Nutusia Posted April 13, 2011 Posted April 13, 2011 Super! Gdyby Tata jechał (a chyba ma po drodze, tak?) - wystarczy telefon, żebyśmy byli w domu. Albo ja jakoś podjadę jak się ogarnę w przyszłym tygodniu ze sterylką Franki i nielegalnymi walkami psów...:shake: A co do Kajusia czy Soni - przyznam szczerze, że mogłabym mieć wątpliwości, gdybym nie zobaczyła i nie przekonała się na własne oczy. Pomimo, że przez całe swoje, wcale już nie tak krótkie życie miałam psy - w pojedynkę bym się poddała. Quote
Ellig Posted April 13, 2011 Posted April 13, 2011 Kaluchny to kochany bardzo skrzywdzony psiak , moze sie tak zdarzyc ,ze nigdy nie bedzie mogl byc adoptowany.On wszystko co dobre zawdziecza Ronji i Bartkowi i dlatego u Was czuje sie bezpieczny, zrobil ogromne postepy ale nie wiemy co biedak ma w glowie i na ile jeszcze jest w stanie pozwolic sobie i Wam. Pozdrawiam serdecznie:) Quote
mmd Posted April 13, 2011 Posted April 13, 2011 Mi jest zwyczajnie przykro. Przecież wystarczy uważnie czytać, żeby zauważyć, ile serca w wkładacie w pracę z tymi psiakami. Oczywiście zaraz podnoszą się głosy, że to głaskanie to za kasę, ale łatwo tak pisać, bo co kosztuje walenie błotem na oślep? Nawiasem mówiąc, uważam, że idea BDT jest bardzo słuszna, ale sprawdza się przy jednym, dwóch psach, a nie takiej liczbie. I zazwyczaj jeśli płacic nie trzeba to DT zostaje sam ze swoimi problemami (vide wątek Lakusia czy psiaki ulv). Tu oczywiście do takiej sytuacji by nie doszło, ale tak bywa bardzo często. Obrzydliwe jest to latanie po wątkach i czepianie się wszystkiego, nie wiadomo po co, bo nikt zdrowy na umyśle, znający dogomaniackie realia na poważnie tego nie weźmie, ale widocznie jak się ma PMS czy jakiąś inną klimę, trzeba sobie ulżyć. Quote
Ewa Marta Posted April 13, 2011 Author Posted April 13, 2011 Marta, bardzo, bardzo dziekuję Ci za jasne wyjaśnienie sytuacji Kaira. Pamiętam czas, kiedy Kair trafił do Was, to wtedy poznałam go jako jednego z Krzyczkowiaków. Wcześniej tylko wpłacałam pieniądze i znałam Pręgusię którą przewoziłam z DT, w którym była do nowego DT. Przerażające było, kiedy Pręgusia załatwiala się pod siebie na dźwięk ludzkiego głosu myślałam wtedy naiwnie, że nic gorszego już nie zobaczę. A potem pojawił się Kair. Pies wylękniony, dziki, nie pozwalający się dotknąć, pies szczekający i wyjący tak, że trzeba go było przenieść do kojca bliżej okien, żebyś mogła non stop mieć do na oku. To było możliwe tylko po uśpieniu go, bo inaczej dostawał szału i potężnej siły, która uniemożliwiala złapanie go:-( Pamiętam słowa, które usłyszałaś od jego opiekunki Neigh, że jeśli nie uda Ci się jakoś go oswoić to trzeba rozpatrzyć eutanazję. Uratowałaś Kaira, tego jestem pewna. Dzięki Tobie zobaczył, że człowiek może być dobry. Nadal jednak panicznie boi się dotyku szyi i majstrowania koło niej. Czy to się zmieni? Bardzo chcę wierzyć, że tak. A dla osób, które uważają, że wszyscy powinni zajmować sie psami bezpłatnie mała uwaga. Marta i Bartek mają swoje 4 psy (mieli 5, ale stareńka Rudzia odeszła niedawno). Nie ma tam rasowych piękności, są kundelki, które były bezdomne. Ostatnia doszła chyba Didi, prawda? Sunia, którą Marta miała tylko zawieźć ze schroniska na sterylkę i tak patrzyła Marcie w oczy, że wbrew jakiemukolwiek rozsądkowi, zaadoptowała ją. No więc podliczając - 4 psy i dwa kociaki - też skrzywdzone, bezdomne i szukające domu. 6 swoich zwierzaków utrzymują sami, kogo byłoby stać na więcej? Ja pokochałam Kaira i chcę dla niego jak najlepiej. Niestety moje czy Neigh "najlepiej" oznacza, że pies musi najpierw przełamać się i pozwolić na spacer na smyczy. Behawiorysta powiedział, że on nas jeszcze zadziwi i trzymam się tego