Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Moskva napisał(a):
Bosze, co tam sie u ciebie dzieje to jest jakiś horror...:crazyeye:
Powinniście to gdzieś zgłosić np do spóldzielni mieszkaniowej, jeśli to test tego typu osiedle. Oni utrudnią facetowi życie i mu sie odechce takich "zabaw".


Nigdy nie widziałam tego faceta. Poproszę tę znajomą, żeby miała na niego oko, może wytropic, gdzie ona mieszka....
Parę dni temu jakaś baba też się na mnie wydarła, że pies (na smyczy) nie ma kagańca. Już jak odeszłam z 10 metrów, jeszcze za mną wrzeszczała, że dzowni po SM :cool1:

  • Replies 128
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Behemot napisał(a):
Nigdy nie widziałam tego faceta. Poproszę tę znajomą, żeby miała na niego oko, może wytropic, gdzie ona mieszka....


Zrób to! Dowiedzcie sie o adresy i na policje albo do spółdzielni. Takie zachowania trzeba tępić...

Behemot napisał(a):

Parę dni temu jakaś baba też się na mnie wydarła, że pies (na smyczy) nie ma kagańca. Już jak odeszłam z 10 metrów, jeszcze za mną wrzeszczała, że dzowni po SM :cool1:


Nie wiesz, że ludzie to idioci :roll: Do wszystkiego sie czepiają, na wszystkim sie znają najlepiej, sa wogóle najlepsi, najmądrzejsi i trzeba sie ich słuchać bo jak nie to zostaniesz obrzucona epitetami o istnieniu których nie widziałaś - tak, tak moher rządzi tym krajem, kochana...

Posted

diabelkowa napisał(a):
Behemot moze mala przeprowadzka w spokojniesza miejscowke ?



diabelkowa, przecież pisałam, że u mnie jest b. spokojnie. Okolica jest bezpieczna również dlatego, że mamy tu kilka abasad, a pobliżu jest luksusowe osiedle Marina.
Nie mieszkam na Bródnie czy Grochowie znanym z rozrób, to Górny Mokotow :lol:
W ostatnim raporcie dot. bezpieczeństwa w Wawie moje osiedle zajęło pod tym względem jedno z pierwszych miejsc :cool3: A czubek wszędzie się znajdzie...

A swoją drogą to w przyszłym roku być może rzeczywiście zmienimy mieszkanie - nie ze względu na brak bezpieczeństwa, tylko na brak odpowiedniego metrażu ;)

Posted

Moskva napisał(a):

Nie wiesz, że ludzie to idioci :roll: Do wszystkiego sie czepiają, na wszystkim sie znają najlepiej, sa wogóle najlepsi, najmądrzejsi i trzeba sie ich słuchać bo jak nie to zostaniesz obrzucona epitetami o istnieniu których nie widziałaś - tak, tak moher rządzi tym krajem, kochana...


Wiesz, już jej miałam powiedzieć, jej bardziej przydałby się kaganiec, ale fakty są takie, że zgodnie z przepisami powinniśmy wyprowadzać psy i na smyczy, i w kagańcu :cool1:
Chyba musiałabym codziennie 4 razy jeździć do Powsina, żeby widok mojego psa nie uraził niczyich uczuć :cool1:

Posted

Witaj Behemot,
Po pierwsze to bardzo Tobie współczuję. To przykre gdy ktoś w sąsiedztwie zamieszkania okazuje się "psycholem". Po drugie to nie daj się. To co ten głupek robi to jest karalne. Zgłoś ten incydent na policję ( najlepiej osobiście). Musisz jednak obserwować to co się wokół Ciebie dzieje i najlepiej robić notatki ( data, godzina wybuchu petardy i mniej więcej z którego okna itp.). Może nie od razu policja ustali tego szaleńca ale jeżeli skrupulatnie zaangażujesz się w obserwacje to z pewnością przyniesie to należyty skutek. Trudno wymagać od policji, by bez Twojej pomocy ( to Ty jesteś świadkiem w sprawie) zlokalizowała szaleńca. Pamiętaj , że szaleniec ten nie może czuć się bezkarny. Dziś rzuca petardy a jutro może wyrzucić coś innego. Nie wolno odpalać petard poza wyznaczonymi w Polsce dniami. Nie wolno z okien nic wyrzucać. Ten typ zagraża nie tylko psom ale i ludziom przebywającym w pobliżu Twojego bloku.
Powodzenia!

