Jump to content
Dogomania

Staruszeczki z powodzi w schronisku: Lavinka ma domek, Bacuś już za TM[*] :(


Recommended Posts

Posted

Ulaa napisał(a):
Przyszłość Bacusia nie rysuje się zbyt ciekawie :(
Jeszcze kombinuję, ale kończą mi się pomysły i argumenty... :(


Jak to? Co się dzieje?
Mama nie godzi się, żeby Bacuś dłużej został w domu?

  • Replies 335
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Ulaa napisał(a):
Nie, kiedy się wyprowadzę... :( A jego do bloku w mieście po prostu nie da się zabrać.


Eh, masakra... A kiedy się wyprowadzasz? Czy to już pewne?

Posted

Nie wróci do schroniska, on tego nie zrozumie, nie przeżyje...
Nie zrobię mu tego.
Jest coraz słabszy. Nie jakoś drastycznie, ale widać, że mu coraz ciężej z prostymi nawet czynnościami. Czasem nie ma siły wejść na swoją kanapę, wtedy śpi w koszyczku koło kaloryfera.
Taki kochany psiaczek. Wczoraj przyjechali państwo po szczeniaczka Gucia i dziadziuś od razu ich "napadł" :) Przytulał się, wpatrywał tymi zbielałymi oczkami, a bezzębny pychol roześmiany i nadstawiony do głaskania.
Ze szczeniaczkiem to było tak, że ciągle dziadzia podgryzał, wieszał mu się na puchatej szyi. Dziadek niewiele sobie z tego robiąc korzystał z okazji i szedł z wiszącym u szyi szczeniaczkiem go jego miski i wyjadał błyskawicznie zawartość. Lubił maluszka. Sprawdził, czy domek się nadaje. Rzadko kiedy aż tak radośnie i "natrętnie" wita gości. Wiem, że sprawdzał... W końcu Gucio był umierający, a gdy wyzdrował mieszkał z dziadziem i Megi dość długo.

No i taki test zrobił nowemu państwu maluszka :) Zdali!
Wymiziali dziadzia, bez cienia obrzydzenia czy wahania.. . co niestety nie jest takie częste.
Jego jakoś nie chcą dotykać nawet osoby deklarujące, że lubią psy. Nie wiem dlaczego, ale chyba coś w nim może budzić wstręt... Zapytałam kiedyś. Odpowiedź "on jest taki stary"... No i co? Że nie ma ząbków? Że stoi, jakby miał upaść? Czy ten nosek zdeformowany? Nie wiem i nie obchodzi mnie to.
Jest czysty, wyczesany. Ma ładne, zimowe już futerko z gęstym podszerstkiem. Ma apetyt, jest kontaktowy i chciałby iść na spacerek przy ładnej pogodzie. Albo chociaż postać na słonku. I chciałby dostawać ciasteczka, być czesany, głaskany, i żeby do niego mówić głośno i wesoło - jaki jest śliczny i kochany, jaki słodki misio... Cieszy się z tego bardzo wyraźnie.
On już zapomniał całą swoją traumę.
Za nic w świecie nie może do niej wrócić.

Ten psiak ma uczucia.
Jest tylko bardzo stary... i nie ma kto po nim sprzątać. Tylko tyle. I aż tyle.
Boże, co robić...

Wyprowadzam się w listopadzie. To już pewne. Zabieram Megi i swojego kotka.
Mieszkanie będzie dość spore, właścicielka i współlokatorzy zgadzają się na zwierzęta. Jednak to 3 piętro. Dziadzio nie jest w stanie pokonać nawet kilku schodów... a musi często wychodzić - gdzie? na beton? Megi przebiegnie te parę metrów do trawki w sekundę. Dziadziowi zajmie to kilka męczących minut, a potem znowu po schodach do domu i tak kilka razy dziennie... Jego serduszko tego nie wytrzyma :(

