jusstyna85 Posted February 26, 2010 Author Posted February 26, 2010 Pierwszy raz jestem świadkiem jak pies znajduje domek dzięki zamieszczeniu na dogo :) Quote
Ulaa Posted February 26, 2010 Posted February 26, 2010 Eee zdarza się :) mamy dobka Sonia też jest u nas z dogomanii! To jej wątek http://www.dogomania.pl/threads/30687-Schorowana-DOBCIA-juz-zdrowa-u-UUUliii-do-koA-ca-swoich-dni a moja tymczaska Zuzia znalazła domek u Dorixx dzięki dogo :) http://www.dogomania.pl/threads/78387-MaleA-ka-biaA-a-puchata-sierotka-ZUZIA-Mini-owieczka-JUA-W-SWOIM-CUDOWNYM-DOMKU Quote
jusstyna85 Posted February 26, 2010 Author Posted February 26, 2010 Ulaa napisał(a):Eee zdarza się :) mamy dobka Sonia też jest u nas z dogomanii! To jej wątek http://www.dogomania.pl/threads/30687-Schorowana-DOBCIA-juz-zdrowa-u-UUUliii-do-koA-ca-swoich-dni a moja tymczaska Zuzia znalazła domek u Dorixx dzięki dogo :) http://www.dogomania.pl/threads/78387-MaleA-ka-biaA-a-puchata-sierotka-ZUZIA-Mini-owieczka-JUA-W-SWOIM-CUDOWNYM-DOMKU Miały szczęście...:) ja tyle wątków robiłam i dopiero pierwszy raz spotykam sie z tym :) Quote
Basia Z. Posted March 1, 2010 Posted March 1, 2010 Witam wszystkie zainteresowane Cioteczki. Dopiero teraz położyłam się do łóżka i włączyłam laptopa, żeby napisać, że sunia jest już u mnie w domu. Po dniu pełnym wrażeń i długiej podróży podjadła sobie pysznie i do syta serduszek z kaszą a później jeszcze całe, gotowane skrzydło kurze obrane z kości i teraz śpi mocno "kamiennym snem"obok mojego łóżka w czystym mięciutkim legowisku przykryta polarowym kocykiem - nawet głowy nie podniosła jak ja przykrywałam. Moja rodzina ku mojemu zaskoczeniu i wzruszeniu przyjęła ja bardzo serdecznie, nawet Kajusia - ta druga suczka, która mam ze schroniska machała tylko ogonem i nie próbowała jej wcale przepędzać ani nie przeżywała tak jak się obawiałam. Jest więc OK. Nie mamy imienia dla suni. Może jakieś propozycje...? :lol: Quote
Lionees Posted March 2, 2010 Posted March 2, 2010 Basia Z. napisał(a):Witam wszystkie zainteresowane Cioteczki. Dopiero teraz położyłam się do łóżka i włączyłam laptopa, żeby napisać, że sunia jest już u mnie w domu. Po dniu pełnym wrażeń i długiej podróży podjadła sobie pysznie i do syta serduszek z kaszą a później jeszcze całe, gotowane skrzydło kurze obrane z kości i teraz śpi mocno "kamiennym snem"obok mojego łóżka w czystym mięciutkim legowisku przykryta polarowym kocykiem - nawet głowy nie podniosła jak ja przykrywałam. Moja rodzina ku mojemu zaskoczeniu i wzruszeniu przyjęła ja bardzo serdecznie, nawet Kajusia - ta druga suczka, która mam ze schroniska machała tylko ogonem i nie próbowała jej wcale przepędzać ani nie przeżywała tak jak się obawiałam. Jest więc OK. Nie mamy imienia dla suni. Może jakieś propozycje...? :lol: Ależ super wieści,bardzo,bardzo się cieszę,że sunia juz we własnym,kochającym domku:loveu: Quote
Lionees Posted March 2, 2010 Posted March 2, 2010 jusstyna85 napisał(a):Pierwszy raz jestem świadkiem jak pies znajduje domek dzięki zamieszczeniu na dogo :) No co Ty,Justynko,zapomniałaś,że moje wszystkie adoptowane starowinki są z dogo:cool3::loveu: Quote
