Awit Posted September 23, 2010 Posted September 23, 2010 Dziś idąc do parku z psami, widziałam jak przechodził na światłach z ludźmi, sądziłąm, że to pies starszego pana. Ul.Waszyngtona, duża ruchliwa, tramwaje. Obejrzałam się, pan szedł, psa nie widziałam. Myślałam, że pies leci przed panem.... Po godzinie, gdy wracałam, on stał na chodniku, parę kroków zrobił z panią z chichuałką, doszłam, cmoknęłam, uciekł prawie na tory:-( Prosiłam Boga by nie biegł dalej. Szedł w pewnej odległości.... Bał się, dawałam mu małe smaczki, jadł z chodnika, z ręki nie. Metodą małych kroczków przyszedł ze mna, a raczej za mną na moje podwórko, na szczęście ogrodzone. Moje dziewczyny idealnie się zachowały i nawet razu nie szczekły na niego. Dziewczyny uwiązałam do płotka i z pomocą koleżanki zagoniłyśmy go w róg. Prawie wspinał się na siatkę... Nikt w tak ruchliwym miejscu nie zainteresował się, że pies łazi przy samej ulicy, nikt nie stał koło niego, nikt:-( Jest kochany, łagodny, pozwolił na ręce, głaski, zaglądanie w zęby. Do psów też łagodny. Nie idzie na smyczy - ani na szelkach ani na obroży, jest sztywny z przerażenia. Jest półprzytomny ze zmęczenia, zamykał oczna nawet siedząc. Niestety dziś SM go zabiera na paluch. Czuję się fatalnie:-( Ale trzeciego psa nie mogę zostawić, nawet na kilka dni:-( Zdjęcia z domu str2, ze schroniska str6,7 Nowe zdjęcia str10 Quote
Awit Posted September 23, 2010 Author Posted September 23, 2010 Aha, daję linka na zaginionepsy, bo nie umiem wstawiać zdjęć.. Może komuś gdzieś wpadnie w oko jakieś ogłoszenie o zagubionym czarnym miksie jamnika.... http://www.zaginionepsy.waw.pl/viewtopic.php?t=7977 Quote
Awit Posted September 24, 2010 Author Posted September 24, 2010 2416 to jego numer w schronie:-( Quote
Alekssandra Posted September 24, 2010 Posted September 24, 2010 Spojrze, uszy w gore, tylko zawsze strasznie szkoda, ze 2 tyg kwarantanny i siedzenia w klatce. Czy dobrze zrozumialam, ze psina nie zna smyczy? Quote
Alekssandra Posted September 24, 2010 Posted September 24, 2010 Gybys mogla doprecyzowac, czy daje sie wziac na rece, czasem musze wyjac psa z gornego kontenera. Quote
Awit Posted September 24, 2010 Author Posted September 24, 2010 Pozwolił mi zrobić wszystko, nawet w pyszczek zajrzałam zobaczyć ząbki. Nosiłam go w te i we wte, z płotu do domu, potem do weta, z powrotem do domu. Potem znajomy wziął do siebie, ale rodzice jednak nie chcieli. Potem do SM niosłam. Nie gryzł. Nie nie. Na rękach się wtulał ciałkiem:-( Gdy miał smycz to po prostu stał sztywno. Nie wiem czy smyczy nie zna, czy bał się iść na smyczy. Wiem, że od znajomego wychodził na smyczy z mieszkania i po schodach. Czyli chyba zna. Quote
Awit Posted September 24, 2010 Author Posted September 24, 2010 Właśnie dzwoniłam, nie zgłosił się nikt po niego:-( Jest w boksie z kilkoma psami, w miejscu gdzie odwiedzający nie mają dostępu:-( Czyli na kwarantannie nikt go nie wypatrzy, tak jak ja moją Tereskę wypatrzyłam.... Pan był miły, powiedział, że sam go tam wkładał i że psy się dogadują... :-( Quote
Awit Posted September 25, 2010 Author Posted September 25, 2010 Porobiłam, ale nie umiem tu wrzucać, w poście 3 jest link gdzie są jego fotki. Jeśli możesz to wrzuć tu..... Quote
Awit Posted September 25, 2010 Author Posted September 25, 2010 http://img843.imageshack.us/img843/963/1011657.jpg Quote