O wiele lepiej byłoby gdyby został... Ale nie może.
Już nie wiem co robić. Próbowałam go przekonać do wejścia do budy. Może i by wszedł, ale ta którą mamy jest za mała. On się w niej nie ułoży. Musiałaby być wielkości jak dla bernardyna. Wtedy nikomu by nie przeszkadzał, mógłby sobie żyć spokojnie, a gdyby było bardzo zimno, wracałby na swoją kanapę... Tego mama napewno mu nigdy nie odmówi...
Takie mam marzenia.
Ale rzeczywistość jest inna. Nie mamy takiej budy. Nikt dziadzia nie weźmie. Na myśl o najbliższych tygodniach od razu ściska mi się żołądek z nerwów i niepewności :(

Posted

wlasnie mialam pytac o to samo! moze po prostu kupmy bude? jaki to bylby orientacyjny koszt?

Ula, powiedz szczerze - czy buda to jest jedyny problem? bo wydaje mi sie, ze jesli Bacek zostanie u Twojej Mamy, to bedzie potrzebne pewne i stale wsparcie finansowe zwiazane z pokryciem kosztow jego 'pobytu'. Czy moglabys oszacowac jaka kwota miesiecznie jest niezbedna?

Serce mi peka na sama mysl o tym, jak Dziadek przezyje rozstanie, o zmianie lokalizacji nawet nie chce myslec... Ula, prosze, mysl o rozwiazaniach i dziel sie z nami pomyslami - nie jestes przeciez sama, ani Ty ani Bacek. Na pewno wiele osob postara sie pomoc.

Moze zalozymy fundusz Backowy, na bude i cala reszte?

Posted

Kurka, no sytuacja faktycznie nieciekawa.
Ale o powrocie Backa do schronu jak sama piszesz nie ma oczywiście mowy!
Przyłączam się do pytań Dziewczyn o budę i inne koszty...
A czy w razie czego myślisz, że Bacuś dałby radę mieszkać na zewnątrz? Jego stan na to pozwala?
Trzymaj się! Razem na pewno coś wymyślimy! A Bacuś nadal będzie najszczęśliwszym Dziadziem świata!:)

Posted

Kochane ciotki :)

Na razie moja strategia to brak strategii - czyli na (jeszcze) sporadyczne pytania mamy "a co będzie z dziadkiem?" odpowiadam, że jeszcze nie wiadomo i pogadamy później. Zawsze to coś do przodu.
Dopiero jak mama zacznie mówić, że "kategorycznie muszę zrobić coś z tym dziadem" ;) to zaczniemy się zastanawiać...

Schroniska nikt nie bierze pod uwagę, nie ma takiej opcji, mówię to od początku. Czegoś takiego nie robi się psiaczkom. Napewno on nie zostanie bez dachu nad głową ani z dnia na dzień "na wylocie".
Macie rację, buda to pomysł faktycznie warty rozważenia :) Nie mam pojęcia ile może kosztować nowa, myślałam raczej o wyżebraniu jakiejś starej, tyle niepotrzebnych bud stoi ludziom na podwórkach i zagraca - choć tutaj zapewne byłby kłopot z transportem. Ale jeśli wszyscy kochamy Bacusia, a on jest tego warty (jest!!!!) to coś wymyślimy napewno :)


A teraz taki czas, że wspominam moje zmarłe pieski... Wszystkie 3 w zeszłym roku, który był najgorszy w moim życiu :(
Najpierw na serduszko odszedł Koszałek

jego wątek:
http://www.dogomania.pl/threads/119270-Kosza%C5%82ek-najkocha%C5%84szy-na-%C5%9Bwiecie-bardzo-chory-dziadziu%C5%9B...-Za-TM-*


potem na raka płuc mój ukochany anioł, duma i największa miłość życia - Abrunia



i w tragicznym wypadku - Snopiczek...



http://www.dogomania.pl/threads/86511-WIELKI-DRAMAT-Male%C5%84kiej-bezdomnej-suni-i-jej-syneczka...-SYNEK-JEST-BITY-I-TRACI-DOM!/page50


