nina_q Posted July 31, 2010 Posted July 31, 2010 Oskar ma strasznie rozpalone te miejsca najmocniej zainfekowane nuzyca. Freycia tez tak ma?? Quote
nina_q Posted August 1, 2010 Posted August 1, 2010 Jak Freycia? Oskarek dzis cały dzien osowiały chodził :( Quote
2411magdalenka Posted August 1, 2010 Author Posted August 1, 2010 u nas masakra :((((((( dzisiaj rano Freyka przyszła do mnie z zakrwawionym całym pyskiem!!! nie pomógł kołnierz (miałam rozmiary mały albo bardzo duży, miała założony mały)... odkaziłam jej rany i niestety musiałam iść do pracy. Dzwoniłam do dr Orła (ma urlop), kazał podać zastrzyk ze sterydu o przedłużonym działaniu i sterydy odstawić... (zastrzyk po to, żeby stopniowo spadła dawka)... ale gdy wieczorem pojechałam do Krakvetu na dyżur do pani wet, która ostatnio robiła Freyci zeskrobinę (potem leczenie ustalił dr Orzeł).. i zobaczyła ją w odstępie kilkudniowym (to było 26.07) to pełna załamka... po przemyciu mordki Freyki okazało się że na samym pyszczku 5 ran otwartych... na czole, przy uszach i przy "faflach" czy jak to się nazywa... musiała żyletką zedrzeć sierść, bo właziła do tych ran i robiła się ropa... jednak decyzja o gwałtownym odstawieniu sterydów... bo jest masakra totalna :( uogólniona nużyca bardzo zaawansowana... Freycia dostała antybiotyk + 2 zastrzyki do domu na pon, wt... w środę jedziemy się pokazać i prawdopodobnie dostajemy zastrzyk z zylexisu (immunostymulacja), do tego cały czas immunodol. Zamówione mam obróżki z amitrazą, mam jej od razu założyć. Iwermektynę kontynuujemy - kolejny zastrzyk mamy 6.08. Freycia wróciła do domu, ma kołnierz gigant, bo tamten mały nic nie dawał........ dostała jeszcze pół czopka z pyralginy, żeby jej to wszystko jakoś ulżyło. Rozmawiałam z panią dr o terapii boraksowej - jest jak najbardziej ZA, tylko musimy te rany otwarte "przysuszyć"... Ciotki, proszę o kibicowanie, bo ja znowu mega załamkę łapię......... Quote
2411magdalenka Posted August 1, 2010 Author Posted August 1, 2010 aaa... antybiotyk to na tą ropę oczywiście, nie na nużycę... Quote
wojtuś Posted August 1, 2010 Posted August 1, 2010 2411magdalenka napisał(a):aaa... antybiotyk to na tą ropę oczywiście, nie na nużycę... Trzymam Magdalenko kciuki za Freykę i kibicuję.. nie wolno łapać żadnej załamki ... Quote
2411magdalenka Posted August 2, 2010 Author Posted August 2, 2010 Wojtuś... wiem, że mam być twarda, ale ciężko... już wszystko szło ku dobremu, pięknie zarosła, zrobiła się z niej silna, śliczna sunia, wesoły szczenior... teraz jak ktoś ją zobaczy, to uruchomiony zostanie KTOZ i zabiorą mi psa za bestialskie traktowanie... cały pysk to jedna wielka rana (mąż stwierdził, że wygląda jakby jej łopatą przyłożył), łapy to jeden wielki łysy parch... :( naprawdę, poza tym, że chodzi (zobaczymy jak będzie za 3 dni), to zewnętrznie wygląda okropnie.. tragicznie... ...nienawidzę krwi... a papram się w niej codziennie ostatnio :( :( :( Quote