Posted

adria, to są dwie różne sprawy. Sprawa z petardami już ucichła - pewnie po interwencji policji. Facet z paralizatorem pojawił się parę dni yemu (to jest inna osoba). Ja go na oczy nie widziałam, słyszałam tylko jedną relację. Co ja na razie mogłabym zgłosić policji? Nawet nie wiem, czy on tu mieszka...

Posted

adria0606 napisał(a):
To jeszcze raz ja. Mam takie małe pytanie ( czysto prywatne), czy Ty mieszkasz nie daleko ul. Bagatela?


Nie, mieszkam na Wyględowie (kwadrat między Woronicza, Wołoską, Racławicką i Etiudy Rewolucyjnej.

Posted

No, tak jeśli chodzi o tę sprawę z typem z paralizatorem, to jak na razie nie możesz nic zrobić. Mam nadzieję, że słuch o nim zaginie i Twoje osiedle będzie nadal należało do najspokojniejszych i pozbawionych szaleńców.

Jeśli chodzi o moje (prywatne) zapytanie, to poprostu mam olbrzymia sympatię do pewnej firmy zlokalizowanej na tej ulicy:)
Pozdrawiam Warszawę :))

Posted

adria0606 napisał(a):

Pozdrawiam Warszawę :))


Warszawa pozdrawia Ciebie :lol:
Okolice Bagateli też b. lubię - często pomieszkuję nieopodal u teściów - koło parku Morskie Oko. Tam dopiero jest magicznie! :lol:

Posted

Nie znam zbyt dobrze stolicy a ostatnio byłam służbowo kilkanaście lat temu w Ministerstwie Przemysłu. Jestem bardzo ciekawa jak Warszawa od mojej ostatniej wizyty zmieniła sie, no i mam nadzieję, że wkońcu wycieczka jaką planuję do stolicy od roku, wypali. Mój syn kończy niedługo 12 lat i chciałabym w prezencie zrobic mu wycieczkę do Warszawy ( wówczas odwiedzę też moich przyjaciół na Bagateli :))
Teraz Behemot muszę juz kończyć. Jeszcze raz pozdrawiam i życzę spokojnej nocy.

Posted

No, jeżeli tak się sprawy mają to ...... zdradzę Tobie, iż moi przyjaciele są przy ul. Bagatela 13 (WSO Nr 4). Jeżeli masz czas to zajrzyj do nich - może coś ciekawego wybierzesz dla siebie i/lub teściów :).
Nie zapomnij tylko pozdrowić ich ode mnie! Jeżeli tam będziesz kiedyś to Powiedz proszę, że pozdrawia ich ADA, ok? Z góry dziękuję!
Miło było z Tobą pogawędzić i cieszę się, że Cię poznałam. Mam nadzieję, że trochę pomogłam w nurtującej Ciebie sprawę, iż w końcowej fazie odrobinkę odeszłam od tematu - przepraszam.

Posted

U mnie w okolicy też kilka dobrych lat temu chodził facet z paralizatorem. Co więcej zawsze wychodził na smyczy (ale bez kagańca) z sznaucerem olbrzymem. Pies nie był agresywny, ale ten facet miał jakąś manię na punkcie bezpieczeństwa (nie wiem czy swojego czy swojego psa :eviltong:) i straszył każdego z psem, że jak piesek podleci to go porazi prądem. Teraz już sznaucera nie ma, bo go nie widuje, a facet wyraźnie podupadł na zdowiu, więc ma pewnie inne sprawy na głowie, ale maniaków nie brakuje niestety :shake:

Posted

Nie chciałam zakładać kolejnego wątku, a nie wiedziałam, gdzie opisać tę sytuację ;) Pasuje i tutaj, bo dotyczy nieodpowiedzialnego zachowania ludzi wobec obcych psów.

Na moim osiedlu są domki jednorodzinne z małymi ogródkami. W jednym z takich domków mieszka husky czy malamut (nie znam się na tych rasach), ktory większość dnia spędza w ogródku.

Dziś byłam świadkiem dwóch przykrych sytuacji.
Upośledzona psychicznie kobieta (znam ją z widzenia i paru krótkich rozmów) podeszła do siatki, włożyła rękę między pręty furtki i próbowała dosięgnąć psa, żeby go pogłaskać....
Zanim zdążyłam się do niej zbliżyć i powiedzieć, żeby tego nie robiła, sama zrezygnowała i odeszła, ale dosłownie chwilę potem do tej samej furtki podszedł jakiś menel. Przełożył rękę nad furtką i zaczął agresywnie machać nią psu nad głową, drąc się: "No ugryź! Ugryź, bo ci przyp....!"

