Freja Posted February 15, 2011 Posted February 15, 2011 Zdrowia Jazzgotko ! Widzisz jakiego masz w JOKIM opiekuna ? On ma charakter podobny do mojego Wikinga, on też jak jestem chora na krok mnie nie odstępuje. Jokiego musiano w przeszłości nauczyć ganiania kotków, myslę,że z czasem zapanuje zgoda między nimi.Tylko nie karć Jokiego ostro za ganianie ,żeby nie myslał kot to kłopot. Raczej rób tak,żeby obecność kociaka kojarzyła mu się z czymś miłym.Np. Z kotem na ręku daj JOKIEMU smakołyk i powiedz;: to od kotka, dobry piesek, dobry kotek. Zawsze jak zacznie ganiać łagonie go zawołaj i zacznij się z nim bawić,żeby odwórić uwagę. Stanowcze NIE powiedziane spokojnym, łagodnym głosem w przypadku cockera lepiej działa jak krzyk. ja nigdy na moje spanielki głosu nie podniosłam, więc metoda sparwdzona.STANOWCZOŚĆ z ŁAGODNOŚCIĄ to mój sposób na te uparciuchy. Poczytaj sobie te materiały o cockerach, które dostałaś od cavani. Ucałuj oba zwierzaczki :) Quote
jazzgotka Posted February 15, 2011 Posted February 15, 2011 elmira napisał(a):Życzymy szybkiego powrotu do zdrowia. A Joki tak ze złością podchodzi do kota, czy raczej goni go na zasadzie, że on ucieka, to go pogonie dla formy? zaczyna się od patrzenia, czasem siedzą w kuchi w dwóch róznych kątach i nic, ale jak zaczynaja się patrzec w oczki jedno drugiemu to już robi sie powaznie, ja wtedy biore smaczka i staje na lini Joki- kot i staram się odwrócic jego uwagę, ale nie zawsze mi sie to udaje,wtedy pojawia się warkot i do przodu, a kociołek wieje Joki za nim, nie wiem czy Joki chce sie bawic a ona ucieka, wtedy staje się aportem albo Joki tak ma, że kotki to nie fajni kumple... Quote
Freja Posted February 15, 2011 Posted February 15, 2011 Wynika z tego,że Jokusia nauczono ganiać kotki, a kotek broni swojego terenu, przjedzie im, tylko cierpliwości :) ta wzajemna akceptacja rodzi sie powoli, myślę,że za dwa trzy tygodnie będzie zawieszenie broni :) Quote
cavani Posted February 15, 2011 Author Posted February 15, 2011 Jazzgotko, życzę szybkiego powrotu do zdrowia. Dobrze, że kochany futrzak się tobą opiekuje. U mnie Joki kompletnie się kotami nie interesował, ale widział tylko takie dzikie, które chodzą swoimi drogami. Moje psiaki biegły za kocurkiem, a Joki kompletnie go ignorował. Natomiast z cavisiami, które już uznał za swoją rodzinę, każdą zabawę zaczynał od warczenia i burczenia. Początkowo przyglądałam się temu uważnie, ale potem zobaczyłam, że to taka jego forma zachęty do wygłupów. Przyskakiwał do psów wydając z siebie na pozór groźne dźwięki i odskakiwał. Robił tak, dopóki któreś nie podjęło zaproszenia do zabawy. Warczał, kiedy ktoś ładował mu się na posłanie - jeśli nie wystraszył, to schodził i kładł się obok. Warczał, kiedy ktoś ładował mu się do miski. Ale nigdy nie zaatakował. Moje psy, które sobie nawzajem z misek nigdy nie podjadają, bo wiedzą, że nie wolno, Jokiemu ciągle próbowały podkradać, nie bojąc się go kompletnie. To znaczy, że tych dźwięków nie uzawały za niebezpieczne. Kotkowi nic się nie stanie, muszą się tylko nauczyć siebie nawzajem. Najlepsza jest metoda odwracania uwagi - jak za bardzo się kotkiem zainteresuje, to można zapiszczeć piłeczką, albo sprowokować sznurkiem do zabawy. U mnie to skutkowało. Quote
