brazowa1 Posted December 13, 2011 Posted December 13, 2011 to czekamy na kontrolę. Co do nużycy,to wysłalam fotki skóry suki do znajomej wet z Polski i ona od razu,że nużyca szczenięca. A mi tez chciano wmówic alergie,nie mówiac juz o tym,ze u szczeniaka z zapaleniem pochwy nie moglam sie doprosic antybiotyku (bo to samo zło) ,w końcu antybiotyk plus czopki przejechały w kopercie i raz na zawsze,do tej pory,świństwo zostało wyleczone. Quote
dusje Posted December 13, 2011 Posted December 13, 2011 Szwy w porzadku,ufff. Wynikow jeszcze nie ma, ale jak nadejda to zanosze natychmiast do weta tutaj.Tak sie umowilam. Do pani dr nie dociera nadal ze powinna byla zaczac od usg i ze guz uciska pecherz. Quote
dusje Posted December 15, 2011 Posted December 15, 2011 Sa wyniki: martwica komorek nablonkowych ze wskazaniem na istnienie raka :placz: Jutro wieczorem jedziemy z Tosia i z wynikami do weta :-( Quote
brazowa1 Posted December 15, 2011 Posted December 15, 2011 jest mi bardzo przykro,że choroba poważna,ale dusje-to nie jest wyrok!!! jak sama żaba znosi wizyty u weta? Quote
dusje Posted December 16, 2011 Posted December 16, 2011 Tosienka nie lubi takich wizyt.Trzesie sie i najchetniej ucieklaby jak najdalej od kliniki. Podczas badania tez jej gadam do uszka i pozwala sie obejrzec a mnie daje buziaki.Ufa mi bezgranicznie. Wrocilismy od weta :placz: Ocenil realistycznie,ze operacyjnie znikoma szansa powodzenia z uwagi na umiejscowienie guzow :placz: Wyjasnil rowniez, ze 2 opcja czyli nie otwieramy nie operujemy - niewiele pomoze,nie na dluzszy czas bo guzy beda coraz bardziej uciskac pecherz :placz: Wstepnie umowilismy sie na 10 stycznia - do tego czasu mamy pomyslec,czy jednak zdecydujemy sie na te bardzo niebezpieczna dla zycia operacje czy..... :placz:Serce moje juz w miliardach kawalkow,nie daje sobie rady z tym wszystkim.Nie wiem, czy powinnismy ryzykowac czy zostawic jak jest i dopoki Tosienka nie cierpi - cieszyc sie kazda minuta z nia spedzona.Wiem jedno,ze jesli damy spokoj z operacja - Tosienka bedzie z nami az do dnia kiedy sama bedzie prosila o pomoc w ulzeniu jej cierpien. Nie umiem podzielic sie z Wami tym co teraz przezywam.Zdaje sobie sprawe,ze wyrok zapadl,ze jej odejscie jest nieuchronne :placz: Czy powinnam probowac i jednak poddac Tosie operacji ktora i tak raczej nic nie zalatwi? A jesli w jej trakcie umrze? A moze zostawic jak jest i niech sie cieszy zyciem poki da rade? Tosienka dostala antybiotyki i rodzaj doustnej chemii.Od jutra bedziemy grzecznie polykac lekarstewka. Boze, dlaczego ona?:placz: Quote
brazowa1 Posted December 17, 2011 Posted December 17, 2011 CHodzi o te guzy przy aorcie,żeby wyciąć? Dusje ,napisz na watku weterynaryjnym. Quote
dusje Posted December 21, 2011 Posted December 21, 2011 Tak, o te guzy. Podjelam decyzje: Tosienka pojdzie na operacje lecz jesli wet po otworzeniu uzna ze nie ma sensu jej meczyc - pozwolimy jej odejsc :placz: Wciaz jednak wierze w cud,ze wet zobaczy bezpieczna furtke do operacji i ze da z siebie wszystko ... bo tylko w to moge wierzyc w tej sytuacji,wierzyc ze Tosia jeszcze nam pokaze i ze bedzie dobrze. Dzisiaj jest bardzo slabiutka,nie chce jesc :-( Wynisolam ja z samochodu na rekach a ona tak nie lubi wogole noszenia na rekach i wyrywa sie ile