Właścicielka psa wyszła na werandę, ale chyba ją zamurowało, bo nie zareagowała. Na szczęście menelowi chyba się znudziło, bo zaraz sobie poszedł.

Co by się stało, gdyby pies ugryzł którąś z tych osób? Kto poniósłby konsekwencje? W pierwszym przypadku nie kobieta, która zaczepiała psa - bo najwyraźniej nie zdawała sobie sprawy z potencjalnego niebezpieczeństwa. W drugim - oczywiście menel.

Z drugiej strony czy to rozsądne, cały dzień trzymać psa w przydomowym ogródku przy zwykłej osiedlowej ulicy, którą chodzi wiele osób?

Posted

Witaj Behemot,
W opisanej przez Ciebie sytuacji, moim zdaniem i kobieta i menel, gdyby pies ich ugryzł, to sami sobie byliby winni. Nic ich głupiego i bezmyślnego zachowania wobec psa nie usprawiedliwia. Pies był za ogrodzeniem, na prywatnym (swoim) terenie i najprawdopodobniej pełni tam rolę stróżującą.
Nikomu nie wolno wkładać rąk za czyjeś ogrodzenie i gdzie prywatności pilnuje pies. Cóż z tego, że kobieta (wg Ciebie) cierpi na chorobę psychiczną? Gdyby z powodu swojego schorzenia nie miała kontroli nad tym co robi, to z pewnością lekarze umieściliby ja w ośrodku zamkniętym lub przebywałaby cały czas pod opieką osób trzecich ( byłaby ubezwłasnowolniona). Menel zaś dodatkowo prowokował psa do agresywnego zachowywania się, a więc powinien na swojej drodze spotkać stróżów prawa.
Pozdrawiam:multi:

Posted

Kurrr... miał szczęście, że ta właścicielka była spokojniejsz ode mnie... Gdybym miała ogród to napis na ogrodzeniu powinien być taki- uwaga złe psy, a właściciel dużo gorszy:evil_lol: chociaż psy sa całkiem łagodne;)

Posted

adria0606 napisał(a):
Cóż z tego, że kobieta (wg Ciebie) cierpi na chorobę psychiczną? Gdyby z powodu swojego schorzenia nie miała kontroli nad tym co robi, to z pewnością lekarze umieściliby ja w ośrodku zamkniętym lub przebywałaby cały czas pod opieką osób trzecich


Ta kobieta na jest chora psychicznie, jest psychicznie upośledzona (to ogromne różnica!). W miarę normalnie funkcjonuje, a nawet ma własnego zwierzaka (kota). Najwyraźniej jednak nie zdawała sobie sprawy, na co się naraża, próbując pogłaskać przez ogrodzenie obcego psa. Jestem przekonana, że gdyby doszło do pogryzienia, zostałaby zwolniona z odpowiedzialności. I co wtedy? Sprawę uznanoby za nieszczęśliwy wypadek.... a przecież można go uniknąć.
Ten husky/malamut nie jest psem stróżującym. Zresztą... jego "rola" w tym domu to dla mnie zagadka. Pies całymi dniami leży w ogródku w powierzchni 4 na 4 metry. Dosłownie parę razy widziałam, jak go wyprowadzano na spacer - późnym wieczorem i oczywiście na smyczy. Nie znam się na tej rasie, ale zdaje się, że takie psy powinny mieć b. dużo ruchu? :roll: On w ogóle wygląda trochę tak, jakby miał depresję. A może to wyjątek wśród malamutów? :roll:

Posted

Behemot napisał(a):
Pies całymi dniami leży w ogródku w powierzchni 4 na 4 metry. Dosłownie parę razy widziałam, jak go wyprowadzano na spacer - późnym wieczorem i oczywiście na smyczy. Nie znam się na tej rasie, ale zdaje się, że takie psy powinny mieć b. dużo ruchu? :roll: On w ogóle wygląda trochę tak, jakby miał depresję. A może to wyjątek wśród malamutów? :roll:

Behemot to raczej nie wyjątek tylko smutna prawda o psachm, które ludzie kupują "bo do ogródka pasuje" i "modny" jest:shake: . Ja znam husky'ego, który całe życie na 5m smyczy chodzi, a spacerki to często stanie z właścicielką przez godzinę pod sklepem:shake: .
PS: ciekawe, że ludZie się nie boją, żę im tego "obronnego" psa jakiś menel z ogródka wyprowadzi...

