Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Cioteczki- wysłałam urszulaizula maila z prośbą o kliknięcie w linki wysłane automatycznie z portali ogłoszeniowych (aktywację ogłoszeń)- nie mam odpowiedzi od niej, nie mam do niej telefonu- powiadomcie ją proszę by weszła i aktywowała ogłoszenia 3 Wawerszczaków!

  • Replies 204
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

  • 1 month later...
Posted

Mam mnóstwo zaległości, na początek jak się uda to parę zdjęć z Fuksem w mieście
.[IMG]http://img100.imageshack.us/img100/5376/p5032726.th.jpg[/IMG]

[IMG]http://img18.imageshack.us/img18/9169/p5032724.th.jpg[/IMG]

Jak pisała Ula, radził sobie bardzo dobrze.

Posted

[IMG]http://img850.imageshack.us/img850/8392/p5032733.jpg[/IMG]

Tym razem poszło lepiej, jak na analfabetę komputerowego. Fuksa w mieście jak widać czuje się całkiem dobrze.

[IMG]http://img100.imageshack.us/img100/5376/p5032726.jpg[/IMG]
Na schodach na początku było ciężko, ale potem było całkiem ok.

Posted

Dalszy ciąg zaległości - tym razem o Prezesie w mieście też od Uli, u której gościł


