Enigma79 Posted October 27, 2010 Posted October 27, 2010 some : może zupowy bazarek wystawimy ? ;) (do przesłania w słoikach hihi, ja tak zawsze dostaję od mamy) Quote
ageralion Posted October 27, 2010 Author Posted October 27, 2010 Wariatki :evil_lol: Ale mi narobilyscie smaku na dobra zimowa zupe :placz: Ja niestety nie moge dzisiaj wybrac sie z Ania na spacer, bo czuje sie fatalnie ale osobiscie mam mieszane uczucia co do tego domku. Zobaczymy czy to tylko wrazenie po rozmowie telefonicznej i ankiecie... nie wiem czy ci panstwo nadaja sie na wlascicieli amstaffa.... Quote
Enigma79 Posted October 27, 2010 Posted October 27, 2010 ...bo Trewor to jednak amstaff (jeśli nawet po dziadku) a nie pekińczyk czy labrador ;) Quote
some Posted October 27, 2010 Posted October 27, 2010 Enigma79- super pomysł, jakoś nie umiem gotować zup w małych ilosciach więc pomysł trafiony ;) ageralion gdybym tylko mieszkała blizej, to uwierz ze osobiscie bym Ci ta zupe dostarczyla.:) Quote
ageralion Posted October 27, 2010 Author Posted October 27, 2010 some napisał(a):Enigma79- super pomysł, jakoś nie umiem gotować zup w małych ilosciach więc pomysł trafiony ;) ageralion gdybym tylko mieszkała blizej, to uwierz ze osobiscie bym Ci ta zupe dostarczyla.:) Jak tak stawiasz sprawe, chyba zaczne rozwazac przeprowadzke w Wasze rejony :diabloti: Quote
Igiełka Posted October 27, 2010 Posted October 27, 2010 Jak kulinarnie się tu zrobiło :evil_lol: Poczułam się głodna :evil_lol: Quote
toska_latte Posted October 27, 2010 Posted October 27, 2010 Grochoweczka, kwasnica - mniaaam:eating::facelick: a tu w domu obiadu niet:placz: Za to wczoraj - jakby cos przeczuwajc - zakupilam spora dynie i mam zamiar przerobic ja na produkt zupopodobny (a tez nie umiem robic malych ilosci) - co wy na to, dziewczyny? Mamy juz trzy produkty na bazarek:cool3: Dla zapracowanych jak znalazl! A co do domuk tez mam niestety mieszane uczucia, ale zobaczymy jak wypadnie spotkanie. Z innej beczki - odebralam wyniki Treworka i skonsultowalam na szybko z moja mama (jest lekarzem), powiedziala, ze wg niej wszystko jest ok poza faktem, ze w moczu byly male, bo male, ale jednak krwinki czerwone. U mezczyzn nic takiego nie moze miec miejsca, ale nie wiemy, jak z tym jest u psiakow. Zobaczymy, co powie jutro wet. Edit - chodzilo mi o to, ze sa male ilosci krwinek czerwonych, a nie ze same krwinki sa male;) Quote
Enigma79 Posted October 27, 2010 Posted October 27, 2010 http://www.naszeuroczysko.pl/wyniki.html niezły link do parametrów psa, tj wskaźników i norm (m.in. moczu) Quote
Enigma79 Posted October 27, 2010 Posted October 27, 2010 Krwiomocz, podobnie jak białkomocz, jest bardzo częstym objawem chorób układu moczowego. Źródłem krwinkomoczu (niewielka, niewidoczna dla oka utrata krwinek czerwonych) lub krwiomoczu może być uszkodzenie zarówno nerki, jak też każdego odcinka dróg moczowych. Najczęstszą, najbardziej popularną przyczyną jest kamica nerkowa, a szczególnie atak kolki nerkowej. Obecność powyżej 10 krwinek w polu widzenia mogą sugerować też gruźlicę, zaburzenia krzepnięcia krwi, niewydolność krążenia, marskość wątroby. Zwiększona zawartość krwinek czerwonych może być też spowodowana stosowaniem leków - pochodnych dikumarolu i heparyny. Czasem krwiomocz może być spowodowany domieszką krwi miesiączkowej, urazem dróg moczowych w czasie wykonywania niektórych badań inwazyjnych. W tych przypadkach krwiomocz określany jest jako rzekomy. (skopiowane z : http://e-bullterrier.pl/index.php/wszystko-o-zdowiu/150-badania-podstawowe-krew-mocz-normy?PHPSESSID=8036f5e05024bb80a553df7664eccf19 ) ale skoro krwinek było mało, to pewnie wszystko jest ok :) Quote
