Jump to content
Dogomania

Posrebrzana Morka i podpalaniec Hasan:) Azuś [*] Negruś [*]


Recommended Posts

  • Replies 6.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted

poszedł sobie mały pies do wielkiego nieba,
bać się o niego nie trzeba,
będzie sie z Bogiem bawił piłką
i Twoje cierpienie będzie tylko chwil(k)ą...

mocno przytulam....

  • Posted

    ja myślę że on już teraz nie jest biedny ....nic go nie boli,nie męczy go kaszel......Tylko ludzie cierpią, bo odszedł Ktoś kogo kochali.....kochają i kochać będą!

    Posted

    Nie mogę uwierzyć... Tak mi przykro:-( Azorek był szczęśliwy u Ciebie, teraz jest z innymi cudownymi psiakami za TM... [']

    „To dobrze, ze zwierzęta żyją krócej od nas. Bo byłoby źle, gdybyśmy to my umierali wcześniej. Zostawia się stworzenie na niepewny los, na który nie mamy wpływu. To jak z tymi psami i kotami, gdy umiera stary właściciel... czyli lepiej, ze to my przechodzimy przez stratę... mimo, że boli”

    Jadziu jesteśmy z Tobą

    Posted

    Strasznie Wam wszystkim dziękuje za tyle ciepłych słów... naprawdę bardzo...
    W ogóle nie wiem, od czego zacząć...
    Wczoraj rano było dobrze, poszliśmy na spacer nad rzekę, zabrałam brata i zrobił nam tyle ślicznych, wspólnych zdjęć... ostatnich zdjęć na ostatnim spacerze:-(
    Koło południa dostał obiad... był taki.. przygaszony, ale zjadł a potem spał. Wczoraj był pogrzeb mojej babci, zaledwie 8 dni po pogrzebie dziadka...... i pojechaliśmy z domu ok.13. Pożegnałam się z nim, a on leżał u siebie, podniósł łepek, polizał mnie... jeszcze mu mówię, żeby pilnował domu, bo późno wrócimy...
    Wróciliśmy po 19 a zawsze jak maluszek słyszał auto, to zaczynał szczekać... Tylko wtedy, jak był tak chory, to tego nie robił... I już w aucie zaczęliśmy się zastanawiać, co jest... Ktoś zażartował, że może zaspał... Weszłam do domu i chciałam się przebrać, a mój brat poszedł do niego... Gdy zeszłam na dół widzę zapłakanego brata, a mama mi mówi, że Azuś nie żyje...
    ...to było straszne, jak by mnie poraził prąd...
    ...to dzięki wstawiennictwu babci, 12 lat temu rodzice pozwolili mi go zatrzymać, a teraz gdy odeszła zabrała Go ze sobą...
    ...to był najgorszy dzień w moim życiu... nawet z mojego wrodzonego optymizmu nic nie zostało... w ogóle nie mogę się pozbierać, tyle nieszczęść na raz... to jak koszmar, sen z którego nie mogę się obudzić...
    ...mam nadzieję, że jest teraz szczęśliwy z Sawusią, Tinką i innymi psiakami a dziadek z babcią rozpuszczają Go i pilnują



  • Dziękuje Wam, że jesteście ze mną...
    Aniu śliczne to zdjęcia, dziękuję...

    To dla Ciebie malutki...

  • Posted

    :-( Azorek został pochowany pod bzem, gdzie często w czasie upałów lubił sobie leżeć...
    ...w tym tygodniu umówiłam Go na badania... gdy dziś rano dzwoniłam, by je odwołać, weterynarz starał się mnie pocieszyć, mówiąc że to wiek, że miał wcześniejsze wyniki bardzo złe... ale przecież mu się poprawiło ostatnio...
    ...odszedł we śnie, wyglądał jakby spał:-(

    ...jeszcze kilka dni temu miałam takie miłe plany na wczorajszy dzień... bo wczoraj miałam urodziny... a gdy przyszły wieści ze szpitala wszystko runęło jak domek z kart...
    ...człowiek zastanawia się co takiego zrobił, że spotyka go tyle złego:-(

    ...aż trudno uwierzyć, że to zdjęcie było zrobione wczoraj rano... a dziś pada deszcz...


