich zostało w najbliższym czasie ).

Oj to z suni niezły numer. Pewnie samą nie bardzo będzie można ją w domu zostawić. Potencjalny domek musi się z tym liczyć, bo nie sądzę, że oddacie ją gdzieś do kojca lub budy.

Posted

Zaglądałam na wątek, bez zabierania głosu. Jednak ponieważ mam pewne obawy poproszę o wyjaśnienie.
1. Poproszę o informację czy sunia jest po zabiegu sterylizacji. Nie ma o tym wzmianki a czytam, że już jedzie do domu. Czyżbym to przeoczyła?
2. Bardzo niepokoi mnie ta adopcja do Holandii. Sunia widać, że nie jest psem łatwym. Potrafi capnąć i to boleśnie. Niszczy w domu (książka to nic, ale rozebrała na części drzwi, to już poważna sprawa). Potrzebuje więc doświadczonego opiekuna, konsekwentnego, mającego czas i doświadczenie w układaniu psa i umiejącego radzić sobie w tej sytuacji.
Znam Onki i tak jak napisałyście, potrzebują one bliskiego kontaktu z człowiekiem, ale również wspólnej pracy. Wtedy są to mądre i cudowne psy.
A jak ja widzę dom zainteresowany?
Pani, która odezwała się w imieniu córki weszła na wątek tylko raz. Córka wcale się nie odezwała. Nie można było zadawać pytań i coś więcej o domu się dowiedzieć. Jeżeli takie zainteresowanie, kiedy występuje się o adopcję to podejrzewam, że pies zginie nam z horyzontu i o jego losach nic wiedzieć nie będziemy.
Wprawdzie w domu był onek, ale to wcale nie świadczy o doświadczeniu. Miałam możność się o tym osobiście przekonać gdy niedawno wy adoptowałam sunię też takiej młodej osobie. Dziewczyna wychowała się w domu gdzie był deberman, rotwelier i wydawać by się mogło, że wie jak radzić sobie z psem. Sunia w/g dogomaniaków to coś w typie posokowca, może rodezjana tylko mniejszego lub amstaffa. Trochę zalękniona, ale nie agresywna. No i wróciła z adopcji, bo dziewczyna przestraszyła się, kiedy sunia przy próbie brania ją na ręce, złapała ją za rękę, ale nie ugryzła. Adopcję mogłam zaryzykować, bo to w moim mieście i blisko ode mnie. Miałam więc to pod kontrolą.
W tej sytuacji wiemy, że sunia będzie w mieszkaniu. Osoba studiuje a wiec wiele godzin spędza poza domem. Musi się też do zajęć przygotować. Córka studiuje sztukę. Kto nie miał z tym do czynienia nie wie ile to pochłania dodatkowo czasu.
To nie tylko wiedza książkowa, ale trzeba się wykazać pracami. Tereny do biegania są, ale czy będzie czas na dłuższe spacery, zabawę a przede wszystkim pracę z psem. Co będzie jak z nudów pies zniszczy mozolnie przygotowaną pracę i nie tylko? Czy wtedy wróci z adopcji do Polski. Jak pomożecie, jeżeli okaże się, że dom nie daje sobie rady? Dla mnie to jest wielkie ryzyko i ja bym jego nie podjęła.
Dla dobra psa i spokoju własnego sumienia.
Kiedy ja prowadziłam adopcję do Niemiec, to nie tylko dom został dokładnie sprawdzony. Ja i obecni na wątku mieliśmy możność na bieżąco zadawać pytania, rozważyć wspólnie różne sytuacje, które mogą mieć miejsce i zastanowić się nad ich rozwiązaniem. Osoba została na wątku i informacje o psie, zdjęcia były na bieżąco, aż do odejścia psa.
http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=19307&goto=newpost

Nawiązałam też kontakt z organizacją, która miała czuwać nad psem, wspomagać dom na miejscu a jeżeli by coś nie wyszło to miała pieska przejąć i pomóc w szukaniu mu tam na miejscu odpowiedniego domu.

Musiałam o swoich wątpliwościach napisać. Sunia jest młoda kochana. Początek życia jej okazał się nie ciekawy więc tym bardziej trzeba wszystko rozważyć i nie śpieszyć się a znaleźć to co da pewność, że sunia będzie już szczęśliwa na zawsze.

Posted

To ja bylam na wizycie przed adopcyjnej.Dziewczyna mieszka w sporym wynajmowanym mieszkaniu z dwoma innymi osobami tez studentami,których w momecie wizyty nie bylo wiec nie wiem jakie jest ich nastawienie do nowgo lokatora.Domek jest juz po belgijskiej stronie granicy,to niszczenie rzeczy trochę komplikuje sprawę według mnie. tak młoda sunia potrzebuje bardzo duzo czasu ,pracy i cierpliwości.To ze żadna z pan mama ani córka nie wchodzą na dogo trochę mnie dziwi ale może kontaktują się z Cantadora..

Posted

rencia42 napisał(a):
To ja bylam na wizycie przed adopcyjnej.Dziewczyna mieszka w sporym wynajmowanym mieszkaniu z dwoma innymi osobami tez studentami,których w momecie wizyty nie bylo wiec nie wiem jakie jest ich nastawienie do nowgo lokatora.Domek jest juz po belgijskiej stronie granicy,to niszczenie rzeczy trochę komplikuje sprawę według mnie. tak młoda sunia potrzebuje bardzo duzo czasu ,pracy i cierpliwości.To ze żadna z pan mama ani córka nie wchodzą na dogo trochę mnie dziwi ale może kontaktują się z Cantadora..