toska_latte Posted October 27, 2010 Posted October 27, 2010 Dzięki Agus:) sprawdzilam info z tymi krwinkami czerwonymi, ale niestety, nie podali na tej stronie czy nawet sladowe ilosci swiadcza o problemach ukladu moczowego. Nic to, zobaczymy jutro. Lece na randke;) Edit - wynik mowi dokladnie: "sw. 0-2-1" cokolwiek to znaczy. Quote
Enigma79 Posted October 27, 2010 Posted October 27, 2010 w tym drugim linku podają, że norma tych czerwonych krwinek wynosi 0-3.. w polu widzenia :) więc wydaje mi się, że jest ok ale to tylko takie gdybanie Quote
ageralion Posted October 28, 2010 Author Posted October 28, 2010 Ja sadze jednak, ze te problemy z porannym trzymaniem moczu u trewrka, to jednak moze byc podziebiony pecherz. Zobaczymy co powie weterynarz :) Domek tak jak podejrzewalysmy, nie nadaje sie na amstaffa z powodu kompletnego braku doswiadczenia z psami, a ze dodatkowo tam mieszka 7 latek, wymagania sa jeszcze wyzsze. Treworek dalej szuka... Quote
some Posted October 28, 2010 Posted October 28, 2010 Martuś to może temu Państwu innego psiaka zaproponować'? może jakiegoś ze schronu? czy oni chcą tylko amstaffa? Quote
ageralion Posted October 28, 2010 Author Posted October 28, 2010 some napisał(a):Martuś to może temu Państwu innego psiaka zaproponować'? może jakiegoś ze schronu? czy oni chcą tylko amstaffa? Ja osobiscie nie dalabym im zadnego psa po przejsciach... pani przyszla na spacer z Treworem w szpilkach i kompletnie nie sluchala o mozliwych problemach, a Treworka chciala bo ladny. Dodatkowo powolywanie sie na "Zaklinacza psow", przy szczatkowej wiedzy o psach i ich psychice... az mnie zmrozilo na sama mysl, ze beda eksperymentowac na psach po przejsciach... Quote
Enigma79 Posted October 28, 2010 Posted October 28, 2010 Co prawda nie byłam obecna przy spotkaniu ale pani w Treworze widziała labradora :crazyeye: a w ankiecie napisała, że nie psa rasy amstaff bo jej nie zna i się jej boi. Na Ani słowa o tym, że Treworek posikuje w domu, pani stwierdziła, że jest za rzadko wyprowadzany... TAK, TAK - niech Zaklinacz do nas przyjedzie :D :D ugotuję mu grochówkę ;) Quote
Enigma79 Posted October 28, 2010 Posted October 28, 2010 edytowanie postów u mnie jakoś nie działa więc tutaj poprawię swoją wypowiedź : w ankiecie pani napisała, że NIE CHCE psa rasy amstaff (...) Quote
toska_latte Posted October 28, 2010 Posted October 28, 2010 Dokladnie tak, jak napisaly Marta i Aga, zreszta dzwonilam do nich wczoraj i dzielilam sie swoja opinia. Ja jestem totalnie zielona w kwestii adopcji od tej strony, dlatego nie chce sama podejmowac decyzji, ale bylo niestety kilka rzeczy, ktore mi sie nie spodobaly. Przede wszystkim kompletny bark doswiadczenia z jakimikolwiek psiakami. Niektore z opinii wyglaszanych przez Pania byly dziwaczne. Na moje pytanie, jak bedzie sobie radzic z tym, ze Treworek podsikuje w domu Pani stwierdzila, ze nie wie i zapytala sie mnie, jakie sa metody. Probowalam wiec opowiedziec, w jaki sposob ja staram sie sobie z tym radzic, ale Pani nie byla zbytnio zainteresowana. Podobnie nie wykazala zainteresowania tym, co mowilam o chorobach, jakie przeszedl Treworek (faktem jest, ze przechodza badz juz przeszly, ale wydaje mi sie, ze potencjalnego wlasciciela powinno to obchodzic), ani wynikami badania moczu, ktore zrobilam wczoraj. Pani ma male dziecko, a Treworek jest bardzo mlodym psiakiem, ktory jeszcze do konca nie wie, co mu wolno, a co nie, zwlaszcza, kiedy sie rozbryka. Skoczy na malego i go przewroci, albo zlapie mocniej zebami i bedzie problem. Pani