Ulaa Posted April 13, 2010 Posted April 13, 2010 Szczerze mowiac zapomnialam o konsultacji, byla nawal roboty. Sunia wyglada swietnie, napewno nie jak schorowana staruszka, to inny piesek :) a ta psinka na zdjeciu z posta 97 ma zabojczy usmiech :D Quote
Basia Z. Posted April 14, 2010 Posted April 14, 2010 :lol:no Sarunia ma się naprawdę dobrze. Lek okazał się trafiony bo dziąsła i język nareszcie się zaróżowiły a wcześniej cały czas były trupioblade. W najbliższym czasie znów zrobimy morfologię i myślę, że tym razem wyniki będą dużo lepsze. Tylko co do imienia nie możemy się zdecydować, mój znajomy mówi, że to Perełka a rodzice ostatnio nazwali ją Jula. Ta druga sunia to Kajusia z fundacji Azyl z Łodzi, też starsza psinka i bardzo słodka, pokorna i nie wdaje się w żadne konflikty. Quote
Basia Z. Posted July 24, 2010 Posted July 24, 2010 Sarunia dziękuje wszystkim, którzy ją uratowali :), ciagle żyje i ma się dobrze chociaż prawie codzień musi dostawać kroplówki. Wybieramy się nawet razem nad morze i w okresie od 8 do 18 sierpnia będziemy w Jarosławcu w ośrodku Bałtyk, gdzie można urlopować z pieskami. Porobimy trochę zdjęć i może je tu wstawimy. Pozdrawiamy Panią Justynkę i wszystkich, którym los Saruni nie był obojętny. Quote
jusstyna85 Posted July 25, 2010 Author Posted July 25, 2010 Basia Z. napisał(a):Sarunia dziękuje wszystkim, którzy ją uratowali :), ciagle żyje i ma się dobrze chociaż prawie codzień musi dostawać kroplówki. Wybieramy się nawet razem nad morze i w okresie od 8 do 18 sierpnia będziemy w Jarosławcu w ośrodku Bałtyk, gdzie można urlopować z pieskami. Porobimy trochę zdjęć i może je tu wstawimy. Pozdrawiamy Panią Justynkę i wszystkich, którym los Saruni nie był obojętny. A ja byłam przekonana,że sunia już nie żyje, coś pokręciłam... Fajnie przeczytać,że wszystko ok :) Quote
Agucha Posted July 25, 2010 Posted July 25, 2010 Przeczytałam całą historię. Miód na serce jak się czyta takie rzeczy :loveu: Też mam sunię z Dogo, ba! nawet z Rudy Śląskiej... co prawda ja nie szukałam, ale ona mnie znalazła :lol: Przyszła na tymczas i już została. Takiego cudeńka z rąk się nie da wypuścić ;) pozdrawiamy i życzymy udanego wypoczynku :) Quote
Basia Z. Posted July 25, 2010 Posted July 25, 2010 Oj Pani Justynko ... . Jak ostatnio dzwoniłam, to z Sarunią było źle i trochę byłam podłamana. Nasza pani wet postanowiła wtedy, że kroplówki z Furosemidem trzeba dawać nie 2 razy na tydzień ale codziennie no i jest poprawa na tych kroplówach. Przestrzegamy też diety niskobiałkowej. Sarunia nie chce niestety Renala - jedynie suchego troche nieraz pochrupie więc jej wciąż podtykam. Jada chętnie makaron z gotowanym kurczakiem polane troszkę wywarem, bułeczke posmarowaną cienko pysznym pasztecikiem drobiowym, kaszankę (i do tego dodajemy proszek IPAKITINE), biszkopty moczone w mleku rozcieńczonym wodą, babke piaskową i kaszkę mannę na mleczku z Biedronki. No a poza tym Sarunia żyje miłością i codziennymi piesczotami :) Quote