2411magdalenka Posted August 2, 2010 Author Posted August 2, 2010 a wiecie, że może być jeszcze gorzej? ...u nas jest DRAMAT. Już nie masakra, ale dramat... mamy zakażenie bakteryjne, nużyca rozchodzi się na tułów, plus rany otwarte, obecnie już 8... Freyka jest na uwięzi tj na 2m smyczy przywiązana do słupa, bo łaziła po ogrodzie i ocierała się łapami i głową o deski, murki - wszystko co możliwe i na nowo otwierała nowopowstałe strupki... mamy gorączkę 40 stopni... dostaje pyralginę po pół czopka... i byłam jeszcze u swoich wetów po Rp na Hydroksyzynę... zmniejszy świąd a może i "aktywność rozdrapującą"... młoda śmierdzi ropą... cierpi strasznie... od wczoraj słyszałam już 3 x "uśpić" od swojej rodziny :( :( :( Quote
agaga21 Posted August 2, 2010 Posted August 2, 2010 ojjj...ile te maluszki(freya i oskarek) się muszą nacierpieć! :( trzymam kciuki za was, nie poddawajcie się. Quote
nina_q Posted August 2, 2010 Posted August 2, 2010 Jejku Madzia dacie rade. Faktycznie masz nie ciekawie ale popatrz na te sliczne, kochające slepka Freyci. Na pewno bardzo sie meczy ale to minie. Oskar tez nie najlepiej sie czuje, tyle ze nie drapie sie do krwi :( Qrcze ja juz nie wiem co mozna zrobic zeby im pomoc. Quote
2411magdalenka Posted August 2, 2010 Author Posted August 2, 2010 przede wszystkim to ja się muszę wziąć w garść.. dzisiaj to już normalnie beczałam nad nią... zdrapywała się, ja ją opieprzam, a ona patrzy tymi ślepiami "no co, swędzi mnie".. jak mnie ugryzie komar to też mnie swędzi i też się drapię do krwi... ehhhh... wydaje mi się, że troszkę lepiej po tej hydroxyzynie a i daję pyralginę, żeby tak ją trochę "na haju" trzymać... wieczorem trochę lepiej, zjadła całą porcję karmy... dostała też antybiotyk... trzymajcie kciuki, żeby rany zaczęły przysychać, żebym mogła jak najszybciej zacząć kąpać i odkażać... bo narazie, przy tych ranach otwartych (bez ściemy, największa na pysku ma średnicę 4,5-5 cm.. :( ) to się boję kąpać i rozmiękczać strupy... a i weci odradzali... dzisiaj pojechałam do "tutejszych" po Rp na hydroksyzyne, to reakcja na Freycię była "Oh my God, tego to sobie nie wyobrażałem" (przez telefon opisałam co się dzieje)... także..... ciężko nam :( Quote
Evelka Posted August 2, 2010 Posted August 2, 2010 Eh... Madziu, naprawdę strasznie Ci współczuję, a przede wszystkim Freyci!:shake: Ale tyle razu już pokazałyście jakie jesteście obie dzielne i wytrwałe, że i tym razem na pewno dacie radę! Niebawem będzie lepiej, musi być! Trzymajcie się Dziewczyny! Quote
2411magdalenka Posted August 3, 2010 Author Posted August 3, 2010 nina... coz, Freycia jest troche "nacipana".. hydroksyzyna dziala przeciwswiadowo, ale i uspokajajaco i nasennie... moge jej podac nawet 75 mg dziennie, dostaje rano i wieczor po 25 mg i uspokoila sie.. duzo spi... nie wymysla nowych sposobow na zdrapanie skory do kosci... Dostaje tez pyralgine 1/2 czopka 2x dziennie i tez jej to przynosi ulge. Z wygladu byla katastrofa i jeden smrod... ropa i gnicie. Wiec zebralam sie wreszcie do kupy i szybka decyzja - kapiel... ale jaka to byla kapiel.. ehhh.. Najpierw woda plus szare mydlo. Potem Peroxywet z 10 min przytrzymaniem na skorze. A potem na rany woda utleniona. A potem Dermatol (taka zasypka odkażająca, ściągająca na cieknące rany). Umyłam jej tez "kapelusz", zmienilam kocyk i poszla spac... czuje sie lepiej (zarowno ona jak i ja ;)) Jutro mamy wizyte u weta. Mam nadzieje, ze dostaniemy jeszcze jakis antybiotyk bo skora lepiej wyglada (w porownaniu do tego co bylo, bo nigdy nie powiedzialabym ze "jest dobrze"). Jutro bierzemy tez zastrzyk z Zylexisu, to taki niby super immunostymulant w zastrzyku. no i zobaczymy, co Pani doktor wymysli w praniu. Generalnie duzo mnie to kosztowalo emocjonalnie... wczoraj byl ze mnie balonik bez powietrza... dzisiaj juz "I will survive i I will be strong" i chyba Freycia to też odczula... ....a krwi i tak dalej nie lubie i naprawde byla twarda przy tych Freyciowych zabiegach... ale tez dodam, ze zdarzylo mi sie w pracy, ze Pan przyszedl do apteki z raną od pily "Bosh" i poprosil o opatrunek... tez nie odmowiłam... więć swojej suni mam odmawiać? zaciska się zeby i stara się "wąchać szampon" przy tych zabiegach..... będzie dobrze... musi być... Quote
wojtuś Posted August 3, 2010 Posted August 3, 2010 [quote name='2411magdalenka'] Generalnie duzo mnie to kosztowalo emocjonalnie... wczoraj byl ze mnie balonik bez powietrza... dzisiaj juz "I will survive i I will be strong" i chyba Freycia to też odczula... ....a krwi i tak dalej nie lubie i naprawde byla twarda przy tych Freyciowych zabiegach... ale tez dodam, ze zdarzylo mi sie w pracy, ze Pan przyszedl do apteki z raną od pily "Bosh" i poprosil o opatrunek... tez nie odmowiłam... więć swojej suni mam odmawiać? zaciska się zeby i stara się "wąchać szampon" przy tych zabiegach..... będzie dobrze... musi być... Magdalenko bardzo jesteś dzielna:loveu: i Freyka także, przecież wie że te zabiegi przynoszą jej ulgę. A jesteśmy w stanie zaradzić różnym sytuacjom, gdy wiemy że nie ma innego wyścia;) Ja raczej jestem umysł ścisły, choc też muzyk i górski marzyciel - a w czasie studiów dorabiałem na Pogotowiu jako sanitariusz i z krwią, zastrzykami, wezwaniami na sygnale miałem na okrągło. Korzyść z tego jest taka do dzisiaj że robię zastrzyki i ludziom i mojemu poprzedniemu Psiakowi Maksiowi. Pisze to bo czuję że obydwie sobie poradzicie, i Ty Magdalenko dasz radę ze wszystkim:):) Musimy zwalczyć tą paskudną nużycę... a potem dalej Freyka będzie radosnym Psiakiem:) Pozdrawiam pięknie a teraz to z ukłonami dla Ciebie za dzielność:loveu: Quote
nina_q Posted August 5, 2010 Posted August 5, 2010 Madzia lepiej z Freycia? Ja dzis do weta z Oskarkiem jade, ale widze ze zastrzyki i kąpiele kiepsko pomagaja. Wczoraj Pyralgine dostał :( Quote
2411magdalenka Posted August 5, 2010 Author Posted August 5, 2010 na wczorajszej wizycie Pani wet powiedziała, że Freyka lepiej wygląda... oglądał też Freykę dr Miśkowicz, który jako pierwszy lekarz z Krak-vetu ją oglądał (pod koniec maja), gdy przestała chodzić... stwierdził, że mimo zmian na łapach i pysku, to tułów jej super porósł od tamtego czasu... trochę to komiczne, bo nużyca się rozhulała, a według niego poniekąd lepiej... młoda dalej na antybiotyku, będzie dostawała przez 10 dni. Zafundowałam jej Zylexis, kolejna dawka w piątek, trzepie po kieszeni, ale podobno to rewelacyjny immunostymulant. Immunodol tez dostaje. Dzisiaj wykąpałam ją w boraksie, pysk odkażony i zasypany na żółto. Założona obróżka z amitrazą. Jutro II zastrzyk z iwermektyny. Tak oto mamy kompletna kurację na nużycę - konwencjonalną i niekonwencjonalną. Żeby leczyć Freykę musiałam ruszyć oszczędności na czarną godzinę (bo teraz jestem na bezpłatnym wychowawczym buuu). Od początku miesiąca (ile to? 5 dni) wydaliśmy już prawie 250 zł. Na samo leczenie ;) a za całokształt leczenia można by młodej Rodowód fundnąć i to nie pierwszy lepszy :evil_lol: Quote
