Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

ważne, że czip jest :) i szczepienia aktualne. W wakacje jechałam z moim psiakiem do Szwecji i przechodziłam całą procedurę a i tak nikt nas nie sprawdzał :)

Tak - nadal szukamy transportu. Rodzina Dixie może po nią przyjechać dopiero na wiosnę, ja się wcześniej też nie wybieram... więc pytanie - czy nowa Pani Treworka zgodziłaby się przewieść też naszą sunię? Przyszła rodzinka Dixie deklaruje odbiór małej z każdego regionu Szwecji ;)

  • Replies 472
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

agnieszka32 napisał(a):
A gdzie światełka na choince??? ;)


Agnieszko, lampki jak najbardziej sa, ale wylaczone, bo foto jest z rana (wiem, ze moze tego nie widac - ach te moje talenta fotograficzne :evil_lol::roll:) ;) Za to dopiero na zdjeciu dopatrzylam sie, ze ta moja choinka chyba nie ma lancuchow :hmmmm:

Ra_dunia napisał(a):
ważne, że czip jest :) i szczepienia aktualne. W wakacje jechałam z moim psiakiem do Szwecji i przechodziłam całą procedurę a i tak nikt nas nie sprawdzał :)

Tak - nadal szukamy transportu. Rodzina Dixie może po nią przyjechać dopiero na wiosnę, ja się wcześniej też nie wybieram... więc pytanie - czy nowa Pani Treworka zgodziłaby się przewieść też naszą sunię? Przyszła rodzinka Dixie deklaruje odbiór małej z każdego regionu Szwecji ;)


Tez mam nadzieje, ze to nie bedzie przeszkoda ;). Z moja poprzednia sunia bardzo czesto wyjezdzalam za granice i nigdy nawet nie poprosili o paszport. Co do transportu zas, to musialaby sie wypowiedziec Marta (ageralion), bo to ona ma kontakt z Vicktoria. Ale nie wiem, jakby to bylo, bo Vicktoria chyba bedzie po Treworka jechala calkiem sama.
Martus, dalabys rade sie zapytac?

Posted

toska_latte napisał(a):
Tez mam nadzieje, ze to nie bedzie przeszkoda ;). Z moja poprzednia sunia bardzo czesto wyjezdzalam za granice i nigdy nawet nie poprosili o paszport. Co do transportu zas, to musialaby sie wypowiedziec Marta (ageralion), bo to ona ma kontakt z Vicktoria. Ale nie wiem, jakby to bylo, bo Vicktoria chyba bedzie po Treworka jechala calkiem sama.
Martus, dalabys rade sie zapytac?

Tak, napisze do niej maila :)

Posted

Pileczka ;)


Jak widac zdjecia robione niedlugo po kastracji, bo Treworek jeszcze w kolnierzu paradowal. Uciekam chwilowo do gotowania i sprzatania. Galgany zas czekaja na pierwsza gwiazdke - nie wiem czemu, ale maja zdecydowanie najwiecej prezentow ze wszystkich, az takie grzeczne to one nie byly :evil_lol::diabloti:

Posted

Reeeeewelacjaaaa !!!! Najpiękniejsza kartka świąteczna tego sezonu :)
Mordy kochane !
Aniu, Tobie, Twoim bliskim (włączając w to kuce) oraz wszystkim odwiedzającym wątek Treworka i Enisi - wesołych Świąt !!

P.S. Trewor na jednym zdjęciu wygląda jak dog niemiecki :)

  • 2 weeks later...
Posted

Witam wszystkich po tygodniowej nieobecnosci ;) Powrociwszy ze swiatecznej eskapady zostalam nalezycie powitana przez szalenie stesknione lasice :loveu: Treworek stesknil sie tak bardzo, ze musial mi nawet wsadzic pazura do nosa, co skonczylo sie fontanna krwi ubarwiajaca nie tylko podlogi, ale i moja biala kanape :diabloti: Powiem Wam, ze doglebnie poczulam, ze jestem w domu :evil_lol: Sylwester psiaki spedzily z moja mama, ale niestety koczujac do 6 rano w lazience :shake: Treworek sie nawet nie bal, ale Enisia biedna dostala histerii. Do tej pory na fajerwerki nie reagowala w ogole, ale - jak sie okazalo - takie natezenie to jednak dla niej za duzo. Juz wiemy, ze w przyszlym roku musi koniecznie dostac cos na uspokojenie.

Dziewczyny, mam do Was wielka prosbe. Musze jechac z Treworkiem do weta, zeby pobrac krew na badania. Wet jest na mierzynie, ja mieszkam na niebuszewie i absolutnie nie mam transportu :( Wizyta musi byc rano, zeby Treworek byl na czczo i zebym ja dala rade dotrzec do pracy na 10. Czy ktos bylby w stanie nas podwiezc??? Bardzo prosze o jakas pomoc :(

Posted

Kurczę :( ja po 1,5 tygodniowej nieobecności w pracy, dzisiaj byłam juz o 7.30 w biurze i muszę tutaj niestety wypełniać przestrzeń więc nawet nie mogę pomóc w taksówce.
Dziewczyny pomóżcie. Trewisiowi tylko dzisiaj lub jutro może zostać pobrana krew (szansa na DT) bo pozostałe dni w tym tygodniu odpadają....

