Jump to content
Dogomania

KUBA w typie dobermana - desperacko szuka swojego człowieka (DS, DT)


Recommended Posts

Posted

Imię: Kuba
Wiek: ok. 7 lat
W schronisku – od dawna (woj. łódzkie)
Zdrowie: wyleczona grzybica skóry, nieznane przyczyny stale zmieniające się wagi
Opis: pies uwielbiający kontakt z człowiekiem, zna podstawowe komendy, ciągle szybko się uczy. W zamknięciu rozpiera go energia, miewa skłonność do dewastacji, toleruje towarzystwo zarówno psów, jak i suczek. Uwielbia się przytulać.

Wołają na mnie Kuba i słyszałem, jak mówią, że mam jakieś 7 lat. Niestety większość znanego mi życia ma smak schroniskowej karmy i kolor schroniskowych krat. Jestem w schronisku tak długo, że mógłbym wam wszystkim opowiedzieć nie jedną koszmarną historię, wspomnieć o niejednym psim dramacie i opowiedzieć o wielu psich smuteczkach. Przeżyłem w schronisku wiele; przez pierwsze lata schroniskiem zarządzała prywatna firma, której właściciele nie mieli dla nas litości. W tamtych czasach nie było w schronisku wolontariuszy’ nie wolno im było nas odwiedzać, a właściciele karmili nas najtańszą mieszanką spleśniałego chleba z kiepskiej jakości mięsem. Złe odżywianie i brak opieki jakiejkolwiek opieki weterynaryjnej sprawiły, że zarówno ja, jak i wielu moich przyjaciół niedoli zapadało na ciężkie choroby. Dziewczyny traciły sierść, ja miałem grzybicę skóry, a wszyscy byliśmy koszmarnie chudzi.
O tym, że pracownicy traktowali nas podle nie chcę nawet wspominać. Że ludzie potrafią być źli, zdążyłem przywyknąć 

W połowie 2007 roku nadeszły dla nas lepsze czasy. Schroniskiem zajęło się miasto, a schroniskowy krajobraz wzbogacił się o wolontariuszy, którzy byli dla nas mili.
Trochę było z nami roboty; pracownicy dbali o to, żebyśmy przytyli, weterynarz starał się wyleczyć nas ze wszystkich chorób, a wolontariusze dbali o to, żebyśmy na nowo zaufali człowiekowi.
Wolontariusze to fajni ludzie – wychodzą z nami na spacery, dbają o nas, czeszą, dokarmiają, szkolą i mówią do nas miłe rzeczy – ech szkoda, że nie mogą wziąć nas wszystkich do siebie. Wtedy to mielibyśmy życie.

Wolontariusze i pracownicy zajęli się także i mną. Przede wszystkim wyleczyli mnie z grzybicy, sprawili, że troszkę przybrałem na wadze i nauczyli zachowywać się spokojnie na spacerach. Niektórzy zaczęli ćwiczyć ze mną posłuszeństwo., a ja mimo wieku okazałem się być świetnym uczniem.
Dziś znam już takie komendy jak: „do mnie”, „siad”, „waruj” i bardzo chętnie nauczę się kolejnych.

Na spacerach jestem grzeczny i posłuszny. W zasadzie na takim spacerze nie chodzi mi o te kilometry, które możemy wspólnie z wolontariuszem zrobić, ale o to, że jestem blisko człowieka i mogę się do niego po prostu przytulić. Uwielbiam przystanąć, wtulić głowę w czyjeś ramiona i trwać tak nieskończenie długo. Czuję się wtedy tak błogo, że nie przeszkadza mi nic, ani deszcz, ani inne psy, ani nawet palące słońce. Chciałbym aby tak chwila nigdy się nie kończyła, żebym nie musiał już wracać do schroniskowej rzeczywistości.
Niestety – wolontariusze nie mogą mnie wziąć.

W zasadzie nie nadaję się do życia w bloku. Jestem już starszym psem, jednak nadal rozpiera mnie młodzieńcza energia. Nie lubię być zamknięty w boksie. Ostatnio pracownicy krzywo na mnie patrzą, bo zniszczyłem nową budę. Wolontariusze uśmiechają się do mnie, ale tak strasznie mi wstyd przed nimi.
Ech…ile godzin można wysiedzieć w małym boksie i nie zwariować?

Marzy mi się dom z ogródkiem, gdzie mógłbym sobie biegać całymi dniami, ale chciałbym także być blisko człowieka. Uwielbiam ludzi i naprawdę lubię się przytulać. Nie przeszkadzałoby mi czworonożne towarzystwo – do tej pory dogadywałem się zarówno z psami, jak i z suczkami. W zasadzie z kimś byłoby mi raźniej.
Chciałbym chodzić ze swoim człowiekiem na spacery, bawić się piłką, ganiać za patykiem i uczyć się nowych komend. Jak na staruszka mam naprawdę świeży umysł.
Dla pracowników i wolontariuszy zagadką jest ciągle moja zmieniająca się waga, bo niby jem sporo i ciągle tyle samo, a z niewiadomych przyczyn czasem chudnę jak szkapa(przepraszam wszystkie klacze), a potem znowu przybieram na wadze. Pewnie czekają mnie jakieś badania, ale co tam – zrobię wszystko, żeby trafić do swojego człowieka.