mocno:-) Kiedy już będzie na to gotowy, zaczniemy go ogłaszać. To nie jest plan na miesiąc, to plan na wiele miesięcy, dlatego nie robię na siłę zbiórek na dogo na niego, tylko szukam funduszy gdzie indziej. Uczciwie informuję darczyńców, że w każdej chwili mogą się wycofać ze sponsorowania, bo dochodzenie Kaira do adopcyjności trochę potrwa. Ideałam byłoby, gdyby Marta mogła adoptować Kajusia, ale prawie wszyscy, którzy mają tam swoje psiaki chcieliby tego samego dla swoich podopiecznych. Gdyby Marta i Bartek mogli, jestem pewna, że zostałby z nimi Wiśnia, Kajuś, Sonia, Morek, Juryś.... i pewnie nie jest to koniec. Ponieważ ne mogą, psy sukcesywnie znajdują nowe domy. Na Kaira i Sonie też przyjdzie ich czas... Jednym ze sponsorów Soni i Kaira jest Ania J., która bywa u Marty i Bartka. Na początku jeździła ze mną, teraz zdarza jej się samej zapakować rodzinkę w samochód i jechać w odwiedziny, bo bardzo lubi atmosferę tam panującą, widoczną troskę o psy i ich szczęśliwe pysie, któe stale wpychają się i proszą o pieszczoty. Dla mnie to jest dowodem na to, że moi sponsorzy ufają temu DT. Ja też tam bywam, jak często się da. I kocham te chwile, kiedy widzę szczęśliwe, zadbane, najedzone i czyste psy! Quote
ronja Posted April 13, 2011 Posted April 13, 2011 dzięki, Ewa:) do naszego stadka trzeba doliczyć jeszcze Pana Imciułę, który jest na dozywotnim BDT i Galeczkę, która również ma BDT, ale mam nadzieję, że szybciutko znajdzie swój domek. Quote
Ewa Marta Posted April 14, 2011 Author Posted April 14, 2011 ronja napisał(a):dzięki, Ewa:) do naszego stadka trzeba doliczyć jeszcze Pana Imciułę, który jest na dozywotnim BDT i Galeczkę, która również ma BDT, ale mam nadzieję, że szybciutko znajdzie swój domek. Pana Imciułę umieściłam na liście psiaków, które by zostały, gdybyście mogli adoptować więcej pod jego starym imieniem Morek:-) Ale rzeczywiście on jest w zasadzie Wasz, bo zostanie na zawsze:-) Pies na trzech łapkach, nienawidzący całego świata, chcący mnie zjeść przy każdym spotkaniu, a Was zaakceptował niewiarygodnie. Śpi z Wami w łóżku, akceptuje całe stadko.... W poprzednim DT rzucał się na opiekunów. Ktoś go koszmarnie skrzywdził, ale znalazł swoje miejsce na ziemi i na szczęście może w nim zostać. Mimo, że chce mnie zjeść, bardzo go lubię i nie zapominam o daniu smaczków jak jestem. Bo cóż on zawinił, że taki jest? I nikt go nie chce poza Wami..... A o Gałeczce na bezpłatnym dt zapomniałam:oops: Quote
ronja Posted April 16, 2011 Posted April 16, 2011 Kaluchny i sznurek - jest ciut lepiej [video=youtube;D2qAwYi5cR0]http://www.youtube.com/watch?v=D2qAwYi5cR0[/video] w tle burcząca Gałeczka Quote
mysza 1 Posted April 16, 2011 Posted April 16, 2011 Jak tu nie gryźc jak majtają przed nosem? ;) P.S. Gałeczka jest niezła ;) Quote
Ewa Marta Posted April 16, 2011 Author Posted April 16, 2011 Podoba mi się i to bardzo:-) Przynajmniej nie odskakuje jak oparzony i nawet raz mogłaś go złapać za szyję i nie pisnął:-) Chociaż nie wróżę tej lince długiego życia, Kaluch szybko ją odgryzie, łobuz jeden. On jest naprawdę mądry:-) Quote
ronja Posted April 16, 2011 Posted April 16, 2011 mam nadzieje, że nie odgryzie, bo będzie problem. ćwiczyliśmy sporo przez ten tydzień, więc pozwala mi już pomajtać linką przez chwilę (gdy majtanie robimy w formie zabawy). mam też wrażenie, że łatwiej mu zaakceptować fakt trzymania drugiego końca linki, niż majstrowania przy obroży. niestety, dlatego będzie problem, jak odgryzie linkę. Quote