sil.Pewnie kiedys w przeszlosci ktos spowodowal,ze ma taka traume :-( Dzisiaj sie nie wyrywala, pozwolila sie zaniesc do domku i spi.Zmienia sobie miejsce od czasu do czasu, ale jest bardzo osowiala. Moze ta pierwsza dawka chemii tak dziala i juz jutro bedzie lepiej.Chce w to wierzyc i wierze. Od soboty kolejna dawka chemii, juz zwiekszona. Do tej pory przyjmowala 1/2 x dziennie a od soboty to samo ale 3 razy dziennie i pozniej 4 dniowa przerwa.Teraz wlasnie mamy 1 przerwe w podawaniu. Wczoraj odwiedzilam kolezanke ktora Tosia zna i lubi. Kolezanka ma bordera.Wzielam tez mala Niunie. Psiaki dostaly psie kabanoski. Border zaatakowal Niunie bo chcial jej odebrac przysmak. Niunia zaplakala bo ja nieco nastraszyl ,w koncu duzy pies a ona malunia. Tosia lezala sobie na kanapie ale w tym momencie, mimo slabej kondycji doskoczyla do bordera z dzikim wrzaskiem, w obronie Niuni. Polazl w drugi kat. Obie nie potrafia zyc ze soba i bez siebie, ale to wydarzenie dowodzi jednak, jak bardzo Tosia jest za Niunia.Mala zreszta tez- kladzie sie obok niej, nawet chce polizac mordke Tosi gdy np. gowniarze puszczaja petardy a Tosia sie ich okrutnie boi..... tyle ze Tosi te czulosci nie pasuja i "uprzejmie" powarkuje na mala. Trzymajcie za Tosie, bardzo Was prosze. Ona walczy i musi wygrac Quote
handzia Posted December 21, 2011 Posted December 21, 2011 Dusje, trzymam kciuki za Twoją Tosieńkę... Quote
brazowa1 Posted December 22, 2011 Posted December 22, 2011 Nie masz wyjścia chyba,innego niz operacja. Kurcże :( Nie wiem,no nie chce mi sie wierzyc,ze moglby skończyc sie tak źe,jak nakresliłaś. No jak to... Quote
dusje Posted December 22, 2011 Posted December 22, 2011 Nie spie ..prawie nie spie..., najwyzej kilka godzin, bo Tosienka musi wyjsc na siusiu kilka razy w nocy, wiec czuwam. Po kilku godzinach totalnego kryzysu - Tosienka nabrala sil ale nie na dlugo.Znow slabiutka.Podjadla troszke kurczaczka. Nie chce juz rozwazac- 10 stycznia powierzam ja wetowi i Bogu, z nadzieja ze wygra, ze zaprzeczy ksiazkowym teoriom,ze zwyczajnie wybudzi sie , spojrzy na mnie tym swoim bazyliszkowym i zawiadiackim wzrokiem i powie- o co chodzi? No to kiedy idziemy do lasu? A moze rzeknie - spoko i hallo Za 2 godziny szykujemy sie do pracy. Jesli jednak nie bedzie miala sily - pojdziemy na L4 . Handziu, dziekuje :lol: Jest tez u nas moni i wiecej ciotek nie wymienionych z imienia, wszystkim dziekuje.Nie smiem sie upominac, ale moze z nadejsciem Gwiazdki poprosicie ja o udana Tosienkowa operacje, tylko jedno i tak pokorne zyczenie dla bliznich Quote
funia Posted December 22, 2011 Posted December 22, 2011 Dusje kochana jestem z Toba i Tosią ......Tosia urody przecudnej ,takie jak kocham .Trzymam kciuki i wierze ,ze Tosia zostanie z nami tutaj . Quote
funia Posted December 22, 2011 Posted December 22, 2011 dusje napisał(a):Nie spie ..prawie nie spie..., najwyzej kilka godzin, bo Tosienka musi wyjsc na siusiu kilka razy w nocy, wiec czuwam. Po kilku godzinach totalnego kryzysu - Tosienka nabrala sil ale nie na dlugo.Znow slabiutka.Podjadla troszke kurczaczka. Nie chce juz rozwazac- 10 stycznia powierzam ja wetowi i Bogu, z nadzieja ze wygra, ze zaprzeczy ksiazkowym teoriom,ze zwyczajnie wybudzi sie , spojrzy na mnie tym swoim bazyliszkowym i