Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

:( kurczę.... dopiero teraz o tym przeczytałam :( nawet nie potrafię Cię w żaden sposób pocieszyć bo wyobrażam sobie przerażenie i obawy, że to się może zdarzyć ponownie, to jednak nie są pinczerki tylko duże psy i mogą sobie naprawdę wyrządzić krzywdę

  • Replies 472
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Aniu, idź z Eni od razu do weterynarza. W pysku psa są bardzo niebezpieczne beztlenowe bakterie, które powodują często ropienie i ciężko się takie rany goją. Nawet nie zauważysz kiedy, a dojdzie do zapalenia (jak u mojej Figi, na zewnątrz wszystko pięknie się goiło, a w środku była tragedia).
Dostanie antybiotyk i leki przeciwzapalne. Może którąś rankę trzeba będzie zszyć, żeby się lepiej goiła.

Z dwoma psami trzeba mieć oczy dookoła głowy, nigdy nie wiadomo, kiedy i co może stać się przyczyną awantury.
Trzymajcie się!

Posted

agnieszka32 napisał(a):


Z dwoma psami trzeba mieć oczy dookoła głowy, nigdy nie wiadomo, kiedy i co może stać się przyczyną awantury.
Trzymajcie się!


to prawda niby się kochają ,świata poza sobą nie widzą a wystarczy pierdoła i jest horror

Posted

@ Ania :Smutno i cicho zrobiło się na Treworkowym wątku. Stan ran Enigmy poprawił się ? Jak się psiaki dogadują po tym zdarzeniu ?

@ Marta : Viktoria odzywa się do Ciebie ? Wciąż czeka na Treworka ?

Posted

Enigma79 napisał(a):
@ Ania :Smutno i cicho zrobiło się na Treworkowym wątku. Stan ran Enigmy poprawił się ? Jak się psiaki dogadują po tym zdarzeniu ?


Agus, nawalilo mi sie ostatnio roboty zwiazanej z doktoratem, a to zajecia, a to konferencje, a to jakies projekty, wiec siedze zagrzebana w papierach i nie mam kiedy wejsc na neta. Ale donosze, ze Eni ma sie zdecydowanie lepiej :lol: Z ranek zostaly strupki (czesc juz nawet zdazyla odpasc). Z dogadywaniem sie bywa roznie. Wydaje mi sie, ze teraz szybciej denerwuja sie na siebie nawzajem. Wystarczy czasem jedna iskierka, zeby nagle zaczely sie wkurzac. Ale tak ostro juz nie ma, poza tym pilnujemy bardzo, zeby sie nie powtorzylo. A tak, to jest wszystko normalnie, zaraz po tym, jak sie pozarly probowalam je od siebie odizolowac, ale nie dalo rady. Jest swirek, jak nie moga byc ze soba. I oczywiscie co? Pierwsza rzecza, jaka zrobily, bylo polizanie sie nawzajem po pyszczkach :roll:;)

ageralion napisał(a):
Trewor juz po pobraniu krwi :) Przy goleniu lapki podobno darl sie w nieboglosy :evil_lol: Twardziel....:diabloti:

Koszt badania + kurier to 270zl


Dokladnie, samo pobranie krwi nie bylo tak starszne, jak bzyczaca maszynka :roll:;) Co jest o tyle dziwne, ze byl juz podgalany dwa razy (przy pogryzieniu i kastracji) i nie robilo to na nim wiekszego wrazenia. Biedak musial dzisiaj dostac namordnik i wyladowal na stole, bo szarpal sie, jak piskorz. Dojazd do weta latwy nie byl (zaden kierowca nie chcial nas wziac) i na miejscu czekalismy ponad godzine, mimo ze bylismy drudzy w kolejce, ale grunt, ze juz zalatwione. Wyniki powinny byc w okolicach 25.01.

Posted

A ja rozmawialam z Vicktoria, ktora bardzo sie cieszy, ze juz niedlugo Treworek bedzie u niej :) Pokryje koszty badania krwi, juz wyslalam jej nr konta. Po treworka przyjedzie ok 5-7.02, kiedy wroci z sesju z Austrii i moze zabrac sunie ze soba :) Czy malenka bedzie jechala w transporterku? To by ulatwolo sprawe, bo nie wiem czy Vicky nie bedzie jechala sama...

