Jump to content
Dogomania

Slodka czekoladka, na zimowe dni........juz w swoim domku rozrabia!!!


Recommended Posts

Posted

to czekamy na kontrolę.
Co do nużycy,to wysłalam fotki skóry suki do znajomej wet z Polski i ona od razu,że nużyca szczenięca. A mi tez chciano wmówic alergie,nie mówiac juz o tym,ze u szczeniaka z zapaleniem pochwy nie moglam sie doprosic antybiotyku (bo to samo zło) ,w końcu antybiotyk plus czopki przejechały w kopercie i raz na zawsze,do tej pory,świństwo zostało wyleczone.

Posted

Szwy w porzadku,ufff. Wynikow jeszcze nie ma, ale jak nadejda to zanosze natychmiast do weta tutaj.Tak sie umowilam. Do pani dr nie dociera nadal ze powinna byla zaczac od usg i ze guz uciska pecherz.

Posted

Tosienka nie lubi takich wizyt.Trzesie sie i najchetniej ucieklaby jak najdalej od kliniki. Podczas badania tez jej gadam do uszka i pozwala sie obejrzec a mnie daje buziaki.Ufa mi bezgranicznie.

Wrocilismy od weta :placz: Ocenil realistycznie,ze operacyjnie znikoma szansa powodzenia z uwagi na umiejscowienie guzow :placz: Wyjasnil rowniez, ze 2 opcja czyli nie otwieramy nie operujemy - niewiele pomoze,nie na dluzszy czas bo guzy beda coraz bardziej uciskac pecherz :placz: Wstepnie umowilismy sie na 10 stycznia - do tego czasu mamy pomyslec,czy jednak zdecydujemy sie na te bardzo niebezpieczna dla zycia operacje czy..... :placz:Serce moje juz w miliardach kawalkow,nie daje sobie rady z tym wszystkim.Nie wiem, czy powinnismy ryzykowac czy zostawic jak jest i dopoki Tosienka nie cierpi - cieszyc sie kazda minuta z nia spedzona.Wiem jedno,ze jesli damy spokoj z operacja - Tosienka bedzie z nami az do dnia kiedy sama bedzie prosila o pomoc w ulzeniu jej cierpien.

Nie umiem podzielic sie z Wami tym co teraz przezywam.Zdaje sobie sprawe,ze wyrok zapadl,ze jej odejscie jest nieuchronne :placz:

Czy powinnam probowac i jednak poddac Tosie operacji ktora i tak raczej nic nie zalatwi? A jesli w jej trakcie umrze? A moze zostawic jak jest i niech sie cieszy zyciem poki da rade?

Tosienka dostala antybiotyki i rodzaj doustnej chemii.Od jutra bedziemy grzecznie polykac lekarstewka. Boze, dlaczego ona?:placz:

Posted

Tak, o te guzy. Podjelam decyzje: Tosienka pojdzie na operacje lecz jesli wet po otworzeniu uzna ze nie ma sensu jej meczyc - pozwolimy jej odejsc :placz: Wciaz jednak wierze w cud,ze wet zobaczy bezpieczna furtke do operacji i ze da z siebie wszystko ... bo tylko w to moge wierzyc w tej sytuacji,wierzyc ze Tosia jeszcze nam pokaze i ze bedzie dobrze.

Dzisiaj jest bardzo slabiutka,nie chce jesc :-( Wynisolam ja z samochodu na rekach a ona tak nie lubi wogole noszenia na rekach i wyrywa sie ile sil.Pewnie kiedys w przeszlosci ktos spowodowal,ze ma taka traume :-(
Dzisiaj sie nie wyrywala, pozwolila sie zaniesc do domku i spi.Zmienia sobie miejsce od czasu do czasu, ale jest bardzo osowiala.
Moze ta pierwsza dawka chemii tak dziala i juz jutro bedzie lepiej.Chce w to wierzyc i wierze.
Od soboty kolejna dawka chemii, juz zwiekszona. Do tej pory przyjmowala 1/2 x dziennie a od soboty to samo ale 3 razy dziennie i pozniej 4 dniowa przerwa.Teraz wlasnie mamy 1 przerwe w podawaniu.

Wczoraj odwiedzilam kolezanke ktora Tosia zna i lubi. Kolezanka ma bordera.Wzielam tez mala Niunie. Psiaki dostaly psie kabanoski. Border zaatakowal Niunie bo chcial jej odebrac przysmak. Niunia zaplakala bo ja nieco nastraszyl ,w koncu duzy pies a ona malunia.
Tosia lezala sobie na kanapie ale w tym momencie, mimo slabej kondycji doskoczyla do bordera z dzikim wrzaskiem, w obronie Niuni. Polazl w drugi kat. Obie nie potrafia zyc ze soba i bez siebie, ale to wydarzenie dowodzi jednak, jak bardzo Tosia jest za Niunia.Mala zreszta tez- kladzie sie obok niej, nawet chce polizac mordke Tosi gdy np. gowniarze puszczaja petardy a Tosia sie ich okrutnie boi..... tyle ze Tosi te czulosci nie pasuja i "uprzejmie" powarkuje na mala.