To niesprawiedliwe, że one odchodzą tak szybko a my zostajemy z tymi wspomnieniami wszystkimi i myślami, co mogło się zrobić, jakby było gdyby... :(
Jestem nienormalna. Bardziej tęsknię za psami niż za ludźmi, mimo że większość mojej rodziny już nie żyje. Nie wyobrażam sobie odejścia żadnego psa z obecnych. To się nie może wydarzyć, po prostu nie może... Za dużo już :-(

Posted

Ula, ja mam 2 rozwiazania. 1.mam duzo drewna z budowy i mozesz wpasc z tz i w 4 cos mu zbudujemy, a 2. Pomysl to jakby ktos mial bude to jesli nie bardzo daleko to przetrAnsportuje ja moim kombi :)

Posted

Kasiek :)
uwielbiam Twoją pomysłowość i lekkie podejście do wszystkiego, ale ani Marcin nie mamy możliwości zbudować budy... Marcin całymi dniami na uczelni, a jak nie to pisze prace mgr, ja też na uczelni od rana do nocy i wkrótce nie będzie mnie wcale w domu...
No i w życiu nie robiliśmy budy... To chyba nie jest takie proste, jeśli ma być porządna - zimowa.

Też mamy kombi, ale buda nawet takiej wielkości jak ta, która u mnie w ogródku stoi (kojarzysz) - nie wejdzie...
Z fundacji już milion razy kombinowaliśmy z budami, ale jedynie pan z autem dostawczym na coś się zdał - a i tak większości podarowanych przez ludzi bud nie udało się (nie było czym) zabrać i nie zostały przekazane potrzebującym psom... Właśnie przez brak transportu.

Na razie dobra wiadomość - przeprowadzka odsunięta o kilkanaście dni.

Posted

Eh, koniecznie trzeba będzie coś wymyślić dla Bacusia...
Być może mój TŻ mógłby zrobić budę (w pracy ma odpowiednie maszyny), zrobiłby ją składaną, więc nie byłoby problemu z transportem. Trzebaby tylko było przewieźć potrzebne materiały do Niego do pracy. Potrzebne byłoby drewno i styropian do ocieplenia, żeby buda była cieplutka. Co Wy na to?
A kiedy dokładnie masz się przeprowadzić Ulu?
I tak z ciekawości to w jaki rejon Krakowa?;)

Posted

O Evelka byłoby rewelacyjnie!!!!!!!!! Jeśli Kasiek podaruje swoje drewno :) to wystarczy zorientować się jeszcze co do styropianu.
Nie pali się aż tak bardzo, ponieważ na szczęście przesuwa się ta przeprowadzka, więc napewno nie wcześniej niż za kilkanaście dni zacznę...powoli... Zresztą to też nie będzie tak, że ja pojadę, a Bacek zostanie na pastwę losu bez wstępu do domu.
Rejon - N.Kleparz, Lubelska :)

Posted

No mam nadzieję, że uda się to jakoś sensownie zorganizować:) A styropian może też uda się gdzieś zdobyć po kosztach.

A co do rejonu to to nasze okolice!:lol:
Tylko, że nam się też kroi jakaś przeprowadzka, więc nie wiem na jak długo, ale jednak:)
To dojazd na uczelnie znacznie Ci się skróci;)

Posted

Evelka napisał(a):

To dojazd na uczelnie znacznie Ci się skróci;)


Tak, z 2 godzin do 2 minut ;)

Mam nadzieje, że zdążymy nasze berny zbernić ze sobą zanim się wyniesiecie :) chociaż Megi teraz wygląda jak nieszczęście. Ma jakiś napad alergii albo szaleństwo hormonalne po karmieniu "dzieci".

Posted

Jutro poproszę mojego TZ aby zybrał deski na budę, o ile bedzie ich duzo bo jak mowisz Ulaa ta Twoja buda jest olbrzymia, to jak chcecie jeszcze wieksza, to musi byc baaaaardzo duzo drewna...