nie miala zadnego konkretnego pomyslu, jak sobie z tym radzic. Poza tym sama stwierdzila, ze nie jest osoba zbytnio aktywna, ze najchetniej spedza czas w domu, a spacerami zajalby sie maz. Bylo tez pytanie czy kastracja nie jest po prostu okaleczaniem zwierzecia. To, co mnie najbardziej uderzylo, to stwierdzenie Pani – po jakis 3 minutach – ze ok, ona go bierze. A za minut 15 kolejne pytanie czy mozna wziac psiaka na probe na dwa dni, a pozniej w razie czego go oddac:shake:. Tak jak pisala Marta, Pani przyszla na wysokich obcasach, a wiedziala doskonale, ze idziemy na spacer. Ja z kolei wiem, ze wczoraj miala urlop, wiec nie ma opcji, ze sie spieszyla i przyjechala prosto po pracy. To, ze sie boi psiakow bylo widac. Do Treworka podchodzila jeszcze z wieksza pewnoscia siebie, ale Eni nawet nie bardzo chciala poglaskac. Poza tym, ani Treworek, ani Eni nie byli nia zbytnio zainteresowani. Faktem jest, ze bylo wiele innych bodzcow, ale na spacerach zwykle przybiegaja do mnie, skacza, chca sie bawic. Natomiast do Pani nie podchodzily prawie w ogole. Doskonale wyczuly nasze emocje i po powrocie do domu musialy jakos sie odstresowac i, pomimo spaceru, tak szalaly, ze az trzeba bylo rozdzielac towarzycho;). To tyle z moich obserwacji. PS. Marta, szukam tego polecanego przez Ciebie gabinetu i nie bardzo moge znalezc, ktory to. http://www.vetopedia.pl/weterynarz-16-869-0-1-Szczecin.html ten pierwszy z listy? Quote
ageralion Posted October 28, 2010 Author Posted October 28, 2010 [quote name='toska_latte']PS. Marta, szukam tego polecanego przez Ciebie gabinetu i nie bardzo moge znalezc, ktory to. http://www.vetopedia.pl/weterynarz-16-869-0-1-Szczecin.html ten pierwszy z listy? Tak, to ten gabinet :) Quote
toska_latte Posted October 28, 2010 Posted October 28, 2010 ageralion napisał(a):Tak, to ten gabinet :) Dzieki :) zadzwonilam przed chwila do Pana i idziemy miedzy 16, a 19, wiec pozniej napisze, co i jak wyszlo. Quote
Igiełka Posted October 28, 2010 Posted October 28, 2010 O to rzeczywiście szkoda gadać na tą Kobietę ehh co za ludzie :mad: Treworek na szczęscie jest w dobrych rękach. :lol: Quote
Enigma79 Posted October 28, 2010 Posted October 28, 2010 Ja przełożyłam wizytę ze swoją bulwą na sobotę. Czekam z zapartym tchem, co powie wet o Treworku i Eni (jeśli ona także dzisiaj zamieni się w pacjentkę). To co Ania napisała i opowiedziała mi wczoraj przez tel nie mieści się w głowie, tzn że ludziom wydaje się, że W CIĄGU 2 DNI !!! zbudują (lub nie ! i wtedy oddadzą psa pozbywając się kłopotu) więź z nowoprzybyłym psem, że uda im się w tak krótkim czasie nauczyć pewnych zachowań... sama nie wiem, co oni myślą, może po prostu mają nadzieję, że to tak jak z nowym meblem albo pralką - nie zawdza, robi to, czego oczekujemy no i jest gwarancja. Ale może pani nie miała złych intencji tylko sobie po prostu ze zbyt wielu rzeczy nie zdaje sprawy... chociaż to chyba nie aż tak skomplikowane. Quote
ageralion Posted October 28, 2010 Author Posted October 28, 2010 Enigma79 napisał(a):Ale może pani nie miała złych intencji tylko sobie po prostu ze zbyt wielu rzeczy nie zdaje sprawy... chociaż to chyba nie aż tak skomplikowane. Ja sie sklaniam wlasnie do tej opcji. Trewor wrocilby migiem, szczegolnie ze odrazu bylo widac, ze kobieta nie ma pojecia ani reki do psow. Zreszta osoba, ktora mialaby sie zajmowac Treworem, nie przyszla na spacer, nie wspominajac o dziecku. Dzieci nie wychowane z psem moga byc rozne. Wiez pomiedzy psem i wlascicielami widzi sie odrazu przy pierwszym spotkaniu :) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.