jusstyna85 Posted March 2, 2010 Author Posted March 2, 2010 Renata5 napisał(a):No co Ty,Justynko,zapomniałaś,że moje wszystkie adoptowane starowinki są z dogo:cool3::loveu: No bo Ty,to jesteś wyjątkiem :) Dogo ma szczęście,że jesteś :) Quote
Basia Z. Posted March 5, 2010 Posted March 5, 2010 Sunia jest chora, obawiam się, że to niestety nerki. Nie bardzo chce jeść - wczoraj ugotowałam jej kurczaka i wątróbkę, staram się ją karmic często jak szczeniaka żeby przytyła ale kiepsko nam to idzie. Wczoraj ze wszystkich frykasów jakie jej podsuwałam w końcu najadła się z apetytem kaszanki, później zjadła kilka biszkoptów a wieczorem rozsmakowała sie w parówce więc jej dałam pojeść ale drugą noc kiepsko spimy bo ona co chwila wstaje idzie do wody i pije a sika stosunkowo rzadko. Ja jak ona tak wstaje do picia to tez wstaję i wynoszę ją zaraz do ogródka ale ona nie za każdym razem sika. W końcu zwinęłam dywan, połozyłam na podłodze ceratę i na to ręczniki i pozwalam jej siusiać na to, żeby wciąż nie biegać na dwór no i widzę, że te jej siuśki są zupełnie białe pozbawione koloru. Zauważyłam też kilka razy, że chwieje się na łapkach. Dzisiaj o 14.00 idziemy do pani doktor zbadać krew i jak uda mi się złapać to mocz. Martwię się o nią. Quote
Ulaa Posted March 6, 2010 Posted March 6, 2010 Jeśli ma podejrzenie jakichś problemów z nerkami czy innych, to może lepiej byłoby karmić ją odpowiednim jedzeniem, np RC? Kaszanka i parówki to zdecydowanie nie jest odpowiednie jedzonko dla chorego starego pieska... Dużo tam soli, przypraw, chemii i nie nie wiadomo czego jeszcze... Trzymam kciuki za wyniki. Quote
Basia Z. Posted March 6, 2010 Posted March 6, 2010 Ma bardzo podwyższony mocznik. Już od wczoraj dostaje kroplówki i staram się ja karmić Renalem i z animondy takie małe puszeczki sa dla chorych na nerki ale nie chce jesć, tylko trochę biszkopty, martwię się , martwię Quote
mshume Posted March 6, 2010 Posted March 6, 2010 Zajrzyjcie proszę Dasza- mała puchatka, błąka się po wsi http://www.dogomania.pl/threads/1812...8#post14247058 Quote
Basia Z. Posted March 7, 2010 Posted March 7, 2010 Jeśli chodzi o moją malutką to ma na imię Sarunia (chyba). W piątek o 13.30 była dosyc dokładnie badana. W pochwie jest guzek, w nerce widoczna na USG jakaś cysta - wodna albo ropna. Temperaturę ma w normie i waży 3.8 kg. Pani doktor stwierdziła, że sunia jest bardzo blada i nie podobał jej się też kolor krwi, bo nie była czerwona tylko jakas "brudna". Po kilku godzinach od pobrania krwi zadzwoniła do mnie i powiedziała, że sunia ma bardzo podwyższony poziom mocznika i trzeba jej jak najszybciej zacząć podawać kroplówk , bo od tego żle się czuje, mdli ją i dlatego nie może jeść. Ponieważ miałam problem z wyjściem z domu sama do mnie przyjechała, założyla małej wenflon, podłaczyła kroplówkę i powiedziała co dalej mam robić, bo całą sobotę jej nie było. Jest naprawdę świetna od niedawna w Sieradzu i myślę, że nareszcie doczekałam się tu prawdziwego lekarza dla zwierząt ( rozpaczam, że tak późno i moja Jagusia tego nie doczekała i musiała umrzeć w męczarniach wykańczana przez konowałów debili ). W sobotę podałam Saruni trzy kroplówki z furosemidem ale cały czas byla bardzo słabiutka i wogóle odmówiła jedzenia nawet biszkoptów chociaż widać było, że jest bardzo głodna. Kupiłam jej warzywnego "Gerberka", zaparzyłam zmielone nasiona lnu, dodałam