zawiadiackim wzrokiem i powie- o co chodzi? No to kiedy idziemy do lasu? A moze rzeknie - spoko i hallo Za 2 godziny szykujemy sie do pracy. Jesli jednak nie bedzie miala sily - pojdziemy na L4 . Handziu, dziekuje :lol: Jest tez u nas moni i wiecej ciotek nie wymienionych z imienia, wszystkim dziekuje.Nie smiem sie upominac, ale moze z nadejsciem Gwiazdki poprosicie ja o udana Tosienkowa operacje, tylko jedno i tak pokorne zyczenie dla bliznich Przeczytałam drugi raz i wyje jak bóbr .....Moja spadajaca gwiazdka poprosi o zdrowie twojej suni ..... Quote
Owieczka Posted December 22, 2011 Posted December 22, 2011 dusje napisał(a):Nie spie ..prawie nie spie..., najwyzej kilka godzin, bo Tosienka musi wyjsc na siusiu kilka razy w nocy, wiec czuwam. Po kilku godzinach totalnego kryzysu - Tosienka nabrala sil ale nie na dlugo.Znow slabiutka.Podjadla troszke kurczaczka. Nie chce juz rozwazac- 10 stycznia powierzam ja wetowi i Bogu, z nadzieja ze wygra, ze zaprzeczy ksiazkowym teoriom,ze zwyczajnie wybudzi sie , spojrzy na mnie tym swoim bazyliszkowym i zawiadiackim wzrokiem i powie- o co chodzi? No to kiedy idziemy do lasu? A moze rzeknie - spoko i hallo Za 2 godziny szykujemy sie do pracy. Jesli jednak nie bedzie miala sily - pojdziemy na L4 . Handziu, dziekuje :lol: Jest tez u nas moni i wiecej ciotek nie wymienionych z imienia, wszystkim dziekuje.Nie smiem sie upominac, ale moze z nadejsciem Gwiazdki poprosicie ja o udana Tosienkowa operacje, tylko jedno i tak pokorne zyczenie dla bliznich Zapisłam wątek... dusje aż się popłakałam... Trzymam kciuki za Tosieńke i za Was. Będe zaglądac i dzwoń jak coś. Quote
fizia Posted December 23, 2011 Posted December 23, 2011 Moja gwiazdka też poprosi o zdrowie dla Tosi. Będzie dobrze! Spokojnych i pełnych nadziei Świąt Wam życzę Quote
handzia Posted December 23, 2011 Posted December 23, 2011 Dusje, kochana...Funia opowiedziała mi więcej o Twojej Tosieńce... Jeszcze bardziej trzymam kciuki, bo wiem, że ona jest Ci szczególnie bliska...Często myślę o Tobie i o tym jak się okropnie teraz czujesz, wszyscy cieszą się świętami, a Ty się zamartwiasz :-( Będę się modlić, żeby wszystko dobrze się potoczyło...Pamiętaj, że jesteśmy z Tobą duchem i myślami. Rozumiemy co to znaczy martwić się o swojego ukochanego psiaka...Trzymaj się kochana...Dołączam się do życzeń Fizi, pomimo wszystko, spokojnych i pełnych nadziei Świąt :) Quote
dusje Posted December 24, 2011 Posted December 24, 2011 Kochane Dziewczyny, Dziekuje Wam za podarowanie Tosi Gwiazdkowego Zyczenia. Dziekuje za Wasze wsparcie,za serduszko i za bycie z nami.Z calego serca dziekuje w swoim imieniu,Tona i Marcina :Rose: Dzisiaj Tosienka czuje sie nieco lepiej. Ma apetyt ale wybrzydza:zjadla sobie wedzona makrelke i troszke suchej karmy.Mielonego nie tknela. Ogonek znow do gory a to chyba oznaka poprawy,prawda? Zycze Wam Spokojnych i Zdrowych Swiat Bozego Narodzenia,kochane dziewczyny :lol: Najlepszego i oby Nowy Rok nie byl gorszy od starego. Quote
Kasia25 Posted December 24, 2011 Posted December 24, 2011 Dusje ja także dołączam życzenie, gwiazdkowe.... Zdrowych spokojnych, wśród najbliżych, takich świąt, które dają ukojenie... Quote
moni12 Posted December 29, 2011 Posted December 29, 2011 Madziu trzymajcie sięz Tosieńką a my trzymamy za Was kciuki i ślemy dobre myśli. Quote