przed domem,


na spacerze


w domu


Po Fuksie, który gościł u mnie w maju i Rysiu, który kilka dni socjalizowali się u Asi (dzieki wielkie - i niechze Ci Pan w wielu szczesliwie wyadoptowanych psach wynagrodzi :)), przyszla kolej na Prezesa. Podziekowania za gotowsc naleza sie Agnieszce od Biszkopta, która gotowa była do transportu w sobotę (ale okazało się ze hotelik "nieczynny" był w sobotę wieczór i nie byłoby jak Prezesa oddać)."Usługi transportowe" w niedzielny ranek i wieczór świadczyli w ramach sąsiedzkiej pomocy Kasia i Mateusz, wybrali się tez z wawerczakami na spacer w Konstancinie.
Samochód był dość wysoko zawieszony i Prezes nie miał ochoty wskoczyć na siedzenie, ale podsadzić dal się bez problemu i w środku zachowywał się jak to on – czyli trochę dyszał , chwile postał etc - ale absolutnie nic ponadto. Jednym słowem potwierdza się, ze jest samochodowy. Tych z Was, którzy znają mnie nie tylko z maili o psach wawerskich nie zaskoczy głębia moich odkryć: ale reszta nich lepiej nie opluje ekranu nagłym wybuchem radości: otóż Prezes wyraźnie różni się od Fuksa :). Mniej optymistyczna jest konkluzja, ze różni się tez troszkę od Prezesa sprzed dwóch miesięcy: on bardzo, bardziej w tej chwili chyba niz. Fuks, potrzebuje mieć swojego człowieka i swój dom.
Ze schodami i śliską powierzchnia niemal nie było problemu, a jeśli to nieporównywalnie mniejszy niż początki Fuksa. Za to problemem było pokonanie wiatrolapu, szczególnie "najście frontalne" na odbijającego się w dolnej części drzwi psa... Pierwszy raz weszliśmy z niezawodna jak zawsze Ania - wiec i Prezes i ja byliśmy spokojniejsi ;). Przy powrocie z samodzielnego spaceru trochę się sfrustrowałam bo musiałam stać w szerokim rozkroku podpierając oboje drzwi (do i z wiatrolapu) i czekać aż się Prezes namyśli. Przyznaje ze przyśpieszyłam proces namyślania pociagniecien za smycz. W domu tez był inny niż Fuks: dużo odważniej penetrował, nie miał kłopotu z klepka, nie trzymał się tylko dywanu. Usiłował sprawdzić co jest na blacie, i co widać przez okno. Na wyjrzenie przez okno pozwoliłam - wlazł w tym celu na kartony z książkami stojące pod parapetem i nie spanikował, gdy książki zaczęły mu "umykać" spod łap. Potem już leżąc na podłodze tez patrzył przez okno i szczekaniem zgłaszał gdy "ktoś na nasze niebo włatał" (pojedynczy szczek sygnalizacyjny, nie jakieś darcie mordy). Do otwartej klatki właził kilka razy po smakołyki. Nie wiem na ile większe penetrowanie mieszkania wynikało także z tego, ze cale mieszkanie było otwarte (przy Fuksie zamknięta była sypialnia), no i nie było Zulki, która powarkiwałaby na niego z fotela (choć ona na Fuksa powarkiwała gdy podchodził bliżej niż te pół metra do fotela, a nie gdy chodził gdzieś dalej, a on mimo to trzymał się dywanu, czyli okolic fotela). Dzień był tez gorętszy i może dlatego Prezes chętnie "zalęgał" bezpośrednio na podłodze. Podobnie jak Fuks był cały czas w "stanie czuwania", nie spal (choć leżał czasem na boku). Układał się tak, aby mnie widzieć, ale nie był tak namolny jak Fuks w wymaganiu kontaktu fizycznego. Natomiast tak jak i Fuks nie znaczył :) Gdy wyszłam na korytarz, zastałam go po powrocie pod drzwiami. Towarzyszył mi gdy chodziłam po domu, ale odgłosy zmywania, czy pralki, umiarkowane trzaskanie garami, grające radio, etc. nie robiło na nim wrażenia. Bardziej przeżywał spacery, choć nie strącił panowania nad sobą. O dziwo największe wrażenie zrobiło na nim kilkuletnie dziecko kopiące plastikowa piłkę (trzeba zabrać do Konstancina i pokopać nad jeziorkiem...). W trakcie spaceru zakotwiczyliśmy w cieniu i po jakimś czasie położył się i obserwował. Był jednak bardziej ostrożny i mniej ciekawy niż Fuks. Innych psów raczej unikał niż koniecznie chciał się przywitać. Po kilku incydentach z objawami paniki przy gwałtownych dźwiękach na spacerach w Konstancinie poprosiłam Anie by przez wizyta w mieście oswoiła go z szelkami. Ani wkładanie szelek, ani noszenie, ani napięcie smyczy mocowanej do szelek nie robi na min wrażenia. Na spacery dla bezpieczeństwa chodził na dwóch smyczach- dłuższa do szelek i przypięta do mojego pasa, - krótsza normalnie do obroży. Ania prowadziła go na obu smyczach spiętych razem (czyli jak jedna długa smycz, przypięta jednym końcem od obroży, drugim do szelek). Prezes tez ze spaceru "sam trafiał" do domu, przy czym zachęcał mnie żebyśmy wsiedli do samochodu, który nas przywiózł (i stal na parkingu pod domem). Pod koniec dnia był już wyraźnie syty wrażeń, w samochodzie leżał z głową na łapach, a w Konstacinie chętnie wszedł do kojca. Gdy na podwórku przed blokiem spotkaliśmy Mateusza (rano był na spacerze, przywiózł nas etc.), Prezes nie miał ochoty się z nim witać, wręcz
odsunął się, choć po chwili "podszedł obwąchać od tylu" (tzn. nie spanikował, ale okazał wyraźny brak zaufania, a nawet niepewność). Paterze na reakcje Prezesa i mam wrażenie, ze zwyczajnie szkodzi mu bycie w dość małym kojcu, z coraz to innymi psami za sąsiadów (niestety nasze psy to jedni ze "starszych" pensjonariuszy w Konstancinie...), bardzo potrzebuje mieć już dom.
Bardzo proszę POMOZCIE znaleźć im domy. Dotychczas dwa psy wyadoptowala Marta (w tym jednego sobie :)), ja upchnęłam Ruda, ale Rys, Fuks i Prezes są z nami już półtora roku. To bardzo długo dla nich. Niestety nie wiem jak zainteresować nimi jakieś organizacje czy fundacje - ani te do których pisze, ani te gdzie wśród członków mam ludzi znajomych nie chcą nam pomoc. Być może wynika to stad ze "nasze" psy nie są traktowane jako bezdomne - choć przecież nie maja domów..... Nie wiem jak z tego wyjść. Nie bardzo wyobrażam sobie ich w hoteliku przez kolejne miesiące. Pytajcie proszę po znajomych, rozdawajcie ulotki. Od czasu do czasu bywa jakiś telefon z ogłoszenia (tak raz na dwa tygodnie), ale np. ostatnio Pani chciała zaadoptować Fuksa w niedziele popołudniu - ale już, natychmiast, o 16, nie była skłonna czekać do 20. W poniedziałek zaś w ogóle nie była dostępna bo pracuje i do głowy jej nie przyszło, ze może nie jest najrozsądniej adoptować psa w niedziele po południu, a w poniedziałek zostawić na 9 godzin w nowym miejscu (tak ze względu na psa, jak i mieszkanie...).