Posted

Fioletowa napisał(a):

PS: ciekawe, że ludZie się nie boją, żę im tego "obronnego" psa jakiś menel z ogródka wyprowadzi...


Raczej nie wyprowadzi, to osiedle prawie w centrum Wawy, nie na odludnionych peryferiach. Poza tym furtka jest zamykana, zwalnia ją przycisk w domu. Nad furtką nikt tak dużego psa nie przeniesie ;)

A psa szkoda... Na starego nie wygląda, więc energia powinna go roznosić...
A on tylko śpi albo stoi przy furtce, obojętnie przyglądając się przechodniom.
Dla porównania: ja mam wyrzuty sumienia, kiedy nie mogę swojej rocznej suni (kundelek) zapewnić minimum 2 godziny ganiania dziennie :cool1: Kiedy wyjeżdżamy na działkę, ma do dyspozycji 1000-metrowy ogród, a i tak jest co najmniej 3 razy dziennie wyprowadzana na długie spacery po łąkach. I wciąż jej mało :cool3:

Posted

Nie ma końca czarnej serii :angryy:
Na przedostatnim spacerze, ok. 20-tej spotkała mnie b.niemiła "przygoda". Sonia (bez smyczy) przeszła koło jakiejś kobiety w średnim wieku trzymającej dużą, plastikową miskę. Sonia nawet na nią nie spojrzała, już nie wspominając o zaczepianiu. A ta baba nagle wrzasnęła i.... walnęła moją sunię w pyszczek tą michą :angryy: Krzyknęłam do niej, żeby nie biła mojego psa. No i się zaczęło: ty gówniaro, najchętniej to ja bym ci przyj....ła! Kobieta była okropnie agresywna. Coś jej tam odpysknęłam, ale wolałam nie zniżać się do jej poziomu, bo jeszcze i ja bym oberwała :mad:
Okropnie mnie to rozwaliło :cool1: Wstrętny babsztyl bije mojego psa, a potem jeszcze mi ubliża... :angryy:

Jak Wy się zachowujecie w takich sytuacjach? :roll:

Posted

Dziś jak szłam na uczelnie załatwic sprawy przechodziłam przez taki "dziki" skrót. To jest kawałek zieleni między dwoma ulicami i tam ludzie często wyprowadzają swoje psy. No i szła sobie taka kobitka z ONkiem długowłosym, bez smyczy, zeby pies troche połaził, bawił sie jabuszkiem, które kobitka mu rzucała. Przeszlam koło nich, pies nic mi nie zrobił, byłbardzo przyjazny. Z naprzeciwka jechała na rowerze kobitka. Była jakieś 10 metrów przed nami i zaczeła sie drzeć: weź tego psa, chce przejechać - ja zdziwiona, kobitka zdziwiona, pies nawet nie zaszczekal a ta babeczka w taką panike wpadła, ze szok...

Więc jak widać nie tylko w Warszawie bezmyslini ludzie sie zdarzają... Jak reagować - opieprzać równo! Nie dać sie zdominować, nie przytakiwać - bronic sie jednym słowem!

Posted

Moskva napisał(a):
Jak reagować - opieprzać równo! Nie dać sie zdominować, nie przytakiwać - bronic sie jednym słowem!


Oczywiście zjechałam ją za to, że uderzyła mojego psa i że potraktowała mnie jak śmiecia, ale..... faktem jestem, że nie powinnam na osiedlu spuszczać Soni ze smyczy :shake: I choćby Sonia była najłagodniejszym psem na świecie, to zawsze znajdzie się ktoś, kto się przestraszy albo po prostu nienawidzi psów - i ten argument wykorzysta... A nie wyobrażam sobie, żeby na wszystkie spacery wychodziła na smyczy :-(

Posted

Ja ciągle obrywam za psa
Moja sąsiadka nienawidzi zwierząt i dzieci
Kiedy byliśmy bezdzietni i bez psiaka, wszystko było ok
Kiedy pojawił się młody przestała się do nas odzywać, mówiła tylko pod nosem " jaka głupota robić sobie bachora"
od kiedy pojawił się pies
siada na klatce schodowej z metalową rurką od odkurzacza
i straszy,że powybija "te bachory i kundle"
dodam tylko,że ma 70 lat i jest panną
To naprawde ciężki przypadek:shake:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...