PS Aniu Vicktoria czeka na Twojego maila, z checia bedzie z Toba korespondowac, a i nie ukrywa, ze nowe zdjecia Treworka chetnie by zobaczyla :)

Posted

Ja po cichu obserwóję jego losy,bardzo się cieszę,że się tak u niego układa.Powodzenia psiaku.Już niedługo będziesz w swoim domku stałym.

Posted

Wg tozowskiej Poczekalni Treworek został adoptowany 07.12.2010, szybko tutaj zajrzałam. Coś tam system informatyczny chyba świruje....

Wiem, wiem, że czasu na wagę kupić nie można i podziwiam :D A ja sobie dzisiaj zafundowałam film (reż.Fatih Akin) w Pionierku.

Posted

[quote name='ageralion']A ja rozmawialam z Vicktoria, ktora bardzo sie cieszy, ze juz niedlugo Treworek bedzie u niej :) Pokryje koszty badania krwi, juz wyslalam jej nr konta. Po treworka przyjedzie ok 5-7.02, kiedy wroci z sesju z Austrii i moze zabrac sunie ze soba :) Czy malenka bedzie jechala w transporterku? To by ulatwolo sprawe, bo nie wiem czy Vicky nie bedzie jechala sama...

PS Aniu Vicktoria czeka na Twojego maila, z checia bedzie z Toba korespondowac, a i nie ukrywa, ze nowe zdjecia Treworka chetnie by zobaczyla :)

Zadnych nowych zdjec chwilowo nie mam niestety :-( Ale maila na pewno napisze i przy okazji pewnie zaczepie na FB ;)
5-7 lutego, matko, to juz tak niedlugo... Po 5 miesiacach razem rozstanie bedzie wiecej niz ciezke. Powiem szczerze, ze troche obawiam sie, jak bedzie wygladala podroz Vicktorii. Mam nadzieje, ze nie bedzie zadnych niespodzianek. Treworek w samochodzie najgrzeczniejszy jest, kiedy jedzie razem z Eni. Odetchne z ulga, jak beda na miejscu!

[quote name='Enigma79']Wg tozowskiej Poczekalni Treworek został adoptowany 07.12.2010, szybko tutaj zajrzałam. Coś tam system informatyczny chyba świruje....

Wiem, wiem, że czasu na wagę kupić nie można i podziwiam :D A ja sobie dzisiaj zafundowałam film (reż.Fatih Akin) w Pionierku.

Hmmm, to faktycznie dziwne. Moze to wynika z faktu, ze wtedy Vicktoria sie zdecydowala?

Zdecydowanie kojarzysz mi sie z Akinem ;) Mam nadzieje, ze seans udany? :)

Posted

Słuchajcie a czy te tabletki uspokajające, które podaje się psiakom np w Sylwestra mają jakieś skutki uboczne bo może Trewisiowi można by było właśnie coś takiego podać przed podróżą ? Cóż, po 5 m-cach z pewnością będzie cieżko się rozstać i Ani i psinie...

Soul Kitchen taki jak go reklamowano, spełnił zatem moje oczekiwania (relaks ):)

Posted

Treworkowi bedzie mozna zaczac podawac kropelki uspokajajace, ktore zmniejsza jego stres w podrozy i nowym domu. Nie pamietam ich nazwy ale Kirze pomogly zaaklimatyzowac sie w ex DT.

Agnieszka32 podarowala je suni, wiec pewnie pamieta jak sie zwą ;)

Posted

Trewor znow sie scial z Eni :( Ania byla sama i ledwo udalo sie jej psiaki rozdzielic... w pewnym momencie myslala, ze juz po Eniśce :( Udalo sie jej dotrzec do weta, psiaki dostaly antybiotyk i przemyla im wetka rany, Eni ma jedna rane do szycia. Jutro sie okaze, czy zycie bedzie konieczne...

