Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Rudy rządzi!
Podjęłam męską decyzję, że dziś sobie pogram na gitarze. Ale najpierw ją nastroję... Usiadłam zadowolona z "wiosłem" na wyrku, rozłożyłam śpiewnik (Rudy spał zwiniety w dziwny obwarzanek z brzuszkiem do góry), dotknęłam strun - niestety, trzeba nastroic. W tym czasie psisko się obudziło i z zainteresowaniem śledził moje ruchy... Siadam znowu na łózku, wyciagam elegancko stroik, dotykam najcieńszej struny... a ten jak nie zaczyna wyc! Śpiewak :D Gitary nie nastroiłam oczywiście, ale przez 40 minut robiłam z psa idiotę sprawdzając, który dźwięk wyzwala w nim umiejętności wokalne :) Komicznie wyglądał siedząc przede mną, przekręcając główkę w lewo lub w prawo, a następnie wyjąc do akordu :D

Kolejne szaleństwo i radocha maxymalna to pewna zabawka ;] Mam samochodzik - karetkę a la Falck'owska... trzymam ją z senstymentu po czasach ratowniczo-harcerskich...karetka wydaje dwa sygnały - Sasha kiedyś sobie łeb ukręci, tak namiętnie słucha :D nawet jak śpi, a ja ją włączę, to leci z wyra do kuchni i słucha :)

Problemy na spacerze sięgają zenitu. Bo o ile snieg toleruje, o tyle tych pozamarzanych zwałów dawnego puchatego, białego szaleństwa nie umie znieśc... bardzo ciężka sprawa! Twarde toto i jeszcze ma nieregularne kształty...a Rudy ma swoje wymagania co do miejsca, gdzie można opróżnic pęcherz. Z reguły zadek jest wysoko, nogi dziwne powyginane, równowagę trudno odnależc, ale swoim zapachem szczyty musi oznaczyc... Ostatnio w stajni walczył z wejściem na poukładane kostki siana... Niestety - za wysoko sie wleźc nie dało. Ale mial swoje prywatne agility - skakał przez przeszkodę...szkoda, że tak się wycwanił, że sam już nie skacze - dba o mnie - biegamy i skaczemy razem ;)

Pies odnalazł swój ulubiony smak... Kilka dni temu kupiłam sobie chipsy. Biszkopt na swoim tradycyjnym miejscu - koło wyra, kiedy ja czytam lub coś działam przy komputerze... Obok mnie paczka chipsów... jakos niefortunnie je odstawiłam i wypadły ze 3 z paczki... na to czekał! Zafalunił się, pyszczydło dumne, że mnie przechytrzył, ślinka na całym dziobie... Jak teraz słyszy szelest podobny, to uszyska nastawione i dyskretnie spoziera na nas ;]

Rozsmakował się w Hiltonowskim makaronie a la zupka chińska... Kupiłam z wygody, bo szybko się robi z mięskiem ugotowanym, ale, tak jak nie polecałabym człowiekowi zupki chińskiej codziennie, tak i z tym makaronem nie szaleję. Raz w tygodniu góra... a uwielbia... niestety, z wszelkich powierzchni makaronik gorzej schodzi niż ryż ;) A co zrobic jak fafluchy są po jedzeniu brudne? Zwiewac przed Panią lub Panem z papierowym ręcznikiem na swoje legowisko i wycierac się o kocyk albo burty 9nie wiem jak nazwac te ściany legowiska...)

