Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

28.12: Bumi pojechał do nowego domku :multi:


11.12: Bumi pojechał na DT u Mestudio :) Wieści z DT od postu #161



Jest bazar - są i psy. Zwożone ze wsi - gdy oszczeni się suka, a żal tracić czas na wysłanie małych do piachu, gdy kundlowi z łańcucha minie termin przydatności, gdy szczeniak wzięty od sąsiada się znudzi.

Tak jest i na bazarze przy Biedronce w Otwocku. Regularnie błąka się tam nowy pies. Biegając od nogi do nogi, szuka człowieka, który się go pozbył... Jak Bumi - mały, jamnikowaty psiak, porzucony pod sklepem w lipcu.
Większość z nich trafia do kobiety mieszkającej ulicę dalej. Do małego, biednego domu, gdzie żyje już kilkanaście innych zwierząt. Dostają dach nad głową, pełną miskę. Ale nie są tam bezpieczne, a już na pewno nie szczęśliwe...
Kobieta może i kocha te swoje psy. Pewnie tak, gdyby nie kochała, nie pchałaby się w utrzymywanie całego stadka za marne kilkaset złotych emerytury. Nie zabierałby ich do siebie, nie karmiła tak dobrze (a patrząc na niektóre - aż za dobrze), nie woziłaby do weta.
Może i kocha... Ale ma ich za dużo, nie radzi sobie. Co chwila puszczają jej nerwy, drze się, leje psy tym, co tylko wpadnie w rękę. A one boją się jej, gdy tylko podniesie rękę, rozpłaszczają się na ziemi, kładą po sobie uszy. Żyją w ciągłym strachu i bólu, co chwila kuląc się pod kolejnym razem... Boją się, ale ją kochają, łażą za nią gdziekolwiek się nie ruszy, czekają na chociaż jeden przyjazny gest...

Kobieta ma już tych psów dość, cały czas powtarza, że któregoś tam nienawidzi, że jest wredny, że chce się go pozbyć... Pierwszy był Max, którego zamierzała uśpić: http://www.dogomania.pl/threads/189585


Teraz jest Bumi.

Młodziutki (na oko jakieś 1,5 roku), śliczny i malutki, mniejszy od standardowego jamnika. Może z 5 kilo psiej miłości. Wtula się w człowieka, wciska na kolana. Troszkę się przy tym boi, kładzie po sobie uszka, liże po rękach... Ale bardzo, bardzo chce do człowieka.

Z psami raczej nie ma problemów - na razie, bo za każdą próbę zbliżenia się do innego psa dostaje po grzbiecie... Koty troszkę goni, ale nie ma specjalnie morderczych zapędów, raczej próbuje się z nimi bawić.

Ma uroczy pychol z niewielkim przodozgryzem :-P

Bardzo trudno zrobić mu zdjęcie - jak tylko przykucniesz, wciska się na kolana:






Proszę, pomóżcie zabrać Bumiego z tego miejsca!
Max po miesiącu w hotelu nauczył się, że człowiek jest od tulenia, przestał bać się wyciągniętej ręki - już wie, że nie sprawi mu ona bólu. Przekonajmy o tym i Bumiego! Przed nim całe życie, niech nie spędzi go w bólu i strachu...




Kontakt w sprawie Bumiego: 660 116 551, [email protected]

  • Replies 300
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Zdjęcia bardzo słabe, ale mam do dyspozycji tylko aparat w telefonie, a Bumi jest dość ruchliwym psiakiem...



Tak się boję, gdy moja Pani wyciąga rękę w moją stronę...




Pokazuję brzuszek, żeby wiedziała, że jestem mały i bezbronny...




Ale i tak ją kocham. W końcu nie mam nikogo innego...







Posted

paulinken napisał(a):
Maleńki... jakie plany?


Wobec Bumiego nie ma póki co żadnych planów :(

Olena84 napisał(a):
A reszta psów? Ile w sumei tam jest zwierżat? Wszystkie takie zalęknione?