    :-( :-( :-(

    Posted

    W tak ciezkich chwilach zadne slowa nie ukoja bólu ,i choc z czasem rany sie zagoja to i tak pozostaja blizny ktore ciagle przypominaja o przeszlosci ......
    Ty w tak krotkim czasie doswiadczylas tylu traumatycznych doznan ze az chcialoby sie krzyczc DLACZEGO??? .....niestety choc bardzo bym chciala odpowiedziec na to DLACZEGO ...? nie potrafie ,nie znam odpowiedzi ....ale trzymaj sie kochana !!!!
    jestesmy tu z Toba !!!! bardzoooo mocnooo Cie przytulam !!!!!
    Pamietaj ze po ciemnej nocy i tak wstanie nowy dzien !!!!!!

    Posted

    zuzolandia napisał(a):
    W tak ciezkich chwilach zadne slowa nie ukoja bólu ,i choc z czasem rany sie zagoja to i tak pozostaja blizny ktore ciagle przypominaja o przeszlosci ......
    Ty w tak krotkim czasie doswiadczylas tylu traumatycznych doznan ze az chcialoby sie krzyczc DLACZEGO??? .....niestety choc bardzo bym chciala odpowiedziec na to DLACZEGO ...? nie potrafie ,nie znam odpowiedzi ....ale trzymaj sie kochana !!!!
    jestesmy tu z Toba !!!! bardzoooo mocnooo Cie przytulam !!!!!
    Pamietaj ze po ciemnej nocy i tak wstanie nowy dzien !!!!!!


    Karinko dziękuje Ci za te słowa...
    Nawet nie staram się szukać odpowiedzi na to pytanie... bo to zbyt bolesne...
    Wczoraj na kazaniu ksiądz powiedział takie słowa, kiedy nawiązywał do pogrzebu dziadka sprzed tygodnia, ze 'tylko miłość może przekraczać granice śmierci'. To są piękne słowa, prawdziwe... Nie ważne, gdzie są Ci, którzy odeszli, bo gdziekolwiek są i tak będę ich kochać...
    Urządziłam Azusiowi coś jak pomnik, położyłam taki ładny, duży kamień, posadziłam hiacenty, które zakwitną mu wiosną. Azuś uwielbiam podlewać takie kwiatki... Chyba mi to pomogło, bo nie patrze już na ekran przez łzy...

    eria napisał(a):
    Wszystkiego najlepszego Jadziu z okazji urodzin ...

    Szkoda tylko że w takich strasznych okolicznościach .....


    Dziękuję Aniu...
    Bardzo mi pomaga, że mogę Wam powiedzieć o wszystkim, co czuje... zrzucić ten ciężar...

    wiq napisał(a):
    na urodziny chciałabym Ci dać mnóstwo siły, żebyś przez to przebrnęła..


    Dziękuje... Może nie dziś, nie jutro ale będzie lepiej...

    zuzolandia napisał(a):


    WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO KOCHANIUTKA !!!!!!!!!!!!


    Dziękuje, śliczne serduszko...


    Kiedy pierwszy raz przyprowadziłam Azusia do domu, Sawa do niego skoczyła, chcąc Go pogryźć... a kilka miesięcy później byli nierozłączni... teraz znów są razem.
    Maluszek przychodził po mnie do szkoły, albo spotykałam Go po drodze... Uwielbiał dzieci, ale nigdy nie poszedł za żadnym, tylko za mną. Tak strasznie się cieszyłam, gdy tata powiedział, ze może zostać. Z dziadkiem później poszłam wybrać mu smycz i obrożę. To było tak dawno, a wszystko dobrze pamiętam. Przez te wszystkie lata dziadkowie posyłali Azuni każdą kosteczkę z obiadu, pytali co u niego, kiedy Go przywiozę... Babcia uwielbiała słuchać, jak opowiadałam jej o psach... Oni zawsze mieli w domu psy, koty, to chyba po nich odziedziczyłam taką miłość do zwierząt:-(


    Jaruś też to wszystko bardzo przeżył, nawet wczoraj dostał gorączki... Zabierał maluszka do kolegów, na spacery.. to był nawet bardziej jego pies, uwielbiali się...