Freja Posted February 16, 2011 Posted February 16, 2011 Wikuś też nieraz burczy na łaciatki, zwłaszcza jak mu po głowie skaczą :) ale nigdy zębami nie kłapnął, one z tego zrzędzenia dziadkowego nic sobie nie robią i skaczą dalej :) cockereki tak mają,że muszą sobie pomruczeć :) Quote
cavani Posted February 16, 2011 Author Posted February 16, 2011 A ja wysłałam domkom zainteresowanym wcześniej adopcją Jokiego, inne pieski do adopcji mając nadzieję, że któremuś pomogę jeszcze znaleźć domek. Wiecie ile osób się odezwało? NIKT :shake: Quote
wiosenka Posted February 16, 2011 Posted February 16, 2011 Kurcze, zajrzałam dziś do Sawanny i wciąż jest myślałam, że tylko jej się nie udało. :shake: Quote
Freja Posted February 17, 2011 Posted February 17, 2011 Smutne..:( a Sawana taka śliczna, trzeba ciągle ogłaszać i próbować...cavani a próbowałaś im też inne cockery do adopcji ? Bo może akurat na cockerku im zależało...Najgorsze jest to,że coraz więcej porzucanych, maltretowanych piesków... podobno są też zagraniczne adopcje i nawet chore i stare pieski znajdują dobre domy, może spróbować dać ogłoszenia na zagranicznych stronach ? Quote
jazzgotka Posted February 17, 2011 Posted February 17, 2011 dziś mam same komplementy jeśli chodzi o zachowanie Jokiego * jak Joki biega na spacer to przynosi na łapkach mnóstwo bałaganu, a zawsze jak wraca ze spaceru to miseczka na niego czeka, wczoraj wieczorem po powrocie zamiast do miski, wsadziłam go do wanny, troche powarkotał ale uznał ze to fajna zabawa,;) dziś pies wraca ze spaceru i zamiast do miski zapiernicza do wanny:crazyeye: *dziś musiałąm iść do dentysty, a po ostatnich "wybrykach" Jokisia bałam sie czy bede miałą drzwi w domu, a tu miła niespodzianka, piesio śpi jak suseł *uwielbiam wynosić śmieci z kosza po całym domu,:evil_lol: bo to fajna zabawa, pani chowa a ja przynosze i tak w kółko *zasmarkane chysteczki to najlepszy przysmak Jokiego, *poznałem nową zabawę, kotek daje mi kosteczki:p, już chyba tak bardzo się mnie nie boi, a ja go nie zaczepiam JAK SIEDZI W MIEJSCU *aha, pani właśnie próbowała mi łapki przystrzyc, ale sie nie dałem:eviltong: *i jeszcze uwielbiam z pania ścielic łóżko, tak fajnie można sie poplątać w prześcieradle......ale i tak wiem że jestem kochanym psiakiem:multi: fotki porobie na dworku w sobote bo Joki ciaga na spacerze a sama nie dam mu rady Quote
cavani Posted February 17, 2011 Author Posted February 17, 2011 jazzgotka napisał(a):dziś mam same komplementy jeśli chodzi o zachowanie Jokiego * jak Joki biega na spacer to przynosi na łapkach mnóstwo bałaganu, a zawsze jak wraca ze spaceru to miseczka na niego czeka, wczoraj wieczorem po powrocie zamiast do miski, wsadziłam go do wanny, troche powarkotał ale uznał ze to fajna zabawa,;) dziś pies wraca ze spaceru i zamiast do miski zapiernicza do wanny:crazyeye: No jestem w szoku po prostu - Joki sam, dobrowolnie idzie do wanny! :crazyeye: Ja jak go zapraszałam do łazienki, to uciekał w najdalszy kąt mieszkania, a w wannie robił strasznie nieszczęśliwe miny. Gratuluę sukcesów wychowawczych. Jest w was