dusje Posted January 4, 2012 Posted January 4, 2012 Dziekuje Wam za cieple slowa i za wspieranie nas w tych trudnych chwilach. Tosienka slabiutka :-( ale smakuje jej papka zlozona z piersi kurczaczka,warzyw i delikatnych klusek vermicelli. Wprawdzie cala porcje zjada na 3 razy ale zjada i to mnie cieszy.Podsypia w przerwach na wyjscie na siusiu,czesto zmienia sobie miejsce do snu, tak jakby chciala zakosztowac wszystkiego jej znanego jeszcze za zycia :-( Staram sie trzymac choc lzy leja sie ciurkiem,zawalil mi sie swiat...Psiaki tez nie takie jak zawsze: Rufus bardzo osowialy,mala Niunia - trzpiota nagle za bardzo spokojna a przeciez to takie ADHD jak kiedys Tosienka,Nerunia tez zasmucona, choc z Tosia zawsze na stopie wojennej :-( Na spacerkach Tosienka niby jak zawsze ale juz nie ma sily gonic za patykiem - chetnie podbierze z mojej reki i "oskalpuje" zreszta pogoda nam nie dopisuje.Od wczoraj jakis huragan i deszcz,tak paskudny ze psiaki nawet nie chca wychylic nosa z domu. W TV Polonia non stop koledy a ja wyje i pytam komu niosa radosc?Tosienko, nie mozesz mnie zostawic :-( Quote
brazowa1 Posted January 4, 2012 Posted January 4, 2012 Dusje,przed Wami operacja,nie trac nadziei. No i cieszcie sie każdym dobrym dniem,chwilą. Nie płacz Kochana Dusje, przeciez ona to czuje. Quote
moni12 Posted January 4, 2012 Posted January 4, 2012 Dusje czytam co napisałaś i same łzy mi lecą. Madziulku wiem co przeżywasz , ale nie trac nadziei.Przesyłam ciepłe myśli dla Ciebie i kochanej Tosienki. Quote
dusje Posted January 8, 2012 Posted January 8, 2012 (edited) funia napisał(a):Dusje jak u was ?? Tosienka nadal oslabiona.Nie smakowal jej ani gotowany kurczak ani indyczek.Na szczescie skusila sie na bialy serek i dobrze, poniewaz od dzisiaj czyli od niedzieli az do wtorku tylko oslodzona woda do picia :-( A u nas ocean lez/w skrytosci,po katach/,metlik w glowie i strach.... Teraz akurat Tosienka zazyczyla sobie znow siusianka wiec obie nie spimy i opowiadamy sobie takie rozne historie. Edited January 8, 2012 by dusje literowka Quote
dusje Posted January 11, 2012 Posted January 11, 2012 Operacja nie doszla do skutku :-( Badanie przedoperacyjne przynioslo kolejne zle wiesci: rak ma wyjatkowo agresywna postac i zaatakowal juz kosc :placz: Nie mozemy juz pomoc Tosience,nie mozemy juz nic dla niej zrobic :placz: Tosiulek przyjmuje metacam i 31 stycznia ponownie do weta ale to tylko odroczenie wyroku.Dopoki jednak bedzie chciala jesc,pic i dopoki nie bedzie skarzyc sie na bol dopoty bedzie z nami :-( Quote
handzia Posted January 11, 2012 Posted January 11, 2012 dusje napisał(a):Operacja nie doszla do skutku :-( Badanie przedoperacyjne przynioslo kolejne zle wiesci: rak ma wyjatkowo agresywna postac i zaatakowal juz kosc :placz: Nie mozemy juz pomoc Tosience,nie mozemy juz nic dla niej zrobic :placz: Tosiulek przyjmuje metacam i 31 stycznia ponownie do weta ale to tylko odroczenie wyroku.Dopoki jednak bedzie chciala jesc,pic i dopoki nie bedzie skarzyc sie na bol dopoty bedzie z nami :-( Dusje, kochana cały czas myślę o Tobie...Miałam nadzieję, że przeczytam lepsze wieści jak tu zajrzę...Trzymajcie się razem z Tosieńką... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.