Tak więc oto moja historia – mam nadzieję, że czytasz ją właśnie MÓJ człowieku….

kontakt w sprawie KUBUSIA: Ola 505786652, mail. [email protected]







Uploaded with ImageShack.us







  • Replies 263
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

jak widać na każdym zdjęciu KUBA jest blisko czlowieka - on potrzebuje miłości ciepła i zainteresowania a do tej pory nie miał możliwości zasmakowania tego.

Posted

To prawda - Kuba jest psem wyjątkowym. Podczas mojej pierwszej wizyty w schronisku nasze spojrzenia spotkały się i wiedziałam od razu, że to będzie początek niezwykłej więzi. Kuba na spacerach jest niemal wzorowym psem - nie przeszkadza mu towarzystwo ani suczek, ani psów. On po prostu ma swojego człowieka przy sobie i reszta się nie liczy...

Posted

oj tak a jeszcze ostatnio Kuba oberwal bo mordzie od swojej koleżnaki z boksu Bernardynki BERTY. dogadywały sie bez problemu ale Berta dostała cieczki i któregoś dnia wkurzyła się na KUBE i zrobiła mu kilka szram na mordce. Oj nie wyglądał Kubuś za wesoło ale juz doszedł do siebie, kilka szramek zostało. biedny ten nasz kubuś.

Posted

No mordkę ma teraz faktycznie troszkę pokancerowaną, ale jak to facet - bez blizny nie byłby mężczyzną :)
Opuchlizna zeszła, więc teraz pozostaje mieć nadzieję, że sierść mu na bliznach odrośnie, bo teraz troszkę łobuzersko wygląda :) Jak gość spod budki z piwem, a on przecież serducho dla ludzi ma większe niż sam waży :)

Posted

kuba to super facet - teraz w zime jak wchodziłam do niego do boksu i zmieniałam mu posłanie w budzie to ona stawał na budzie i cichaczem ściągał mi z głowy czapkę. Kuba robi tak od lat, nie wiem dlaczego ale jest to zabawne bo Kuba robi to delikatnie a potem patrzy jak gdyby nigdy nic się nie stało :)

Posted

Ola_Skierniewice napisał(a):
No mordkę ma teraz faktycznie troszkę pokancerowaną, ale jak to facet - bez blizny nie byłby mężczyzną :)
Opuchlizna zeszła, więc teraz pozostaje mieć nadzieję, że sierść mu na bliznach odrośnie, bo teraz troszkę łobuzersko wygląda :) Jak gość spod budki z piwem, a on przecież serducho dla ludzi ma większe niż sam waży :)


Kubuś, jestem na zaproszenie na Twoim wątku;), podnoszę Cię w górę i zapisuję.

Posted

szafranekm napisał(a):
Kubuś, jestem na zaproszenie na Twoim wątku;), podnoszę Cię w górę i zapisuję.


A dziękujemy w imieniu Kubusia - chłopak musi cały czas w górę iść.
W Skierniewicach od tylu lat nie znalazł swojego szczęścia, ale wierzymy, że gdzieś w Polsce istnieje dla niego domek :)

Posted

potwierdzam!!! Kubus jest cudowny! Gdy pierwszy raz bylam w schronisku Kuba przyciagnal mnie jak magnez. Tulil sie za krat proszac o troche pieszczot. Glaskalam go dlugo nie mogac odejsc od boksu. Kuba byl jednym z pierwszych psiakow, z ktorymi bylam na spacerze. Byl taki jak pisze Gosia, grzeczny ale i pelen energii:) spacer z nim to sama przyjemnosc:)

Posted

Nie ma chyba jeszcze żadnych ogłoszeń. Zrobiłam mu wydarzenie na facebooku, a na dogo jestem bardzo początkująca.

Kuba to taki wyjątkowy i wspaniały pies, że nie mogę pogodzić się z myślą, że mógłby nie zaznać szczęścia u boku swojego człowieka i resztę życia spędzić w schronisku :( Dość już tego czekania - Kuba byłby idealnym psem na czyjejś posesji, pięknie by się prezentował, a jego cudowny charakter i to, jak bardzo lubi być blisko człowieka uczyniłyby z niego wspaniałego przyjaciela na resztę życia...

Oczywiście trzeba uważać na skłonność Kuby do niszczenia rzeczy z nudów...:)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...