Ewa Marta Posted April 17, 2011 Author Posted April 17, 2011 Powalił mnie dzisiejszy filmik z Sonią spacerującą na smyczy:-) Marzy mi się, żeby Kaluch też tak zaczął chodzić. Trzymam mocno kciuki za Waszą z nim pracę!!!! Teraz z dnia na dzień Soniś robi postępy, jeszcze kilka dni temu zrobiła parę kroków, a tu proszę:-) Niedługo ruszy na spacer do lasu, czego bardzo, ale to bardzo jej życzę:-) A jak fajnie przywitała Dakocię, która zupełnie bez strachu do niej podeszła na dworze:-) Quote
ronja Posted April 17, 2011 Posted April 17, 2011 Ewa,a jak dziś ładnie Kaluszek ćwiczył. Był z naszymi wszystkimi psami, które się przepychały do siedzącego Bartka. Kaluchny też się pchał, a cały czas był trzymany na napiętej lince - był tak zaaferowany tym co Bartek rozdaje, że dopiero po jakimś czasie odskoczył jak oparzony. Quote
Ewa Marta Posted April 17, 2011 Author Posted April 17, 2011 Głupolek kochany:-) POwoli przekona się może, że to nic strasznego i że smycz oznacza fantastyczne spacery:-) Quote
ronja Posted April 17, 2011 Posted April 17, 2011 na razie musi się przekonac, że smycz oznacza przysmaki, głaskanie i chwalenie:) Tata przywiózł karmę, puszki i przysmaczki dla Kaluszka od Eli. ogromne dzięki Elu:) Quote
mysza 1 Posted April 17, 2011 Posted April 17, 2011 Ewa Marta napisał(a):Powalił mnie dzisiejszy filmik z Sonią spacerującą na smyczy:-) Marzy mi się, żeby Kaluch też tak zaczął chodzić. Trzymam mocno kciuki za Waszą z nim pracę!!!! Teraz z dnia na dzień Soniś robi postępy, jeszcze kilka dni temu zrobiła parę kroków, a tu proszę:-) Niedługo ruszy na spacer do lasu, czego bardzo, ale to bardzo jej życzę:-) A jak fajnie przywitała Dakocię, która zupełnie bez strachu do niej podeszła na dworze:-) Mnie też, naprawdę, rewelacja :) Quote
Nutusia Posted April 18, 2011 Posted April 18, 2011 ronja napisał(a):Tata przywiózł karmę, puszki i przysmaczki dla Kaluszka od Eli. ogromne dzięki Elu:) Martuś, sprawdziłaś czy wszystko się zgadza ilościowo? Bo w wielkim pośpiechu wczoraj działaliśmy :) Quote
ronja Posted April 18, 2011 Posted April 18, 2011 nie sprawdziłam. duzo tego, więc na pewno się zgadza Quote
Nutusia Posted April 18, 2011 Posted April 18, 2011 ronja napisał(a):nie sprawdziłam. duzo tego, więc na pewno się zgadza Ale wiesz... kontrola najwyższą formą zaufania! :) Zerknę dziś jeszcze raz czy na pewno nic nie zostało! Quote
Ewa Marta Posted April 22, 2011 Author Posted April 22, 2011 Ale cudne życzenia:-) Eluś, Marta, Wam też wszystkiego najlepszego na święta, choć nie tak ładnie jak Wy:-) Wszystkim symatykom Kajusia rónież:-) Quote
AniaGucio Posted April 22, 2011 Posted April 22, 2011 Totek i Sesek ;)... no i śliczny Kaluchny :) Spokojnych i wesołych świąt cioteczki :) Quote
mysza 1 Posted April 22, 2011 Posted April 22, 2011 Ale piękna pisanka, naprawdę :evil_lol: ja nie umiem takich ładnych ale życzę Wam spokojnych pogodnych, zdrowych Świąt :loveu: Quote
ronja Posted April 22, 2011 Posted April 22, 2011 jeszcze Kaluszek - możecie być dumne:) [video=youtube;g6t8Ajcg9No]http://www.youtube.com/watch?v=g6t8Ajcg9No[/video] dziś dopięłam mu długą linkę Haliny i przeszedł ze mną od lodówki do połowy pokoju. nie mialam przysmaka, ale ładnie do niego mówiłam. w domu fajnie to idzie. ale na zewnątrz jest katastrofa. na samo zlapanie linki odskakuje. ps. i oby Waszej uwadze nie umknął fakt, że Kaluchny SIEDZI przez caly czas ćwiczeń:) Quote
Ewa Marta Posted April 22, 2011 Author Posted April 22, 2011 Naprawdę jestem z niego dumna!!!! Kaluch zaczyna robić postępy i to takie bardzo widoczne:-) Marta, dzięki za pracę nad Dziadulem, za serce, które mu dajesz. Bez tego nie byłoby szans na jakiekolwiek pójście do przodu. Tak długo się opierał, a jak już wszedł do domu i zamieszkał w nim, coś się w nim otworzyło i choc to niewielka szparka, to jednak dopuścił Ciebie do siebie:-) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.