jusstyna85 Posted July 26, 2010 Author Posted July 26, 2010 Basia Z. napisał(a):Oj Pani Justynko ... . Jak ostatnio dzwoniłam, to z Sarunią było źle i trochę byłam podłamana. Nasza pani wet postanowiła wtedy, że kroplówki z Furosemidem trzeba dawać nie 2 razy na tydzień ale codziennie no i jest poprawa na tych kroplówach. Przestrzegamy też diety niskobiałkowej. Sarunia nie chce niestety Renala - jedynie suchego troche nieraz pochrupie więc jej wciąż podtykam. Jada chętnie makaron z gotowanym kurczakiem polane troszkę wywarem, bułeczke posmarowaną cienko pysznym pasztecikiem drobiowym, kaszankę (i do tego dodajemy proszek IPAKITINE), biszkopty moczone w mleku rozcieńczonym wodą, babke piaskową i kaszkę mannę na mleczku z Biedronki. No a poza tym Sarunia żyje miłością i codziennymi piesczotami :) dzwoniłaś do Justyny ze Schroniska...już wiem,skąd myślałam,że już po niej :) Mówiła,że z nią jest bardzo źle. Ciesze sie bardzo,że ma się tak dobrze. Quote
Basia Z. Posted July 26, 2010 Posted July 26, 2010 No tak, a ja myślałam, że to ta sama Justyna. Wobec tego proszę ją pozdrowić i przekazać dobre wieści. Quote
Basia Z. Posted September 12, 2010 Posted September 12, 2010 Zdjęcia Saruni z urlopu w Jarosławcu Quote
Basia Z. Posted September 12, 2010 Posted September 12, 2010 to nie ja tylko Ania, moja chrześnica, która była z nami Quote
Basia Z. Posted September 12, 2010 Posted September 12, 2010 Sara nie bardzo chciała się kąpać w morzu Quote
Basia Z. Posted September 12, 2010 Posted September 12, 2010 za to piasek na plaży jej się podobał i raz się go pod moja nieuwage najadła tak, że trzeba było jej podac olej parafinowy Quote
Basia Z. Posted September 12, 2010 Posted September 12, 2010 wietrzymy pościel na ławce przed naszym domkiem i pieski odpoczywają Quote
Basia Z. Posted September 12, 2010 Posted September 12, 2010 na tego lwa poczatkowo Sarunia szczekała za każdym razem jak obok niego przechodziłyśmy, po dwóch dniach nieudanych prób nawiazania kontaktu zaczęla go ignorować :) Quote
xabathi Posted September 12, 2010 Posted September 12, 2010 Sarunia jest prześliczna,to wspaniale że są ludzie o wielkich sercach dzieki którym takie "psie okruszki" zyskuja dom na który zasługują.Mnie tym bardziej cała historia wzruszyła że sama mam dwóch schroniskowych staruszków, a jeden z nich jest sobowtórem Saruni:) identyczny,chociaż troche wiekszy i z Krakowskiego schronu,nie wiem jak wrzucić zdjęcie,a strasznie bym chciała bo ma identyczne z wakacji!!!Dużo zdrowia życze psince i wszelkiej pomyślości ludziom jej (i nie tylko)życzliwym!!!!! Quote
Basia Z. Posted September 15, 2010 Posted September 15, 2010 Sarunia jest w bardzo złym stanie, kreatynina 8, mocznik ponad 200 od kilku dni musi mieć założony wenflon i leży pod kroplówkami a poprawa jest niewielka...:-( Quote
Basia Z. Posted September 20, 2010 Posted September 20, 2010 Uśpiłam Sarunię... dzisiaj po 15.00 Quote
malagos Posted September 22, 2010 Posted September 22, 2010 Co to było, mocznica? Tak zniszczone nerki? Basiu, ile czasu była u Ciebie Sarunia? Tak mi przykro, ze odeszła........ Quote
Basia Z. Posted September 22, 2010 Posted September 22, 2010 Małgosiu miło, że jesteś. Nic tu nie wyjaśniałam, bo nie było odzewu i myślałam, że nikt się już Sarą nie interesuje. Tak to była mocznica. Ona od początku jak ją wziełam miała skaczący mocznik i kreatyninę i była na kroplówkach. Podawałam jej w domu, podskórnie 2-3 razy na tydzień i oprócztego dostawała Rubenal i dwa razy dziennie do jedzenia Ipakitine. Jak byłam z nią nad morzem to też miałam ze sobą kroplówki i jej leki i jej podawałam tak