2411magdalenka Posted August 6, 2010 Author Posted August 6, 2010 obroża z Amitrazą jednak zdjęta.. doszła obawa, że zrąbiemy Freyci wątrobę od nadmiary chemii, więc narazie obróżkę odpuszczamy... dzisiaj kolejny zastrzyk z Zylexisu.. i dalej antybiotyk, młoda też dzisiaj dostała Iwermektynę. Kolejna wizyta u weta pewnie we czwartek.. we wtorek II kąpiel w boraksie.. wetka stwierdziła, że pyszczek Freyki lepiej, łapy gorzej.... według mnie odwrotnie (doszły dzisiaj 2 kolejne napęczniałe krwią rany, ropy już nie ma, myję pysk i odkażam 2x dziennie)... więc skoro wetka mówi tak, ja tak - wniosek - i to i to do doopy, albo i to i to lepiej... raczej skłaniam się przed opcją nr 1... stąd mój dzisiejszy dół. Hydroksyzyna chyba przestaje działać, niestety może się na nią rozwijać tolerancja :( a dawek w kosmos młodej zwiększać nie będę, bo nie chodzi o to, żeby skórę wyleczyć a zrąbać w środku wszystko co możliwe.. także jutro rano dam jej jeszcze tabletkę i chyba potem odstawiamy. Bo Freyka i tak znalazła sposób na "drapanie" pyska. Znajduje sobie kamień z podjazdu, ustawia go łapą na sztorc i drapie się do krwi gdzie po popadnie :( także kołnierz chroni tylko przed łapami, sposobu na kamienie już nie mam :((( ..uwiązanie jej daleko od kamieni nie wchodzi w grę, za bardzo się sunia stresuje "na łańcuchu" i boję się o jej kondycję psychiczną tj stres = nużyca. także nie wiem czy idziemy do przodu, czy stoimy w miejscu czy się cofamy... ja powoli przestaje mieć siły.. znów :( Quote
nina_q Posted August 6, 2010 Posted August 6, 2010 My też po drugim zastrzyku z Ivo....., niestety też nie ma zadnej poprawy :( Oskarek taki osowiały chodzi. Jedyne co go ozywiało to Pchełka którą mógł wytarzać w np. błocie ;) Btw znajomy polecił zebym wypróbowała nalewke lub ocet z wrotycza, bo i tak nie mam nic do stracenia. I chyba tak zrobie, a to w skrócie jak działa: "Wyciągi z wrotyczu są silne i pewne w działaniu. Wrotycz zawiera bardzo dużo substancji przeciwzapalnych, silnie odkażających (przeciwroztoczowych, przeciwrobaczych, przeciwbakteryjnych, przeciwwirusowych, przeciwgrzybiczych), przeciwalergicznych (przeciwwysiękowych, przeciwhistaminowych), przeciwbólowych (inhibitory synetetazy prostaglandyn), uspokajających, przeciwderpesyjnych, rozkurczowych, żółciopędnych, żółciotwórczych, regulujących przemianę materii, odtruwających." Chyba musze poszukac i poeksperymentować, moze to zadziała Quote
agaga21 Posted August 6, 2010 Posted August 6, 2010 biedne maluchy :( trzymam kciuki mocno za freykę i oskarcia... Quote