Posted

Kasiek ta nasza buda nie jest wcale duża... Nie każdy ONek jakiego miałam na DT się do niej mieścił, a dziadek nie da rady zwinąć się tak żeby wejść, obrócić, ułożyć. On jest za sztywny.

  • 4 weeks later...
Posted

Wróciłam na weekend do domu i okazało się, że z Bacusiem jest coraz gorzej...
Gdy mama mówiła, że już wogóle nie wychodzi, nie chciało mi się wierzyć - ale faktycznie, to prawda.

Cały czas śpi albo stoi i tępo patrzy gdzieś w dal, a czasem wyje... Zdarzy się, że wydrepta na chodnik i stoi tak.
Mam wrażenie, że cierpi i biję się z myślami patrząc na niego :(

Załatwia się byle gdzie. Wszystko jest brudne, śmierdzi nie do opisania.
Nie wiem, czy jakikolwiek inny człowiek na świecie świadomie zgodziłby się żyć z psem, który robi wokół siebie coś takiego.
Żal mi dziadzia, ale też żal mi mamy. Jest u kresu sił i nerwów.

A on jest taki kochany... Boże, jakie to trudne - patrzeć na niego - przez łzy... :(

Posted

Ula, z czego wynika to pogorszenie Jego stanu? :( Myslisz, ze to tylko konsekwencje rozłąki z Tobą (na pewno strasznie ja przezywa...), czy dolozyly sie sprawy zdrowotne? Jest sens brac go do weta, badac, leczyc? Co mozna zrobic?

Jak zakonczyla sie sprawa budy? Czy Bacek jest na zewnatrz czy w domu?

Jak Ci mozna pomoc?

po prostu serce peka :(

Posted

Kurczę Ulcia nie jest dobrze...:shake:
Strasznie współczuję Bacusiowi... Jak On się dzisiaj czuje? Mam nadzieję, że choć trochę lepiej...
Możemy Ci jakoś pomóc?

Posted

effq napisał(a):
Ula, z czego wynika to pogorszenie Jego stanu? :( Myslisz, ze to tylko konsekwencje rozłąki z Tobą (na pewno strasznie ja przezywa...), czy dolozyly sie sprawy zdrowotne? Jest sens brac go do weta, badac, leczyc? Co mozna zrobic?

Jak zakonczyla sie sprawa budy? Czy Bacek jest na zewnatrz czy w domu?

Jak Ci mozna pomoc?

po prostu serce peka :(


W Backa życiu w sumie niewiele się zmieniło w jego odczuciu.
Przyczyną pogorszenia stanu była rozłąka nie ze mną, ale z Megi. On został sam w psim pokoju i na wersalce i chyba wpadł w jakąś depresję.
Zostawiłam mu Megi i wrócił do normy.
Żyje sobie po swojemu, spokojniutko i nikt mu tego nie odbierze.

Naprawdę nie doceniałam mamy i wstyd mi za to. Mama codziennie sprząta po nim, mimo że wraca zmęczona z pracy, ma mnóstwo do zrobienia w domu, a jej stan zdrowia z pewnością nie sprzyja radosnemu skakaniu za psami... A jednak jej codzienność podyktowana jest przez starego schorowanego psiaka.
W efekcie, dziadziuś śpi sobie beztrosko na swej wersalce, opcjonalnie - w koszyku koło grzejniczka:)
Ma apetyt ogromny, mama nie nastarcza z karmą.