samo jak w domu.Nie chciała jeść Renala ani innych karm tego typu chociaż miała kupione i w miarę możliwości jej to "przemycałam". Przestrzegaliśmy diety niskobiałkowej. Przeważnie jadła drobny makaron z małą ilością kurczaka, bułkę posmarowaną cieniutko pasztetem i pokrojoną w kosteczke, biszkopty, kaszkę mannę. Jednak od momentu , w którym pisałam, że kreatynina podskoczyła do 8 i mocznik do ponad 200 jej stan już się nie poprawił pomimo, że dostawała dużo kroplówek i inne leki. Miała pokłute już trzy łapki bo trzeba było zmieniać wenflony, każdy dzień zaczynał się i kończył kroplówką i żadnej poprawy. Od tygodnia już karmiłam ją ze strzykawki (4-5 razy dziennie po troszku) a ona tylko leżała, często z otwartymi oczkami i gasła. Wychudła, spadło jej ciśnienie i pani doktor mówiła, że jej zimno więc cały czas była ubrana i zawinięta w polarowe kocyki, tuliłam ją do siebie albo kładłam przy niej termofor z ciepłą wodą. Tymczasem w ostatni piątek zaczęło się dziać bardzo źle z naszą ponad 16-letnią pudlicą Bajką (ur. 31.maja 1994r.). Bajka przestała jeść, przestała chodzić, na leżąco oddawała krwawe cuchnące stolce i tylko patrzyła albo przysypiała. Nie spaliśmy dwie noce i w niedziele poprosiłam pania doktor, żeby przyjechała Bajusię uśpić. Mój tata chciał, żeby i Sary nie męczyć dłużej ale nie miałyśmy sumienia, to by było jak jakaś zbiorowa egzekucja.Pozatym Sarunia ciągle siusiała i chodziła tyle, że nic nie jadła. Pani doktor kazała przerwać na jeden dzień kroplówki,( bo stwierdziła, że Sara ma już lekki obrzęk płuc) i poczekać jeszcze jeden dzień. Po odstawieniu kroplówek jednak następnego dnia Sarunia dostała konwulsji (zaburzenia neurologiczne), poza tym w ślinie pojawiały sie kropelki krwi a to podobno oznacza, że mocznik jest tak wysoki, że pooduje nadżerki w przewodzie pokarmowym. Nie było sensu tego dalej ciągnąć. Zabiegi eutanazji byłu przeprowadzone chyba najlepiej, najłagodniej jak można. Obie suczki były wcześniej przytulone, dostawały najpierw "głupiego jasia" a potem po jakimś czasie Morbital był podawany po milimetrze w odstępach kilkusekundowych az do samego końca. Usnęły naprawdę bez żadnego wstrząsu czy bólu. Tak naprawdę to mam teraz miejsce w domu na jakiegoś kolejnego pieska ale na razie panuje jakaś depresja i żałoba i nie chce mi się nic. Jak brałam Sarunię to myślałam, że troche dłużej pożyje, ze dwa lata albo chociaż rok a to nie trwało nawet sześć miesiecy, bo wzięłam ją dokładnie 1 marca. Quote
Nadziejka Posted September 22, 2010 Posted September 22, 2010 cioteczko tys jej dala najpiekniejsze radosci psiaczkowe, tys jej dala maluniej , sile na te 6 miesiecy , dziekujemy pieknie w imieniu tych wszystkich , ktore takiego zycia nie maja :iloveyou::iloveyou::painting::candle:Sarciu juz biega za Mostkiem , pelna nadziei na nowe zycie wsrod janioleczkow psiaczkowych , miala cudnie u ciebie ! Sarciu zegnaj malenstwo Quote
Ulaa Posted September 22, 2010 Posted September 22, 2010 To straszne, 2 pieski naraz... Nie umiem sobie tego wyobrazić. Zwłaszcza w przypadku piesia, którego ma się przez 16 lat!... [*] [*] Quote
auraa Posted September 22, 2010 Posted September 22, 2010 Bardzo Ci współczuję. Nie potrafię sobie nawet wyobrazić, co przeżywasz......... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.