Trzymajcie za Tosie, bardzo Was prosze. Ona walczy i musi wygrac

Posted

Nie spie ..prawie nie spie..., najwyzej kilka godzin, bo Tosienka musi wyjsc na siusiu kilka razy w nocy, wiec czuwam. Po kilku godzinach totalnego kryzysu - Tosienka nabrala sil ale nie na dlugo.Znow slabiutka.Podjadla troszke kurczaczka.
Nie chce juz rozwazac- 10 stycznia powierzam ja wetowi i Bogu, z nadzieja ze wygra, ze zaprzeczy ksiazkowym teoriom,ze zwyczajnie wybudzi sie , spojrzy na mnie tym swoim bazyliszkowym i zawiadiackim wzrokiem i powie- o co chodzi? No to kiedy idziemy do lasu? A moze rzeknie - spoko i hallo

Za 2 godziny szykujemy sie do pracy. Jesli jednak nie bedzie miala sily - pojdziemy na L4 .
Handziu, dziekuje :lol: Jest tez u nas moni i wiecej ciotek nie wymienionych z imienia, wszystkim dziekuje.Nie smiem sie upominac, ale moze z nadejsciem Gwiazdki poprosicie ja o udana Tosienkowa operacje, tylko jedno i tak pokorne zyczenie dla bliznich

Posted

dusje napisał(a):
Nie spie ..prawie nie spie..., najwyzej kilka godzin, bo Tosienka musi wyjsc na siusiu kilka razy w nocy, wiec czuwam. Po kilku godzinach totalnego kryzysu - Tosienka nabrala sil ale nie na dlugo.Znow slabiutka.Podjadla troszke kurczaczka.
Nie chce juz rozwazac- 10 stycznia powierzam ja wetowi i Bogu, z nadzieja ze wygra, ze zaprzeczy ksiazkowym teoriom,ze zwyczajnie wybudzi sie , spojrzy na mnie tym swoim bazyliszkowym i zawiadiackim wzrokiem i powie- o co chodzi? No to kiedy idziemy do lasu? A moze rzeknie - spoko i hallo

Za 2 godziny szykujemy sie do pracy. Jesli jednak nie bedzie miala sily - pojdziemy na L4 .
Handziu, dziekuje :lol: Jest tez u nas moni i wiecej ciotek nie wymienionych z imienia, wszystkim dziekuje.Nie smiem sie upominac, ale moze z nadejsciem Gwiazdki poprosicie ja o udana Tosienkowa operacje, tylko jedno i tak pokorne zyczenie dla bliznich

Przeczytałam drugi raz i wyje jak bóbr .....Moja spadajaca gwiazdka poprosi o zdrowie twojej suni .....

Posted

dusje napisał(a):
Nie spie ..prawie nie spie..., najwyzej kilka godzin, bo Tosienka musi wyjsc na siusiu kilka razy w nocy, wiec czuwam. Po kilku godzinach totalnego kryzysu - Tosienka nabrala sil ale nie na dlugo.Znow slabiutka.Podjadla troszke kurczaczka.
Nie chce juz rozwazac- 10 stycznia powierzam ja wetowi i Bogu, z nadzieja ze wygra, ze zaprzeczy ksiazkowym teoriom,ze zwyczajnie wybudzi sie , spojrzy na mnie tym swoim bazyliszkowym i zawiadiackim wzrokiem i powie- o co chodzi? No to kiedy idziemy do lasu? A moze rzeknie - spoko i hallo

Za 2 godziny szykujemy sie do pracy. Jesli jednak nie bedzie miala sily - pojdziemy na L4 .
Handziu, dziekuje :lol: Jest tez u nas moni i wiecej ciotek nie wymienionych z imienia, wszystkim dziekuje.Nie smiem sie upominac, ale moze z nadejsciem Gwiazdki poprosicie ja o udana Tosienkowa operacje, tylko jedno i tak pokorne zyczenie dla bliznich

Zapisłam wątek... dusje aż się popłakałam... Trzymam kciuki za Tosieńke i za Was. Będe zaglądac i dzwoń jak coś.