  • 1 month later...
Posted

Nowe ogłoszenia już od pewnego czasu chodzą nam po głowie, ale ciągle nie ma czasu, żeby się za nie zabrać. Na razie ledwo się wyrabiamy żeby utrzymać jaką taką ciągłość z wizytami u psów.
Z zaległych nowin, to wizyty Tosi u starych kompanów i bardzo dla wszystkich miłe spacery w 4 psy.

Posted

Chyba już nie zapeszę i mogę przekazać wspaniałą wiadomość. Rysio od tygodnia jest w nowym domu!!!
Wygląda na to, że opłacało mu się poczekać bo trafił do fajnych ludzi, którzy bardzo go od początku polubili i będzie miał, a właściwie już ma wspaniały dom NA STAŁE.
Zostały jeszcze Fuks i Prezes, ale ciągle szukamy i mamy nadzieję, że i im się w końcu poszczęści.

Posted

Jeszcze jedna dobra wiadomość, nie tak rewelacyjna jak poprzednia, ale też warta przekazania, choć już nie najnowsza. Ulka była trochę temu z wizytą u nowym (właściwie już starym) domu Rudej, i po tej wizycie była zachwycona:

Otóż gdzieś przepadł rudy wypłosz, którego wyadoptowałyśmy - zamiast niego jest wesoły pies, nieśmiały w stosunku do obcych :) Byłam dziś z wizyta u Alicji, Krzysztofa, Rudej i Alberta. Albert jak zwykle wylewny (to jedna z moich najbardziej udanych adopcji :)), natomiast Ruda to nie ten pies, co trzy miesiące temu. Gdy podjeżdżałam (rowerem), to właśnie ona szczękała przy plocie (uszy do góry, ogon do góry i w ogóle w stylu "niezła impreza") gdy tylko pojawiłam się na prowadzącej do domu Alicji i Krzysztofa polnej drodze. Albert dołączył do niej, po czym usiłował mnie zalizać przez bramę (trudne, ale możliwe dla zdolnego psa), a Ruda, nadal oszczekując wycofała się pod dom. Ruda nabrała ciała - do psa tłustego jeszcze jej baaaardzo dużo brakuje, ale wreszcie, po raz pierwszy od kiedy ja znam, pierwsza myślą na jej widok nie jest "jaki biedny chudy pies". Byłam tam ponad trzy godziny, Ruda nie podeszła do mnie, ale zachowywała się spokojnie, zajmowała sobą, zachęcała do zabawy Alberta, łasiła do Alicji (jeśli mnie w pobliżu Alicji nie było), a nawet po prostu poszła spać. Zmiana w stosunku do jej poprzedniego zachowania, gdy krążyła nerwowo i nieufnie - kolosalna. To porostu nieśmiały, nieufny pies, który jest u siebie - Ruda chyba wreszcie uwierzyła, ze ma swój dom (z perspektywy jej przygód widzę, ze "dom pomiędzy" hotelikiem a domem stałym to w jej przypadku był duży błąd - dla niej ważniejsza była stabilizacja, no ale wówczas wydawało się to dobrym pomysłem...).
Cierpliwość Alicji przynosi efekty. Ruda nie będzie pewnie nigdy psem "hop do przodu", ale jednak będzie miłym psem w spokojnym domu typu "chata za wsią". I na dodatek wybitnym stróżem - Alicje i Krzysiek nie potrzebują na razie dzwonka :).Oby następne adopcje też się tak kończyły, a ciągle mamy jeszcze dwa psy na składzie.

  • 3 weeks later...
Posted

Niestety zapeszyłam (myślę o Rysiu), ale nie bardzo, bo jednak skończyło się szczęśliwie. W zeszłym tygodniu Rysio wymknął się z domu na działce i popędził w pola. Nie bardzo chciał wrócić na wołania nowej pani (był w tej rodzinie dopiero od 3 tygodni). Dopiero następnego dnia, po nocy gdy było cicho i spokojnie, Rysio wrócił na działkę i z pomocą obojga państwa od Rysia i trochę z moją udało się namówić go żeby do nas wrócił. Na razie jest bezpieczny i wyglądał na zadowolonego z powrotu na łono rodziny.
Jak widać w domu czuje się już całkiem dobrze




A Fuks i Prezes dalej nie mogą doczekać się własnych domów...