Posted

Kochane, ale w czym problem? Czy Ty, Aniu, nie możesz podjechać z Treworkiem taksówką i tak też wrócić? Weź tylko Treworka, nie zabieraj Eni, przecież z jednym psem świetnie sobie dasz radę ;)

Posted

agnieszka32 napisał(a):
Kochane, ale w czym problem? Czy Ty, Aniu, nie możesz podjechać z Treworkiem taksówką i tak też wrócić? Weź tylko Treworka, nie zabieraj Eni, przecież z jednym psem świetnie sobie dasz radę ;)


Agnieszko, jesli bedzie trzeba, to oczywiscie wezme taksowke, ale tylko w ostatecznosci. Naprawde wolalabym tego uniknac, bo to jednak jest spory kawalek ode mnie (tak liczac najmniej jakies 30min jazdy), a Treworek mimo wszystko nie zachowuje sie idealnie w samochodzie. Zwlaszcza jesli jedzie sam, a Eni tak czy inaczej nie ma po co ciagnac do weta. Jezdzilam juz z nim nie raz i zwykle byl z tym problem, biorac pod uwage podejscie kierowcow.

Posted

Aniu, uprzedź tylko jak będziesz zamawiała taksówkę, że będziesz jechała z psem. Trzymaj go krótko w aucie, a będzie dobrze.
Ja niestety, pomóc nie mogę, bo od rana siedzę w pracy :(

Posted

Wlasnie przed chwila pogryzly mi sie psy. Poszlo o jakis kawalek kosci czy czegos takiego, ktory znalazla Enigma. Trewor chcial zobaczyc co to jest, ona warknela i nie pozwolila, po czym rzucil sie on. Trewor zlapal ja za kark i po prostu miotal. Enigma tez nie pozostawala dluzna, ale nie probowala atakowac tak ostro, jak on. W dwie osoby udalo nam sie ich rozdzielic przy moim wrzasku "pusc, pusc". Treworowi nic nie jest, nigdzie nie widze nawet zadrapania, ale Enigma ma rozcharatane prawe ucho, trzy glebokie rany pod nim, jedna na szyi, jedna na lewej lapie i jedna paskudna miedzy poduszkami. Przemylam jej to wszystko rywanolem od razu, mam nadzieje, ze nie bedzie sie babrac. Szczerze mowiac jeszcze sie trzese. Pierwszy raz widzialam ich oboje w takim stanie. Trewor za nic nie chcial puscic Enigmy, a ona, jak juz ja w koncu odciagnelam, ciagle probowala do niego wrocic. Na te noc zostaja rozdzieleni. Mam gleboka nadzieje, ze to byl pierwszy i ostatni raz. Nie wiem, co bym zrobila, gdybym byla akurat sama.

Posted

toska_latte napisał(a):
Wlasnie przed chwila pogryzly mi sie psy. Poszlo o jakis kawalek kosci czy czegos takiego, ktory znalazla Enigma. Trewor chcial zobaczyc co to jest, ona warknela i nie pozwolila, po czym rzucil sie on. Trewor zlapal ja za kark i po prostu miotal. Enigma tez nie pozostawala dluzna, ale nie probowala atakowac tak ostro, jak on. W dwie osoby udalo nam sie ich rozdzielic przy moim wrzasku "pusc, pusc". Treworowi nic nie jest, nigdzie nie widze nawet zadrapania, ale Enigma ma rozcharatane prawe ucho, trzy glebokie rany pod nim, jedna na szyi, jedna na lewej lapie i jedna paskudna miedzy poduszkami. Przemylam jej to wszystko rywanolem od razu, mam nadzieje, ze nie bedzie sie babrac. Szczerze mowiac jeszcze sie trzese. Pierwszy raz widzialam ich oboje w takim stanie. Trewor za nic nie chcial puscic Enigmy, a ona, jak juz ja w koncu odciagnelam, ciagle probowala do niego wrocic. Na te noc zostaja rozdzieleni. Mam gleboka nadzieje, ze to byl pierwszy i ostatni raz. Nie wiem, co bym zrobila, gdybym byla akurat sama.

O mamo! Dobrze ze wam sie nic nie stalo przy okazji. Obserwuj te ranki Enigmy, zeby nie podeszly ropa, tak jak u Figi Agnieszki. Jak dobrze, ze udalo sie je opanowac...

Posted

Szczerze mowiac, to bardziej odciagnac na sile niz opanowac. Wydaje mi sie - moze naiwnie - ze zadzialalo tez moje "pusc" wykrzyczane w ostatnim momencie. Bo dla Trewora, to po prostu kolejna komenda (czasem zdarza mu sie zatopic zabki w czyms, czym nie powinien), za ktorej wykonanie jest nagradzany. I moze to go rozproszylo na tyle, ze wreszcie puscil kark Enigmy. A o Fidze Agnieszki pomyslalam od razu, wlasnie dlatego pierwsze co, to bieglam po rywanol.
I naprawde, milion razy bardziej wolalabym, zebym ugryzly mnie przy rozdzielaniu niz siebie nawzajem.

Posted

goopki noo!!

dobrze że nic Tobie się nie stało !!!!

rany u Enisi się zagoją ale jak widać nie do końca można ufać naszym psiakom ... niby się kochają i bawią i śpią razem ale czasem wystarczy pierdoła żeby spięły się nie na żarty
myślę że energia która nie została spożyta explodowała w ten sposób
mam nadzieję że już się to nie powtórzy

ukochaj Eniśkę mocno ... będzie dobrze

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...