Posted

Dusje, kochana...Funia opowiedziała mi więcej o Twojej Tosieńce... Jeszcze bardziej trzymam kciuki, bo wiem, że ona jest Ci szczególnie bliska...Często myślę o Tobie i o tym jak się okropnie teraz czujesz, wszyscy cieszą się świętami, a Ty się zamartwiasz :-( Będę się modlić, żeby wszystko dobrze się potoczyło...Pamiętaj, że jesteśmy z Tobą duchem i myślami. Rozumiemy co to znaczy martwić się o swojego ukochanego psiaka...Trzymaj się kochana...Dołączam się do życzeń Fizi, pomimo wszystko, spokojnych i pełnych nadziei Świąt :)

Posted

Kochane Dziewczyny,

Dziekuje Wam za podarowanie Tosi Gwiazdkowego Zyczenia. Dziekuje za Wasze wsparcie,za serduszko i za bycie z nami.Z calego serca dziekuje w swoim imieniu,Tona i Marcina :Rose:

Dzisiaj Tosienka czuje sie nieco lepiej. Ma apetyt ale wybrzydza:zjadla sobie wedzona makrelke i troszke suchej karmy.Mielonego nie tknela. Ogonek znow do gory a to chyba oznaka poprawy,prawda?

Zycze Wam Spokojnych i Zdrowych Swiat Bozego Narodzenia,kochane dziewczyny :lol: Najlepszego i oby Nowy Rok nie byl gorszy od starego.

Posted

Dziekuje Wam za cieple slowa i za wspieranie nas w tych trudnych chwilach.
Tosienka slabiutka :-( ale smakuje jej papka zlozona z piersi kurczaczka,warzyw i delikatnych klusek vermicelli. Wprawdzie cala porcje zjada na 3 razy ale zjada i to mnie cieszy.Podsypia w przerwach na wyjscie na siusiu,czesto zmienia sobie miejsce do snu, tak jakby chciala zakosztowac wszystkiego jej znanego jeszcze za zycia :-( Staram sie trzymac choc lzy leja sie ciurkiem,zawalil mi sie swiat...Psiaki tez nie takie jak zawsze: Rufus bardzo osowialy,mala Niunia - trzpiota nagle za bardzo spokojna a przeciez to takie ADHD jak kiedys Tosienka,Nerunia tez zasmucona, choc z Tosia zawsze na stopie wojennej :-(
Na spacerkach Tosienka niby jak zawsze ale juz nie ma sily gonic za patykiem - chetnie podbierze z mojej reki i "oskalpuje" zreszta pogoda nam nie dopisuje.Od wczoraj jakis huragan i deszcz,tak paskudny ze psiaki nawet nie chca wychylic nosa z domu.
W TV Polonia non stop koledy a ja wyje i pytam komu niosa radosc?Tosienko, nie mozesz mnie zostawic :-(

Posted

Dusje czytam co napisałaś i same łzy mi lecą. Madziulku wiem co przeżywasz , ale nie trac nadziei.Przesyłam ciepłe myśli dla Ciebie i kochanej Tosienki.

Posted (edited)

funia napisał(a):
Dusje jak u was ??


Tosienka nadal oslabiona.Nie smakowal jej ani gotowany kurczak ani indyczek.Na szczescie skusila sie na bialy serek i dobrze, poniewaz od dzisiaj czyli od niedzieli az do wtorku tylko oslodzona woda do picia :-(
A u nas ocean lez/w skrytosci,po katach/,metlik w glowie i strach....
Teraz akurat Tosienka zazyczyla sobie znow siusianka wiec obie nie spimy i opowiadamy sobie takie rozne historie.

Edited by dusje
literowka
Posted

Operacja nie doszla do skutku :-( Badanie przedoperacyjne przynioslo kolejne zle wiesci:
rak ma wyjatkowo agresywna postac i zaatakowal juz kosc :placz: Nie mozemy juz pomoc Tosience,nie mozemy juz nic dla niej zrobic :placz: Tosiulek przyjmuje metacam i 31 stycznia ponownie do weta ale to tylko odroczenie wyroku.Dopoki jednak bedzie chciala jesc,pic i dopoki nie bedzie skarzyc sie na bol dopoty bedzie z nami :-(

Posted

dusje napisał(a):
Operacja nie doszla do skutku :-( Badanie przedoperacyjne przynioslo kolejne zle wiesci:
rak ma wyjatkowo agresywna postac i zaatakowal juz kosc :placz: Nie mozemy juz pomoc Tosience,nie mozemy juz nic dla niej zrobic :placz: Tosiulek przyjmuje metacam i 31 stycznia ponownie do weta ale to tylko odroczenie wyroku.Dopoki jednak bedzie chciala jesc,pic i dopoki nie bedzie skarzyc sie na bol dopoty bedzie z nami :-(

Dusje, kochana cały czas myślę o Tobie...Miałam nadzieję, że przeczytam lepsze wieści jak tu zajrzę...Trzymajcie się razem z Tosieńką...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...