  • 4 weeks later...
Posted

W końcu mamy szczęśliwe zakończenie. 5 listopada rano Fuks wystąpił w TV. Dzięki pomocy Fundacji Tadeusza Mateckiego miał okazję zaprezentować się w kąciku adopcyjnym w pytaniu na śniadanie. W tej nowej i trudnej dla niego roli poradził sobie świetnie i jesteśmy z niego bardzo dumne. Na dodatek występ był skuteczny. Parę osób dopytywało się o niego po programie, a dwie rodziny były na tyle zainteresowane, że przyjechały w zeszłą sobotę spotkać się z psami do Konstancina. Na szczęście jednym spodobał się Prezes a drugim Fuks, więc nie było konfliktu interesów. W ciągu tygodnia oba psy wylądowały w nowych domach. Prezes w domu z ogródkiem (w budzie i dużym kojcu) a Fuks w mieszkaniu. W obu domach były już psy, czasem i po przejściach, ludzie sprawiają wrażenie rozsądnych i serdecznych do zwierząt w ogóle a do psów (i kotów) w szczególności. Z tego co już wiemy o ich pierwszych krokach w nowych miejscach to wszystko jest na dobrej drodze. Teraz tylko trzymać kciuki, żeby szybko zaprzyjaźniły się z nowymi opiekunami.
Oczywiście cieszę się ogromnie, ale trochę mi pusto....

  • 3 weeks later...
Posted

No niestety jeszcze za wcześnie na radość... Jakieś dwie godziny temu Prezes wymknął się swojej nowej opiekunce w lesie koło cmentarza przy ul. Grzybowej w Rembertowie. Pomocy, czy jest tu ktoś z tej okolicy?

Posted

Wiesz co, ja jestem kompletnie zielona. Napisałam ogłoszenie (psy w potrzebie). ale mimo ciężkich wysiłków nie udało mi się wstawić zdjęcia :(. Nie mam pojęcia, co teraz zrobić, jestem chyba zbyt zrozpaczona, żeby logicznie myśleć, czy co? Nie umiem znaleźć miejsca, gdzie mogłabym się dowiedzieć, jak to skorygować. Czy myślisz, że trzeba założyć nowy wątek?

Posted

Zdjęcia wkleiłam tu: [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/32/prezeso.jpg/][IMG]http://imageshack.us/a/img32/2900/prezeso.th.jpg[/IMG][/URL]
[URL=http://imageshack.us/photo/my-images/594/prezeslatem.jpg/][IMG]http://imageshack.us/a/img594/7700/prezeslatem.th.jpg[/IMG][/URL]
[URL=http://imageshack.us/photo/my-images/338/prezesportret.jpg/][IMG]http://imageshack.us/a/img338/9093/prezesportret.th.jpg[/IMG][/URL]
[URL=http://imageshack.us/photo/my-images/35/prezesnaniegu.jpg/][IMG]http://imageshack.us/a/img35/7664/prezesnaniegu.th.jpg[/IMG][/URL]
ale nie udało mi się żadnego dołączyć do ogłoszenia. Coś robię źle najwyraźniej

Posted

[img]http://jokot.pl/files/prezes%5B2%5D.jpg[/img]

[img]http://jokot.pl/files/prezes%5B3%5D.jpg[/img]

[img]http://jokot.pl/files/prezes%5B1%5D.jpg[/img]

Posted

Ogromne dzięki!!!Telefon mój (Marta Lewandowska) 603 344 559 i Ani (Anzorki) 662483735. Nie wiem, czy jest sens podawać telefon tej nowej pani, bo ona i tak nie zdoła go przywołać, a do nas przyjdzie. Jak się nazywa wydarzenie na FB? Bo ktoś też chciał utworzyć, co już nie ma sensu - trzeba propagować to, które już jest. Jeszcze gdyby ktoś mógł pomóc w skorygowaniu tego ogłoszenia, które próbowałam wlepić na "Psy w potrzebie"...

  • 2 weeks later...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...