Z mizianiem wieczornym szał jest na całego - ustawia się koło nas i tylko z Tomkiem się zmieniamy - a on tak stoi ... stoi...i stoi... Duracell'em zasilany? :D ;)

Dziś umazany brokatem z bombek z rozbieranej choinki - cały się błyszczy... a ten brokat zejśc nie chce... ale musiał stac pod nogami, jak działałam :) co prawda naszej choinki nie polubił, ale uwielbia wywaloną przez sąsiadów przy furtce - idealna do obsikania ;) Nasza w doniczce - czeka na wyjazd do znajomego, bo ma już miejsce w jego ogródku :)

Jaka Sasha ma siłę w ... hmm.. głowie? Nosie? Jakie samozaparcie, jak wkłada nos pod moją rękę i podrzuca ją, żeby głaskac :) Drugim etapem jest zaczepianie łapką... Tomka to tak rozbraja, że sam go chwilę głaszcze i prowokuje do zaczepiania... Gapią się na siebie, Sasha swoimi wielkimi, skośnymi oczami, a Tomek stalowym spojrzeniem ( stal w kwestii koloru) i obu dzioby się śmieją :)

Sasha vel Cielak - z powodu tego, jak się fantastycznie układa czasem - chyba lekko przytył... teraz dla mnie wygląd idealny :) Żeberka da się wyczuc od biedy, ale trzeba się postarac... Przystojniak jest i tyle :D

ps: już wmeldował nochal między moje łapy, nogi a laptopa :D

  • Replies 2k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

dawno nie pisałam nic Sashowego, bo za dużo na głowie, ale dziś się nazbierało :)
Chłopak cos kombinuje, bo łazi po mieszkaniu i niucha na potęgę :) Dostał dziś swój przysmak, idę o zakład, że nie zjadł, tylko skamulował i zaraz będzie taniec z nim, jak namierzy i odnajdzie...podrzuca, skacze w okół niego, łapie, podrzuca a na koniec idzie gdzieś skitrac... a jak sobie o nim przypomni to lata jak wariat. Pod łóżkiem sprawdziłam, pod meblami też - nie ma. Albo zjadł, albo ukrył przed nami i przed sobą :]

Posted

Emhokr, czytałam post wyżej trzy razy z ogromną przyjemnością i takie relacje pisz nam częściej.
Uwielbiam je, dodają energii na cały dzień :ylsuper::ylsuper::ylsuper:w związku z czym kasa na baterie zaoszczędzona co tez jest nie bez znaczenia :grins:

Posted

jutro wybywam na kurs na 3 dni...
oszaleję.... co prawda będę u Rodziców, ale zwariuję mysleniem, jak tam moi Panowie
Sasha ma kupioną puchę, nagotowane i rozporcjowane jedzonko na 3 dni... Mężowi zrobiłam chińczyka (nie było mięsa mielonego ;/ ). którego wpierdzielił dzisiaj połowę... jutro muszę szybko zrobic mu coś na 3 dni, zebrac się, dojechac do Warszawy i męczyc się, na własne życzenie, na kursie...

Posted

emhokr napisał(a):
jutro wybywam na kurs na 3 dni...
oszaleję.... co prawda będę u Rodziców, ale zwariuję mysleniem, jak tam moi Panowie
Sasha ma kupioną puchę, nagotowane i rozporcjowane jedzonko na 3 dni... Mężowi zrobiłam chińczyka (nie było mięsa mielonego ;/ ). którego wpierdzielił dzisiaj połowę... jutro muszę szybko zrobic mu coś na 3 dni, zebrac się, dojechac do Warszawy i męczyc się, na własne życzenie, na kursie...


Dobra, pozwalam...trzy dni to nie wieczność, tym bardziej że lodówka zaopatrzona..;)

Posted

niby nie daleko - na drugą str Wisły...ale nie zostawiałam ich samych jeszcze... już mnie trzęsie z nerwów, acz podstaw nie ma do paniki :D ale ja tak mam :) nie lubię wybywac nawet blisko, bo nie widze psa, koni... ten typ tak ma ;)

Posted

emhokr napisał(a):
niby nie daleko - na drugą str Wisły...ale nie zostawiałam ich samych jeszcze... już mnie trzęsie z nerwów, acz podstaw nie ma do paniki :D ale ja tak mam :) nie lubię wybywac nawet blisko, bo nie widze psa, koni... ten typ tak ma ;)


taaak, a najwazniejsza osoba nie jest uwzględniona;) trzy dni to poważne szkolenie, ja ma tylko jednodniowe:-(