Wlasnie poszla klatka do Ani, zobaczymy jak Trewor zareaguje, bo nie mozna ich samych zostawic w domu :(

Posted

Niestety, tym razem bylo znacznie gorzej niz ostatnio :-( Zaczelam opisywac, jak to wygladalo, ale nie mam sily, przepraszam. Trewor ma trzy rany - jedna, najglebsza na nosie, jedna na lapie i jedna "pod pacha". Nie ma nic do szycia. Enigma ma okolo pietnastu i ciagle znajduje nowe. Dwie najglebsze sa kolo prawego ucha, jutro prawdopodobnie do szycia. Wyszla jej tam opuchlizna, a w dodatku zaczela teraz kulec :placz: Obydwoje dostali konska dawke antybiotyku domiesniowo, lek przeciwbolowy i przeciwzapalny tez domiesniowo, a oprocz tego antybiotyk miejscowo w kazda rane. Eni ma tez wszystko sprystane aluminium. Jutro kontrola. O ile rano nie bedzie gorzej i nie pojade od razu do weta, to Eni idzie ze mna do pracy. Treworek musi sie przyzwyczaic do klatki.
Nie moga sobie darowac :placz::placz::placz: Gdzies robie blad, cos jest nie tak, tylko nie wiem co :-( Macie jakies rady?

Posted

nie znając zasad panujących u Was, ciężko jest powiedzieć co robisz źle

jeśli kolejny raz się spięły to musial być konkretny powód
przecież nie spały razem na kanapie , nie obudziły się i nie zaczęły walczyć
napisz o co poszło tym razem









Marta chodzi o KalmAid ?

Posted

Fioneczka, tym razem wlasnie nie mam pojecia o co poszlo. Bylam w lazience, kiedy uslyszalam warkoty z pokoju, wiec biegiem przylecialam - Trewor lezal na kanapie i warczal, a Eni stala przed nim ze szczota na grzbiecie. Chcialam je odciagnac od siebie, poki jeszcze nie zaczely, ale jak Eni zauwazyla, ze jestem za nia, to od razu poczula sie pewniej i skoczyla. Nie mialam szans jej przytrzymac, zwlaszcza, ze Trewor od razu tez sie rzucil. Nie wiem, co moglo byc przyczyna klotni. Dostaly wczesniej po smaczku, ale byly odizolowane od siebie i zdazyly juz je zjesc i normalnie po tym wrocic do siebie.

Posted

Ja się nie będę wymądrzać bo zawsze miałam tylko 1 psa... ale widzę, jak Trewor jest bardzo za Anią, jak jego przywiązanie do niej wzrosło. Człapie za nią często krok w krok i z Anią podejrzewamy, że poczuł się bezpiecznie i zaczął może być bardziej zaborczy... Nie wiem, co napisać, to się nie może powtórzyć :( Klatka Agi jest już u Ani ale coś mi się wydaje, że Trewora w niej się nie uda umieścić... Czy jeśli on np zostanie sam w domu albo właśnie zamknięty w klatce i odbierze to jako karę, będzie bardziej "niezrównoważony" ? Jak traktować psy po takich zdarzeniach, przede wszystkim Treworka ? Cholera, cholera, cholera...

Posted

Ja mam 2 psy, z czego suka wciaz probuje wymuszac posluch u szczeniora. Atakuje wylacznie przy mamie - dzwonilam z tym problemem do treserki, powiedziala ze jak suka nasza jest przy mamie i podchodzi szczenior (wiekszy od suni) to mamy pozadnie obserwowac i jak chociaz by sie oblize suka po pysku to wypad na miejsce. Mamy ja tak dlugo gonic od mlodego az w koncu pojmie ze atakujac zostaje sama. Suka jest zazdrosna o mlodego i to jak cholera i wciaz probuje go sobie ustawic, w domu wyglada jak by sie go troche bala jednak na dworzu szaleja i zawsze zaczepia do zabawy suka. Wczoraj tez mielismy nie przyjemna sytuacje. Matka dala wode suni z kranu, mlody podszedl - matla powiedziala do niego czule ze nic niema i suka wyskoczyla z zebami ... tylko ze nie bylo zwady bo suka trafila matke, a nie mlodego.
Jak sie matka trzyma zasady 'obserwacji i odganiania zazdrosnika' to jest wszystko ok. Nasza jest na tyle perfidna ze zawsze za tylkiem ma jakas sciane/mebel tak samo od boku zeby nie mozna bylo jej za latwo oddzielic, a odciaganie mlodego guzik daje bo ona wciaz napiera. Jak sie ja odciagnie, on zostawia i odchodzi... Miedzy nimi doszlo do 4 spiec od kiedy je mamy.
1) sunia miala rozwalone ucho, rozciete na pol - zaatakowala sunia, jednak wina byla matki bo rozsypaly jej sie smaki na podloge po powrocie z tresury mlodego ....
2) mlody mial rozcieta skore wewnatrz policzka - matka czytala ksiazke, mlody podszedl do suni - a ona na niego wyskoczyla i rozcharatala
3) mlody mial pocharatany nos i pysk, az serce kralo jak sie na te rany patrzylo :( - matka przestawiala cos u mnie na komodzie, mlody do niej podszedl zeby popatrzec, jak sie wycofywal bo stwierdzil ze niema tu nic ciekawet wtedy suka wyskoczyla i zaczela go 'dziabac' ...
4) wczoraj wyzej opisane :/