2411magdalenka Posted August 8, 2010 Author Posted August 8, 2010 znów dramatycznie... trochę się pyszczek podgoił, wczoraj wieczór nawet nie kapała krew... ale co dzisiaj rano zobaczyłam to była totalna masakra :( 4 nowe rozdłubane rany... cały kołnierz w plamach krwi, miska z jedzeniem popaćkana krwią... sunia jest przygaszona, dostała pyralginę i hydroksyzynę jednak, bo boję się że jak odstawię "uspokajacza" to będzie jeszcze gorzej... pyszczek przemywam codziennie, nawet 2x, odkażam i zasypuje zasypką.. łapy trochę lepiej, ale tułów cały w ropnych krostkach, sierść wypada garściami... temperatura różnie, raz jest raz nie... dzisiaj młoda dostaje ostatnią dawkę Zylexisu... wydaje mi się, że po nim jest lepsza... no ale to już ostatni raz :( po umyciu pyszczka młoda wygląda conajmniej nieciekawie.. kudły zostały jej tylko po bokach, mordka łysa i w ranach.. zdjęć nie robię, bo nie chce uwieczniać tego na fotkach, bo sama patrzę na nią z ciężkim sercem, a najchętniej bym nie patrzyła. SUNIA CIERPI. I nie wiem ile zniesie, a ja nie wiem ile jeszcze pozwolę jej to znosić. Czuję się jakbym nie miała serca. Nie wiem czy te różne zabiegi przynoszą jej ulgę, bo poprawy brak tudzież jest znikoma :( we wtorek kąpiemy w boraksie, całe ciało się odkazi no i nużeńce dostaną swój "smakołyk" i będą zdychać... trzymam kciuki i mam nadzieję, że ten tydzień okaże się przełomowy.. i kolejne kąpiele.. ALE jeżeli do końca miesiąca (chyba że zacznie być jeszcze gorzej) nie uda mi się spowodować "zdrowienia", przynajmniej szczątkowego "zdrowienia", to nie wiem czy nie lepiej byłoby Freyci za TM. Poważnie :( pewnie jesteście w szoku, że to pisze, ale wydaje mi się, że jest jej gorzej niż gdy piszczała z bólu i nie chodziła... pomyślcie, jak źle musi jej być, że nabija sobie pysk na kamień, albo patyk? i robi otwarte rany...? i nie raz, tylko tak robi od 10 dni! kiepsko jest, oj bardzo kiepsko... :( :( :( finansowo popłynęłam, a tu jeszcze nie wiadomo co nas czeka :( a najgorsze jest to, że pod koniec sierpnia mąż wyjeżdża i fizycznie nie dam rady jeździć nią 4x w tyg do weta :(( ..no ale może się poprawi... oby... bo już nie mam siły męczyć Freyki. Rokowania weta są niejasne. A raczej gorsze niż lepsze... ale myślę o Atosie i jego Panu i to w sume jedyne światełko w tunelu... Quote
agaga21 Posted August 8, 2010 Posted August 8, 2010 boże, co za dramat! nie jestem was w stanie nawet żadną radą wspomóc, jedynie mogę trzymać kciuki za maliznę :( Quote
nina_q Posted August 8, 2010 Posted August 8, 2010 Madzia prosze sobie wybic TM!!! W pon lub wt za tydzien wraca dr Szpeyer z urlopu, moze podjechałabyś z małą do niego? mi zaproponowal alternatywne, mocniejsze leczenie Oskarka, tyle ze na razie czekamy, moze załapie zastrzyki, bo Oskar ma zrąbaną wątrobe i dla niego mogloby sie to zle skonczyc. Czasami zmiana lekarz moze pomóc rzucic nowe spojrzenie na sprawe. I koniecznie spróbowac wrotycz, mnie sie juz nalewka i ocet maceruje. Do stracenia nie mamy nic a moze to pomoże naszym psiaczkom. Quote