Awit Posted September 25, 2010 Author Posted September 25, 2010 1sze moje zdjęcie na dogo, w dodatku wielkie, edycji u mnie nie ma więc wybaczcie, ale tak zostanie. Quote
BUDRYSEK Posted September 25, 2010 Posted September 25, 2010 paluch.....:( Maleństwo, niech cię ktoś szuka!!! Quote
tripti Posted September 25, 2010 Posted September 25, 2010 to ten, o którym gdzieś już czytałam, takie piękne maleństwo... a jakiś plakat na sklepach powiesić? może uciekł, zgubił się? ktoś wyrzuciłby w centrum miasta? raczej nie - "ludzie" robią takie rzeczy w lesie, na wsiach, na drodze, żeby nikt ich nie widział... a ile on ma? wiadomo coś? Quote
Awit Posted September 26, 2010 Author Posted September 26, 2010 Ogłoszenia porozwieszałam w mojej okolicy. Wg mnie ma max 1,5 roku, w schronie napisali rok. Mam nadzieję, że będąc tam z psami w boksie, przestał tak strasznie się bać.... Tylko martwi mnie dlaczego będąc na kwarantannie jest w miejscu gdzie odwiedzający nie mają dostępu:-( Traci przez to szansę, dostrzeżenia przez kogoś.... Ja nie wiem, nie rozumiem, dlaczego gdy ginie pies w w-wie, ludzie nie szukają na paluchu.... Quote
Alekssandra Posted September 27, 2010 Posted September 27, 2010 Dokładnie tak jak napisalaś, jest w boksie z psami na kwarantannie, miałam nadzieję, że będzie w kontenerku sam, wtedy mogłabym go wyprowadzić, dokarmić, natomiast w sytuacji gdy przebywa z innymi psami, nie wolno mi nic z nim robić do końca 15 dnia kwarantanny. Przedwczoraj w schronisku było aż 26 adopcji, natomiast 27 przyjęć, zapraszamy do wolontariatu i do pomocy w każdej formie, jak skończy kwarantannę, postaram się zrobić mu zdjęcie, mam nadzieję, że go odnajdę. Quote
Alekssandra Posted September 27, 2010 Posted September 27, 2010 Kwarantanna to 15 dni pobytu w schr, w tym czasie pies jest zaszczepiany i właściciel ma prawo go odebrać, dopiero po tym czasie, ktoś może go adoptować, z psem w kwarantannie wolontariusze nie mogą wychodzić. Awit, ogłaszaj malucha. Quote
Awit Posted September 27, 2010 Author Posted September 27, 2010 Dziękuję Ci Alekssandra. Tylko szkoda, że teraz na tej kwarantannie ludzie go nie widzą... Quote
tripti Posted September 27, 2010 Posted September 27, 2010 a wiesz może w jakim wieku on jest? kwarantanna na Paluchu do rzecz święta... nawet jednego dnia nie odpuszczą, ale to uzasadnione. Tylko jak bywałam na Paluchu to można było bez problemu oglądać psiaki w kwarantannie, aż 26 adopcji to dużo... tyle, że tyle samo przybyło :( Quote
Awit Posted September 28, 2010 Author Posted September 28, 2010 On ma maksymalnie 1-1,5 roku. Ja moją Tereskę zobaczyłam gdy była na kwarantannie, on tej szansy nie ma:-( Quote
tripti Posted September 28, 2010 Posted September 28, 2010 a On był u Ciebie w domu? jak się zachowywał? jak na inne psy reagował? Quote
kakadu Posted September 29, 2010 Posted September 29, 2010 a ja slyszalam ze jest tak, ze wlasciciel moze psa odebrac w kazdej chwili; dwa lata temu tak bylo na 100% Quote
Awit Posted September 29, 2010 Author Posted September 29, 2010 Tylko, że on nie ma właściciela... U mnie w domu ok, nawet zaczął ruszać ogonkiem, napił się wody, zjadł szyneczkę w towarzystwie moich dziewczyn. Tylko jak córka i mąż przyszli to się zamknął w sobie, zjeść już nie chciał i siedział przestraszony. Wg mnie gdyby znalazł się w domu, będzie fajnym psem. Nie wiem czy i ile potrzebowałby socjalizacji, czy tylko był tak przerażony.... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.