Posted

wiesz...z Mężem i tak na tel będę wisiała... z psem i końmi nie :( oczywiście, że za nim będę tęsknic :) no i zawsze może wsiąsc w samochód i przyjechac :)

Posted

jestem...żyję, acz ledwo... kurs mega intensywny i mega pozytywny! wczoraj rozmawiając z Tomkiem słyszałam memlanie - Rudy walczył z michą :D Mąż wielce stęskniony, co ma dobre strony dla Sashki - łażą na dłuuugie spacery :D
Tęsknię za nimi... jeszcze jutro i wsio :) Ale w tęsknocie jestem ukojona... Zuźka nie pozwala mi zrobić kroku bez siebie, kicia dziś obdarzyła mnie czułością ocierając się o moje policzki :D Wymiziałam zwierzaczki pierwsza klasa, jutro, jak wrócę, też wyniuniam... Mama postawiła mi zakaz wpuszczania Zuzki do wyra ;] Hihi, ma dziś dyżur nocny ;] Pręguska już się czai...Nowa papuga nie bardzo chce integracji ze mną, ale młodzizna mnie nie zna, więc się nie dziwię specjalnie...

Udało mi się dostać pozwolenie na posiedzenie przy komputerze Mamy (pod warunkiem zrobienia jej jakiś rzeczy technicznych na nim, czego skrzętnie pilnuje Tata :D ), ale ten notebook jest masakrycznie mały, więc zero komfortu....Fajny taki powrót do domu rodzinnego po pół roku...czuję się, jakbym nigdzie nie wyjeżdżała... a jednak gdzieś tam do moich mnie ciągnie... o tym, że na konia bym wsiadła chetnie nie wspomnę ;] Za to znowu mam przykład, jaki ten nasz koński świat jest mały... Znajomy z kursu jest blisko stajni, gdzie rządzi moja instruktorka z 1997 roku z obozu jeździeckiego, z którą nadal mam kontakt :) A zajęcia z moim komendantem szczepu - bezcenne! :)

Boksia mnie załamała :( coś wysupłam...

Posted

a tak swoją drogą...co tam u Mike'a? ten piękny starszy pan, którego wieźliśmy z Bydgoszczy... tak myślę o nim... zapadł mi w serce... jak zmienimy mieszkanie na większe...to może by się udało zawalczyc o domek dla niego...? nie mogę obiecać, ale rozważam to i się mocno z myślami biję...

Posted

a myślałam, że starszy pan dostojny...

ale..KICIA :D Rudy Rydz lubi kicie ;] i to nie w wydaniu potencjalnego obiadu...hmm... ciekawe, czy argument, że Zuzia ma Bolka (przepraszam, trochę powagi i godności...kota Bolesława ;p ) i Sasheńce przydałby się kompan przejdzie w domu... ;>

dziś zrobilam kilka fot paskudy gargulca zwanego bokserem, zwanego Zuzią i Bolka... mam nadzieję, że dadzą się jutro zgrać...

Posted

emhokr napisał(a):
a tak swoją drogą...co tam u Mike'a? ten piękny starszy pan, którego wieźliśmy z Bydgoszczy... tak myślę o nim... zapadł mi w serce... jak zmienimy mieszkanie na większe...to może by się udało zawalczyc o domek dla niego...? nie mogę obiecać, ale rozważam to i się mocno z myślami biję...

Nie wiem co u Mikea bo nie chcę meczyc Germaine, ona kończy kroplówkować Emmę, dzis jeszcze jest u niej. A za nawet tak cudne myśli o nim.... dziękuję Ci Emhokr :bigcry::bigcry::bigcry::iloveyou::iloveyou::iloveyou::modla::modla::modla:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...