2411magdalenka Posted August 8, 2010 Author Posted August 8, 2010 nina tu nie tylko o nużycę chodzi ale powikłania... ropowica jest na całym ciele, wystarczy dotknąć jakiegoś punktu na ciele i albo tryska ropa albo krew! teraz już częściej krew.. pysk Freyki to jedna wielka rana, naprawdę nie wiadomo jak się do niej zabrać, przemywać trzeba, zdzieram spękane strupy... a ona patrzy na mnie tymi zbolałymi ślepiami (spojrzenie ma bardzo chorowite) i oblizuje po rękach.. próbuje jej pomagać jak tylko mogę, ale nie mogę właśnie!!!!! a ja naprawdę dużo jej cierpień widziałam od początku, praktycznie samo cierpienie! 2 miesiące była na sterydach to było "jako-tako", ale całkiem zdrowa to jeszcze od urodzenia nie była :( bidulka cały czas cierpi... nina sama już się zastanawiałam nad tym Szpeyerem, może do tego czasu poprawi się na tyle, że odpuszczę, ale jeżeli będzie nadal dramat... to czemu nie? wiesz boraks działa z tego wszystkiego najmocniej, bo on złuszcza skórę - naskórek i całą sierść... działa bardziej do środka wg mnie nie ma opcji żeby to nie podziałało na nużycę... dorosłe +jaja... martwią mnie tylko te powikłania....... nawet na grzybicę mam młodą sfukać, ale już nie wiem kiedy się "wmontować" z pryskaniem na grzyba! ciągle zastrzyk, tabletka, znowu zastrzyk, czopek, przemywanie pyska albo kąpiel całej suni... młoda jest naprawdę umęczona... nina słuchaj, ja młodej łatwo nie odpuszczę, ale jeżeli nie będzie poprawy, a wręcz będzie jej coraz gorzej i usłyszę od wetki, że lepiej byłoby jej za TM, pojadę do Szpeyera i on powie TM, może jeszcze do Orła pojadę (teraz jest na urlopie i młoda chodzi do dr Adamskiej) i jak on też powie to samo, to w końcu ustąpię... bo samą miłością jej nie wyleczę :(a sunia cierpi, wszyscy dookoła mi mówią że cierpi, a ja już nie wiem co mam zrobić. ...Freyka też nie wie co ma robić - czy myrdać ogonem czy wstać i zwiewać, bo znowu Pani "idzie jej coś zrobić niedobrego". Quote
2411magdalenka Posted August 9, 2010 Author Posted August 9, 2010 ...zawsze może być gorzej. k... m.. jest jeszcze GRZYBICA. Dzisiaj wykąpałam Freykę w boraksie, zrobiłam odstęp 4 dni, bo niepokoił mnie tułów - pisałam, że pojawiły się ranki... gdy wzięłam Freykę do łazienki okazało się, że niemiłosiernie śmierdzi (w małym pomieszczeniu było czuć)... i inaczej niż przedtem ;) bo przy nużycy też śmierdziała... a gdy wzięłam się za mycie, okazało się że ranki na tułowiu mają regularne kształty - owale, kółka.. jest ich z 5 w różnych miejsach... i wszystkie krwawią.. i przy myciu były takie "śluzowate" - piszę to dlatego, że może się mylę... i ktoś będzie miał jakiś pomysł... spryskałam Imaverolem... w środę wizyta u weta. i pytam konkretnie i bez ściem o rokowania... bo walczę o nią, ale nie wiem czy ją tym nie krzywdzę. Poza tym wkrótce nie dam rady o nią walczyć, jeżeli się nie poprawi (sytuacja domowo-rodzinna plus finanse). Zastanawiam się też nad jakimś wetem-dermatologiem żeby ustawił jakieś leczenie... nużyca+bakterie+grzybica... to nielada wyzwanie.. przydałby się chyba jeszcze jakiś doustny p/grzybiczny ale nie wiem czy młoda jeszcze to udźwignie. Quote
2411magdalenka Posted August 9, 2010 Author Posted August 9, 2010 ok, daję zdjęcia... a nuż ktoś po fotkach coś doradzi... cała sunieczka: mordka: spód pyska: łapcie: łapa zoom grzbiet grzbiet kolejna rana miłość do oprawcy ...masakra.. sama nie mogę patrzeć na te zdjęcia... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.