tyle spokoju i miłości, że powoli wszystko z nim wypracujecie. jazzgotka napisał(a):fotki porobie na dworku w sobote bo Joki ciaga na spacerze a sama nie dam mu rady To ciągnięcie to niestety moja wina. :oops: Joki bardzo ładnie chodził na smyczy, dopóki nie zaczęłam z nim wychodzić na smyczy typu flexi. Jak zorientował się, że pociągnięcie = możliwość pójścia dalej, to próbował, ile się też da jeszcze tej taśmy wyciągnąć. Mam nauczkę na przyszłość. Freja napisał(a):...cavani a próbowałaś im też inne cockery do adopcji ? Bo może akurat na cockerku im zależało... Oczywiście, że tak. Wysyłałam taki pakiecik: - kilka spanieli - Gacula z Warszawy, która bardzo szybko potrzebowała domu - kilka małych, łagodnych piesków z bialskiego schroniska. Niestety nikt do tej pory nie odpisał. Quote
wiosenka Posted February 17, 2011 Posted February 17, 2011 Oj fajnie się czyta dobre wieści o takim cudownym piechu...:lol:. Byle do weekendu do nowych fotek. Cavani nie tęskno Ci za "nowym" domownikiem...;) Quote
Vicky62 Posted February 17, 2011 Posted February 17, 2011 Super sie czyta takie dobre wieści ...przytulanki dla Jokiego :-) Quote
cavani Posted February 17, 2011 Author Posted February 17, 2011 wiosenka napisał(a):Cavani nie tęskno Ci za "nowym" domownikiem...;) Bardzo mi się tęskni!!! Nikt nie wędruje za mną po całym mieszkaniu z posłankiem w zębach. Nikt tak śmiesznie nie bryka na spacerze. Żaden rudy łepek się we mnie nie wtula. To takie niekłopotliwe, kochane psisko. Ale cieszę się, że do takiej ciepłej, dobrej rodziny trafił. Nie muszę się martwić, że jest mu gorzej niż u mnie, bo jest mu lepiej - nie ma innej psiej konkurencji do pieszczot i zabawy w aportowanie... Quote
wiosenka Posted February 17, 2011 Posted February 17, 2011 Ja miałam na myśli czy nie tęskno Ci żeby pomóc kolejnemu znaleźć taki super domek.:evil_lol: Bo to, że tęsknisz za Jokim nie dziwi mnie, w końcu trochę był Twoim domownikiem, oswoiłaś go, pozwoliłaś znów uwierzyć w ludzi, to było naprawdę super! Quote
Freja Posted February 18, 2011 Posted February 18, 2011 cavani napisał(a):No jestem w szoku po prostu - Joki sam, dobrowolnie idzie do wanny! :crazyeye: Ja jak go zapraszałam do łazienki, to uciekał w najdalszy kąt mieszkania, a w wannie robił strasznie nieszczęśliwe miny. Gratuluę sukcesów wychowawczych. Jest w was tyle spokoju i miłości, że powoli wszystko z nim wypracujecie. To ciągnięcie to niestety moja wina. :oops: Joki bardzo ładnie chodził na smyczy, dopóki nie zaczęłam z nim wychodzić na smyczy typu flexi. Jak zorientował się, że pociągnięcie = możliwość pójścia dalej, to próbował, ile się też da jeszcze tej taśmy wyciągnąć. Mam nauczkę na przyszłość. Oczywiście, że tak. Wysyłałam taki pakiecik: - kilka spanieli - Gacula z Warszawy, która bardzo szybko potrzebowała domu - kilka małych, łagodnych piesków z bialskiego schroniska. Niestety nikt do tej pory nie odpisał. Smutno,że nikt tych piesków nie chce, ale trzeba próbować, trzeba...oby wszystkim tak się ułożyło jak Jokusiowi :) Co do drzwi, to moje od wewnątrz są tak wydrapane,że przypominają abstrakcyjną płaskorzeźbę Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.