Do weta nie ma sensu go brać. Starości się nie leczy :(
On sobie powolutku żyje, systematycznie zbliża się ku swojemu własnemu końcowi. Nie zmienimy tego. Nie będziemy mu spowalniać ani przyspieszać... Nie wiem, czy on się jeszcze cieszy życiem. Nikt nie ma dla niego czasu, kiedy mnie nie ma, jest raczej mijany...
Za to kiedy jestem, dziadek chce iść na spacer, być czesany, być zauważany. Zastawia drogę, nadstawia łepetynkę. Tak jakby mówił wyraźnie "hej, jestem tu! żyję!".
Ludzie, którzy nas (tzn w Chrzanowie) odwiedzają, mają skrajne opinie. Przeważnie typu "uśpijcie tego psa, jest taki stary" (o tym już pisałam gdzieś wcześniej). Ale Bacek pokazuje całym sobą, że żyje!!
Wiecie, odstawiłam mu leki na serce jakiś czas temu. Skończyły się i nie mieliśmy na nowe. Jednak on mimo to żyje - i w sumie nie widać wielkiej różnicy. On chyba miał to serce najbardziej chore przez stres schroniskowy, że nie mógł się wyspać, wypocząć. Teraz śpi ile chce w spokoju i wygodzie.
Ma demencję i bolą go stawy (na stawy dostaje wspomagacze).
Postanowiłam nie dawać mu nic na serce. Odejdzie w swoim czasie, ale ma to się obyć bez bólu i w dobrej ogólnej formie, dlatego leki na stawy i odżywki dla dziadziów postanowiłam mu dawać. Tzn rękami mamy i siostry, nie swoimi niestety :(

Evelka napisał(a):
Kurczę Ulcia nie jest dobrze...:shake:
Strasznie współczuję Bacusiowi... Jak On się dzisiaj czuje? Mam nadzieję, że choć trochę lepiej...
Możemy Ci jakoś pomóc?


Evelko, ja nie wiem jak się dziadzio czuje w poszczególne dni. Najlepiej byłoby dzwonić bezpośrednio do mojej mamy i spytać jej...
Podam nr na pw, jeśli ktoś będzie chciał to zrobić :)

Czy można pomóc... Można i bardzo potrzebna pomoc...
Bardzo potrzebna karma. Nie wiem co on w tej chwili je. Jak jestem to mu gotuję... ale jak mnie nie ma, to dostaje co popadnie, jak reszta psów (na szczęście wyszedł już z alergii i "wykudlił się" na nowo ma super grube piękne futro:) ).
Druga sprawa - znowu przyjeżdża Jacek. Mama prosiła, by dziadziowi szukać DT na 2 tyg. od 17 grudnia - tak jak ostatnio. Myślę, czy nie lepiej go uśpić niż narażać na stres... Przerasta mnie to wszystko :( Chciałabym aby ktoś powiedział mi co mam robić. Nie wyobrażam sobie usypiania tego psa. On chce żyć, to widać - ale problemów z nim jest masa, boże on o tym nie wie, a ja płaczę nocami tu w Krakowie i ciężko zdobyć mi się nawet aby napisać to wszystko, dlatego jest tak chaotyczne... ale piszę, bo wiem, że Wam na nim zależy także. To kochany pieseczek, staruszek... :(

PS. mam szczeniaka tu na mieszkaniu, wyrzuconego pod Ikea, w zeszłym tygodniu - latał ze sznurkiem na szyi po ulicy (tak, w taką pogodę)... Zanim do mnie trafił, przeszedł przez inne DT i to się na nim odbiło niestety. Na szczęściu odzyskuje już spokój i poczucie bezpieczeństwa, bawi się :)
Ma 3 mce i przypomina małego belga mallinoise. Już odrobaczony i wypieszczony, łóżkowo-kanapowy:) Szuka domeczku (który go zaszczepi :) ).

Posted

Ula, kurczę sprawa naprawdę nieciekawa...:shake:
Cieszę się, że przynajmniej Bacuś czuje się już lepiej dzięki Megi:)
Co do tymczasu to niestety mimo najlepszych chęci nie mam Ci jak pomóc...:shake:
A Twoja Mama faktycznie jest NIESAMOWITĄ osobą!
Finansowo też kompletnie leżymy, ale już dawno kupiliśmy Bacusiowi dwie puszki dla seniorów, które chcieliśmy Mu podarować przy okazji odwiedzin... Wiem, że to niewiele, ale może chociaż odrobinę Wam pomoże...

  • 2 weeks later...
Posted

Nie ma już Dziadeczka........



nie było mnie przy nim...
nie wierzę, że już nie będzie wpychał noska pod rękę mlaskając pycholkiem :placz:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...