Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Kaerjot jest absolutnie BEZWSTYDNA.A tu dzieci zagladaja,nie daj co Boze wolontariuszki z Elblaga...

niestety,myszki nie moga byc tam,gdzie koty-to dla nich stres,ktory moze byc przyczyna smierci,nawet koty nie musza na nie polowac.Wiec osobny pokoj,to super sprawa :)
Jezeli szukasz czegos blizej,a nie znajdziesz nikogo innego,Millarca napisala,ze moze je przechowac,mieszka w Gdyni.Ale oczywiscie szukaj czegoś zupełnie bez drapieznikow .

bede dla Was miala zagadke :) mila :)
kto to?






Posted

brazowa1 napisał(a):
Kaerjot jest absolutnie BEZWSTYDNA.A tu dzieci zagladaja,nie daj co Boze wolontariuszki z Elblaga...



bede dla Was miala zagadke :) mila :)
kto to?


Brązowa, cos ty taka strazniczka obyczajowości, haaaa?! Nie znasz kochana "dzieci", jeszcze nas by wyedukowały.

Czy to Lidzia - parkingowa???? Matko, nie wiem. To jakś mix dobermana chyba.

A której to Majka było?

Posted

brawo dla Ponki!:multi: tak,to Majka,protegowana kaerjot,ktora jej zafundowala sterylke.Nadal sie boi aparatu.Wyrosla,wydoroslała,wlos ma jakis dłuzszy i pyszczek jej wysmuklał.Ładnie utrzymana :)

Posted

Śliczna Majuchna, bardzo dobrze wygląda, taka smukła. Strasznie się cieszę, że jej się udało. Niech już zawsze będzie szczęśliwa.

A moja babcia w kółku różańcowym jest i chyba stamtąd takie teksty przynosi od zawsze.

Posted

tez tego zyczymy :) ma spora szanse na szczesliwe zycie-jej pan nie stresuje jej,hm...on chyba nawet nie widzi,jaka suka jest płochliwa,nie robi z tego zadnego klopotu,suka moze czuc sie pewnie i odpuszczac wiele histerii.Ładnie wyglada :)

aaaa ciotki,prezenty od markofixa i waci,dla naszych kundli.Wiecie,jestem maniaczka tranu,witaminizowania psow schroniskowych i najchetniej kazdemu psu bym pakowala do dzioba -bo widze efekty.

Posted

No i Pynia nie ma juz zaszytego oka :placz:
Oko szeroko otwarte, morda rozdziawiona, zadowolona. jej problem znikł, mój wręcz przeciwnie.
Tola chora, biedna jest... a mnie zaraz trafi szlag!

Posted

Akucha - ja Ci zaraz dam "szlag trafi" :mad:.

Pyńka zdrowa (lub prawie) - to dobrze, Tolka chora - to już gorzej.

A gdzie Akuchowy optymizm i humor ? Bo co, bo kibla rodzonego jeszcze nie ma ?
Po to wieśniaki mieszkają na wsi żeby chodzić za stodołę w razie czego (chociaż ja nawet stodoły nie mam w razie czego ale jakieś chaszcze się znajdą). Ej - uszy do góry, remont to nie koniec świata !!!!!!!!!

Pisz co z Tolą, bo to "cóś" niedobrze wygląda z Twego opisu.

Posted

Dziewczyny, to nie wet zdjął szwy i opatrunek :shake:
Nie wiem co dolega Toli, ale ona flak.
I dlaczego to się trafia zawsze wtedy, gdy ja sama?!

Zosiu, ja o rodzonym kiblu juz zapomialam... oj, długo joszcze będę na występy gościnne latać. Mam osrodek zdrowia za ścianą :razz:

Posted

Akucha - jaka Ty sama ? Przeca nas jeszcze masz - kurka wodna.

My tu z Tobą duchem, bo z ciałem ciut gorzej.

Jeśli to pocieszenie - to powiem Ci, że mi się zawsze wszystko zdarza jekem sama - i to dobre i to złe. Ostatnio przez te burze zaczęło mnie zalewać. No cóż - dopotąd, dopokąd nie zostaną ustalone terminy budowlane, to mam na "strychu" porozstawianych kilka misek i po każdej ulewie włażę tam i znoszę po kilkanaście litrów wody. Uprawiam ekwilibrystykę, bo mój dom parterowy, a strych tylko strychem raczy się mienić !!!

Lepiej Ci już ?

Posted

Ojej, jakiś czas nie zaglądałam do bulwiątek i Pyniuli, a te zaraz chorobę załapują, żeby nudno nie było. Pynia jak trochę powieki były zszyte, to może ten czas wystarczył i krople zaleczą oczko. Tola niech się nie wygłupia i zdrowieje, bo smutno jak prosiaki nie błaznują.

Posted

Ponko, dziekujemy ;) Nie wiem czy to oko jest takie jak ma być. Nie znam się cholerka. Kropilam tak fest, jak wety przykazali.

Zosiu, no jakie lepiej?! teraz się o Ciebie martwię!
Bardzo proszę, tylko nie spadnij, co?