parę kropelek oleju i karmiłam ja tym po trochu ze strzykawki, tzn. wciskam jej pod policzek i skłaniam do połknięcia - trochę na siłe ale chyba ona to docenia bo liże strzykawkę i mnie po rękach. Podobnie od wczoraj podaję jej świeżo wycisnięty sok z czerwonego buraka, bo podobno świetnie zwalcza anemię.Jest zbyt zimno, żeby ją wciąż wynosić na dwór więc w sypialni zwinęłam dywan i na podłodze położyłam dużą ceratę a na niej ręczniki i mała sika kiedy chce w domu. Na szczęscie pije i sika dużo. Dzisiaj o 11.00 też byłyśmy u pani wet. Mała dostała antybiotyk i kolejną porcję kroplówek do domu. Jutro tez idziemy, bo trzeba powtórzyć pobranie krwi na morfologię - z piątkowej nie wyszło bo zrobił się skrzep. Dzisiaj jest juz wyraźna poprawa. Sarunia zrobiła dużą koopkę, spory kawałek drogi przeszła na własnych łapkach, po powrocie od wet. zjadła trochę kluseczek i ogólnie jest bardziej przytomna i towarzyska :). Quote
jusstyna85 Posted March 7, 2010 Author Posted March 7, 2010 [quote name='Basia Z.']Jeśli chodzi o moją malutką to ma na imię Sarunia (chyba). W piątek o 13.30 była dosyc dokładnie badana. W pochwie jest guzek, w nerce widoczna na USG jakaś cysta - wodna albo ropna. Temperaturę ma w normie i waży 3.8 kg. Pani doktor stwierdziła, że sunia jest bardzo blada i nie podobał jej się też kolor krwi, bo nie była czerwona tylko jakas "brudna". Po kilku godzinach od pobrania krwi zadzwoniła do mnie i powiedziała, że sunia ma bardzo podwyższony poziom mocznika i trzeba jej jak najszybciej zacząć podawać kroplówk , bo od tego żle się czuje, mdli ją i dlatego nie może jeść. Ponieważ miałam problem z wyjściem z domu sama do mnie przyjechała, założyla małej wenflon, podłaczyła kroplówkę i powiedziała co dalej mam robić, bo całą sobotę jej nie było. Jest naprawdę świetna od niedawna w Sieradzu i myślę, że nareszcie doczekałam się tu prawdziwego lekarza dla zwierząt ( rozpaczam, że tak późno i moja Jagusia tego nie doczekała i musiała umrzeć w męczarniach wykańczana przez konowałów debili ). W sobotę podałam Saruni trzy kroplówki z furosemidem ale cały czas byla bardzo słabiutka i wogóle odmówiła jedzenia nawet biszkoptów chociaż widać było, że jest bardzo głodna. Kupiłam jej warzywnego "Gerberka", zaparzyłam zmielone nasiona lnu, dodałam parę kropelek oleju i karmiłam ja tym po trochu ze strzykawki, tzn. wciskam jej pod policzek i skłaniam do połknięcia - trochę na siłe ale chyba ona to docenia bo liże strzykawkę i mnie po rękach. Podobnie od wczoraj podaję jej świeżo wycisnięty sok z czerwonego buraka, bo podobno świetnie zwalcza anemię.Jest zbyt zimno, żeby ją wciąż wynosić na dwór więc w sypialni zwinęłam dywan i na podłodze położyłam dużą ceratę a na niej ręczniki i mała sika kiedy chce w domu. Na szczęscie pije i sika dużo. Dzisiaj o 11.00 też byłyśmy u pani wet. Mała dostała antybiotyk i kolejną porcję kroplówek do domu. Jutro tez idziemy, bo trzeba powtórzyć pobranie krwi na morfologię - z piątkowej nie wyszło bo zrobił się skrzep. Dzisiaj jest juz wyraźna poprawa. Sarunia zrobiła dużą koopkę, spory kawałek drogi przeszła na własnych łapkach, po powrocie od wet. zjadła trochę kluseczek i ogólnie jest bardziej przytomna i towarzyska :).[/QUOTE] Ojej...... Quote