Z tego widać, że i Ty masz obiekcje. Mieszkanie wynajmowane a więc nie wiadomo też jak właściciel podejdzie do zamieszkanie w jego mieszkaniu psa i do tego takiego który może mu zrobić "generalny remont". Miałam nie jednego takiego psa na DT w tym jeszcze z ADHD i wiem czego można się spodziewać i jak to wygląda. Dla mnie to jest adopcja w 99% skazana na niepowodzenie. Wiele aspektów na to wskazuje a tu przecież chodzi nie o wypchnięcie kłopotliwego psa, ale znalezienie mu wspaniałego domku i danie szansy na szczęśliwe życie. Kontaktowanie się tylko z Contadorą to za mało. W adopcji biorą udział wszystkie osoby na wątku, bo jeżeli tu wchodzą to są zainteresowane dobrem pieska.
Gdyby mnie nie interesowało dobro tego psa to nie weszłabym na wątek, nie śledziła jego przebiegu i przede wszystkim nie zabrała głosu. Może ktoś się obrazi, ale dziwi mnie, że przy tylu osobach nikt nie dostrzega tych ujemnych stron. Ja nie widzę dodatnich.

Posted

Wyjaśniam:


[quote name='wanda szostek']Zaglądałam na wątek, bez zabierania głosu. Jednak ponieważ mam pewne obawy poproszę o wyjaśnienie.
1. Poproszę o informację czy sunia jest po zabiegu sterylizacji. Nie ma o tym wzmianki a czytam, że już jedzie do domu. Czyżbym to przeoczyła?
2. Bardzo niepokoi mnie ta adopcja do Holandii. Sunia widać, że nie jest psem łatwym. Potrafi capnąć i to boleśnie. Niszczy w domu (książka to nic, ale rozebrała na części drzwi, to już poważna sprawa). Potrzebuje więc doświadczonego opiekuna, konsekwentnego, mającego czas i doświadczenie w układaniu psa i umiejącego radzić sobie w tej sytuacji.
Znam Onki i tak jak napisałyście, potrzebują one bliskiego kontaktu z człowiekiem, ale również wspólnej pracy. Wtedy są to mądre i cudowne psy.

Pani, która odezwała się w imieniu córki weszła na wątek tylko raz. Córka wcale się nie odezwała. Nie można było zadawać pytań i coś więcej o domu się dowiedzieć. Jeżeli takie zainteresowanie, kiedy występuje się o adopcję to podejrzewam, że pies zginie nam z horyzontu i o jego losach nic wiedzieć nie będziemy.

Córka pani Alicji nie pisze po polsku, dlatego pisze pani Alicja. Kontakt mamy częsty, telefoniczny i mailowy. Kilka razy dziennie. Panie wiedzą, że sunia gryzie, zapisana jest na szkolenie.

W tej sytuacji wiemy, że sunia będzie w mieszkaniu. Osoba studiuje a wiec wiele godzin spędza poza domem. Musi się też do zajęć przygotować. Córka studiuje sztukę. Kto nie miał z tym do czynienia nie wie ile to pochłania dodatkowo czasu.
To nie tylko wiedza książkowa, ale trzeba się wykazać pracami. Tereny do biegania są, ale czy będzie czas na dłuższe spacery, zabawę a przede wszystkim pracę z psem. Co będzie jak z nudów pies zniszczy mozolnie przygotowaną pracę i nie tylko? Czy wtedy wróci z adopcji do Polski. Jak pomożecie, jeżeli okaże się, że dom nie daje sobie rady? Dla mnie to jest wielkie ryzyko i ja bym jego nie podjęła.
http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=19307&goto=newpost
Dom był również sprawdzony przez niemieckich animalsów. W razie niepowodzenia sunia ma miejsce na przetrzymanie na około miesiąc, aby można było ją odebrać. Gdyby zaszła taka konieczność mogę sama zrobić sobie wycieczkę w tamte strony, gdyż dla mnie to nie jest duży problem, jeśli mam możliwość zaplanowania z wyprzedzeniem kilkudniowym.

Suka jest tutaj i gryzie i nie sztuka szukać domu, w którym będzie dalej gryzła, ale trzeba ją tego oduczyć. Ten dom chce z nią pracować. Do tej pory nikt z nią nie pracował. Rozpoczęła to Luiza.
Wszelkie adopcje są ryzykiem, nawet te pewne. Reasumując, miejsce awaryjne dla suni w razie niepowodzenia jest, możliwości pojechania po nią mam, uważam, że to może być bardzo dobry domek. Kontakt z przyszłymi właścicielami jest częsty, ja tą szansę suni i jej nowym właścicielom daję. W piątek Elza jedzie do nowego domu. Przyszli właściciele przyjeżdżają po nią sami, także jestem za adopcją. Mam nadzieję, że będzie jak najlepiej.

Posted

Ryzyko zawsze istnieje nawet w tych pewnych adopcjach, czasem trzeba zaryzykować.dziewczyna wygląda na odpowiedzialna,i jeśli wie o problemie i będzie z nią pracować to myślę ze będzie dobrze.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...