Posted

Akucha - ja twarda baba jestem (chociaż nie mam specjalnie na czym usiąść, ha - to mnie akurat najmniej martwi :multi:).

Nie martwić się o mnie, nie spadnę, bo za sufity robią u mnie tzw. regipsy. Najwyżej jak nie trafię na poukładane dechy to spadnę wraz z sufitem do którejś z izb - ale też chyba raczej nie, bo i masa u mnie nienajwiększa.

Pisz co z Pynią - sama sobie zdjęła te szwy ? (wylizała ?).

Jeśli tak - a jest z nią dobrze - to nie ma powodu do obaw (moja kiedyśniejsza kotka też sama sobie wylizała szwy po sterylce i wet powiedział, że on by tego lepiej nie zrobił).

A Tola ? Co to znaczy "flak" ?

Przyznam, że to dość niepokojące jest :cool1:.

Posted

Szwy miała załozone we wtorek. I za 3 dni (wtorek) miła miec zdjęte.
Przyjechał do mnie tata. Pynia była w kloszu, wszystkie psy zaraz do drzwi poleciały. Zrobilo się zmieszanie, wyzlismy zaraz do ogrodu.
Siadłam, Pynia podleciała i już z gołym okiem była.
Oskarżam rodziciela mego o to nieszczęście. Wiem, że czyta, niech cierpi wyrzuty sumienia.
Cale ustrojstwo znalazłam potem w domu, pod drzwiami.
Oko czyste, powieka bez skazy. Pynia z humorkiem i owszem.
Ale jak to bedzie :niewiem:

Ja sie weta boje, bo on mi kazania prawi czasem...

Tola ma dreszcze, sracz..ę (żółtą ze śluzem). Nie może chodzic po schodach, wskoczyc na łóżko. Nie je, nie pije, nie chce wracac do domu. Ucieka mi w wysoka trwę przed domem i tam leży - sama! Ona leżała tak godzine, ja siedzialam w oknie i pilnowalam. Na działce chowa się w żywopłocie, pod tuje, świerki. Zrobi 2 kroki i kładzie się. Łezki lecą.
To chyba nie za dobrze, co?

Ja oczywiscie mam teorie, ze zjadła grzybka na działce. Po tych ulewach narosło tałatajstwa pełno.

Posted

Akucha - taty nie stresuj, przyjechał w dobrych zamiarach - jak każdy tata.

Jak z Pynią dobrze - to dobrze, i tak ma być. A wet - jak to wet, musi prawić kazania, jak ma serce do zwierzaków to pewnie ci jakiąś mówkę walnie. Najważniejsze, że Pyniulec zdrowy - przecież wet sam to zobaczy.

Gorzej z Tolką - a o grzybka się nie martw. Zwierzaki wiedzą co zjeść. Chyba to intuicyjnie czują. Grzyb nie jest śmierdzący a psy tylko smrodliwe rzeczy raczej "napoczynają".

A najgorsze było to jak moja "świeżo" wysterylizowana suka Berta (wielka suka ON) zwiała mi z ogrodu jeszcze z fartuchem ochronnym. Boże co ja wtedy przeżyłam - tego nie oddadzą nawet najbardziej wyszukane "emotikonki" - i też wet walnął mi wtedy takie kazanie, że chciałam się schować u niego pod biurko ze stydu i z tej mojej niemocy. Ale ludzie we wsi mi później mówili, że jakś "psia pielęgniarka" latała po wsi (no wiesz - w białym fartuchu).

Posted

Nie ma u nas takiego weta.

Dzwonilam do weta w Olsztynie, ale klinika dziś do 12. Wizytówkę z tel. komórkowym dałam TZ-etowi, gdy z Pynią jechał i on ma ją przy sobie. Jutro chłop wraca, to pojdę pewnie.

Zosiu, a dlaczego w białym fartuchu byłaś? Hahaa, ale mieli ubaw!

Posted

No - ubaw był niezły, bo ludziska nigdy nie widzieli psicy w kitlu pielęgniarskim. Nawet niektórzy się dziwili, że nie miała czepka "pielęgniarkowego", bo to dopiero byłby niezły cyrk.

No tak już jest niestety, że na tych naszych wiochach mamy, jak mamy.

Pisz co z Tolką - jedna doba bez picia jeszcze nic nie znaczy groźnego ale dwie - to już nie przelewki. Kroplówę trza by jej zaordynować po takim czasie niepicia.

Tatę pozdrawiam - jeśli czyta.

Posted

A może to "tylko" takie "nie wiadomo co" jak miał Żwiras na wiosnę ?

U mnie trójka teraz "zaszalała": Muchomor, Groszek i Debi ... to tak "na pociechę" ... :shake:

Posted

U Debi jednodniówka.
U Groszka trzydniówka.
A z Muchomorem jeszcze walczymy ale wygląda na to, że była to ... pięciodniówka.

Debi za przeproszeniem ze śluzem, Groch - wodą a Muchomor z ... krwią ...
U nas najprawdopodobniej po ... mirabelkach, które namiętnie zżerają po drodze ...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...