Basia Z. Posted March 7, 2010 Posted March 7, 2010 Dzisiaj była wyraźna poprawa. Sarunia zjadła trochę "renala" tylko musiałam go delikatnie uszlachetnić prawdziwym pasztecikiem a pod wieczór zrobiłam jej grzankę z bułki w tosterze, posmarowałam grubo prawdziwym masłem i cieniusieńko tylko na zapach pasztecikiem, pokroiłam jej to w cieniutkie paseczki i podsunęłam na tacce pod nos to tak wsuneła, że aż miło było patrzeć. Zrobiłam zaraz drugą i też zjadła. Załatwiała siusianie na ogródeczku i leżała sobie zadowolona na kanapie w pokoju ze wszystkimi jak tam siedzieliśmy przy TV. Teraz wzięłam ją na kroplówke i odwróciłam brzuchem do góry, żeby obejrzeć jak się goi no i moja radość niestety oklapła bo blizna na brzuszku jest zaczerwieniona, nabrzmiała i wysączył się z niej mętny, zmieszany z krwią płyn a w piątek jak wet oglądała to wszystko było suchutkie i wyglądało na to, że goi się dobrze. Osuszyłam jej to delikatnie chusteczką hig. polałam wodą utlenioną i nałożyłam maść Tribiotic. Jutro idziemy na pobieranie krwi to pokażę. Mam wielką nadzieję, że to coś powierzchniowe jest - może jakieś otarcie np. po USG... , bo jak ze środka brzuszka by coś szło... . Ten guz, który miała usuniety podobno był jakiś otwarty, sączący się, tylko ja nie wiem czy on był na wysokości brzucha czy klatki piersiowej, bo sunia miała usuwane coś i tu i tu. Jeśli Pani Justyna tu zaglada jeszcze i czyta to proszę o informację. Quote
jusstyna85 Posted March 8, 2010 Author Posted March 8, 2010 [quote name='Basia Z.']Dzisiaj była wyraźna poprawa. Sarunia zjadła trochę "renala" tylko musiałam go delikatnie uszlachetnić prawdziwym pasztecikiem a pod wieczór zrobiłam jej grzankę z bułki w tosterze, posmarowałam grubo prawdziwym masłem i cieniusieńko tylko na zapach pasztecikiem, pokroiłam jej to w cieniutkie paseczki i podsunęłam na tacce pod nos to tak wsuneła, że aż miło było patrzeć. Zrobiłam zaraz drugą i też zjadła. Załatwiała siusianie na ogródeczku i leżała sobie zadowolona na kanapie w pokoju ze wszystkimi jak tam siedzieliśmy przy TV. Teraz wzięłam ją na kroplówke i odwróciłam brzuchem do góry, żeby obejrzeć jak się goi no i moja radość niestety oklapła bo blizna na brzuszku jest zaczerwieniona, nabrzmiała i wysączył się z niej mętny, zmieszany z krwią płyn a w piątek jak wet oglądała to wszystko było suchutkie i wyglądało na to, że goi się dobrze. Osuszyłam jej to delikatnie chusteczką hig. polałam wodą utlenioną i nałożyłam maść Tribiotic. Jutro idziemy na pobieranie krwi to pokażę. Mam wielką nadzieję, że to coś powierzchniowe jest - może jakieś otarcie np. po USG... , bo jak ze środka brzuszka by coś szło... . Ten guz, który miała usuniety podobno był jakiś otwarty, sączący się, tylko ja nie wiem czy on był na wysokości brzucha czy klatki piersiowej, bo sunia miała usuwane coś i tu i tu. Jeśli Pani Justyna tu zaglada jeszcze i czyta to proszę o informację.[/QUOTE] Zaraz jej napisze,by tutaj zaglądnęła Quote