Jest jeszcze jeden jamnik (taki jamnik jamnik, ale staruszek) którego chciałbym obfocić przy następnej wizycie i założyć mu wątek - babka ma go dość, bo jest szczekliwy... Gdy zabierałam Maksa groziła, że jego też uśpi...
Mały psiak podobny do Bumiego, bardzo fajny, siada między nogami i czeka na pieszczoty. Jego nie odda, bo ma padaczkę - ale boję się, czy z powodu tej padaczki nie będzie chciała go uśpić, tuż przed moją pierwszą wizytą u niej uśpiła z tego powodu jakąś sunię...
Suczka mix astka, która ją ostatnio ugryzła - bardzo jej ta kobieta nie lubi, mówiąc delikatnie, ale ona raczej nie mogłaby trafić prosto do nowego domu, jest najbardziej zalękniona ze wszystkich, potrzebuje porządnej socjalizacji...
Młody, spory (taki wielkości ONka), ale bardzo ładny łaciaty psiak, jemu też chciałabym poszukać domu - jest fajny, pewnie szybko by coś znalazł.
Piękna, chociaż grubiutka suka mix ONka i kolaka, chyba najlepiej się tam czuje ze wszystkich, jest najmniej zalękniona. Straszna zazdrośnica. Ją kobieta chciałaby oddać.
Duży, rudy staruszek, raczej nie do oddania, bo jest tam chyba od szczeniaka. Też dobrze sobie radzi, ma mocny charakter, jak babka wrzeszczy, to pokazuje zęby. Innym psom też się stawia. Jest gruuuby, zrobił się taki podobno po amputacji ogona (pojawiły się na nim jakieś guzki).
I mały, śliczny, grzeczny psiak w typie długowłosego corgi, też nie do oddania.

Czyli siedem psów, z czego ja chciałabym zabrać jeszcze przynajmniej astkę, jamnika, tego z padaczką i łaciatego, czyli czwórkę...
No i co jakiś czas przybywa nowy, większość jest spod tej całej Biedronki :roll:

Najbardziej lękliwe są astka, ten z padaczką i Bumi - te mniejsze chowają się pod stół, jak tylko babka wchodzi do pokoju...

Posted

To jakieś koszmar! Niby ratuje zwierzęta, a lepiej im by hyba było naprawe na ulicy, i ona przy Tobie tak na nich wrzeszczy? To jak jest z nimi sama moze być gorzej:(. A skąd ją nasz w ogóle?

Posted

Powiedziała mi o niej wspólna znajoma.

Heh, drze się przy mnie równo, nie krępuje się - gorzej raczej nie jest.

Nie wiem, czy na ulicy byłoby lepiej... Bo na ulicy groziłoby im dostanie się w łapy któregoś z naszych cudownych mazowieckich hycli :( Teraz tam jest jakiś nowy, założył pod Warszawą prywatne schronisko, o którym nikt nic nie słyszał... I sam otwarcie mówi, że to wieś, więc psy od niego idą na łańcuchy... Nawet sumienie go trochę ruszyło, ma jamnika miniaturę i pyta ludzi, czy go nie chcą, bo takiego to szkoda na łańcuch dawać...

Posted

Dom, bo nie można nim nazwać miejsca, w którym teraz przebywa.

Tylko, że ja właściwie nic o tym psie nie wiem. Podobno niszczy, podobno sika w domu - ale tam wszystkie psy niszczą i sikają. Żyją w ciągłym stresie, stłoczone na małej przestrzeni, nie wychodzą na spacery, nie maja żadnych zajęć...

Od dwóch dni zastanawiam się, co robić. Szukać mu tymczasu? A gdzie ja znajdę bezpłatny tymczas? Na płatny mnie nie stać, już utrzymanie Maksa w hotelu to dla mnie za duże finansowe obciążenie...

Sama nie wiem, co robić, jak to rozwiązać :( Boję się, że zacznę robić ogłoszenia (tylko jak? z takimi zdjęciami nie ma sensu), będzie chętny dom, Bumi pojedzie i nagle okaże się, że sprawia problemy, że w normalnym domu, bez ciągłego stresu, bez ręki wiszącej nad grzbietem, zacznie zachowywać się w jakiś nieprzewidywany sposób. Albo wręcz przeciwnie, okaże się, że faktycznie sika i niszczy. I znowu zostanę z psem na ulicy, tak, jak zostałam z Maksem...

Eh, jestem w kropce, nie mam pojęcia, co robić :( Na razie pytam się po znajomych, czy nie chcą psa na tymczas.... Ale wątpię, by cokolwiek udało się znaleźć...

Posted

Paulinken, ale łatwo powiedzieć - zbierać deklaracje... Na Maksa zbieram od dwóch miesięcy, rozsyłam wątek, spamuję, a ma tylko 20 zł stałej i nieco jednorazówek...

Posted

Olena84 napisał(a):
Zaraz porozsyłąm troche wątek.


Olena, co wchodzę na któryś wątek, to wypisuję podziękowania dla Ciebie :) I teraz też bardzo dziękuję!

mestudio napisał(a):
Owszem nie jest łatwo znaleźć dom tymczasowy, ale ja pomyślę o nim bo to okruszek, któremu trzeba pomóc.


Mestudio, a to pomyśle o nim - co dokładniej znaczy? ;)


Weszłam na wątek o bezpłatnych DT, ale tam zamiast propozycji pomocy dyskusje na temat rozsyłania wątków na pw :roll:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...