    :-(

    Posted

    Jestem w jednym ogromnym szoku. Tak jak w przypadku mazańcowickiej Malinki - po nagłym polepszeniu, nastąpiło jeszcze większe pogorszenie... :(

    Tak mi przykro, siedzę przed komputerem i płaczę :( Azuś, kochany Azorek, który tak wesoło biegał z kolegami... :( Nie mogę się z tym pogodzić :(

    Nie potrafię sobie nawet wyobrazić co Ty musisz czuć, te ciężkie dni w rodzinie, kiedy już nie dawałaś rady, teraz nagle śmierć maluszka... Ważne, że odszedł we śnie, na swoim, odbywszy ten ostatni, najpiękniejszy spacer...

    http://images25.fotosik.pl/88/10b488ae17a58067.jpg

    Te chwile powinny na zawsze zostać w Twojej głowie, bo to były najpiękniejsze momenty Jego życia.

    Teraz już Go nic nie boli, biega sobie ze swoją kochaną Sawą... A Wy zawsze będziecie go pamiętać i nosić w sercu...

    "A kiedy będę już stary, kiedy nie będę mógł cieszyć się dobrym zdrowiem,
    słuchem i wzrokiem, nie rozpaczaj, nie staraj się mnie zatrzymać.
    Wydam ostatnie tchnienie i opuszczę Ziemię, wiedząc, że mój los zawsze
    najbezpieczniej spoczywał w Twoich rękach."

    Autor nieznany


    Jak się czujesz? A Negro i Hasan?

    Posted

    Głównie siedzę i płacze... przeglądam zdjęcia, wspominam... nie mogę się z tym wszystkim pogodzić, nie mogę a muszę...:-(
    Zaglądam do innych galerii, gdzie są śliczne zdjęcia szczęśliwych psiaków...
    Staram się jakoś zebrać, pomyśleć nad zakupami do Krakowa, a nie mogę się skupić...
    Przyjaciółka namawia mnie na spotkanie jutro, a ja nie wiem, czy dam rade, bo jestem jedną wielką kupką nieszczęścia, ale już się zgodziłam, bo jak wyjadę to nie wiem kiedy się zobaczymy...
    Negruś jest cudowny, cały czas jest przy mnie, a w nocy zamiast spać jak zawsze, czekał aż ja się położę... choć dopiero koło 3 się doczekał...
    Nie wiem, czy był wczoraj przy Azorku... może? A później chodził za mną taki spięty, wystraszony...
    A Hasek jak Hasek, zajęty patrolowaniem ogrodu. Oni za sobą nie przepadali...

    Teraz mi Go wszędzie brakuje, wszędzie tak bardzo Go nie ma... W głowię ciągle słyszę, jak szczeka... aż chciałabym podejść do okna i zobaczyć na kogo tak ujada...:-(

    Posted

    Wiesz, że teraz będzie bardzo ciężko... Wspominaj, spotkaj się z przyjaciółką - łzy odejmą Ci bólu... Bólu, który w końcu i tak zamieni się w jedno cudowne, gorące wspomnienie w Twoim sercu... które będzie towarzyszyć Ci przez całe życie.

    Masz Negrulca, on na pewno też to przeżywa...

    Cóż ja mogę napisać... Czas goi rany, nawet te najgłębsze... :( Nie myśl o tym, że On odszedł, tylko, że jest już szczęśliwy, bez bólu.. i że się spotkacie - kiedyś, ale na pewno!

    Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin Jadziu :buzi:

    Join the conversation

    You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

    Guest
    Reply to this topic...

    ×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

      Only 75 emoji are allowed.

    ×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

    ×   Your previous content has been restored.   Clear editor

    ×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


    ×
    ×
    • Create New...