Posted

Byłoby super (tylko nie wiem, czy możliwe), gdyby p.Asia mogła psy też zobaczyć, poobserwować chwilę ale mam nadzieję, że sama teoria też jakoś pomoże (tzn gdy usłyszy opowieść i sama udzieli kilka rad).
Ania była podczas tego zdarzenia (i często jest w domu) sama. Cały pokój zalany bo próbowała rozdzielić psiaki wodą... Treworowi puściły zwieracze.To wszystko oczywiście można posprzątać i nie o to chodzi lecz o bezpieczeństwo kuców :( (na szczęście Ani nigdy nie dziabnęły) Po poworcie od weta, też był moment, że Treworowi sierść się zjeżyła przy Eni a nam zamarło na chwilę serce.

Maron86 - to są Wasze psy na stałe czy tymczasowicze ? Jeśli opcja nr 1 to podziwiam... Ja bym się za bardzo bała, że kiedyś nie skończy się na ranie i szkoda mi by było psów ale trzymam kciuki, żeby udało się wyeliminować te zachowania.

Posted

Marta, podasz mi numer do p. Asi? Bo nie mam.
Treworek zostal w domu, klatka otwarta, kocyki i poduszki w srodku, kilka zabawek i smaczki. Jak wychodzilam, to wszedl do srodka i zaczal zajadac. Wczoraj by klatka zaintersowany, obwachiwal i wchodzil do srodka, ale z pewnym zaniepokojeniem. Eni ja kompletnie olala. Jest teraz ze mna w pracy i chyba wreszcie poprawil jej sie humor. Przestala wygladac tak smutno, chodzi i macha kita, zwlaszcza, ze ma tutaj sporo rak do wyglaskiwania. Treworek tez przezywa, widze zwlaszcza po oczach, ze ciagle jest zdenerwowany. Niestety, nie moglam ich dzisiaj zostawic samych, bo nie chce juz wiecej ryzykowac. Po poludniu kontrola u weta i kolejna dawka antybiotyku. Eni nie kuleje juz tak mocno, jak wczoraj, ale to rozciecie kolo ucha chyba jednak bedzie do szycia...

Posted

Tak mi przykro, Aniu :( Zwłaszcza, że nie mogłam Wam pomóc w transporcie do weta (byłam w drodze do lekarza, wróciłam dopiero po 20...)

Co do traktowania obu psów - pamiętam jak rozmawiałam z Asią po starciu Marusi z Figą - kazała oba psy traktować normalnie, ale każde warknięcie do siebie natychmiast strofować.

Jeśli chodzi o pogryzienie - moja Figa miała ok. 20 ranek, większość do szycia (nawet tych mniejszych, 1 centymetrowych), bo znacznie szybciej się to goi (nie miała żadnego stanu zapalnego po zszyciu). Szkoda, że wczoraj od razu wet ranek nie zszył, z pewnością byłoby dużo lepiej...

Trzymajcie się, jeszcze trochę, chociaż wiem, że jest Ci ciężko.
Co do klatki - wszystko co dobre musi się Treworowi z nią kojarzyć - dawaj mu zabawki, smaczki, a nawet jedzenie tylko w klatce.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...