Basia Z. Posted March 8, 2010 Posted March 8, 2010 Witaj "jusstyna85", wygląda na to, że tylko Ty tu zaglądasz i interesuje Cię los suni. Przykro trochę, że "cioteczki" tak się nagle ulotniły. Ale z Sarunią jest już lepiej. Wczoraj przed snen wprawdzie znów żłopała wodę jak smok wawelski i bałam się, że może jej znów ten mocznik podskoczył. Nie dała mi przez to spać do 01.30, bo co chwila żeby się napić schodziła mi z łóżka a po chwili kazała się znów wsadzać bo nie ma siły jeszcze sama wskoczyć ale dzisiaj jak ja poiłam tym sokiem burakowym ze strzykawki to sie tak buntowała i kłóciła ze mna, że pół porozlewałyśmy. Później zaczęła sie ze mną droczyć, wygłupiać, machała ogonem, podskakiwała i udawała, że mnie gryzie po rękach. Szczeka już na obce psy, postawiła sie na moja pudlice, która próbowała ją zapędzic do kąta wzbudzila dzis ogólna radość w domu i podziw, widać że wraca do zdrowia. Jadła już dzisiaj dwa razy z apetytem aż miło popatrzeć. W porannej koopie znalazłam niestety kolejne nieszczęście - maleńką glistę pomimo, że podobno była odrobaczana, no ale widocznie tylko raz bez poprawki i wylęgło sie młode pokolenie. Pani doktor dała nam już tabletki na jutro. Krew została pobrana i czekamy na wyniki morfologii. Quote
Basia Z. Posted March 8, 2010 Posted March 8, 2010 Dzięki "mashume" i Tobie. Miło wiedzieć, że zagladasz. Pani wet dzwoniła bo ma juz wynik morfologii. Nie brzmiała optymistycznie. Mała ma tylko 2 tys. czerwonych krwinek a norma jest podobno od 6 tys. Jutro idziemy znów i będzie miała podawane żelazo. Martwię się znów, taka jest fajniutka bidulka. Quote
Ulaa Posted March 9, 2010 Posted March 9, 2010 Mocno zarobaczona... Toksyny zapewne dały się jej we znaki... Moje tymczasowe maleństwo ma krzywicę z powodu glist (http://www.dogomania.pl/threads/181274-MaleA-ki-szczeniaczek-JEA-YK-wyrzucony-na-wsi-w-kartonie-JuA-zdrowieje-CHRZANA-W) Dopóki robale żyją w biednym słabym ciałku to wszystko jest nie tak jak powinno... Trzymamy kciuki, będzie dobrze! Quote
jusstyna85 Posted March 9, 2010 Author Posted March 9, 2010 Ja 4 miesiące temu przy ruchliwej ulicy łapałam 3 mies kociaka, którego matka zginęła na ulicy,3 godziny stresu,płaczu i paniki...wzięła go na DT mar9 i po tygodniu maluszek zmarł :( był tak mocno zarobaczony,że nie dało sie nic zrobić :( straszne to wszystko :( Wierzę,że małej sie uda... Quote
Basia Z. Posted March 10, 2010 Posted March 10, 2010 Dostała już wczoraj Pratel i robala więcej nie widziałam żadnego, może to był tylko jeden malutki niedobitek z poprzedniego odrobaczania. Brzuszek już się ładnie zagoił i nic się nie paprze już i nie sączy. Mała z dnia na dzień jest coraz silniejsza. Dzisiaj wbiegła po schodach, bawiła się ze mną a w czasie jedzenia zaatakowała i przewróciła moją szesnastoletnią pudlicę - jednym słowem rozrabia. Największy problem to ta mała ilość czerwonych ciałek krwi. Dostała dziś antybiotyki i żelazo. Quote
jusstyna85 Posted March 10, 2010 Author Posted March 10, 2010 Basia Z. napisał(a):Dostała już wczoraj Pratel i robala więcej nie widziałam żadnego, może to był tylko jeden malutki niedobitek z poprzedniego odrobaczania. Brzuszek już się ładnie zagoił i nic się nie paprze już i nie sączy. Mała z dnia na dzień jest coraz silniejsza. Dzisiaj wbiegła po schodach, bawiła się ze mną a w czasie jedzenia zaatakowała i przewróciła moją szesnastoletnią pudlicę - jednym słowem rozrabia. Największy problem to ta mała ilość czerwonych ciałek krwi. Dostała dziś antybiotyki i żelazo. jak dobrze,że mała ma taki domek... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.